Dzienne archiwum: 15 października 2014

Wesoły autobus

Przed laty nękała polski rynek plaga tzw. parkingowych walnych zgromadzeń. Były one owocem awantur. Albo nie wpuszczano na walne części akcjonariatu, albo do rozłamu dochodziło już podczas zgromadzenia i część akcjonariuszy opuszczała salę obrad. Akcja przenosiła się na parking, gdzie skłóceni z resztą akcjonariusze (teraz portale internetowe nazywają niezadowolonych „protestantami”) konstytuowali się jako jedyne prawidłowe walne zgromadzenie, mieli przecież z sobą sprowadzonego na taką okoliczność swojego notariusza, który skwapliwie protokołował uchwały, odwoływali radę nadzorczą i powoływali swoją, a ta rada niezwłocznie odwoływała zarząd i powoływała swój.

Dalej sytuacja toczyła się pod dyktando ochroniarzy, którzy nie czekając na sąd rejestrowy sami decydowali, którą radę, który zarząd, których akcjonariuszy wpuścić do spółki, a których wypędzić. Istnieje legenda, że po wrogim przejęciu BIG Banku Gdańskiego przez Deutsche Bank prof. Marek Belka pośpiesznie wrócił z Davos, by dyplomatycznie rozwikłać sprawę. W rzeczy samej, nim przyleciał, było już posprzątane. Chwaccy ochroniarze BIG BG pogonili wroga, tym razem nie do Berlina, a hen, aż do Frankfurtu nad Menem.

Historia ponoć lubi się powtarzać – jako komedia. Czytam, że samozwańcze walne jednej ze spółek notowanych na rynku regulowanym przeprowadzono podczas weekendu… w busie zaparkowanym przed siedzibą spółki. Inna sprawa, gdzie owa siedziba: według statutu w K, według regulaminu walnego zgromadzenia – w W., co wyjaśnia sens odbywania walnych w środkach transportu wędrujących między siedzibą rzeczywistą i mniemaną. Nie obyło się bez powołania nowej rady nadzorczej i dokonanych przez tę radę radykalnych zmian zarządu, równie zabawnych, co bezskutecznych.

Nie podam nazwy tej spółki, nie ujawnię nawet, na jaki parkiet udało się jej wejść. Nie napiszę także, po co ów mutant jest notowany, skoro jego obecność na giełdzie przynosi jej spory wstyd. Spółka zajmuje się głównie zwoływaniem, odwoływaniem i przenoszeniem na inne terminy nadzwyczajnych walnych zgromadzeń oraz prostowaniem swoich raportów bieżących. Ponadto spółka produkuje akcje. Ma jednak ambitne plany: według statutu przedmiot jej działalności liczy aż 100 pozycji PKD, od działalności holdingów, trustów, funduszów i podobnych instytucji finansowych, poprzez roboty związane z budową kolei podziemnych oraz rurociągów przesyłowych i sieci rozdzielczych, po chów organizmów wodnych.

Fiskusowi podsuwam śmiały pomysł opodatkowania spółek od nadmiaru przedmiotów działalności wpisywanych do statutu na rybkę (lub inne organizmy wodne). Być może wtedy wyszedłby na swoje, skoro sens istnienia takich spółek sprowadza się do tego, by wykorzystać podatkowo straty poniesione na inwestowaniu w ich papiery. I dać komuś fuchę w radzie nadzorczej; nie bez powodu wspomniana tu spółka zyskała kiedyś rozgłos jako stowarzyszenie umarłych polityków.

Polska jest krajem ludzi przedsiębiorczych, więc tylko czekać, aż ktoś przystąpi do produkcji autobusów przystosowanych do obrad walnych zgromadzeń, wyposażonych zamiast kasowników w czytniki do elektronicznego zliczania głosów. Zapewne inżynier pokładowy urządzi stanowiska przewodniczącego WZ i rejenta. Dzięki temu możliwe będą mobilne walne zgromadzenia, tym bardziej pożądane, że elektroniczne zgromadzenia przyjmują się z oporami.

Ilekroć na polskim rynku wydarzy się cokolwiek, rzecznik KNF zapewnia, że Komisja przygląda się sprawie. W tym celu za autobusowym walnym zgromadzeniem mógłby podążać jeep nadzorczy, a przestrzeń powietrzna byłaby patrolowana przez nadzorcze drony. Terminów militarnych używam nieprzypadkowo: kiedy Urząd KNF zakupił biurowiec przy ul. Jasnej i adaptował go swoje potrzeby, wysoki rangą członek Komisji mówił mi, że powstaje tam bunkier nadzorczy, do którego nie wślizgnie się nikt z rynku. Jeepy i drony pasują do takiej filozofii. Na szczęście, nadzorcy wyszli z bunkra, przeszli do natarcia, zabierają się za aferzystów. Jeszcze dużo roboty przed nimi. Trzymajmy kciuki.

Tekst ukazał się 15 października 2014 r. w Gazecie Giełdy PARKIET