Głupoty są wolne od podatku

Z początkiem 2013 r. podjąłem prywatną wojnę z „groszówkami” – spółkami, które cenę swoich akcji sprowadziły do marnych groszy, czy to wskutek nieudolnego zarządzania, czy nawet celowych zabiegów. Wszelako najcięższe zarzuty skierowałem nie przeciwko spółkom notowanym po groszu lub dwa, ani przeciwko giełdzie tolerującej groszowe mutanty, ale przeciwko legislatorowi, który ustalił minimalną wartość nominalną akcji na 1 gr (słownie: jeden grosz), dając tym zachętę do brewerii.

Ostatnio giełda nareszcie podjęła usiłowania ku skłonieniu spółek do podnoszenia kursu przynajmniej do poziomu 50 groszy. Jest to nadal kwota śmiesznie niska, szczególnie w porównaniu z ceną biletu tramwajowego, gazety lub pączka. Niektóre spółki podjęły więc prace nad scalaniem akcji (potocznie nazywamy ten proces odwrotnym splitem). Za wcześnie, by ocenić efekty tych przedsięwzięć, lecz niektóre poczynania spółek potrafią zadziwić nawet mnie – starego, doświadczonego uczestnika rynku kapitałowego.

Czytam więc ogłoszenie spółki akcyjnej Devoran o zwołaniu walnego zgromadzenia. Nadzwyczajnego, rzecz jasna. Zgromadzeń nadzwyczajnych odbywa się w Polsce więcej niż zwyczajnych, co wynika z nieznośnej łatwości nękania akcjonariuszy, albowiem większość zgromadzeń zwołuje się niepotrzebnie. Że chodzi o nękanie, świadczy termin, na które NWZ zostało tym razem zwołane: 31 grudnia b.r., w dzień świętego Sylwestra, przez inwestorów chętnie obchodzony na zabawnych walnych zgromadzeniach (na inwestycji pewnie przyjdzie stracić, ale można zaoszczędzić na orkiestrze).

Nazwa Devoran przywodzi na myśl uroczą miejscowość w Kornwalii. Od kilku tygodni nosi ją także spółka notowana na New Connect. Notowana po 1 gr, ale nie handlowana, bo i po co? Wcześniej nosiła nazwę Polsko-Amerykański Dom Inwestycyjny. Jeszcze wcześniej – ViaGuara SA, przedtem ViaGuara sp. z o.o. Przecht na warszawskiej giełdzie jest aż tyle, że chyba można wyżyć z wymyślania dla nich dziwnych nazw. Zajmę się tym na emeryturze.

Przedmiotem działalności spółki jest zapewne kreowanie złego wrażenia o sobie: raporty smucą stratami, strona internetowa nieaktualna i właściwie pusta, brak na niej nawet statutu. W porządku obrad zgromadzenia przewidziane jest podjęcie uchwały o upoważnieniu zarządu (czyli kogo, gdyż nie jest to jasne?) do podwyższania kapitału, także – uwaga! – za wkłady niepieniężne bez konieczności uzyskania zgody rady nadzorczej, z możliwością wyłączenia lub ograniczenia prawa poboru. Celem, na który środki maja być pozyskane, jest „dalszy rozwój spółki w najbardziej optymalny sposób”. Dalszy! Zarząd spodziewa się pozyskać kapitał od inwestorów finansowych (ciekawe, których?), a to na przejęcia, rozwój organiczny i rozwój oferty asortymentowej. Równie dobrze można było wpisać turystykę międzyplanetarną.

Projekt następnej uchwały dotyczy scalenia akcji poprzez zmianę wartości nominalnej z 10 groszy na 10 złotych, czyli w stosunku 100:1, bez zmiany kapitału zakładowego. Ale już po chwili spółka zamierza jednak dokonać „obniżenia kapitału zakładowego w drodze obniżenia wartości nominalnej akcji w celu wyrównania części strat poniesionych przez Spółkę w latach poprzednich”. Przeto wartość nominalną akcji, wywindowaną przed chwilą aż na 10 złotych, spółka po chwili obniży do 25 groszy. Czy takie zabiegi wstrząsną kursem akcji twardo trzymającego się pułapu 1 grosza? Zakładam, że bez względu na planowane wyrafinowane operacje statutowe kurs nie oderwie się od dna. Nawet gdy dno odpadnie.
W proponowanym porządku obrad znajduję punkt osobliwy, o którym nie wiem, czemu / komu służy: „Wolne głosy i wnioski”. Walne zgromadzenie nie jest klubem dyskusyjnym, gdzie każdy może powiedzieć co wie, sądzi, przypuszcza lub tuszy. Taki punkt w porządku rodzi otóż ryzyko, że jakiś zagubiony akcjonariusz zacznie przemawiać, z sensem lub bez sensu, często przydługo, zawsze nie na temat. Zgłaszać wnioski i dezyderaty. Domagać się wyjaśnień, co stało się z jego pieniędzmi. Do niczego to nie doprowadzi…

Przyznaję, że w noc św. Sylwestra, niesiony szampańskim humorem, także wyczyniałem różne głupstwa, ale aż takich, to nie. Optymistyczny scenariusz dla Devoran SA zakłada, że GPW usunie spółkę z notowań przed pozyskaniem przez nią kapitału. Scenariusz pesymistyczny – dla spółki, gdyż dla mnie krzepiący – przybrałby taki obrót, że ktoś w MinFin wymyśli przecież sposób na opodatkowanie operacji obniżania wartości nominalnej akcji. Co niniejszym poddaję pod uwagę. Bo pospolite głupoty są wolne od podatku.

Czytaj także:
2013.09.14 Przestrzeń dla spadków
2013.12.16 Awers, rewers i kant

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *