Miesięczne archiwum: Kwiecień 2011

W absurdach tajności [2011]

Nazwa jednego z organów spółki akcyjnej – walnego zgromadzenia – jest na wskroś umowna, ponieważ często bywa, że nie jest ono ani walnym, ani zgromadzeniem. Zdarza się bowiem, że uczestniczy w nim garstka uprawnionych – akcjonariuszy i ich pełnomocników. Zdarza się także, że uczestniczy w nim tylko jeden uprawniony, a także notariusz. Potrzebny jest też przewodniczący zgromadzenia, lecz nie ma przeszkód, by został nim jedyny obecny na nim uprawniony. Tak było kilka dni temu w pewnej notowanej spółce.

Najpierw przeto uznano, iż z uwagi na uczestnictwo w walnym zgromadzeniu raptem jednego uprawnionego, zgromadzenie nie dokona wyboru komisji skrutacyjnej, ponieważ nie ma takiej możliwości. Słusznie. Inna sprawa, po co do porządku obrad wpisywano wybór tej komisji, skoro jest ona obecnie, w epoce głosowania za pomocą kart i czytników elektronicznych, przeżytkiem i fikcją? Zadania komisji skrutacyjnej powierzono przeto przewodniczącemu walnego zgromadzenia, by sprawdzał oddawane przez siebie samego głosy. Następnie przeprowadzono głosowania nad kolejnymi projektami uchwał.

W walnym uczestniczył pełnomocnik jednego akcjonariusza posiadającego 2 284 298 akcji i dysponującego tyluż głosami, co oczywiście stanowiło 100 proc. głosów przypadających na reprezentowany na walnym zgromadzeniu kapitał zakładowy. W tej sytuacji głosowania przebiegały sprawnie, wszystkie uchwały podejmowano taka sama liczbą 2 284 298 głosów. Część uchwał zapadała w głosowaniu jawnym. Uchwały 7 – 10 w sprawie udzielenia absolutorium członkom zarządu, 11 – 17 w sprawie udzielenia absolutorium członkom rady nadzorczej, a także uchwały 19 – 23, zostały powzięte w głosowaniu tajnym. Czego dotyczyły te ostatnie, zachodzę w głowę wobec brzmienia tychże: „Walne Zgromadzenie powołuje/odwołuje w skład Rady Nadzorczej VIII kadencji Pana… (tu imię i nazwisko powołanego/odwołanego)”. Swoja drogą, śmieszy mnie to prostackie tytułowanie wszystkich powoływanych/odwoływanych „Panami”. Może lepiej iść na całość i stosować formułę „Jaśnie Pan”? Albo przynajmniej „Wielmożny”?

Najbardziej śmieszy mnie jednak tryb podjęcia wspomnianych uchwał w głosowaniu tajnym. Jakaż to tajność, skoro mamy raptem jednego akcjonariusza? Wszak tajność głosowania na walnym zgromadzeniu nie jest obowiązkiem! Gdyby zachowanie tajności było obowiązkowe, ustawodawca nie dopuściłby głosowania korespondencyjnego. Tajność jest przywilejem, z którego zrezygnowałbym w tych okolicznościach. Lecz walne zgromadzenia w polskich spółkach, nawet tych notowanych, to wciąż bezmyślne klepanie formułek. Dobrze przynajmniej, że formułek nie klepie się po łacinie…

Tekst został ogłoszony 29 IV 2011 w Gazecie Giełdy PARKIET
Czytaj także: 2010.10.26 Komisja do niczego