Nie Amrest ucieka z Polski, ale Polska z Unii (o powodach przeniesienia siedziby Amrest Holding SE)

Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn29Share on Facebook1

Amrest daje wyraz obawom, że Polska znajdzie się poza Unią Europejską. Byłoby to niekorzystne dla spółki, także dla Unii, a Polsce przyniosłoby katastrofę. Niemniej rynek kapitałowy nie docenia znaczenia wiadomości o planie przeniesienia siedziby Amrest Holding Spółki Europejskiej z Wrocławia do Madrytu. Analitycy mojego biura maklerskiego oceniają ją jako neutralną dla kursu spółki. W tym punkcie mogą mieć rację. Przez pryzmat polityki sprawa wygląda inaczej. Jak kiedyś podczas uczty Baltazara, tak dzisiaj podczas posiłku w restauracji Amrestu komuś może jawi się na ścianie złowrogie proroctwo: mane tekel fares.

Amrest nie opuści Polski całkiem. Spółka prowadzi tu biznes, ma kilkaset restauracji, jest notowana na warszawskiej giełdzie. Wytoczone przez nią argumenty wcale nie przemawiają za potrzebą przeprowadzki. Czytam projekt nowego statutu, niemiłosiernie przegadany, bo napisany językiem brukselskich biurokratów. Dotychczasowy tekst mieścił się na sześciu stronach, nowy zajmuje siedemnaście. Dwie nowości rzucają się w oczy. Po pierwsze, radę nadzorczą zastąpi rada dyrektorów. Po drugie, spółka będzie obowiązana publikować roczne sprawozdania o stosowaniu ładu korporacyjnego.

Wprowadzić radę dyrektorów, jednolity organ zarządczo-nadzorczy, spółka mogłaby śmiało bez wyprowadzki z Polski. Pozwala jej na to status spółki europejskiej, jednolity dla wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej. Dziwiłem się, że w miejsce takiego rozwiązania spółka przyjęła rozpowszechniony w Polsce model odrębnych organów, zarządu i rady nadzorczej. Tłumaczyłem sobie, że zapewne przemówiła za tym obawa przed znacznymi uprawnieniami związków zawodowych (w spółce europejskiej pozycja pracowników jest silniejsza niż w polskiej spółce akcyjnej). Planując przeprowadzkę do Hiszpanii, Amrest Holding SE przyjmuje model ustrojowy bardziej zrozumiały dla nowego otoczenia.

Cieszy mnie, że spółka będzie informować o stosowaniu ładu korporacyjnego. Powinna to robić i w Polsce, gdzie do corporate governance odnosiła się z lekceważeniem. Na stronie internetowej zamieszcza ogólniki na temat stosowania ładu korporacyjnego datowane na 25 listopada 2013 r. Dobre praktyki spółek notowanych na GPW w redakcji z 2016 roku w ogóle nie zostały przez Amrest zauważone. Wiadomo mi natomiast, że na hiszpańskim rynku corporate governance traktowane jest z większą niż u nas uwagą i powagą. Powodzenia życzę! Jeżeli spółka wejdzie, jak planuje, także na drugi parkiet, na którąś z giełd zachodnioeuropejskich, wnet nauczy się, jak ważne jest kierowanie się standardami corporate governance.

Z szacunkiem przyjmuję natomiast argument spółki, że jej dalszy rozwój na rynkach europejskich, z czasem zapewne i na innych, może wymagać kapitału (przeniesienie siedziby nie wpłynie na kapitał zakładowy), który łatwiej będzie zebrać poza Polską.
* Po pierwsze, Polska nie należy do strefy eura, a rządzący zarzekają się, że prędko eura nie przyjmie, co zniechęca do lokowania tu siedziby.
* Po drugie, niechęć do wspólnej waluty europejskiej jest obecnie jednym z komponentów niechęci polskiego rządu do Unii Europejskiej i jej systemu wartości, w tym rządów prawa i wolnego rynku; daje to pożywkę oszalałym pomysłom Polexitu.
* Po trzecie, chociaż w Polsce wcale nie brakuje kapitału, przecież brakuje zaufania. Oraz wiary w przyszłość gospodarki i rynku kapitałowego. Większość spółek notowanych w Warszawie nie jest w stanie przeprowadzić wtórnej oferty publicznej. Oferty pierwotne dochodzą do skutku w dolnych widełkach ceny, bądź są odwoływane, bądź po wejściu na parkiet spółka traci płynność (ratując się zleceniami na jedną akcję składanymi po coraz niższych cenach).
* Po czwarte, warszawska giełda pada ofiarą niejasnych rozgrywek politycznych w łonie grupy trzymającej władzę, która nie umie skutecznie powołać kompetentnego prezesa. Dlatego Amrest myśli o wprowadzeniu akcji do obrotu na jakiejś poważnej giełdzie, gdzie kurs kwotowany będzie w eurach (nawiasem: wartość nominalna akcji holdingu to raptem 1 eurocent).

Spółka taktownie nie wytacza wszystkich przywołanych wyżej argumentów za przeniesieniem siedziby. W Polsce wyrosła przecież ponad Pałac Kultury i zamierza rozwijać się nadal. Na siedzibę wybrała Hiszpanię, która jest jej drugim rynkiem, spośród kilkunastu; niebawem może ich przybyć. Jose Ortega y Gasset, hiszpański eseista i filozof, głosił pogląd, iż w jego ojczyźnie jest dużo do oglądania i mało do jedzenia, z czym zgadzam się w zupełności. Tamtejsza kuchnia nie ma najlepszej opinii, co przed Amrestem otwiera świetlane perspektywy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *