Czarne chmury [2000]

Ofiarą agresywnych zachowań akcjonariuszy, wojen pomiędzy nimi, jest przede wszystkim spółka.

Spośród spraw stających na porządku obrad walnych zgromadzeń, najwięcej namiętności wywołują wybory rad nadzorczych. O miejsca w radach, lub o większość w nich, prowadzone są prawdziwe wojny w łonie akcjonariatu. Coraz częściej nie przestrzega się zasady, że w imię dobra spółki należy temperować zachowania, szanować obyczaje. Praktykowane są proceduralne faule. Dochodzi do tumultu.

Środowisko prawnicze upaja się zdumiewającą lekturą. Jest to akt notarialny – protokół walnego zgromadzenia VII NFI im. Kazimierza Wielkiego odbytego w ratach 15 i 21 września b.r. Ktoś bardzo sympatyczny skopiował dokument liczący 54 strony i przysłał mi go pocztą. Niebawem listonosz doniósł dokumentację pokrewną. Dziękuję!

Urobek pierwszego dnia obrad sprowadził się do tego, że zgromadzenie zostało otwarte i wybrało przewodniczącego. Lecz akcja przypomina osławiony serial „Czarne chmury”, w którym na przemian dokazywali radziwiłłowscy dragoni i elektorscy rajtarzy. Spoza kart protokołu wyziera obraz sytuacji. Radziwiłłowscy zarządzają funduszem. Elektorscy pragną nim zawładnąć. Skrzyknęli sporo szabel. Skarb Państwa dosiadł konia po ich stronie. Przeciwnicy pomawiają go o zdradę, wszak przyrzekł dochować neutralności.

Zanim radziwiłłowscy przeforsowali swojego na przewodniczącego, już dwoje elektorskich i Skarb Państwa złożyło jednobrzmiące wnioski o sprawdzenie listy obecności przez wybraną w tym celu komisję. Względem uchwały o wyborze przewodniczącego zgłoszono sprzeciw. Ledwo stwierdził on prawidłowość zwołania i zdolność zgromadzenia do podejmowania uchwał, zgłoszono wniosek o odwołanie go (bezskuteczny). Dla urozmaicenia Skarb Państwa, który poprzednio wnioskował o sprawdzenie listy, wycofał wniosek, ale gdy takie wnioski złożyli trzej radziwiłłowscy – ponowił swój, wycofany (o komisji radzono bez końca, lecz ostatecznie jej nie powołano).

Radziwiłłowscy gotowi paktować. Przewodniczący zarządza przerwę do 14.19. Elektorskim to się nie podoba, rwą do boju. Zgłaszają sprzeciw wobec przerwy, wniosek o głosowanie, żądanie kontynuowania obrad. Nadaremnie: po przerwie przewodniczący zarządza przerwę do 14.50. Po tej przerwie – trzecią do 17.00. Po tejże – następną. Elektorscy żądają kontynuowania obrad. Pytają: czy zgromadzenie zostało wznowione po przerwie? Skoro przewodniczący oświadcza, że nie – próbują go znowu odwołać. Wobec tego wznowiono obrady – i ogłoszono piątą przerwę, a po niej jeszcze szóstą, do 21 września.

W drugiej części obrad radziwiłłowscy użyli fortelu. Stwierdzili, że Skarb Państwa i jeden z akcjonariuszy po stronie elektorskiej utracili prawo głosu. Elektorscy odpowiedzieli serią prób odwołania przewodniczącego. Podważali bezstronność firmy obsługującej urządzenia do głosowania elektronicznego. Stwierdzili, że nie umieją głosować elektronicznie, więc będą głosować na kartkach. Radziwiłłowscy przeforsowali uchwałę, że elektorscy to awanturnicy, przeto w przyszłości niechaj przysyłają pełnomocników o wyższych kwalifikacjach moralnych. W ogólnym rwetesie pani rejent zaprotokołowała, że nie jest w stanie stwierdzić wyników głosowania nad tymi kwalifikacjami moralnymi. Właśnie!

I tak w kółko: radziwiłłowscy tłukli elektorskich i nie uznawali głosów Skarbu Państwa, a Skarb Państwa dzielnie występował po stronie elektorskich i wnosił sprzeciwy wobec odmawiania mu prawa do udziału w głosowaniu. Zamęt panował straszliwy. Na przykład: głosowano jakiś wniosek, po czym przewodniczący oznajmiał, że „ze względu na zamieszanie, jakie zaistniało na sali obrad, trudno jest ocenić, jaki był los tego wniosku”.

Skarbowi Państwa przybyła z odsieczą Komisja Papierów Wartościowych i Giełd. Daremnie! Radziwiłłowscy nie uznawali głosów Skarbu Państwa (tylko w ten sposób mogli pokonać elektorskich). Głosowano w nieskończoność, jawnie i imiennie, a pani rejent skrzętnie protokołowała wyniki głosowań i sprzeciwy. Wybory do rady nadzorczej przeprowadzono w głosowaniu tajnym. Obie koalicje głosowały na swoich kandydatów. Wszyscy kandydaci zostali w swoim przekonaniu wybrani, przeto zawiązały się dwie rady, przeto fundusz ma dwa zarządy. Do pełni szczęścia brakuje dwóch sądów, z których każdy poprze inną stronę.

Lecz sąd jest jeden. Przyznał on rację elektorskim. Stwierdził bowiem, że aczkolwiek przewodniczący nie uznawał głosów Skarbu Państwa, przecież jego stanowisko nie pozbawiło owych głosów mocy. Radziwiłłowscy wystąpili z wnioskiem o wstrzymanie wykonalności tego postanowienia, lecz został on oddalony. Na tym nie koniec serialu. Obie strony kują kosy, ostrzą szable. Oryginał dłużył się. Obecne wykonanie jest tak śmieszne, jak gdyby udział w nim wzięli Bracia Marx i Buster Keaton. Tylko spółki szkoda.

Tekst ogłoszony 30 X 2000 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka.
Czytaj także: 2000.11.20 Festiwal złych obyczajów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *