Dzienne archiwum: 2 lipca 2018

Whistleblowing: szanuj demaskatora i jego anonimowość!

• Należyte traktowanie pracowników demaskujących nieprawidłowości jest ważnym elementem polityki zarządzania przez spółkę ryzykiem;
• Najważniejszym warunkiem skuteczności whistleblowingu jest bezwarunkowa ochrona anonimowości demaskatora;
• Jes Staley, CEO wielkiego brytyjskiego banku Barclays, został ukarany za próbę ustalenia tożsamości whistleblowera demaskującego nieprawidłowości w banku;
• Nadzór nałożył nań karę w kwocie 642.430 funtów szterlingów (pułap zagrożenia karą wynosił w tym przypadku ponad 900.000 funtów);
• Ponadto rada banku obcięła o 500.000 funtów przypadający Stanleyowi bonus, ale nie zwolniła go z posady.

Na boisku piłkarskim sędzia odgwizduje nieprawidłowości. Whistleblower (dosłownie: dujący w gwizdek) odgwizduje nieprawidłowości w swoim środowisku: w spółce, grupie kapitałowej, urzędzie, organizacji, fundacji… Odgwizduje je anonimowo. Brak poszanowania anonimowości demaskatora przekreśla sens demaskowania nieprawidłowości. Po polsku whistleblower bywa także nazywany „sygnalistą”. Ten, kto wymyślił ów termin, nie służył w marynarce. Nie podróżował też chyba koleją.

Przypadek Jesa Staleya, prezesa brytyjskiego banku Barclays dowodzi bezwzględnej potrzeby ochrony anonimowości informatora. Było tak: w czerwcu 2016 r. członkowie rady dyrektorów banku i niektórzy z jego menedżerów otrzymali anonimowe przesyłki sugerujące nieprawidłowości związane z niedawno zatrudnionym piastunem wysokiego stanowiska w banku. Staley miał wiedzieć o niewłaściwym postępowaniu menedżera u jego poprzedniego pracodawcy. Przy okazji zakwestionowano prawidłowość postępowania rekrutacyjnego. Najprawdopodobniej chodziło o Tima Maina, z którym Staley pracował wcześniej w JP Morgan. W czerwcu 2016 r. Main stanął na czele amerykańskiej odnogi banku. Staley później twierdził, że bronił kolegi, wobec którego podniesiono zarzuty dotyczące „spraw osobistych sprzed wielu lat”. Wprawdzie owa obrona sporo go kosztowała, ale uważa się, że – ostatecznie zachowując stanowisko – umknął sprawiedliwości.

Na zlecenie Staleya, szef bankowego działu bezpieczeństwa Troels Oerting podjął próbę zidentyfikowania whistleblowera. Ponieważ listy nadano z USA, Oerting zwrócił się do amerykańskich organów ścigania. Jako były pracownik Europolu, miał tam kontakty. Lecz nadawca listów nie został zidentyfikowany. Wyszło natomiast na jaw, że Staley dwakroć podejmował próby ustalenia jego tożsamości. Bank zatrudnił kancelarię prawną do zbadania sprawy i powiadomił o niej nadzór. Staley tłumaczył, że był przekonany, iż działa w ramach swoich uprawnień… Skończyło się dlań szczęśliwie. Brytyjskie organy nadzoru, Financial Conduct Authority i Prudential Regulation Authority zgodnie stwierdziły, że Jes Staley nie dopełnił w tej sprawie obowiązku „działania z należytą zręcznością, troską i starannością” (due skill, care and diligence). Wprawdzie został ukarany, ale jest pierwszym szefem poważnej instytucji finansowej w Wielkiej Brytanii, który zachował stanowisko pomimo napiętnowania go przez nadzór.

Orzeczona wobec Staleya kara finansowa, z daleka bardzo surowa, nie jest przecież szczególnie dolegliwa wobec jego zarobków na poziomie 3,9 miliona funtów rocznie. Było z czego potrącać! Natomiast zachowanie przez Staleya stanowiska daje rynkom niepokojący sygnał. Tym razem nie udało się wykryć demaskatora, lecz czy następny incydent zakończy się tak samo? Whistleblowing jest bardzo skutecznym sposobem wykrywania nieprawidłowości, lecz pod warunkiem, że demaskator nie obawia się, iż jego tożsamość zostanie ujawniona, a on lub ona poniesie przykre konsekwencje swoich działań, podejmowanych przecież w dobrej wierze. Innym ważnym aspektem whistleblowingu jest finansowe nagradzanie demaskatorów. Temat ten budzi obecnie żywą dyskusję w Stanach Zjednoczonych. Napiszę o tym wkrótce.

Czytaj także:
2008.10.30 Po pierwsze, anonimowość
2003.05.19 Whistleblowing tworzy wartość
2005.08.08 Między radą a spółką
2006.01.09 Nie struktura, a kultura
2006.02.27 Uwaga, oszustwo!
2014.05.12 Outsourcing głupoty
2014.12.07 Trąd w parlamencie