Mroczny powód rezygnacji [2001]

Można wyrządzić spółce szkodę ustępując z rady, a zwłaszcza – zatajając powody ustąpienia

Kodeks spółek handlowych jasno rozstrzyga kwestię rezygnacji członków zarządów i rad nadzorczych spółek kapitałowych (w spółce z o.o. także komisji rewizyjnej). Stanowi, że rezygnacja skutkuje wygaśnięciem mandatu. Basta! Nie będzie już wątpliwości, czy mimo rezygnacji mandat trwa nadal, do chwili, gdy członek zarządu lub rady zostanie odwołany. Oraz, czy można zrobić mu na przekór i nie odwołać go wbrew złożonej przezeń rezygnacji. Poprzedni kodeks milczał na ten temat, co budziło nieporozumienia.

Wbrew bowiem utartej opinii, że członkowie rad nadzorczych trwają nieustępliwie, jak gwardia pod Waterloo – przecież zdarzało im się rezygnować, często bez wyjaśnienia, jakie są powody rezygnacji, bądź gdzie tkwią jej przyczyny. Walne zgromadzenie odwoływało dezertera z rady „w związku ze złożoną rezygnacją”, bądź nie odwoływało. Czy można odrzucić rezygnację i zmusić kogoś, by wbrew woli pełnił obowiązki? W kabarecie Olgi Lipińskiej owszem: niech sobie Misiek składa rezygnację, lecz skoro wszyscy chcą, by nadal prezesował, zostanie po staremu. W ostatnich dniach starego roku (i kodeksu) walne zgromadzenie Espebepe rozpatrywało rezygnacje dwóch członków rady nadzorczej. Jednego odwołało, nie wyrażając zgody na odwołanie drugiego. Przywiążą go do krzesła?

Według kodeksu spółek handlowych, rezygnacja jest taką samą przyczyną wygaśnięcia mandatu, jak śmierć lub odwołanie. Ponadto kodeks stanowi, że do złożenia rezygnacji przez członka zarządu lub rady (komisji rewizyjnej) stosuje się odpowiednio przepisy o wypowiedzeniu zlecenia przez przyjmującego zlecenie. Przeto przyjmujący zlecenie może je wypowiedzieć w każdym czasie. Nie można zrzec się z góry uprawnienia do wypowiedzenia zlecenia z ważnych powodów. Jednakże gdy zlecenie jest odpłatne, a wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, przyjmujący zlecenie jest odpowiedzialny za szkodę. Chodzi o szkodę poniesioną przez spółkę na skutek ustąpienia członka zarządu lub rady przed upływem czasu, na jaki został on powołany. Nieszczęśnik z Espebepe może teraz złożyć rezygnację nie oglądając się, czy walne zgromadzenie wyrazi zgodę na jej konsekwencje. Jeżeli pełnił swą funkcję odpłatnie, a spółka wskutek jego rezygnacji poniesie jakąś szkodę – jego odpowiedzialność z tytułu ustąpienia zależy od powodu rezygnacji. Odpowiedzialność byłego(!) członka rady wobec spółki zostaje wyłączona, jeżeli powód jest „ważny”.

Nie uchyla odpowiedzialności suche powiadomienie spółki o rezygnacji. Zdumiewa więc komunikat Banku Ochrony Środowiska: Dorota Jakuta zawiadomiła bank, że nie jest członkiem rady banku. Nie znam damy o tej sławie, przeto sprawdzam: p. Jakuta weszła do rady BOŚ ledwo z końcem października 2000 r. Znaczącej roli w radzie chyba nie odegrała, skoro nie zapamiętano jej imienia. Lecz nie jest osobą płochą, przepracowała 10 lat w ADM. Jest szefem gabinetu politycznego ministra środowiska. Ostatnio politycy, którzy nocą zmienili poglądy, zawiadamiają macierzyste partie, że nie są ich członkami. Zawiadamiają na piśmie, by uniknąć spoglądania w oczy niedawnym towarzyszom. Lecz takie postępowanie nie przystoi członkom rady banku! Od nich oczekujemy godnego zachowania. A zwłaszcza ogłoszenia powodów rezygnacji.

Kto zataja powód rezygnacji, wyrządza spółce szkodę. Otwiera pole domysłom, jakoby powód był mroczny, a w spółce działo się źle. Kreuje wokół spółki niekorzystną dla niej atmosferę. Tam, gdzie w grę wchodzi reputacja banku, nie ma miejsca na niedomówienia. O tym, jak bardzo nieodpowiedzialność nawet jednego członka rady banku może zaszkodzić interesom banku i jego akcjonariuszy, świadczy przypadek Banku Częstochowa. Zatem Dorota Jakuta przyczyniła się do szkody nie tym, że ustąpiła z rady, bo rada (nazbyt liczna) nie rozsypie się bez jej udziału. Przyczyniła się do szkody tym, że powody rezygnacji z rady zachowała wyłącznie dla siebie. A ponieważ powody ukryte nie są „ważnymi” w rozumieniu prawa – nie wyłączają odpowiedzialności za szkodę wywołaną pochopną rezygnacją. Chyba, że ktoś sprawował funkcję w radzie banku nieodpłatnie.

Lepiej zatem członkom rady płacić, a w zamian egzekwować ich odpowiedzialność wobec spółki. Nie ustrzeże to spółki przed ustępowaniem członków rady, ale ograniczy rezygnacje do powodów rzeczywiście ważnych i wymusi ogłaszanie tych powodów, które najczęściej leżą po stronie rezygnujących, a nie po stronie spółki. Natomiast kwestie warunków składania rezygnacji, formy jej doręczenia, nabrania przez nią skutku (by nie zdekompletowała składu zarządu lub rady), a także ogłaszania jej powodów – najlepiej precyzyjnie uregulować w statucie.

Tekst został ogłoszony 22 stycznia 2001 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka

Czytaj także: 2001.03.19 Panika szalonych pudli

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *