Banki, szanujcie pismaków! [2003]

Każdy bank sam pracuje na swój rachunek wyników, lecz wszystkie banki pospołu pracują na reputację systemu bankowego.

W wielu sprawach polskie banki mocno przemawiają jednym głosem, czy to same, czy też przez swoją reprezentację – Związek Banków Polskich. Do tych spraw nie należą przyjęte niedawno przez giełdę zasady dobrej praktyki. Wprawdzie niektóre banki powitały je entuzjastycznie, lecz kilka okazało znaczącą wstrzemięźliwość, a kilka innych zajęło postawę wyczekującą. Stawia to Związek w niezręcznej pozycji, ponieważ tytularnie jest on członkiem Rady Dobrych Praktyk, jednego z kilku bytów, jakimi zasady obrosły jeszcze zanim je zredagowano.

Banki są w trudnej sytuacji. Inne spółki za swoją praktykę odpowiadają wyłącznie przed swoim akcjonariatem, dla banków liczą się także klienci oraz opinia publiczna. Inwestor strategiczny może zdominować akcjonariat, lecz klientela banku bywa liczna. Inwestor bywa stabilny, natomiast klientela może od banku odpłynąć, rozczarowana złymi praktykami. Ponadto inne spółki działają na własny rachunek, natomiast wszystkie banki dzielą się reputacją, będącą wspólnym dobrem systemu bankowego. Łamanie dobrej praktyki przez poszczególne banki, bądź przez ich właścicieli, szkodzi nie tylko im samym: szkodzi także reputacji innych banków. Banki nie tylko powinny, każdy z osobna oraz wszystkie razem, kierować się dobrą praktyką; powinny one nadto zespolić swoje wysiłki dla wykreowania w społeczeństwie pozytywnego obrazu systemu bankowego. W tym celu warto dbać o dobre stosunki z mediami.

Banki nie mają wyboru, czy kierować się dobrą praktyką, czy lekceważyć ją. Mają jedynie wybór pomiędzy przyjęciem zasad rekomendowanych przez giełdę, a wypracowaniem własnych. Za przemyśleniem tej kwestii przemawia zwłaszcza argument, że giełda nie gwarantuje bankom poczucia bezpieczeństwa – w tym znaczeniu, że skoro bank będzie kierował się sumiennie zaleceniami giełdy, już nikt się do niego nie przyczepi, jakoby postępował niewłaściwie. Otóż mogą przyczepić się media.

Posłużę się przykładem. Jedna z rekomendowanych przez giełdę zasad dobrej praktyki przewiduje, że spółka powinna „w zakresie zgodnym z przepisami prawa i uwzględniającym jej interesy” umożliwić przedstawicielom mediów obecność na walnych zgromadzeniach. Odwołanie do przepisów prawa jest zgoła bezprzedmiotowe, skoro żaden przepis nie ogranicza dziennikarzom prawa uczestniczenia w walnych zgromadzeniach. Odwołanie do interesów spółki jest całkowicie niejasne: jakież to interesy miałaby mieć spółka publiczna w utrudnianiu dziennikarzom obecności na walnym zgromadzeniu? Przecież gdyby takie interesy kiedykolwiek wchodziły w rachubę, byłyby one z pewnością uznane za nieczyste.

W projekcie wspomniana zasada miała klarowną treść: dopuszcza się obecność dziennikarzy na walnym zgromadzeniu spółki publicznej. Basta! Z czasem dodano tu jeszcze spółkę z udziałem Skarbu Państwa. Lecz otwartość wobec dziennikarzy wzbudziła wątpliwości, szczególnie wśród prawników. Niektórzy kwestionowali potrzebę wpuszczania „pismaków” na walne zgromadzenie. Ostatecznie giełda przyjęła nieszczęsne sformułowanie, jakoby w spółce publicznej mogły zachodzić interesy pozwalające zamknąć walne zgromadzenie przed dziennikarzami. Nigdy się z tym nie pogodzę.

Lecz oto pewien bank, cieszący się dobrą opinią i darzony powszechnym szacunkiem, oświadcza wszem i wobec, jaką przyjął praktykę w tej kwestii: „W przypadku zgłoszenia przez przedstawicieli mediów chęci udziału w walnym zgromadzeniu, przewodniczący każdorazowo informuje akcjonariuszy o obecności mediów na WZA. Fakt obecności mediów na WZA przewodniczący poddaje pod głosowanie na wniosek któregokolwiek z akcjonariuszy”.

Gdyby, co nie mieści mi się w głowie, któryś z akcjonariuszy zażądał głosowania, a walne zgromadzenie uchwaliło usunięcie dziennikarzy, będzie to zgodne z giełdowym kanonem dobrej praktyki. Któż bowiem inny miałby decydować o interesach spółki, jak nie właśnie walne zgromadzenie? Wszelako będzie to postępowanie szkodzące nie dziennikarzom, ale bankowi (nawet systemowi bankowemu) gdyż wzbudzi podejrzenia, że bank ma coś ważnego do ukrycia przed akcjonariuszami, którzy nie uczestniczą w walnym zgromadzeniu, przed klientami, przed opinią publiczną.

Niektóre banki w swoich deklaracjach na temat dobrej praktyki słusznie zwracają uwagę, że czują się związane stanowiskiem swoich inwestorów. Jest wszelako nie do pomyślenia, by w którymkolwiek z macierzystych banków kwestionowano obecność dziennikarzy na walnym zgromadzeniu. Przykład ten świadczy, że banki mające inwestorów strategicznych powinny starannie przemyśleć, czy wzory dobrej praktyki czerpać z giełdy, czy od swoich inwestorów, czy może wypracować własny kanon, zręcznie godzący obie inspiracje. Lecz jakąkolwiek obiorą postawę – biada bankom (oraz innym spółkom publicznym), które zechcą usunąć dziennikarzy z walnego zgromadzenia!

Tekst ogłoszony 27 stycznia 2003 r. w tygodniku Gazeta Bankowa

Czytaj także: 2005.12.19 Co wolno pismakom?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *