JE SUIS JAROSŁAW ZAGÓROWSKI

Po paryskiej masakrze przyzwoici ludzie deklarowali: JE SUIS CHARLIE HEBDO. W obliczu wydarzeń w Jastrzębiu Polacy powinni powiedzieć: ZAGÓROWSKI TO JA!

Czytelnik poprosił mnie o stanowisko w sprawie Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Sprawa jest trudna: w kopalniach strajkują załogi, brak wydobycia powoduje straty, przed siedzibą spółki trwają zamieszki z udziałem związkowców, policja użyła broni gładkolufowej, prowadzone są rozmowy zarządu spółki ze związkowcami, ale w rozmowach nie uczestniczy prezes spółki Jarosław Zagórowski; załogi domagają się jego odwołania. A co ja o tym sądzę?

Mam do górnictwa węgla kamiennego stosunek osobisty. Dorastałem w Katowicach, ojcowie moich kolegów ze szkół, z podwórek, fedrowali w Wujku, w Kleofasie; mój ojciec dbał o ich bezpieczeństwo, kodyfikował prawo górnicze. Mam szacunek dla pracy górnika. Ale mam także szacunek dla prawa. Nie mają go przywódcy związkowi z JSW, organizatorzy dzikich strajków, szkodnicy gospodarczy. Ich hasło: „Zagórowski musi odejść”, wypisywane na Biało-Czerwonej, jakby szło o sprawę narodową, przypomina mi harce Leppera, także szkodnika, organizatora blokad dróg i zamieszek, który domagał się odejścia wicepremiera Balcerowicza, aż ktoś jego pokroju i jego uczynił wicepremierem. Jarosławie, nigdy Panu tego nie zapomnę!

Otóż Zagórowski odejść nie powinien. Ma jasny program ratowania spółki przed stającymi przed nią trudnościami. Przywódcy związkowi są świadomi, że prezes zagraża ich osobistym interesom. Domagają się jego dymisji. Za nic mają interes i spółki, i jej akcjonariuszy. Na razie prezes został wykluczony z udziału w negocjacjach. Nie jest to obrazą zasad corporate governance. Spółkę może z należytym skutkiem reprezentować każdy z członków zarządu we współdziałaniu z drugim członkiem zarządu, bądź z prokurentem. Statut JSW zawiera przy tym postanowienie, iż „zarząd spółki zobowiązany jest do współpracy z organizacjami związkowymi działającymi w przedsiębiorstwie spółki na zasadach określonych w ustawie o związkach zawodowych” (§ 12 ust. 2).

Nie zawsze prezes zarządu uczestniczy w rozmowach o spółce. Byłem przewodniczącym rady nadzorczej delegowanym do czasowego pełnienia funkcji prezesa zarządu. Spółka była w sytuacji trudniejszej, niż dzisiaj JSW. Opowiadałem się za jej likwidacją i wyprzedażą majątku, by zaspokoić wierzycieli, a pozostałymi środkami obdzielić akcjonariuszy. Stałem się wrogiem publicznym. Minister skarbu zwołał naradę w sprawie spółki, na którą zaprosił związkowców, lokalnych polityków i działaczy, pozostałych członków zarządu, akcjonariuszy, swojego hiszpańskiego doradcę, francuskiego dyrektora inwestycyjnego – wszystkich, oprócz mnie. Niczego nie uradzono, ostatecznie stanęło na moim.

Pytanie Czytelnika dotyczy kwestii, jak powinna postąpić rada nadzorcza? Powinna postąpić przyzwoicie. Rada może odwołać prezesa, lecz doskonale wie, że to niczego nie zmieni. Chyba, że na gorsze. Tu w rachubę wchodzi nie tylko interes spółki. Także interes Rzeczypospolitej. Kto tknie Zagórowskiego, wyrządzi szkodę publiczną.

3 thoughts on “JE SUIS JAROSŁAW ZAGÓROWSKI

  1. Waldemar Walczak

    Z zainteresowaniem czytam ostatnie teksty publikowane na Pańskim blogu. Podejmując próbę włączenia się do merytorycznej dyskusji na temat standardów ładu korporacyjnego w spółkach SP chciałbym polecić uwadze tematykę związaną z kumulowaniem stanowisk w organach nadzoru:
    http://www.academia.edu/9327200/Rada_nadzorcza_sp%C3%B3%C5%82ki_kapita%C5%82owej_dzia%C5%82aj%C4%85ca_w_niew%C5%82a%C5%9Bciwym_sk%C5%82adzie_osobowym
    Inny problem prawny mający związek z funkcjonowaniem organów spółek dotyczy m.in. wzajemnych relacji pomiędzy ustawą antykorupcyjną i kominową:
    http://www.academia.edu/9327674/Kontrola_zakazu_%C5%82%C4%85czenia_stanowisk_w_radach_nadzorczych_sp%C3%B3%C5%82ek_a_budowanie_zaufania_do_pa%C5%84stwa

    Odpowiedz
  2. Wojciech Chwaja

    Zamieszczam niedawny tekst Jerzego Domańskiego. Myślę, że jest aktualny i jest w nim coś na rzeczy.
    Pozdrawiam
    “Roszczeniowi górnicy ogłupiani przez cynicznych związkowców nie potrafią docenić łaskawości rządu, który zamiast ich wyrzucić na bezrobocie jak wcześniej tysiące innych, proponuje im wysokie odprawy. Z nieznanych rządowi powodów górnicy, zamiast wziąć te pieniądze, wolą pracować. I desperackimi strajkami próbują obronić swoje miejsca pracy, czyli kopalnie. Ich zachowanie jest tak odległe od standardów obowiązujących w świecie polityki i wśród ludzi mających synekury urzędnicze z nadania politycznego, że jeden z rządowych negocjatorów uznał zachowanie górników za pajacowanie. Bo jak to? Nie wziąć takiej kasy? Przecież on i jemu podobni z nomenklatury partyjnej wzięliby te odprawy w trymiga. W końcu partie żywicielki, czyli PO i PSL, mają jeszcze wiele stanowisk do obsadzenia. A nawet coraz więcej. Bo im bliżej wyborów, tym hamulców mniej. Po 25 latach nowej Polski jedno z pewnością można powiedzieć: wszystko może się zmienić, ale nie nomenklaturowy system dzielenia przez partie łupów wyborczych.

    Od siedmiu lat rządzą Polską partie, które w tej jednej dziedzinie reprezentują poziom wręcz mistrzowski. Niestety, dotyczy to tylko skali łupienia państwa i załatwiania interesów własnych środowisk. Na przykładzie Kompanii Węglowej widać to jak w soczewce. Na karuzeli stanowisk wymieniały się tam ekipy Platformy, którą na Śląsku od lat rządzi Tomasz Tomczykiewicz, jedna z najbardziej kuriozalnych postaci w polskiej polityce, z ekipami PSL. Nieudolność, skrajna niekompetencja, za to niebotyczne zarobki. Tak przez wiele lat wyglądała polityka rządu wobec górnictwa. Piszę rządu, bo wszyscy ci hurtowi nominaci trafili na Śląsk z polecenia kolejnych wicepremierów gospodarki, ministrów i wiceministrów skarbu, dyrektorów generalnych i dyrektorów departamentów. A wszyscy mieli duże potrzeby kadrowe. Czytaj: zatrudnieniowe. Jechali więc ludzie do pracy, na której kompletnie się nie znali, i zarządzali, jak umieli. Czyli marnie, ale drogo.

    Czy w jakimś innym kraju premier lub wicepremier obroniłby swoją posadę, gdyby doprowadził do takiej sytuacji, jaką teraz mamy w Kompanii Węglowej?

    Jakiej trzeba bezczelności, by powiedzieć, że górnicy mogą protestować, bo nie biorą odpowiedzialności za państwo. Faktycznie, rząd PO-PSL w wielu sprawach dowiódł tej odpowiedzialności. Widać to. A nawet czuć zapach tych sukcesów.

    Jeden z liderów węgierskich wyleciał z polityki, bo wyciekło nagranie, w którym powiedział, że on i jego partia kłamali na okrągło, kłamali w dzień i kłamali w nocy. U nas nic nie musi wyciekać z tajnych nagrań. My te kłamstwa słyszymy na okrągło w rządowych mediach. Z trybuny sejmowej. Na spotkaniach z górnikami, lekarzami, rolnikami, kolejarzami, nauczycielami. Czy trzeba wymieniać dalej? Biedny jest kraj zarządzany przez takich liderów. A najbiedniejsze jest społeczeństwo, które ich wybrało, bo uwierzyło w piękne obiecanki.”

    Odpowiedz
  3. Reviersteiger

    Szanowny Panie,
    nie jestem Prawnikiem a tylko i wyłącznie: “emerytowaną osobą z doświadczeniem technicznym w zarządzaniu zasobami technicznymi i personalnymi KWK zarówno w PL jak i RF.Niemiec”.
    Pomijając wszystkie już wymienione (ale jeszcze nie przez wszystkich) argumenty dot. w/w osoby , ZZ etc. pozwalam sobie na stwierdzenie, że Pan J.Z. “wypowiedziami” w mediach uszkodził pozycję i firmę, którą reprezentuje. Jestem przekonany, że tylko ten fakt, w innych cywilizowanych krajach spowodowałby wystawieniem jego fotelu przed jego gabinet. Jest katastrofą dla tej branży, że Prawodawca wydał Ustawy, które defacto prowadzą branżę górniczą do upadku. Wszelkiego rodzaju naprawy to tylko tzw. “Zeitgewinn”

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *