Miesięczne archiwum: Lipiec 2008

Niezbędnik członka zarządu spółki akcyjnej [2008]

Ryszard Czerniawski, Zarząd spółki akcyjnej. Wolters Kluwer 2008, seria Biblioteka Prawa Handlowego, s. 340.

Najnowszą książkę Ryszarda Czerniawskiego omawiam ze świadomością, że sam nie należę do grona jej adresatów. Jest to pozycja w założeniu kierowana poza krąg prawników, do praktyków w zarządach, biurach zarządów, radach nadzorczych spółek akcyjnych, oraz do inwestorów potrzebujących przejrzystej „’ściągawki’, ukazującej pozycję zarządu i członka zarządu spółki akcyjnej od jej powstania aż do likwidacji” (s. 17). Tak zakreślone zadanie zostało przez Autora wypełnione. Wywód jest zwięzły, rzeczowy; każdą jego partię wzbogaca odesłanie do podstawy prawnej omawianych rozwiązań, wskazanie rekomendowanej literatury i przytoczenie sentencji orzeczeń. Uzupełniają go, jako materiały dydaktyczne, przytoczone w całości lub w postaci wyciągów, regulaminy organów spółek (walnego zgromadzenia, rady nadzorczej, zarządu, komitetu audytu, komitetu wynagrodzeń), ogłoszenie o zwołaniu walnego zgromadzenia oraz zalecenie Komisji WE w sprawie wynagrodzeń dyrektorów spółek notowanych na giełdzie z 2004 r. Nie chodzi przy tym o rzekome „wzory” regulaminów, ale o dokumenty konkretnych spółek. Sam ich wybór był zadaniem trudnym: akty wewnętrzne polskich spółek zawierają przecież wiele błędnych rozwiązań.

WYWÓD KLAROWNY I KOMPLETNY. Kolejne rozdziały zostały poświęcone charakterystyce poszczególnych typów spółek, organów spółki akcyjnej, zarządowi w szczególności, zarządowi wobec (a) walnego zgromadzenia, (b) akcjonariuszy, (c) rady nadzorczej i jej komitetów, (d) prokurentów i pełnomocników, (e) biegłego rewidenta i rewidenta do spraw szczególnych, a następnie: relacji zarząd a członek zarządu, członkowi zarządu, udziałowi w pracach zarządu osób niebedących członkami zarządu, zarządowi w postępowaniach szczególnych (restrukturyzacyjnym, związanych z niewypłacalnością spółki i likwidacyjnym), zarządowi i członkowi zarządu spółki europejskiej, odpowiedzialności członka zarządu (organizacyjnej, cywilnej, karnej i za zaległości podatkowe). Wywód jest klarowny. Jasno zostały wyjaśnione kwestie budzące w praktyce najwięcej nieporozumień (kurator spółki, bezwzględna większość głosów, rejestracja głosów na WZ za pomocą urządzeń elektronicznych, mandat i kadencja, w tym kadencja wspólna i indywidualna). Wywód jest także kompletny; zabrakło mi jedynie, związanej z odpowiedzialnością cywilną członków zarządu, wzmianki o możliwości zawarcia przez spółkę ubezpieczenia Directors & Officers.

Szczególnie wartościowe jest obszerne omówienie podstawowych zasad wykonywania mandatu w zarządzie spółki akcyjnej. Autor zalicza do nich zasadę staranności zawodowej, zasadę lojalności wobec spółki, zasadę przestrzegania przepisów prawa i postanowień statutu oraz zasadę zachowania tajemnicy.

NIE TYLKO DYDAKTYKA. Jakkolwiek książka Ryszarda Czerniawskiego została pomyślana jako „ściągawka” (chociaż zasługuje ona na miano „niezbędnika członka zarządu”), przecież w kilku miejscach Autor odchodzi od dydaktyki i prezentuje stanowisko mogące budzić kontrowersje.

Autor niebezpodstawnie opowiada się za legalnością podejmowania uchwał przez zarząd, jeżeli statut przewiduje taką możliwość, przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Ustawa przemilcza tę kwestię „z przyczyn zresztą nieznanych” (s. 96). Mam jednak zastrzeżenie do uwagi, iż „Jeżeli statut przewiduje możliwość podejmowania uchwał w tzw. trybie obiegowym, protokołu się nie sporządza, gdyż z tego, kto podpisał taką uchwałę wynika, czy została ona przyjęta, czy nie” (tamże). Otóż zgodnie z art. 376 Ksh wszystkie uchwały są protokołowane bez względu na to, w jakim trybie zostały powzięte. Podpisy pod uchwałą składają wszyscy członkowie zarządu uczestniczący w głosowaniu, bez względu na to, czy oddali głosy „za”, czy nie. Jedynie protokół pozwala stwierdzić, czy i kto złożył zdania odrębne. Ponadto nie zgadzam się, iż „Jak najbardziej dopuszczalne jest żądanie zamieszczenia w protokole albo jako załącznika zdania odrębnego” (s. 94). W protokole – tak, jako załącznika – nie.

OGRANICZENIE ZARZĄDU? Szczególnie krytycznie została oceniona instytucja delegowania przez każdą grupę wybierającą członków rady nadzorczej w drodze głosowania oddzielnymi grupami jednego spośród wybranych przez siebie członków rady do stałego indywidualnego wykonywania czynności nadzorczych (art. 390 § 2 Ksh). Członkowie ci mają prawo uczestniczenia w posiedzeniach zarządu z głosem doradczym. Zarząd obowiązany jest zawiadomić ich uprzednio o każdym swoim posiedzeniu. Autor uważa, iż „Przepis ten umożliwia bezpośredni nadzór członków rady nad pracami zarządu, dając im możliwość wygłaszania swoich opinii co do kwestii będących przedmiotem obrad zarządu, wprowadzając instytucję ‘przymusowych doradców’. Jeżeli zaś do tego dołączyć obowiązek zawiadamiania osób delegowanych o każdym posiedzeniu zarządu, to jest to skuteczny sposób, aby jeżeli nie wyeliminować, to bardzo istotnie ograniczyć możliwość funkcjonowania zarządu” (s. 248-249).

Jest to pogląd idący zbyt daleko. Wybór rady nadzorczej w drodze głosowania oddzielnymi grupami i możliwość delegowania przez każdą grupę „swojego człowieka” do, między innymi, obserwowania z bliska prac zarządu – to instrumenty mające w założeniu służyć ochronie interesów mniejszości w spółce akcyjnej. Przyznaję, że w praktyce mogą one w istocie służyć także większości, de facto wbrew interesom mniejszości. Dodam, że budzi moje wątpliwości znaczenie użytego przez ustawodawcę (za Kh) pojęcia „głos doradczy”. Niemniej nie zgadzam się, że omawiane rozwiązania mogłyby „bardzo istotnie ograniczyć możliwość funkcjonowania zarządu”. Autor idzie jeszcze dalej w krytyce art. 390 § 2 Ksh: „Celowość wprowadzenia takiego przepisu zastanawia zwłaszcza w kontekście możliwości podejmowania przez zarząd uchwał poza posiedzeniami zarządu, jak również spotykania się członków zarządu poza formalnymi posiedzeniami” (s. 249). Rozumowanie to polega na przeciwstawieniu prawa obowiązującego domniemanej (acz niebezpodstawnie) możliwości podejmowania przez zarząd uchwał w trybie innym niż na posiedzeniu. Domniemanie to wywodzi się z formuły, iż co nie jest expressis verbis zakazane – jest dozwolone, zwłaszcza iż za dopuszczeniem takiej procedury przemawiają względy praktyczne. Natomiast możliwość odbywania przez członków zarządu nieformalnych spotkań, konsultacji – podczas których nie są podejmowane uchwały – nie jest ograniczona ani obwarowana koniecznością zapraszania na nie członka rady wybranego w trybie art. 390 § 2 Ksh.

RÓŻNE POSTACIE DELEGOWANIA. Brak także uzasadnienia dla wyrażanych przez Autora wątpliwości: „Poza tym trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie, dlaczego członkowie rady nadzorczej wybrani grupami i delegowani do stałego indywidualnego wykonywania czynności nadzorczych mają prawo uczestniczenia w posiedzeniach zarządu, a członkom rady – też delegowanym, ale nie wybranym grupami – takie uprawnienie nie przysługuje” (s. 249). Otóż racja takiego rozwiązania tkwi w tym, że pierwsi zostali delegowani bezpośrednio przez grupę akcjonariuszy, drudzy – przez radę nadzorczą, pierwsi na stałe, drudzy ad hoc, mandat pierwszych obejmuje „czynności nadzorcze”, drugich – „określone czynności nadzorcze”; jakkolwiek prawo nie określa obszarów znaczeniowych obu pojęć, zakres pierwszego jest niezaprzeczalnie szerszy. Autor sam stwierdza, iż „jeżeli rada nadzorcza do wykonywania pewnych czynności nadzorczych delegowała swojego członka, to nie może sama ich wykonywać” (s. 149). Nie ulega natomiast wątpliwości, że jeżeli członek rady został delegowany przez grupę do stałego indywidualnego wykonywania czynności nadzorczych, nie ma to wpływu na kolegialne sprawowanie przez radę nadzorczą stałego nadzoru nad działalnością spółki.

Sygnalizuję tu wątpliwości wobec niektórych opinii Ryszarda Czerniawskiego z nadzieją, iż owe opinie zostaną szerzej rozwinięte i poddane pod dyskusję środowiska (najlepiej na tych właśnie łamach). Natomiast „ściągawka” dla szerokiego kręgu praktyków nie jest dla nich odpowiednim miejscem.

Przed rokiem („Przegląd Corporate Governance” nr 3/11/2007) recenzowałem książkę Ryszarda Czerniawskiego i Anny Rapackiej „Pomiędzy prawem a finansami. Poradnik członka rady nadzorczej spółki akcyjnej”. Użyłem wtedy przymiotników: „dobry” (przewodnik), „pożyteczne” (wydawnictwo). Omawianej dzisiaj książce należą się przymiotniki o pół stopnia wyższe. Dlatego o pół stopnia, że wyższe o cały stopień wolę zachować w rezerwie. Wszak Autor pracuje już nad poradnikiem akcjonariusza…

Recenzja została ogłoszona w nr 3/15/2008 kwartalnika Przegląd Corporate Governance