OPOWIEŚĆ WIGILIJNA 2018

Jak co roku w noc wigilijną, zwierzęta zebrały się w stajence, by przemawiać ludzkimi głosami. Podsłuchałem je radiowym uchem, ale nie nagrałem, bo prywatnych spotkań nagrywać nie przystoi.

Pierwszy odezwał się NIEDŹWIEDŹ. Zachowywał się, jakby przewodniczenie zgromadzeniu przypadało mu z urzędu.

Przybył widocznie z Podlasia, bo na wstępie wyrecytował programowe hasło tamtejszego mędrka: „Niczego nie będzie”. Oświadczył, że mijający rok bezsprzecznie należał do niego. Udało mu się to, co zaplanował. Na miotle nadleciała nad rynek wstrętna bessa, wypłoszyła optymistów, nastroje długo szorowały po dnie, a zmieni się tylko to, że dno niebawem odpadnie – obiecał.

W trakcie tej przemowy do zgromadzonych dołączył zziajany PIES POLICYJNY. Wyglądał na zmęczonego, więc uznano, że wypada zapytać go o samopoczucie. Pies poskarżył się, że ostatnio wszystko dzieje się na opak. Zatrudniono go w ważnej instytucji, by węszył nieprawidłowości na rynku. Lecz okazało się, że są one na miejscu. Trop prowadził naprzeciwko, ale – powiedział Pies Policyjny – trzymano go krótko na smyczy, mylono ślady, pryskano w nos silnie cuchnącym koncentratem patriotyzmu, rozlano przed nim intensywnie aromatyzowaną kałużę profesjonalizmu, postawiono zasłonę prawości. I jeszcze szczują go na pismaków, którzy ogłaszają informacje szkodzące aferzystom. Tu pies zawiesił głos, ale natychmiast dodał: Przepraszam, odszczekuję tych pismaków! Tam tak przezywają dziennikarzy.

Zapadło milczenie. BYK ociągał się z zabraniem głosu. Przemógł się wreszcie, widząc skupione na nim oczy zebranych. Osowiały, wychudzony, mówił zrazu cicho: W tych czasach panuje przekonanie, że moim naturalnym środowiskiem nie jest giełdowe klepisko, lecz arena rodeo. Transmisje ogląda po nocach Ebenezer Scrooge*. To się musi zmienić, stwierdził Byk. Ostrym tonem powiedział do Niedźwiedzia, że z jego dominacją trzeba skończyć. I chociaż Niedźwiedziowi sprzyja gajowy, on – Byk – jeszcze pokaże, co potrafi. Na koniec wystąpienia przyganił Jednorożcowi, że nie otrzymał odeń oczekiwanego wsparcia, od dawna nie widział na rynku żadnego Jednorożca i stracił już nadzieję, że kiedyś jakiegoś zobaczy.

JEDNOROŻEC dukał, że środowisko mu nie sprzyja, wszystko sprzysięga się przeciwko niemu, jednorożce potrzebują dobrego klimatu, wsparcia, ulg podatkowych, a tu wszyscy podejrzewają wszystkich o oszustwa, montują pliki kontrolne, odwracają VAT. I Kota ogonem odwracają. New Clepisco, które miało być dla jednorożców trampoliną w przyszłość, wcale nie wygląda atrakcyjnie, a Byk, po którym wszyscy spodziewali się tak wiele, okazał się skurczybykiem. Nie oczekujcie jednorożców, dodał, póki nie pojawi się Czarny Łabędź, który wywrze znaczny wpływ na swoje otoczenie, może na cały rynek, i odmieni rzeczywistość. Czas zawierzyć rynek Czarnemu Łabędziowi!

CZARNY ŁĄBĘDŹ zręcznie ripostował, że w jego naturze leży pojawianie się niezmiernie rzadko, przy tym niespodziewanie, więc on nie zdradzi szczegółów, ale podziela pogląd Byka, iż potrzebna jest zasadnicza zmiana. Przyszły rok powinien przynieść rozstrzygnięcia… Tu przerwał i potoczył po zebranych tajemniczą minę.

Stały mieszkaniec stajenki, OSIOŁEK, uchodził w tym towarzystwie za frajera. Ciężko tyrał, by finansować wszystko, co dzieje się na rynku. Kiedy słuchał wystąpień koleżeństwa, wezbrała w nim złość. Krzyknął: Kończy mi się siano! W żłoby nie dano mi owsa! Stajenny zapowiada dalsze ograniczenia obroku! Nas, osiołków, ma się za przygłupów, wyzywa od leszczy, ale my nie jesteśmy skazani na to klepisko, jest w świecie kilka ciekawszych. Wielu z nas przytroczyło sobie skrzydła, poleciało w świat, ogląda inne klepiska i decyduje się na nich pracować. Tam jest mnóstwo innowacji, za to mniej regulacji. Świat podziwia osiołki za upór, jeżeli większość z nas uprze się zgodnie, odfruniemy tam, gdzie więcej siana. A bez nas stanie się to, co zapowiada Niedźwiedź: dno odpadnie, niczego nie będzie.

Na zakończenie, zgodnie ze zwyczajem, przemówiła HIENA. Od lat podbierała ona zwierzętom 19 procent tego, co złowiły. I co roku czyniła mgliste nadzieje, że przecież kiedyś, może już niebawem, zrezygnuje z poboru daniny albo obniży jej stopę. Wprawdzie nikt jej nie wierzył, ale zapowiedzi brzmiały słodko. Tym razem jednak Hiena niczego nie obiecała. Przeciwnie: skarżyła się na niskie wpływy z daniny, winiła za to Niedźwiedzia i Byka, niby nie wygłaszała pogróżek, ale dała do zrozumienia, że skoro ona z klepiska nie ciągnie dochodów, jakich oczekiwała  – likwidacja daniny staje się coraz mniej prawdopodobna.

Kiedy Hiena opuściła zgromadzenie w towarzystwie ochroniarzy, dwunastu Szakali, ktoś zreflektował się: Nie ma KRÓLIKA! Gdzie jest Królik?                                                               – Królik przedwczoraj wpadł do dziury budżetowej – powiedział, nie kryjąc żalu, Pies Policyjny.                                                                                                                                             – Żadna sprawa! Wyciągnę go za uszy! – zadeklarował Niedźwiedź.                                         – Nic z tego, Niedźwiedziu – odparł Pies Policyjny. – Dziura jest bardzo głęboka. Królik już trzeci dzień leci w dół.                                                                                                                                                                     * Ebenezer Scrooge samotny, samolubny i bezduszny staruch, bohater powieści Karola Dickensa „Opowieść Wigilijna” (1843), który w noc wigilijną przemienił się i sporządniał, ale takie rzeczy dzieją się tylko w literackich fantazjach.

Tekst ogłoszony 22 grudnia 2018 r. w Gazecie Giełdy i Inwestorów Parkiet

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *