Archiwa tagu: BlackRock

Walne zgromadzenie: strata czasu, czy święto spółki?

Jamie Dimon, szef zarządu i rady dyrektorów JPMorgan Chase poruszył rynki wypowiedzią, że walne zgromadzenia to „zupełna strata czasu”. Chociaż wielu w skrytości podziela tę opinię, niewielu ma odwagę wyrażać ją publicznie. Dimona stać na szczerość: jest uznanym menedżerem, miliarderem, a zarządzany przezeń bank jest największy w USA pod względem aktywów. Niemniej pogarda dla walnych zgromadzeń, na których traci się czas, jest nie do pogodzenia z fundamentem corporate governance. Walne zgromadzenie służy temu, by akcjonariusze, dostawcy kapitału, corocznie mogli stanąć oko w oko z piastunami spółki i sumiennie rozliczyć ich z realizacji strategii i prognoz.

Dimon wygłosił przytoczoną tezę po walnym zgromadzeniu JPMorgan Chase & Co. Dodał, że walne zgromadzenia stały się wydarzeniami zagarniętymi (hijacked) przez tych, którzy kierują się interesami wyłącznie politycznymi i za nic mają zdrową przyszłość spółki. Jego gorycz wywołały przytyki akcjonariuszy do poparcia udzielonego przezeń prezydentowi Trumpowi, a także krytyka zaangażowania banku w finansowanie prywatnego więziennictwa.

Im wyższe mniemanie o sobie, tym bardziej boli krytyka. Lecz wielki książę rynku nie ma racji. Walne zgromadzenia nie zostały „zagarnięte” przez stronników interesów politycznych, którzy za nic mają dobro spółki. Aktywni akcjonariusze często potrafią dojrzeć interes spółki w szerszej perspektywie, niż jej piastuni, nadmiernie zajęci zliczaniem swoich dochodów. Bodaj najważniejszym wyzwaniem stojącym współcześnie przed korporacyjną Ameryką jest rozliczanie się spółek z ryzyka, jakie ich działalność powoduje dla przeobrażeń klimatu. Akcjonariusze zdają sobie sprawę z ciążącej na spółkach odpowiedzialności klimatycznej. Biały Dom nie jest jeszcze świadomy tej odpowiedzialności, a Donald Trump skłonny jest uznawać efekt cieplarniany za chory wymysł lewaków.

Do nowych wyzwań, nakreślonych przed rynkiem przez opinię publiczną wzburzoną tragicznymi strzelaninami szaleńców, należy finansowanie producentów agresywnych broni palnych. W marcu b.r. BlackRock, największy w świecie zarządca aktywów, wezwał firmy prywatne i sektor publiczny do współdziałania w tej sprawie. Na walne zgromadzenia mogą zostać wnoszone wnioski o zaprzestanie finansowania producentów broni; chociaż zapewne przepadną, zawarty w uzasadnieniach ładunek emocjonalny może z czasem wywrzeć pewien skutek. Bankierzy inwestycyjny, którym roi się, że „czynią robotę Boga”, widzą w tym jedynie politykę – zamach na drugą poprawkę do konstytucji Stanów Zjednoczonych o prawie do posiadania i noszenia broni.

Trudno zaprzeczyć, że walne zgromadzenia amerykańskich spółek zmieniają swoje oblicze. Niektóre spółki urządzają wirtualne walne zgromadzenia, pozbawiając inwestorów możliwości spotkania twarzą w twarz piastunów spółki. Wielu uczestników rynku nie jest zainteresowanych uczestnictwem w walnych zgromadzeniach, ani uprawnionych do tego, ponieważ nie inwestują w spółki bezpośrednio, a poprzez inwestorów instytucjonalnych. Z drugiej strony – rośnie liczba i znaczenie aktywnych inwestorów indywidualnych, stanowczo dochodzących podczas walnych zgromadzeń poszanowania ich praw. Ich sytuację komplikuje fakt, że wiele walnych zgromadzeń zostaje rozstrzygniętych jeszcze przed formalnym ich otwarciem. Za sprawą popularnego głosowania korespondencyjnego i skomplikowanego systemu proxy voting wyniki głosowania nad uchwałami są znane zawczasu. Nie bez znaczenia jest wreszcie, że w wielu sprawach głos akcjonariuszy nie jest decydujący. Aktywiści mogą zyskać poklask, ale piastuni spółki i tak będą działać po swojemu.

Chociaż na walnych zgromadzeniach w USA można dostrzec wzrost aktywności inwestorów, przecież zarazem słabnie ich pozycja. Niemniej dla inwestorów, ani dla piastunów spółki, walne nie jest stratą czasu. Ma ono z konieczności bardzo pobieżny przebieg. Rzecz w tym, że na radach dyrektorów, ani na ich członkach, nie ciąży obowiązek systematycznego komunikowania się z akcjonariatem, nawet z największymi, długoterminowymi inwestorami. Brakuje mechanizmu uregulowanej i przejrzystej współpracy dyrektorów z akcjonariuszami: największymi, długoterminowymi, aktywnymi (są to odrębne grupy). Najwięksi inwestorzy zazwyczaj unikają korzystania z walnych zgromadzeń do komunikowania się ze spółką. Piastuni spółki także unikają wykorzystania walnego zgromadzenia do komunikacji z akcjonariuszami.
Niegdyś nazywano walne zgromadzenie „świętem spółki”. Może dlatego, że spółka obficie karmiła i poiła uczestników zgromadzenia. Lecz to nie wróci już…

Czytaj także, m.in.:
2018.03.10 Wirtualne walne zgromadzenie, czyli opcja nuklearna
2017.06.14 Odpowiedzialność klimatyczna
2017.06.24 Rynek z klimatem, polityka przeciw
2016.07.10 Walne na antypodach

Odpowiedzialność klimatyczna

Warto odnotować epizod z innego kontynentu, jakby z innego świata, które zapewne w bliskiej już przyszłości ukształtuje standard postępowania spółek względem jednej z najważniejszych spraw ludzkości. 12 maja doroczne walne zgromadzenie Occidental Petroleum Corp., jednej z wielkich firm wydobywczych i przetwórczych z siedzibą w Houston (Texas) zobowiązało spółkę do publicznego sprawozdawania na temat wpływu jej działalności na zmiany klimatyczne. Uchwała została powzięta większością głosów z inicjatywy funduszu emerytalnego California Public Employees’ Retirement System (CalPERS) dzięki poparciu jej przez największego akcjonariusza spółki, globalny fundusz inwestycyjny BlackRock.

Occidental ma mroczną historię. Spółka zyskała opinię szkodnika politycznego za sprawą działalności w Libii od roku 1965 do 1986, kiedy kraj został objęty sankcjami, oraz od 2004 do 2011, kiedy kraj uległ rozpadowi. Zyskała także opinię szkodnika środowiskowego, bo chociaż stosuje nowoczesne technologie poszukiwania złóż, ich wydobycia i przetwórstwa, emituje do atmosfery ogromne ilości toksycznych chemikaliów. Bywała też uwikłana w niezliczone skandale w Stanach Zjednoczonych (dramatyczne skutki zdrowotne gromadzenia odpadów w rejonie Love Canal, wyciek ropy w Pensylwanii) i w krwawe afery w Ameryce Łacińskiej (Kolumbia, Peru). Obecnie akcjonariusze wprowadzają drapieżną korporację na drogę cnoty. Brawo!

Inne kompanie naftowe już wcześniej podejmowały podobne uchwały: Royal Dutch Shell Plc, British Petroleum Plc oraz Statoil ASA raportują na temat polityki klimatycznej od 2015 roku. Przypadek Occidental z kilku powodów trzeba jednak uznać za znamienny. Jeszcze w ubiegłym roku podobna uchwała nie uzyskała większości głosów. Nie poparł jej wówczas BlackRock, który wobec braku postępu w dostosowaniu polityki klimatycznej Occidental do porozumienia paryskiego z 2015 r. ostatecznie zmienił stanowisko. Co najważniejsze: uchwała została powzięta wbrew obiekcjom rady dyrektorów Occidental, co w amerykańskiej praktyce zdarza się przecież rzadko. Aktywni inwestorzy ustanowili więc ważny precedens. 31 maja nad podobnym projektem uchwały głosować będą akcjonariusze Exxonu.

Polityka klimatyczna to coraz ważniejszy wymiar społecznej odpowiedzialności współczesnej korporacji wobec jej interesariuszy; globalizacja sprawia, że zaliczamy do nich nie tylko społeczności lokalne, także po prostu ludzkość. Sprawozdawanie o wpływie działalności na zmiany klimatyczne bywa dla wielu spółek kłopotliwe; dzisiaj przynosi ono tylko wstyd, niebawem posypią się surowe kary. Inwestycje zostaną skierowane głównie tam, gdzie praktykuje się odpowiedzialność klimatyczną. Fundusze emerytalne i inwestycyjne udanie poskramiają niedotykalne do niedawna koncerny naftowe. Warto zdać sobie sprawę, że uporczywe opieranie gospodarki na węglu, dyskryminowanie odnawialnych źródeł energii, osobliwe podejście do ochrony środowiska – nie zjednają Polsce sympatii światowych inwestorów. Ani ich pieniędzy.

Tekst ogłoszony 8 czerwca 2017 r. w dzienniku Rzeczpospolita
Czytaj także:
2017.06.24 Rynek za klimatem, polityka przeciw
2017.07.27 Akcjonariusze wszystkich spółek, łączcie się!