Rada w przeciągu

Skład polskich rad nadzorczych ulega zbyt częstym zmianom. Nazywam to zjawisko efektem drzwi obrotowych: kręcą się, kręcą, ktoś wychodzi z rady, ktoś inny wchodzi, by niebawem wyjść. Brakuje stabilizacji składu rad, zrywa się ciągłość ich prac, co negatywnie rzutuje na ich przydatność i jakość. Często zwołuje się nadzwyczajne walne zgromadzenie z jedynym punktem porządku obrad: zmiana / zmiany w składzie rady nadzorczej, co niewątpliwie rzutuje na koszty działania spółki, a nadto zniechęca akcjonariuszy do udziału w walnych.

Ponadto zjawisko drzwi obrotowych nie służy przejrzystości rynku, ponieważ zmiany w składzie rad nadzorczych najczęściej nie są uzasadniane. Wnioskodawcy nie tłumaczą przyczyn odwołania członka / członków rady, ani nie uzasadniają należycie kandydatur zgłaszanych do rady.

Takie wnioski płyną z regularnych zestawień zmian w składach rad nadzorczych spółek notowanych na GPW ogłaszanych w każdym kolejnym numerze Przeglądu Corporate Governance, kwartalnika PID. Proceder zmian w składzie rad praktykowany jest regularnie przez cały rok, więc ich zestawienia zawsze są obfite ilościowo. Czasem zmiany wynikają z przeobrażeń własnościowych w spółce. Czasem są one następstwem niewłaściwego sprawowania nadzoru, czego manifestacją jest brak absolutorium dla odwołanych członków rady (chociaż brak absolutorium nierzadko wynika z niepojętych przyczyn). Można postawić tezę, że gdyby do rad nadzorczych powoływano właściwe osoby, częstotliwość zmian byłaby mniejsza.

Czy krótkoterminowy członek rady nadzorczej wesprze skutecznie radę w procesie sprawowania przez nią stałego nadzoru nad działalnością spółki we wszystkich dziedzinach jej działalności? Czy będzie przydatny w procesie formułowania przez radę oceny sytuacji spółki? Czy zdąży ogarnąć mechanizm zarządzania ryzykiem istotnym dla spółki? Czy wniesie cokolwiek do oceny systemu audytu wewnętrznego? Czy wzbogaci sprawozdawczość spółki? Są to pytania retoryczne.

Polskie prawo, ani dobre praktyki, nie ograniczają czasu członkostwa w radzie, ani liczby kadencji, przez które członek rady może w niej zasiadać. Nie wskazują też dolnej ani górnej granicy wieku członka rady nadzorczej. Bywają przypadki, że członkowie rad pełnią swoją posługę przez kilkanaście lat. Na rynkach o dłuższej historii rekordziści pełnią funkcje w radach nawet przez lat kilkadziesiąt. Nie jest to zjawisko pożądane, ale niełatwo byłoby odgórnie, arbitralnie, wyznaczyć członkom rad termin przydatności do pełnienia funkcji. W Wielkiej Brytanii przyjęto, że w zasadzie nie wybiera się do rady dyrektorów osoby w wieku 70 lub więcej lat, chociaż akcjonariusze mogą postąpić inaczej, jeżeli zostali wyraźnie powiadomieni o wieku kandydata (i jego przymiotach). W Polsce nie grożą nam jeszcze geriatryczne rady nadzorcze, przeciwnie – wybierane są osoby młodsze niż wynika to z potrzeby legitymowania się przez członka rady należytym doświadczeniem zawodowym i życiowym. Naszym problemem jest raczej przeciąg w składzie rad nadzorczych, wprawiający w ruch drzwi obrotowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *