Niebezpieczne związki [2011]

Walne zgromadzenie lub akcjonariusz wyposażony w prawo powoływania członka lub członków rady nadzorczej mogą powoływać do rady osoby spoza kręgu akcjonariuszy. Najczęściej przedstawiciele pracowników w radach akcji nie posiadają (nie posiadają ich niestety także liczni pozostali członkowie rad, co w moim przekonaniu osłabia skuteczność nadzoru).

Wprawdzie podczas komercjalizacji przedsiębiorstw pracownicy bezpłatnie obejmowali pokaźne pule akcji, lecz trudno szukać krzepiących przykładów ich aktywności w roli akcjonariuszy. Zazwyczaj zbyli papiery przy pierwszej okazji. Rzadkie są przypadki, by wybierali do rad osoby zdolne reprezentować ich interesy jako akcjonariuszy – współgospodarzy spółki. Często wybierani są przywódcy związkowi. Obecność związków w radach nie wróży dobrze pomyślności spółek.

Zasadę reprezentacji pracowników w radzie nadzorczej wprowadzono już w 1990 roku, na starcie procesu prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych. Wynikła ona z założenia, że w zamian uzyska się przyzwolenie załóg na prywatyzację ich przedsiębiorstw. Po kilku latach prawa pracowników niektórych spółek wydatnie rozszerzono, przyznając im prawo wyboru jednego z członków zarządu. W rozwiązaniach tych nie można upatrywać zalążków umowy społecznej, bo nikt się z załogami nie umawiał, a one nie planowały spełniania oczekiwań wiązanych z przyznaniem im reprezentacji w radach i zarządach.

Doświadczenia zaprzeczyły założeniu, że kapitał i pracę łączy wspólnota interesów. Manifestowanie odrębności interesów pracowników względem interesów akcjonariuszy utrudnia współpracę partnerów, burzy zaufanie. Lecz ostatnio sprawy idą dalej. W niektórych polskich spółkach, czy to notowanych, czy wybierających się na parkiet, pracownicy i ich związki demonstrują już nie odmienność swoich interesów, ale otwartą wrogość wobec spółki i jej akcjonariuszy. Czy taka postawa daje się pogodzić z roszczeniami o reprezentację w radzie nadzorczej?

Kwestię, czy pracownicy powinni korzystać z reprezentacji w radach nadzorczych, podniosła przed rokiem Rada Gospodarcza przy premierze. Ostatnio nawiązał do niej minister Skarbu Państwa. Rynek powinien przekazać mu sygnał: jeżeli zajmie stanowczą postawę (kładę nacisk na „jeżeli”), otrzyma silne wsparcie środowisk gospodarczych. Bez względu na to, czy prowadzi dialog z tymi środowiskami.

2011.06.03 tekst ukazał się w Rzeczpospolitej
Czytaj także:

2010.09.09 Nadzór bez pracowników?

2012.11.29 Szlaban dla związkowych baronów

2013.06.20 Do rady bez automatu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *