Dzienne archiwum: 27 listopada 2000

Sami swoi [2000]

Obcokrajowcy napaskudzili do NFI? Tak, ale za naszym przyzwoleniem. Sami też paskudzimy.

Program NFI nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Warto dociekać, dlaczego. Przyczynkiem do tematu jest szkic Jana Rymarczyka Problemy zarządzania narodowym funduszem inwestycyjnym. Konflikt „swoi” „obcy”, ogłoszony przez wrocławską Akademię Ekonomiczną w niskonakładowym zeszycie prac naukowych nr 867. Autor zwraca uwagę na charakterystyczne dla NFI konflikty między radami nadzorczymi funduszy a firmami zarządzającymi majątkiem funduszy. Rady to „swoi”. Firmy, często zdominowane przez udziałowców zagranicznych, to „obcy”.

Autor wskazuje na kilka źródeł konfliktu. Firmy zarządzające wybierano spośród byle jakich, ponieważ takie ubiegały się o zarządzanie majątkiem funduszy. Funduszom nie służy trójwładza: rada nadzorcza, zarząd, firma zarządzająca. Umowy o zarządzanie okazały się nieprecyzyjne, nadto faworyzują firmy zarządzające. Rady nadzorcze były malowane, bowiem nie miały jak wpłynąć na podwyższenie poziomu usług świadczonych przez firmę zarządzającą. Fatalnie skonstruowano wynagrodzenie firm zarządzających.

Jan Rymarczyk – od początku do lutego 1999 r. przewodniczący rady nadzorczej V NFI Victoria – wyznaje, że rada nadzorcza chciała widzieć firmę zarządzającą jako „wynajętego rewolwerowca”, zaś rewolwerowiec odciął radę od informacji, nie realizował uchwał rady i głosił pogląd o jej niekompetencji. Bezkarnie.

Rady nadzorcze reprezentowały krajowy interes społeczny, zaś firmy zarządzające działały na rzecz swoich właścicieli, transferując zyski za granicę. Personel firm zarządzających był niewielki, niewystarczająco wykwalifikowany (czego dowodzi częsta nieznajomość języka polskiego), nieprzygotowany psychospołecznie i kulturowo do pracy w obcym środowisku. Spółkami zarządzano nieudolnie, restrukturyzując je powierzchownie, wysoko opłacając konsultantów, podejmując nietrafne, trudne do umotywowania decyzje personalne w stosunku do zarządów. Ministerstwo osłaniało firmy zarządzające i ich niekompetencję. Pod naciskiem resortu rady nadzorcze wycofywały wypowiedzenia dla firm zarządzających. Skarb Państwa odwoływał z rad nadzorczych członków działających w interesie funduszy. Autor przytacza kilka przykładów.

Prof. Rymarczyk wspomina o wątku kryminalnym w działalności jednego z funduszy. „W związku z tym drobni akcjonariusze złożyli donos o popełnieniu przestępstwa przez E. Wąsacza, Ministra Skarbu Państwa, a wcześniej kolejno: prezesa rady nadzorczej i zarządu IV NFI”. Uczony trafnie stwierdza, że był to po prostu – „donos”. Swoją drogą, opinia publiczna cierpliwie oczekuje na wyjaśnienie sprawy kredytu od grupy Raiffeisena (prof. Rymarczyk uporczywie obstaje przy błędnej pisowni tego – historycznego przecież! – nazwiska). Wiele obserwacji autora z osobna zasługuje na uwagę i szacunek, ale w nagromadzeniu są one jednostronne. Profesorowie powinni pisać odpowiedzialnie, rzetelnie przedstawiając obraz spraw. Od przesadnych, jednostronnych ujęć mamy felietonistów. Do czego doszło, by felietonista miarkował uczonego!

Jan Rymarczyk stwierdza, że konflikt swoi – obcy został ostatecznie rozstrzygnięty na korzyść obcych. „Dotychczasowi członkowie rad nadzorczych, pochodzący z konkursu zostali zastąpieni nie tylko przez nich, ale także przez nowe osoby, skierowane przez Skarb Państwa. Związane to było ze zmianą koalicji rządzącej i odbyło się w ramach tzw. dzielenia policzonych łupów.” Tak pisze profesor. Co do słowa. I przecinka.

Członków rad nadzorczych z konkursu zastępowano nowymi z wielu powodów. Zasada powoływania wyłącznie tych z konkursu obowiązywała tylko do dnia zwołania pierwszego walnego zgromadzenia, w którym mogli uczestniczyć akcjonariusze inni niż Skarb Państwa. Spośród tych z konkursu, niektórzy uchowali się w radach dłużej. Nawet do tej pory. Może są kompetentni? Zgadzam się z autorem, że obcokrajowcy napaskudzili do programu NFI. Oraz, że Skarb Państwa temu sprzyjał. Oraz, że rady nadzorcze funduszy wykazały bierność lub bezsiłę. Dodałbym jednak, że przecież nie wszystkie.

Kiedy Skarb Państwa obsadzał rady nadzorcze NFI kandydatami z konkursu, niektórych pominięto. Byli nie dosyć „swoi”. Za to niektórzy z przewodniczących rad nadzorczych funduszy zabiegali u firm zarządzających majątkiem funduszy (czyli u „obcych”) o nasycenie rad nadzorczych spółek parterowych własnymi współpracownikami. Lub nawet wasalami. Czyli samymi swoimi. Byli wśród nich ludzie kompetentni. Jednego nawet poznałem. Kilku innych też. Dopisałbym to do listy przyczyn niepowodzenia programu NFI. Gdyby zaś kto był ciekaw – dodaję, że referat traktujący o konflikcie swoi/obcy przedstawiono na konferencji „Internacjonalizacja i globalizacja gospodarki polskiej. Handel międzynarodowy i inwestycje zagraniczne”. W sam raz.

Tekst ukazał się 27 listopada 2000 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka.

Czytaj także:
2014.03.31 Obcy na Książęcej?
2002.08.27 Formacja podwójnej głowy