Advocatus diaboli. Obrona Dawida Jackiewicza

Gdyby ogłosić konkurs na najgorszego ministra, Jackiewicz miałby silną konkurencję. Większość pozostałych mogłaby przecież z nim wygrać. Wyrzucono go za to, że stanowiska w spółkach z udziałem Skarbu Państwa powierzał swoim znajomym, nie natomiast za to, że stanowiska w spółkach Skarbu Państwa powierzał znajomym prezesa Kaczyńskiego, premier Szydło, komendanta Macierewicza. Dlatego uważam, że wyrzucenie ministra Jackiewicza – czymkolwiek motywowane, rzekomymi zasługami czy rzeczywistymi przewinami – niczego nie zmieni. Będzie, jak było. Albo jeszcze gorzej.

Jackiewicz jako minister Skarbu Państwa nie prywatyzował spółek. Prywatyzował państwo, właściciela udziałów w tych spółkach. Uznawał je za łup należny kamaryli, którą „suweren” wyniósł do władzy. Dążył do podporządkowania domeny państwowej interesom partyjnym. Lecz najwięcej zgorszenia wywołał polityką kadrową. Paradoksalnie, poszło nie o to wcale, że największe korporacje, jak Orlen, Lotos lub KGHM powierzał menedżerom bez doświadczenia i kwalifikacji, a o to, że na posadach upchnął kilku szemranych ziomali. Którzy brakiem kwalifikacji, doświadczenia, reputacji, nie ustępowali faworytom prezesa, pani premier, komendanta bądź poszczególnych ministrów.

Z zarządów i rad nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa pozbyto się setek menedżerów. Zastąpiono ich swoimi, często mniej przydatnymi na powierzanych im funkcjach, za to zaufanymi prezesa lub kogoś z jego otoczenia. Wyrzucanych próbowano przy tym pozbawić reputacji, odmawiając im absolutoriów. Nie starczało przyzwoitości, by poddać pod głosowanie uchwałę o odmowie absolutorium i rzeczowo ją umotywować; procedowano projekty uchwał dotyczących udzielenia absolutorium i odrzucano je głosami Skarbu Państwa oraz podmiotów zależnych. Stawia to wyrzuconych w niekorzystnej sytuacji reputacyjnej, utrudnia im znalezienie zatrudnienia. Wprawdzie w zawód menedżera wpisane jest ryzyko utraty stanowiska, niemniej wpisane jest także prawo do uzyskania merytorycznej oceny. Wielu pozbawionych absolutorium „refuseników” zapewne znajdzie pracę w korporacjach konkurujących z podmiotami z udziałem Skarbu Państwa, co może jeszcze bardziej pogrążyć te podmioty, tracące dramatycznie na wartości.

Przed laty, po nominacji Stanisława Alota, nauczyciela z technikum, polonisty, absolwenta studiów podyplomowych z wypoczynku i turystyki, na odpowiedzialne stanowisko prezesa ZUS – ukułem na takie praktyki termin alotaż. Niestety, „przykrył go” ukuty przez Jarosława Kaczyńskiego skrót TKM, rozwijany jako Teraz, K…., My. Kaczyńskiemu chodziło o zawłaszczanie państwa przez AWS. Obecnie sam je zawłaszcza na jeszcze większą skalę. Jackiewicz był jedynie wykonawcą jego polityki. A że na boku coś pokombinował? Nie on jeden, wszak kombinatorów jest w tej kamaryli pod dostatkiem. Prezes sam daje przykład: w telewizji upycha kuzyna, kuzyn wkręca się do filmu, jego partnerka dostaje rolę, a ojciec osobistej makijażystki prezesa dostaje stanowisko. François Hollande został potępiony i wyśmiany za zatrudnienie w Élysée fryzjera. Nazywają go Budyniem. Jarosław, nawet w profesjonalnym makijażu, zasłużył na zwarzony Kisiel.

Nie będę wyliczał przewin Dawida Jackiewicza. Nie starczyłoby miejsca na tym blogu. Jako adwokat diabła powołam więc argument na korzyść potępianego. Bardzo zaszkodziło mu powołanie Bartłomieja Misiewicza do rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Pytano: jak tak można? Wszak „osobisty przedstawiciel” komendanta – cóż za błyskotliwa formuła prawna, nieprawdaż? – nie ma wykształcenia (dopiero robi licencjat), nie ma doświadczenia, żadnych kwalifikacji, był tylko pomocnikiem w aptece gdzieś pod Warszawą. Znany prawnik pośpieszył z obroną tej nominacji: dowodzi, że mimo wszystko nie narusza ona prawa. Panie mecenasie, lubię pana, szanuję za dorobek, za wielką pracowitość, zazdroszczę stanowiska w radzie nadzorczej Przytułku Orlenino (przyszło tam panu pracować z nominatami lepszego sortu), ale przytoczę fundamentalną zasadę corporate governance: „W skład zarządu i rady nadzorczej powoływane są osoby reprezentujące wysokie kwalifikacje i doświadczenie”. Basta.

A Ryszard Petru ogłosił listę „40 Misiewiczów”. Albo zgubił zero, albo liczyć nie umie.

UZUPEŁNIACZ: Poniósł mnie temperament, przypisałem D. Jackiewiczowi decyzję o powołaniu Misiewicza do rady nadzorczej PGZ: dziękuję Czytelnikowi za sprostowanie, iż to decyzja MON.

Jedna myśl nt. „Advocatus diaboli. Obrona Dawida Jackiewicza

  1. Mariusz T. Kłoda (piszący doktorat z "absolutorium w polskim prawie prywatnym")

    Dzień dobry,

    Szanowny Panie Prezesie,

    Napisał Pan m.in.: “w zawód menedżera wpisane jest ryzyko utraty stanowiska, niemniej wpisane jest także prawo do uzyskania merytorycznej oceny”. Z jakiego stosunku prawnego, wg Pana, to prawo wynika? Od razu zaznaczę, że podzielam Pana zdanie. Osobiście sądzę, że wynika ono ze stosunku organizacyjnego łączącego np. członka zarządu ze spółką (ew. z zawartej z piastunem spółki umowy cywilnoprawnej lub umowy o pracę).

    Wielu przedstawicieli doktryny podkreśla, że udzielenie (odmowa udzielenia) absolutorium to kwestia całkowicie uznaniowa. Moim zdaniem to wykładnia prowadząca do deprecjacji tego instrumentu prawnego. Jeżeli podmiot, którego zasadniczym celem jest osiągnięcie zysku (np. S.A.) osiąga ten zysk, to brak podstaw (co do zasady) do odmowy udzielenia skwitowania. W przypadku innych osób prawa cywilnego np. spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej, dla których osiągnięcie zysku może być tylko jednym z kilku celów głównych, odmowa udzielenia absolutorium w kontekście zatwierdzenia SF i sprawozdania kierownika z działalności jednostki może być uzasadniona.

    Problem z absolutorium jest szczególnie widoczny w spółkach handlowych z udziałem SP. W tym przypadku można mówić nawet o tzw. absolutorium politycznym. Z udzieleniem “absolutorium politycznego” mamy do czynienia w trakcie WZ/ZW oceniającego rok obrotowy, w trakcie którego doszło zmiany “obozu władzy”. Na bok wówczas odkłada się “zasady nadzoru właścicielskiego nad spółkami z udziałem SP”.

    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *