Dzienne archiwum: 2 grudnia 2018

Fundusz Inwestycji Kapitałowych to “Plan Zdzisława” do sześcianu

  • To nie jest, wbrew mediom, rozgrywka między rządzącymi, to rozgrywka przeciwko rynkowi kapitałowemu, kapitalizmowi, demokracji;
  • Rząd zabutelkował swoją „prawdę”, że własność państwowa jest lepsza od własności prywatnej;
  • Zamierza powołać fundusz mający wykupywać akcje spółek ze swoim udziałem, po dobroci lub przez wyciskanie;
  • Jeżeli współżycie państwa z innymi inwestorami napotyka w spółkach trudności, lepiej te spółki sprywatyzować do końca niż do końca nacjonalizować!

Dobra wiadomość: nareszcie zapadnie decyzja ważna dla gospodarki. Zła wiadomość: będzie to decyzja fatalna. Chodzi o zmianę zasad zarządzania majątkiem państwowym, planowane powołanie państwowego Funduszu Inwestycji Kapitałowych, zasilanego m.in. dywidendami ze spółek z udziałem Skarbu Państwa, a zajmującego się wykupywaniem akcji tych spółek z rąk inwestorów innych niż państwo i jego agendy, po dobroci albo w formie wyciśnięcia.

Dobra wiadomość: czyli będą dywidendy, przynajmniej mają być. Zła wiadomość: dywidenda jest produktem podziału zysku, a w spółkach z udziałem państwa zysku do podziału może nie być, są one źle zarządzane i trwonią pieniądze akcjonariuszy na bezsensowne wydatki związane z finansowaniem kampanii nienawiści (do sędziów, Niemiec lub do opozycji), „patriotycznych” fundacji, „niepokornych” mediów, swojskich kongresów, (po)słusznych związków zawodowych, różańców, świątyń, objawień. „Dobra zmiana” nie ustaje w czystkach, w osadzaniu na posadach swoich ludzi (kiedyś zwałem to „alotażem”, dzisiaj mówi się o „PiSiewiczach”) o skromnych kwalifikacjach. Wcześniej minister od zawierzania energetyki Matce Boskiej zapowiadał koniec dywidend, premier opowiadał bajki o kwotach wyprowadzanych z Polski tytułem dywidend…

Dobra wiadomość: państwo pragnie przejąć odpowiedzialność za spółki ze swoim udziałem. Zła wiadomość: państwo tego nie potrafi, działa obecnie w interesie PiS, nie spółek, rynku, Polski. Wykupić akcjonariuszy spółek z udziałem państwa – to odwrócić prywatyzację, ściągnąć te spółki z giełdy (która jakże uwiera rządzących!), wygasić rynek kapitałowy, zapewne po to, by później przystąpić do zwalczania własności prywatnej, wolnego rynku, demokracji. Od nastania „dobrej zmiany” GPW spychana jest na margines, zagrożona obumarciem. Nie tylko zapowiedziano koniec prywatyzacji, także otrąbiono krucjatę na rzecz nacjonalizacji, co grozi katastrofą. Ile od początku „dobrej zmiany” straciły na wartości spółki z udziałem Skarbu Państwa? Dla przykładu: o ile spadła kapitalizacja „zrepolonizowanego” Banku Pekao SA? Jak wyglądają rządy państwa w spółkach świadczą przypadki LOT, Poczty Polskiej, PKP…

Dobra wiadomość: przejęcie przez państwo spółek mających teraz także innych akcjonariuszy pozwoli skoncentrować wszystkie siły na twórczej realizacji wielkich zamierzeń premiera: miliona samochodów elektrycznych, promów, dronów, itp. Zła wiadomość: to bzdury, androny; symbolem współczesnej rzeczywistości gospodarczej jest „stępkopodobny” (albo i nie) kawałek metalu rdzewiejący w „stoczniopodobnym” (ale raczej nie) przedsiębiorstwie w Szczecinie. Niektórzy podpowiadają, że Skarb Państwa czeka z wykupem akcji drobnych inwestorów w spółkach ze swoim udziałem, aż kursy akcji ustabilizują się w pobliżu dna, lub poniżej – wtedy dokona „repolonizacji”.

Dobra wiadomość: giełda służy temu, by spółki mogły rozwijać się za cudze pieniądze. Zła wiadomość: spółki z udziałem Skarbu Państwa nie rozwijają się. Znacjonalizowane, będą one pogrążać się w mroku za pieniądze podatników. Już nie od dzisiaj są to antyrynkowe mutanty służące politykom, nie rynkowi. Nazywam je „blue cheats”, ponieważ państwo – inwestor wcale niekoniecznie większościowy – lekceważy głos pozostałych akcjonariuszy, działa na ich niekorzyść, oszukuje na pieniądzach.

Fundusz Inwestycji Kapitałowych może okazać się narzędziem realizacji „Planu Zdzisława” na ogromną skalę, pogromu własności prywatnej, zniszczenia i zaorania rynku kapitałowego. Jego patronem mógłby zostać obwołany Hilary Minc, który już w późnych latach 40-tych i wczesnych 50-tych ub. w. przeprowadził Polskę z kapitalizmu do socjalizmu, o co i teraz chodzi. Przesadzam? Ależ przesada bywa dopuszczalna, kiedy ilustruje punkt widzenia! Mój punkt widzenia zakłada prymat prywatyzacji nad nacjonalizacją. Rozumiem racje stojące za „repolonizacją” Banku Pekao SA: ileż tam posad, bonusów dla PiSiewiczów „dobrej zmiany”! Ale nie rozumiem uporu, z jakim państwo rzuciło się do odzyskiwania kolejek linowych i przepłacenia za nie sum wyższych niż Kasprowy. Do dzisiaj utajnionych, zapewne ze wstydu za niegospodarność. A może kryje się za tym kolejna z afer PiS? Dziwne, że opozycja nie drąży tego tematu. Życzyłbym sobie opozycji bardziej totalnie totalnej.

Czytaj także:

2017.01.21 Dlaczego nie inwestuję w spółki z udziałem Skarbu Państwa?

2016.12.10 A teraz sprywatyzujcie Bank Pekao SA przez giełdę!

2016.09.24 Jak Krzysztof Tchórzewski psuje spółki, rynek i państwo