Dzienne archiwum: 22 września 2003

Od Ożarowa do Jarosławia [2003]

Więcej przejrzystości! To hasło jednoczy dążenia do porządkowania polityki i gospodarki. Przejrzyste państwo lepiej służy obywatelom. Przejrzysty rynek nie tylko jest bardziej efektywny, jest także bardziej bezpieczny. Żądanie coraz większej przejrzystości dotyczy również uczestników rynku. Przy czym nie chodzi już jedynie o to, czy przejrzysta jest struktura spółki, czego możemy wymagać raptem od dwustu firm notowanych na warszawskiej giełdzie, lecz nie od samej giełdy. Chodzi także o przejrzystość celów i metod działalności, czego możemy wymagać od wszystkich. Współcześnie żaden z uczestników rynku nie może wygasić świateł i oznajmić opinii publicznej, że nic nie powinno ją obchodzić, ku jakim celom korporacja zmierza i jakimi metodami działa.

Spółka istnieje pośród społeczeństwa. Znaczenie tego wymiaru jej działalności, jaki umownie nazywamy społeczną odpowiedzialnością spółki, zwolna dorasta znaczeniu wyniku finansowego. Nieodwracalnie przeminęły czasy, kiedy w imię lepszego wyniku uchodziło naruszać etykę, lekceważyć interesy lokalnej społeczności, pomijać dobro interesariuszy. Za takie postępowanie może spotkać spółkę sroga kara. Jej najwyższym wymiarem jest bojkot. Doświadczyło go już sporo spółek. Przed laty Baby Milk Action wzywała do bojkotu Nestle na naruszenie międzynarodowych zasad marketingu substytutów naturalnego pokarmu matki. Mleko nie spełniało wymogów Międzynarodowej Organizacji Zdrowia. Bojkot ugodził w renomę firmy, a przy okazji w sprzedaż kawy. Kampania „Shell out of Nigeria” (1995) wynikała z przekonania, że zaangażowanie koncernu w Nigerii prowadziło do prześladowań rdzennej na terenach roponośnych ludności Ogoni. Nigeria dokonała egzekucji 9 aktywistów występujących w obronie Ogoni; ich przywódca, Ken Saro–Wiwa był zgłaszany do pokojowej nagrody Nobla. W tym czasie ostro krytykowano Shella także za zniszczenie platformy Brent Spar, co spowodowało znaczne szkody w środowisku. Coca Cola oberwała za wspieranie reżymu Nigerii, Pepsi za takież postępowanie względem Birmy (Myanmar), a Bacardi – Kuby. Producenci odzieży Nike i Reebok byli obiektami bojkotu za urągające prawom człowieka warunki pracy w fabrykach na Dalekim Wschodzie. Latem 2000 roku antyrasiści wzywali do bojkotu portalu Yahoo! za dopuszczanie stron internetowych gloryfikujących nazizm. Portal bywał krytykowany już wcześniej za aukcje pamiątek po hitleryźmie.

Bojkot niekiedy dotyka instytucji finansowych. Barclays Bank ucierpiał z powodu współpracy ze wspierającym politykę apartheidu reżymem RPA. Nie tylko społeczeństwa bojkotują: niekiedy czynią to pewne profesje lub instytucje. Holenderskie stowarzyszenie brokerów wzywało do bojkotu polis Nationale–Nederlanden po fuzji towarzystwa z NMB Postbank (wynikiem fuzji było zawiązanie ING Groep). W Polsce nie było dotychczas sensownej kampanii obywatelskiej ani wezwań do bojkotu. Na Wybrzeżu związkowcy obrzucali bilonem placówki Pekao SA, ponieważ bank (słusznie!) nie wspomógł zbankrutowanej stoczni. Palili też opony, za co powinni zostać zbojkotowani przez ekologów. Nikt nie wezwał do bojkotu Vitay, programu lojalnościowego PKN Orlen, promowanego kiedyś uwłaczającą godności kobiet i głupią reklamą radiową (dwaj zarozumiali kretyni przyznawali kobietom punkty za powierzchowność, aż jeden zdyskwalifikował „swoją” Beatę).

Nie było też warunków sprzyjających skutecznemu bojkotowi. Nie było ich w Łodzi, gdzie wbrew protestom załogi ale z pożytkiem dla miasta likwidowano rzeźnię. Nie było w Ożarowie, gdzie butna Telefonika zamknęła fabrykę na szkodę załogi i regionu . Lecz oto są w Jarosławiu: LU Polska, jedna ze spółek koncernu Danone, zamierza zamknąć zakłady cukiernicze SAN. Skoro nie wyjaśniono powodów takiej decyzji, lekceważąc Jarosław i region – tamtejszy PSS Społem podjął bojkot wyrobów Danone. Czołem przed Społem!

Przed kilku laty w Lipsku koncern Brau und Brunnen, znany i u nas z niefortunnej inwestycji w Okocimiu, postanowił zamknąć tamtejszy browar Brauhaus zu Reudnitz. Sasi wezwali do bojkotu wszystkich produktów koncernu, zbierali podpisy pod protestem, organizowali masówki. W kościołach odbywały się modlitwy o oświecenie zarządu koncernu duchem Bożym. Wielu wybitnych polityków, ludzi kultury i liderów gospodarki wsparło mieszkańców Lipska. Mieszkańców Jarosławia wspiera (jak czytam) kościół, ale władze Podkarpacia pozostały bierne. Niech lepiej żywo wezmą się do dzieła. Chodzi wszak o to, aby spółki zachowywały się odpowiedzialnie, przejrzyście, spolegliwie. A także o to, by zachowywały się tak nie tylko wobec akcjonariuszy, lecz także względem interesariuszy. Na spółce ciążą przecież społeczne powinności. Może bojkot pomoże wychować spółki obecne na polskim rynku? Może czas wezwać Polaków: niech nie jedzą ciastek Danone!

Artykuł ukazał się 22 września 2003 r. w tygodniku Gazeta Bankowa. Wzmianka o giełdzie dotyczy faktu, że nie była ona wówczas notowana.

Czytaj także:
2014.01.05 Powiew bojkotu