Dzienne archiwum: 15 kwietnia 2019

RAPORT NARTOWSKIEGO o Getback SA: sprostowanie, wyjaśnienia, przygany

W poniedziałek 4 marca ogłosiłem tu materiał „Sprawa Getback S.A. (2018) w świetle corporate governance”. Zawiera on dwa wątki: studium przypadku oraz zalecenia, jakie kroki warto podejmować, by do takich przypadków nie doszło. Pora na krótki przegląd reakcji na mój raport.

Na wstępie SPROSTOWANIE. W rozdziale VIII – OBLIGACJE, w akapicie NADZÓR POD LUPĄ przywołałem wypowiedź prezesa Najwyższej Izby Kontroli z której wynikało, że NIK – sprawdzając, jak Komisja Nadzoru Finansowego kontrolowała zgodność działań podejmowanych przez banki w związku z obrotem obligacjami Getback SA – wykryła wiele nieprawidłowości w działaniach Komisji. Jacek Barszczewski, dyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej KNF zwrócił mi uwagę na popełnioną w tym miejscu nieścisłość, a nawet wskazał źródło, z którego nieścisłość pochodzi. Otóż kontrola NIK, o której prezes Izby wypowiadał się w związku z wykryciem w pracach KNF licznych nieprawidłowości, dotyczyła innej sprawy. Natomiast związana z Getback SA kontrola NIK nie została jeszcze podsumowana raportem, więc na ogłoszenie dotyczących tej sprawy nieprawidłowości w pracach Komisji Nadzoru Finansowego jeszcze czekamy. Może opiszę je jeszcze, zanim zgaśnie i spółka, i zainteresowanie jej losami.

Przepraszam KNF za pomyłkę. Zarazem wyjaśniam zwłokę w ogłoszeniu sprostowania: przyjąłem, ze w tak obszernym tekście mogłem użyć wielu sformułowań budzących czyjeś wątpliwości lub sprzeciwy, więc dałem sobie 40 dni na pozbieranie ich i ogłoszenie wyjaśnień. Lecz nikt więcej sprostowań nie żądał.

WYJAŚNIENIA

Spotykam się często z pytaniami „CZY RAPORT BĘDZIE GDZIEŚ OGŁOSZONY?” Otóż został ogłoszony na stronie www.andrzejnartowski.pl, zajrzały do niego tysiące Czytelników, wielu ściągnęło plik, tekst jest i będzie dostępny dopóki prowadzę swój blog.

Otrzymuję także pytania, CZY OPISZĘ TEŻ INNE AFERY? Otóż może byłbym skłonny otworzyć Biuro Opisywania Szokujących Przypadków Rynkowych, acz dopiero pod kilkoma warunkami. Że polskim rynkiem kiedyś wstrząśnie podobna sprawa, do czego – mam nadzieję – nie dojdzie. Że otrzymam swobodny, nieskrępowany dostęp do tajemnic spółki, a jeżeli zajdzie potrzeba – także do tajemnic inwestora. I że zapłacą mi za moją pracę. Liczę niedrogo, ponieważ bez daleko idącej współpracy uczestników sprawy niczego nie zdołam dokonać.

HECNE TEORIE SPISKOWE. Pisząc raport na zlecenie Abris Capital Partners – przecież Abrisu nie oszczędzałem. W kilku reakcjach internautów na raport pojawiły się jednak sugestie, że kryję niecny spisek: otóż Getback SA miała na zlecenie funduszu wykupić złe portfele kredytowe z banków z udziałem Skarbu Państwa, oczyścić w ten sposób ich bilanse, po czym upaść pod ciężarem wykupionych długów. Ja także oglądałem kiedyś filmy o gangu Olsena, bawiły mnie wyrafinowane plany Egona i działania jego wspólników potykających się o własne nogi, oczywiście dostrzegałem także nieporadności funduszu, lecz przypomnę, że to właśnie Abris wiosną 2018 r. ratował Getback SA przed upadkiem. A później, zamiast zacierać ślady, z własnej inicjatywy udostępnił mi wszystkie informacje i materiały, o jakie się zwróciłem.

Zaczepiano mnie, czy zawsze (?) skrzętnie skrywam prawdziwe tło afer. To pytanie w stylu: „Czy pan nadal bija żonę”. Nie można odpowiedzieć ani przecząco, ani twierdząco. Więc czy wiem, że „Abris wszedł do Polski za równowartość kilkunastu paczek papierosów?”. Skądże miałbym to wiedzieć ja, niepalący? Więc nie wiem, lecz i nie wierzę.

Teorie spiskowe są dowodem nieprzebranej mądrości zbiorowej internautów. Wszak wiedzą oni, że „dr Kulczyk kupił klinikę w Wiedniu, by w niej dyskretnie zniknąć”. A nieszczęsny król Władysław III Warneńczyk dyskretnie żyje sobie na Maderze.

Temat budzący zainteresowanie: JAK DOPAŚĆ DELOITTE? Otrzymałem wiele próśb o wskazówki w tym przedmiocie. Informuję zainteresowanych, że pomocy prawnej im nie udzielę. Nie taka jest moja rola.

Inny temat budzący zainteresowanie: WHISTLEBLOWING. Czy mógłbym udostępnić tekst omówionego w raporcie Zawiadomienia sygnalisty? Nie, ponieważ ujawnienie tekstu może przyczynić się do ujawnienia tożsamości demaskatora/ów, czego nie chciałbym z uwagi na konieczność ochrony whistleblowera/ów przed ciekawością postronnych, w tym wszelkich organów ścigania. Szanujmy demaskatorów!

Pytają, CZY ZOSTANĘ POLSKIM JEFFREYEM ARCHEREM? Zwracano mi uwagę, że narracja raportu jest wartka, mógłbym na jego kanwie napisać powieść sensacyjno-kryminalną w stylu Archera. Nie napiszę jej, Archera nie poważam, zawsze dziwiłem się, że Ropuchowi (przezwisko nadali mu koledzy – jeżeli przyjąć, że ten typ miał w ogóle kolegów) tak niewiele zabrakło do objęcia urzędu premiera Wielkiej Brytanii, ale przestaję się dziwić pod wpływem obserwacji, co dzieje się tam obecnie.

A CO TERAZ DZIEJE SIĘ ZE SPÓŁKĄ I WOKÓŁ NIEJ? Tego już nie badam, czyli nie wiem. Z mojego raportu wynika, że wątek aferalno-kryminalny został zamknięty wraz z utworzeniem nowego zarządu z Przemysławem Dąbrowskim na czele. Nastał czas sprzątania. Niedawno ogłoszono, że Dąbrowski ustąpił z prezesury i został wiceprezesem, a z rady nadzorczej ustąpiła i weszła do zarządu Paulina Pietkiewicz z Abris CP (która de facto w radzie nie pracowała, była systematycznie delegowana do pracy w zarządzie). Rozdzwonił się telefon. Proszę przyjąć do wiadomości, że sprawy nie znam, decyzje mają zapewne charakter biznesowy, może spółka wkrótce coś ogłosi, niemniej proszę nie dopatrywać się w tym związku z moim raportem.

PRZYGANY

Raport nie narzucał jedynej słusznej prawdy. Sprawa od dawna żyła w mediach, każda redakcja głosi prawdę własną. Skorzystałem z przyjaznej relacji z PARKIETEM (od lat tam pisuję), by rozgłosić powstanie raportu. Nie oczekiwałem medialnego poruszenia, sprawa nie była już świeża, lecz nie spodziewałem się także tak skromnej reakcji mediów, niemal kompletnego braku zainteresowania.

Przypomnę także: raport dotyczył CORPORATE GOVERNANCE i zawierał zalecenie w tym przedmiocie, na które nie zwrócono należnej im uwagi. Ogromna większość kierowanej do mnie korespondencji dotyczyła nieprawidłowości w spółce i wokół niej, na rynku i w państwie, ale dyskusji na temat moich zaleceń w przedmiocie dobrych praktyk – nie podjęto. Szkoda. Lada chwila ktoś znowu zasypie rynek obligacjami. Lecz powiadał Benny Hill: „Że nikt się nie skarży – nie oznacza, że wszystkie spadochrony się otwierają”. Kiedy nie otworzy się kolejny, proszę mnie nie obwiniać. Ostrzegałem!