Przystanek tuż pod szczytem [2003]

Światu nie doskwiera brak wzorców kobiet na czele spółek, a brak wzorców przywództwa w społeczeństwie.

Ilekroć wracam do sprawy udziału kobiet w zarządach i radach nadzorczych, wypada mi przytaczać bieżące statystyki. Czynię to niechętnie, bo nie wierzę, by liczby były w stanie ukazać złożoność tematu. Niemniej podpieram się nimi, ponieważ bez nich tekst ugrzęźnie w ogólnikach. Zatem w USA na 500 spółek z listy Fortune, tylko siedmiu prezesują kobiety; w Wielkiej Brytanii spośród spółek z indeksu FTSE 100 – przez kobietę zarządzana jest jedna. W czym problem? W tym otóż, że motorem postępu społecznego i rozwoju jest obecność kobiet wszędzie tam, gdzie podejmowane są decyzje. Obecność płynąca z awansu, nie z dziedziczenia albo zamążpójścia.  Spadkobierczynie, które wraz z majątkiem dziedziczą stanowiska w zarządzie lub nadzorze, tylko zaciemniają obraz rzeczy. Natomiast małżonkowie, z których jedno prezesuje spółce, a drugie ją nadzoruje, niech spełniają takie rytuały w zaciszu spółek prywatnych, ponieważ w spółkach publicznych ustawodawca winien ich zakazać. Nie jestem zwolennikiem ingerowania prawa w porządek korporacyjny, lecz w tym akurat przypadku zaakceptuję wyjątek.

Niedostatku kobiet w organach spółek nie można objaśnić biologią, że ponieważ rodzą one dzieci, a potem zajmują się nimi, więc zaniedbują kariery. Wcale nie zaniedbują. „The Economist” zwraca uwagę na ważne zjawisko: wprawdzie kariery są dzisiaj udziałem coraz liczniejszych kobiet, lecz zatrzymują się one najczęściej jeden przystanek pod szczytem, na poziomie tuż poniżej prezesury. Drogi awansu kobiet często wiodą przez działy sprzedaży, marketingu lub finansów. Łatwo też dostrzec kobiety na drabinach karier w sektorach przyszłościowych, jak produkty konsumenckie i nowe technologie.

Herminia Ibarra z INSEAD wskazuje trzy przeszkody na drodze awansu kobiet. Po pierwsze, kobietom rzadziej powierza się trudne zadania, a doświadczenia i awans zdobywa się najczęściej poprzez udane zmagania z wszelkimi trudnościami. Po drugie, kobiety często są poza układami natury towarzyskiej, budowanymi na tym, co ludzi najbardziej łączy, więc rzadziej mają okazję wybrać się z szefem na drinka. Po trzecie, kobietom doskwiera brak wzorców osobowych przywództwa. Styl agresywny bywa podziwiany u mężczyzn, ale jest odrzucany u kobiet, zwłaszcza przez inne kobiety.

Paradoks polega na tym, że awans kobiet bywa utrudniany właśnie przez inne kobiety. W sytuacjach kryzysowych, będących dla przywódcy trampoliną do wielkiej kariery, kobiety chyba wolą być kierowane przez mężczyzn (tak wynika z moich obserwacji, chociaż przyznaję, że nie znam wyników badań, które by to potwierdziły). Kobiety rzeczywiście nie są dopuszczane do układów. Nie ma ich na przykład w moim klubie. Do kariery przepustką jest praca, wyniki, kwalifikacje; do towarzystwa – mąż. Wynika to z przezorności: szef zastanowi się, zanim pójdzie z kobietą na drinka, ponieważ zaraz ktoś gotów ukuć złośliwe plotki. Niby nie jest to temat dla elitarnego tygodnika, niemniej warto pamiętać, że plotka potrafi wstrząsnąć rynkiem, gospodarką, a cóż dopiero ludzką reputacją.

Współczesnemu światu brakuje wzorców przywództwa. Nie tylko wzorców kobiety u steru korporacji. Z wzorcami mężczyzn bywa jeszcze gorzej. Brakuje wielkich budowniczych, twórców; za to w nadmiarze mamy postacie jak z operetki, utracjuszy i nieudaczników łaknących znamion prestiżu. Brakuje także wzorców mężów stanu, współcześnie zastąpionych przez „bandę spoconych chamów w pogoni za władzą” (powiedzenie niezapomnianego Andrzeja Szczypiorskiego). Gdzie polityka poraża pogardą dla wartości, tam i biznes znajdzie się w kłopotach, czego przykładem Stany Zjednoczone. Lecz nawet w tych trudnych czasach można zbudować wzorzec prezesa spółki.

Ukazała się książka Marii Wiśniewskiej (i Bożeny Wawrzewskiej), „Sceny z życia bankowego”. Są w niej dwie sceny „babskie”. Pierwsza: prezes Wiśniewska zwolniła prezesów trzech banków grupy, po czym zabolało ją za mostkiem, poszła na spacer i kupiła trzy pary butów, chociaż nie miała takiego zamiaru. Druga: prezes Unicredito, odwiedziwszy szefowe NBP, nadzoru bankowego, Bankowego Funduszu Gwarancyjnego i odpowiedzialną za prywatyzację Pekao wiceminister Skarbu Państwa, „usiadł w fotelu i zapytał: Marija, czy w Polsce są tylko kobiety?”.

Bardzo pochwalam kupowanie butów jako środek na wszelakie zło. Cieszy mnie, że w Polsce są kobiety na ważnych stanowiskach (chociaż martwi, że wciąż jest ich mało). Nie wiem, czy Maria Wiśniewska stworzyła wzorzec kobiety – prezesa. Wiem, że dała sobie radę jako prezes, przybrany spółce na trudne czasy, a przy tym stworzyła wzorzec konsolidacji banków. Nie zatrzymujmy więc kobiet na przystanku tuż pod samym szczytem. Niech dzierżą odpowiedzialność na równi z mężczyznami. Nie płeć winna decydować o karierze, ale wiedza, wyobraźnia i odwaga.

Artykuł ukazał się w Gazecie Bankowej 10 listopada 2003 r. Wytłuszczenie współczesne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *