Miesięczne archiwum: Maj 2009

Corporate governance po polsku [2009]

Nadzór korporacyjny a przedsiębiorstwo. Prace i Materiały Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego 1/2009, s. 433.

Jest to zbiór materiałów nadesłanych na konferencję organizowaną w czerwcu 2009 r. przez prof. Magdalenę Jerzemowską z Uniwersytetu Gdańskiego. Pokaźny tom zawiera 32 zwięzłe prace, w większości teoretyków z wielu ośrodków akademickich, ale także praktyków. Już sam przegląd tytułów świadczy o różnorodności postaw badawczych: dziewięć tekstów traktuje o „nadzorze korporacyjnym”, dwa o „nadzorze właścicielskim”, cztery (w tym dwa anglojęzyczne) o „corporate governance”, jeden o „ładzie korporacyjnym”, wreszcie – jeden o „władaniu korporacyjnym”. Co nie wcale nie znamionuje chaosu metodologicznego, ponieważ wszystkie te pojęcia są tożsame, a tylko różni badacze przywiązani są do różnych terminów…

Pełne omówienie wszystkich prac zajęłoby połowę niniejszego numeru „Przeglądu Corporate Governance”, przeto poprzestanę na zasygnalizowaniu kilku nurtów rozważań. Tekst Marii Aluchny dotyczy grup kapitałowych jako szczególnego wyzwania dla corporate governance. Leszek Bohdanowicz przedstawił zaskakujące wyniki badań liczebności organów statutowych polskich spółek publicznych: mediana dla rad nadzorczych wynosi 5 członków, w roku 2007 w ośmiu spółkach publicznych rady liczyły po 4 członków (Ksh wymaga minimum 5 członków!). Kevin Campbell rozpatruje rolę corporate governance w obecnym kryzysie finansowym (temat ten podejmuje także Agnieszka Ignyś). Dorota Dobija przedstawia rolę komitetu audytu w zapewnieniu rzetelnego rozrachunku spółki; o komitetach rady nadzorczej pisze także Izabela Koładkiewicz. Magdalena Jerzemowska, Krzysztof Najman i Kevin Campbell zajmują się polskimi dobrymi praktykami spółek publicznych. Monika Marcinkowska rozważa, czy raport roczny może ostrzec przed ryzykiem. Krzysztof Postrach pisze o niezależnych członkach rad nadzorczych. Stanisław Rudolf porusza temat specyficzności zasobów ludzkich w działalności rad nadzorczych. Teruji Suzuki opisuje japoński model corporate governance, a Piotr Urbanek strukturę własności i kontroli w polskich spółkach publicznych w warunkach kryzysu.

Inne teksty dotyczą m.in. problematyki corporate governance w kontekście społecznej odpowiedzialności biznesu, rachunkowości, sprawozdawczości finansowej i fałszowania sprawozdań, globalizacji, kapitału intelektualnego i gospodarki opartej na wiedzy. Są też studia przypadków: Kruszwica SA i przedsiębiorstwa sektora publicznego. Otrzymaliśmy pokaźną porcję wiedzy i świadectwo bogactwa różnorodności polskiej myśli na temat corporate governance. Nie jest to myśl skostniała. Społeczność naukowa zwolna wyzwala się spod wpływu historycznej teorii agencji (1932), wkracza na nowe orbity, dotrzymuje kroku rzeczywistości. Wspomniałem o pracach poświęconych grupom kapitałowym, komitetom rady nadzorczej (w tym najważniejszemu dzisiaj komitetowi audytu), o nawiązaniach do aktualnego kryzysu gospodarczego. Dodam do tego artykuły o corporate governance w Alternatywnym Systemie Obrotu (Anna Golec), sprawozdawczości w czasie rzeczywistym jako czynniku zwiększającym przejrzystość spółki (Dariusz Jędrzejka) lub szacowaniu indeksu ryzyka w wycenie spółki (Dariusz Zarzecki).

W wielu artykułach podkreślono konieczność interdyscyplinarnego podejścia do tej problematyki. Wszelako zastanawia swoisty partykularyzm specjalistów nauk o zarządzaniu: całkowicie ignorują oni bogaty dorobek nauk prawnych, programowo nie cytują, nie wykazują nawet w bibliografiach, tekstów prawniczych; czyżby ich nawet nie znali? W kwestii cytowanych i przywoływanych materiałów mam jeszcze smutną uwagę: chaos panuje tu niemiłosierny, poważne dysertacje i rozprawy są przemieszane z banalnymi notkami z gazet codziennych. Zamiłowanie uczonych do internetu owocuje na przykład tym, że artykuły zamieszczane na łamach „Przeglądu” bywają przywoływane nie w oryginałach, lecz we fragmentach zamieszczanych w serwisach internetowych; czynią to nawet Autorzy goszczący na naszych łamach. Czasem ktoś przywołuje (zapewne z drugiej ręki) Dziennik Ustaw jako źródło prawa. Popularnością cieszą się… słowniki.

Podobne uwagi zgłaszam przy okazji omawiania także innych tomów zawierających plon konferencji naukowych. Co nie zmienia postaci rzeczy: w środowisku specjalistów nauk o zarządzaniu tematyka corporate governance budzi coraz żywsze zainteresowanie, prowadzone są ambitne badania empiryczne, odbywane są konferencje i spotkania, rozwija się piśmiennictwo. Żałuję, że na ogół nie dociera ono do praktyków.

Notatka ukazała się w nr 2/18/2009 kwartalnika Przegląd Corporate Governance