Formacja podwójnej głowy [2002]

W wielu instytucjach finansowych największą porcję władzy dzierży komisarz nasłany z wyższego szczebla.

W tytule nie nawiązuję do analizy technicznej. Formacją podwójnej głowy nazywam dualizm władztwa w spółce. Zjawisko to występuje w wielu instytucjach finansowych wchodzących w skład organizmów o zasięgu międzynarodowym, niekiedy zgoła globalnym. Jedną głową jest więc zarząd spółki (banku, towarzystwa ubezpieczeniowego, towarzystwa funduszy inwestycyjnych). Druga głowa kryje się gdzieś w chmurach, na szczeblu regionalnym lub w centrali. Jest to zjawisko charakterystyczne dla ery globalizacji. Występuje ono w wielu krajach.

Polega ono na tym, że zarządy instytucji finansowych nie zarządzają nimi. Najwyżej administrują. Załatwiają rutynowe sprawy, często bez własnej inwencji, stosując procedury przyjęte gdzieś daleko i wysoko. Decyzje merytoryczne podejmowane są w centrach biznesu, które znajdują się poza strukturą spółki. Nierzadko poza Polską. Można zrozumieć, że spółka będąca podmiotem zależnym korporacji międzynarodowej harmonizuje swoją lokalną politykę z globalną polityką spółki matki. Rzecz w tym jednak, że w takiej sytuacji gdzieś rozmywa się odpowiedzialność za treść i skutki decyzji.

Formacja podwójnej głowy bywa wcielana w życie różnymi metodami. W Polsce najbardziej popularna jest metoda ‘na komisarza’. Jest to najczęściej wysłannik centrali, który z zasady wchodzi w skład zarządu w randze wiceprezesa, skupiając w swoim ręku tak znaczne kompetencje, że prezes zarządu, tubylec, bywa cieniem swojego zastępcy. O rzeczywistej pozycji w zarządzie spółki córki decyduje zresztą w znacznym stopniu łatwość kontaktu z członkami zarządu spółki matki, bądź z osobami odpowiedzialnymi w centrali lub na szczeblu regionalnym za poszczególne linie biznesowe. Komisarz dysponuje lepszymi kontaktami, wszak wywodzi się z tamtego środowiska i do niego zapewne powróci, zanim wyślą go z kolejną misją do Turcji lub Brazylii.

O takim podziale władzy doskonale wiedzą pracownicy, szczególnie sekretarki. Czasem, gdy dzwonię do prezesa banku, sekretarka informuje mnie, że prezes jest zajęty, właśnie został wezwany do szefa, zresztą już czwarty raz dzisiaj, lecz za godzinę szef idzie na lunch, więc wtedy prezes oddzwoni.

W praktyce spotyka się także metodę ‘na telefon’. Szefostwo danej linii biznesowej codziennie rano, lub dwa razy dziennie, obdzwania swoje placówki, by zebrać informacje i wydać dyspozycje. Przez telefon ustawiany był na przykład zarząd towarzystwa funduszy inwestycyjnych wielkiego polskiego banku. W zarządzie zasiadali poważni finansiści. Raz posiadaczka stanowczego głosu (znanego dotąd tylko ze słuchawki) zjechała do Warszawy. Finansiści zaprosili ją na kolację do wykwintnej restauracji. Odmówiła, wybierając dyskotekę. Co świadczy, że na Zachodzie robi się kariery przed trzydziestką.

Dość żartów, bowiem temat jest poważny. Odpowiedzialność ponosi nie ten, kto z ukrycia pociąga za sznurki, lecz ten, kto – choćby tylko nominalnie – piastuje stanowisko. Analogia do niwy państwowej nie jest tu przypadkowa, wszak governance jest terminem oznaczającym władztwo zarówno w państwie (świadectwem książka Harolda Wilsona, ‘The Governance of Britain’), jak w spółce. W państwie odpowiedzialność ma najczęściej wymiar polityczny; w spółce też można stracić stanowisko, ale realna jest także odpowiedzialność cywilna i karna. Formacją podwójnej głowy w Wólczance właśnie zajęła się prokuratura: spółka córka karygodnie zmarnotrawiła powierzone jej środki, ponoć na polecenie liczącego się akcjonariusza. Zastosowano tam metodę ‘na marionetkę’, której przecież nie spotyka się w poważnych instytucjach finansowych.

Z formacją podwójnej głowy walczą ustawy i statuty spółek. Rejestr handlowy uwzględniał wyłącznie członków zarządu; krajowy rejestr sądowy obejmuje już także członków rady nadzorczej. Członkom organów instytucji finansowych stawia się rozliczne wymogi formalne. Ustanawia się kwoty, ilu członków zarządu lub rady ma wykazać się biegłą polszczyzną, obywatelstwem polskim i miejscem zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej. W dobie rozwoju lotnictwa domicyl bywa fikcją; nie liczy się, gdzie to mieszka – lub deklaruje, że mieszka – ale gdzie płaci podatki. Wymóg obywatelstwa łatwo spełnią wielopaszportowcy. Trudniej wykazać się sprawnością językową.

Formacji podwójnej głowy nie da się w pełni zwalczyć. Należy ją oswoić i ucywilizować. Może służyć temu raport roczny. Powinien on przejrzyście prezentować nie tylko wynik finansowy spółki, lecz także mechanizmy podejmowania decyzji w żywotnych dla niej sprawach, oraz istotę związków, strukturalnych i kapitałowych, między plejadą spółek zależnych, powiązanych i dominujących, tworzących daną grupę. Skoro bowiem co dwie głowy – to nie jedna, należy ukazać wartości kreowane przez ten model władztwa.

Artykuł został ogłoszony 27 sierpnia 2002 r. w tygodniku GAZETA BANKOWA.

Czytaj także:
2014.03.31 Obcy na Książęcej?
2000.11.27 Sami swoi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *