Miesięczne archiwum: Grudzień 2012

Piekielny kocioł z Rafako [2012]

Wyrzucanie dziennikarzy z walnych zgromadzeń spółek publicznych narusza dobre praktyki i obyczaje.

Jedna z zasad Dobrych Praktyk Spółek Notowanych na GPW stanowi jednoznacznie: „Przedstawicielom mediów powinno się umożliwiać obecność na walnych zgromadzeniach”. Wraz z rozwojem rynku kapitałowego zasada ta zyskuje na znaczeniu. Rynek powinien być rzetelnie informowany o przebiegu walnych zgromadzeń spółek publicznych, zwłaszcza kiedy dochodzi na nich do wydarzeń mających wpływ na los spółki, niepokojących akcjonariuszy i opinię publiczną. Z jednej strony, wiele spółek nie zna umiaru w zwoływaniu nadzwyczajnych walnych zgromadzeń. Z drugiej – akcjonariusze mniejszościowi, szczególnie posiadacze niewielkich pakietów akcji, są na różne sposoby, o czym wspominam tu często, zniechęcani przez spółki do udziału w walnych zgromadzeniach. Wprawdzie obecność dziennikarzy na walnym zgromadzeniu nie gwarantuje, że nie stanie się ono walnym zwyrodnieniem, ale przynajmniej daje zainteresowanym szansę dowiedzenia się o przebiegu obrad, a nie tylko o treści uchwał ogłoszonych w raporcie bieżącym.

Czytam w Parkiecie (27 listopada) o wyproszeniu mediów z walnego zgromadzenia Rafako. Osobliwe wydarzenia w tej spółce i wokół niej skupiły na niej uwagę rynku, nie tylko lokalnego. Przeciwko obecności dziennikarzy na obradach wypowiedział się jeden z akcjonariuszy. Nie wyobrażam sobie, by działał on w czystej intencji. Będzie się w piekle smażyć w kotle. Solidnym, bo z Rafako.

Zasada dobrych praktyk o umożliwianiu przedstawicielom mediów obecności na walnym zgromadzeniu adresowana jest właśnie do akcjonariuszy. W takich przypadkach spółki tłumaczą się, że nie mają wpływu na swój akcjonariat. Na wolnym rynku akcjonariuszem spółki publicznej może przecież zostać każdy. Dlatego chcemy patrzeć – oczami mediów – akcjonariuszom na ręce. To z mediów właśnie, nie z uczelni przecież, nie z kursów podyplomowych, menedżerowie dowiedzieli się, co to jest corporate governance, na czym polegają dobre praktyki i jakie jest ich znaczenie, jakie zachowania są wskazane, a jakie piętnowane. To media uświadomiły inwestorom indywidualnym, owym „prostym dawcom kapitału”, jakie mają prawa i jak mogą ich dochodzić. To media uczyły spółki, że na rynku nie wszystko jest dozwolone, nawet jeżeli nie jest zabronione. Uczyły cały rynek, prawodawców, regulatorów, nadzorców. Inspirowały giełdę, by więcej czyniła w kierunku porządkowania rynku.

Lecz przede wszystkim media relacjonowały, co się dzieje. Rzucały światło na sprawy wstydliwie skrywane przed rynkiem. Na nieprawidłowości, zdziczenie obyczajów, przekręty, zwyrodnienia. Dociekliwość dziennikarzy brała górę nad wysiłkami rzeczników prasowych i zatrudnianych przez spółki agencji public relations, by wszystko wyglądało jak najlepiej. To dzięki mediom nie doszły do skutku niektóre oferty publiczne. Dziennikarze obserwują i relacjonują przebieg walnych zgromadzeń nie dla własnych korzyści, a dla dobra rynku. Za tym pojęciem kryje się nie tylko sprawność techniczna giełdy, jej kapitalizacja, przejrzystość regulacji, poziom corporate governance. Chodzi także o jakość obsługi prasowej wydarzeń związanych z rynkiem. Im ona lepsza, tym mniej konfliktów interesów ujdzie powszechnej uwadze. A o to właśnie chodzi.
Artykuł ukazał się 4 grudnia 2012 r. w Gazecie Giełdy PARKIET