15 lat później

Zmarnowaliśmy te 15 lat. My – czyli cywilizacja pokoju i demokracji. Terroryzm tryumfuje. W tekstach pisanych wtedy, we wrześniu 2001 roku, naiwnie liczyłem, że w reakcji na 9/11 terroryzm zostanie odcięty od źródeł finansowania, a na rynkach rozkwitnie przejrzystość jako remedium na zło. Owszem, od tej pory ujawniono wiele faktów kompromitujących polityków, ale chodzi mi po głowie przekonanie, że za poczynaniami Snowdena lub Assange’a krzątają się rosyjskie służby. Owszem, ujawniono także wiele afer gospodarczych, w które zamieszane były nie tylko szanowane korporacje, także państwa. Lecz obraz świata nie napawa optymizmem. Najlepszym środkiem dezynfekującym jest światło, ale rozległe obszary gospodarki światowej, handlu międzynarodowego, finansów – są wciąż skryte za kurtyną tajemnicy.

W cieniu ataków terrorystycznych znalazły się wówczas przedsiębrane w wielu państwach, na różnych kontynentach, inicjatywy ku umocnieniu corporate governance. Wiele z nich wkrótce przybrało dojrzały kształt. Odgrywają liczącą się rolę w przeciwdziałaniu złu. Niemniej należy stwierdzić, że przyjęte rozwiązania są najwyżej połowiczne. Powtórzę swoje naiwne stwierdzenia sprzed piętnastu lat:

„Rozprawa z terroryzmem wymaga reformy finansów przeprowadzonej na globalną skalę, obejmującej wszystkie państwa demokratyczne, wszystkie rynki, nawet wszystkie spółki. Reformy zmierzającej ku zapewnieniu większej przejrzystości wszelkiej działalności gospodarczej. Swoboda przedsiębiorczości musi zostać uwarunkowana pełniejszą jawnością poczynań. Inaczej społeczeństwa mogą przegrać z plagami współczesności, jakże często idącymi w parze: terroryzmem i narkobiznesem. Przeto niemniej ważne od ustalenia, kto dokonuje aktów terroru, jest ustalenie, kto je finansuje, gdzie znajdują się jego pieniądze i w jaki sposób można mu je zabrać” [Więcej światła!].

Niestety, zamiast postępu – dostrzegam regres. Ubywa państw demokratycznych. W każdym razie – ubywa państw niekwestionowanie demokratycznych. Przed 15 laty do tych ostatnich nie zaliczano Turcji, natomiast Polskę – tak. Ale czy dzisiaj ówczesna ocena Polski jest nadal aktualna? Dokąd zajdziemy za rok? Sankcję podejmowane przeciwko „imperiom zła” nie wyrządziły im szczególnej szkody. Domyślamy się, lub dobrze wiemy, jak terroryzm jest finansowany, lecz z tego nic nie wynika. Przeciwko terrorystom posyłamy samoloty, czołgi, jednostki sił specjalnych; chyba bardziej skuteczna byłaby ekipa ekspertów forensic. Wprawdzie podjęto reformy, ale idą one w tym kierunku, że rynki zalewa biurokracja, mnożą się formularze, sprawozdania, dyrektywy i rozporządzenia, ale terroryzm nie został odcięty od źródeł finansowania. Miało być lepiej, a wyszło jak zwykle.

Frustracja ogarnęła mnie blisko rok temu, po szczycie w Antalyi, „Przywódcy G20 zobowiązali się do współpracy mającej na celu zapobieganie aktom terroru i odcięcie finansowania tym grupom, które się ich dopuszczają”. Ogłoszono słuszny komunikat, złożono go w archiwach, ale więcej zainteresowania światowych mediów wywołał powód, za sprawą którego Donald Tusk i Jean-Claude Juncker nie mogli w terminie odlecieć do Brukseli. Gospodarz tamtego szczytu, Turcja, zamiast walczyć z Państwem Islamskim, uporczywie walczy z Kurdami naprawdę walczącymi z Państwem Islamskim. A prezydent Rosji Władimir Putin stwierdził, ze finansowanie terroryzmu płynie z 40 państw, w tym z państw grupy G20. Rosja powołała komisję ds. przeciwdziałania finansowaniu terroryzmu.
Jak już powołuje się komisję – wiadomo, że sprawa nie zostanie załatwiona…

Czytaj także:
2001.09.24 Więcej światła!
2001.10.15 Światłość we wrześniu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *