Archiwa tagu: Chiny

Corporate governance w Chinach. Raport ACGA 2018

  • Postępujące umiędzynarodowienie gospodarki Chin oznacza konieczność zwrócenia uwagi na corporate governance;
  • Reformy objęły najpierw spółki notowane na zagranicznych giełdach, obecnie dotykają także spółek notowanych lokalnie;
  • Bierze się pod uwagę nie tylko zarządzanie spółkami i ich nadzorowanie, także wpływ ich działalności na środowisko i klimat;
  • Niemniej najważniejsze decyzje nie należą do rynku, spółek, inwestorów, ale do rządu pod kierownictwem partii…

Asian Corporate Governance Association jest stowarzyszeniem non-for-profit założonym w Hongkongu w 1999 roku. Współpracując z regulatorami, notowanymi spółkami i inwestorami, ACGA działa na rzecz corporate governance upatrując w nim warunek rozwoju gospodarek i rynków kapitałowych. Stowarzyszenie zrzesza 110 instytucji, nie tylko z Azji, i prowadzi badania 11 rynków regionu (w kolejności alfabetycznej Chin, Filipin, Hongkongu, Indii, Indonezji, Japonii, Korei Południowej, Malezji, Singapuru, Tajlandii i Tajwanu), wydaje dwumiesięcznik Asia Regional Briefing i dwurocznik CG Watch, a także organizuje doroczne konferencje Asian Business Dialogue on Corporate Governance; najbliższa – The Rise of ESG in Asia: Implications for Companies and Investors odbędzie się 13 i 14 listopada w Pekinie.

Warto zwrócić uwagę na obszerne (ponad 200 stron), wnikliwe i dobrze udokumentowane opracowanie „Awakening Governance. The evolution of corporate governance in China. ACGA China CG report 2018” (https://www.acga-asia.org/specialist-research.php). Ukazuje ono rosnące aspiracje Chin ku uporządkowaniu corporate governance. W 1987 r. odbyłem podróż studyjną po Chinach dla zapoznania się z działalnością specjalnych stref ekonomicznych. Nikt wtedy tam nie słyszał o corporate governance (lecz w Polsce także nikt). Rynek kapitałowy powstał w Państwie Środka już kilka lat później: giełdę w Szanghaju powołano w 1990 r., kolejną w Shenzen rok później. Tematykę corporate governance podjęto zrazu dla zwiększenia przejrzystości spółek z dominującym udziałem państwa notowanych na zagranicznych giełdach (w Nowym Jorku od 1992 r., w Hongkongu od 1993 r.). Z kolejnej podróży po Chinach przywiozłem wrażenie, że tamtejsza „gospodarka już mknie po odległych orbitach, porządek korporacyjny dopiero wsiada na rower”. Zwróciłem jednak uwagę, że „szanghajska giełda przyjęła zasady dobrej praktyki notowanych na niej spółek już w 2000 roku, czyli wcześniej, niż w Polsce podjęto prace nad kleceniem takich zasad”.

Następne lata przyniosły próby reform dotyczących spółek notowanych lokalnie, ich rad nadzorczych i wprowadzania do nich członków niezależnych, raportowania kwartalnego itd. Kolejne kroki zmierzające do umiędzynarodowienia rynku i ułatwień dla zagranicznych inwestorów instytucjonalnych (lecz do dzisiaj nie zostały zniesione wszystkie restrykcje wobec nich) zaowocowały wprowadzeniem do MSCI Emerging Market Index akcji 234 chińskich spółek. Do opinii publicznej zaczęło docierać, że sfera corporate governance obejmuje także elementy społeczne i ekologiczne (ESG) i uwzględnia wpływ spółek na zmiany środowiska i klimatu. W konsekwencji China Securities Regulatory Commission ostatnio uwspółcześniła, po raz pierwszy od 2002 roku, Code of Corporate Governance for Listed Companies.

Na chińskim rynku działają byty dwojakie: spółki z dominującym udziałem państwa (state owned enterprises, SOEs) oraz spółki prywatne (privately owned enterprises, POEs). Drogę toruje sobie pogląd, że jednym i drugim corporate governance i ESG w dłuższym horyzoncie czasowym kreują wartość i wspomagają efektywność. Zagraniczni inwestorzy dojrzewają do wyjścia poza schemat, że SOEs są niechętne akcjonariuszom innym niż państwo (choć często bywają), a POEs są ekscytujące, ale ryzykowne (bywają). Obie kategorie notowanych spółek mają trudności w komunikowaniu się zwłaszcza z zagranicznymi inwestorami. Większość z nich nie rozumie chińskiego wydania corporate governance. Albowiem chińskie corporate governance to nie tylko zarządy i rady nadzorcze, niezależni dyrektorzy w radach, komitety audytu itd., ale także dominujące w gospodarce komitety i organizacje partyjne sprawujące kierowniczą rolę.

Raport ACGA zwraca uwagę, że zagraniczni inwestorzy wykazują zdecydowanie wyższy sceptycyzm wobec chińskiego rynku kapitałowego niż inwestorzy lokalni. Znaczną rolę odgrywają trudności językowe i niedostateczna znajomość miejscowych tradycji i wartości kulturalnych. Zresztą nawet chińscy inwestorzy, obyci już na rynku, skarżą się na trudności w zrozumieniu przekazywanych przez spółki „ukrytych znaczeń”. Jak mają czytać między wierszami ci, którzy nie znają miejscowego pisma? Bardzo trudno o dostęp do spółek, o spotkania z menedżerami. Relacji inwestorskich albo nie ma wcale, albo są nieprofesjonalne. Zasady corporate governance bywają traktowane formalnie, jak punkty do odhaczenia. Inwestorzy mniejszościowi, krajowi i zagraniczni, skarżą się na brak poszanowania przez spółki z przewagą państwa. To rząd, nie inwestorzy, nadaje kierunek decyzjom…

Czytaj także:

2005.09.26 W Państwie Środka

W Państwie Środka [2005]

Gospodarka już mknie po odległych orbitach, porządek korporacyjny dopiero wsiada na rower.

Mityczni argonauci wyprawili się do Kolchidy po złote runo. W poszukiwaniu wysokich stóp zwrotu współcześni inwestorzy wędrują ku mitycznym ziemiom obiecanym. Chodzi o rynki państw nazwanych zbiorczo BRIC: B jak Brazylia, R jak Rosja, I jak Indie, C jak Chiny. Ponieważ gospodarkę nakręca w znacznym stopniu należyte sprawowanie władztwa, zarówno na szczeblu państwowym, jak w poszczególnych podmiotach gospodarczych, losy tych rynków mogą ułożyć się rozmaicie. Brazylia i Rosja dopiero tworzą ramy corporate governance, zaś ich tożsamość polityczna jest wciąż nieokreślona. Indie to demokracja z silnie rozbudowanym porządkiem korporacyjnym, natomiast Chiny zdają się przeczyć teorii, że gospodarka łaknie demokracji i porządku korporacyjnego. Tamtejszą gospodarkę postrzegamy przez pryzmat wzrostu, który wyniósł ją pomiędzy galaktyki. Lecz warto także dostrzec obiecujący zwrot ku zrozumieniu wagi praw człowieka i porządku korporacyjnego.

Im bardziej jakakolwiek gospodarka zespala się ze światem, tym bardziej skłania się ona ku przyjęciu światowych standardów. W Chinach rodzi się rynek, rozwija się sektor prywatny. Rośnie wymiana handlowa. Firmy działające w formie spółek zostają dopuszczane do działalności w sektorach do tej pory zamkniętych przed nimi, jak infrastruktura, finanse, usługi komunalne. Sprzyja to przekształcaniu przedsiębiorstw państwowych w spółki i wprowadzaniu ich na giełdy, aczkolwiek wciąż występują liczne utrudnienia dla tworzenia spółek akcyjnych i spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Niemniej powstało nowoczesne prawo upadłościowe i trwają prace nad reformą prawa spółek. Zniesiony zostanie dokuczliwy limit liczby wspólników spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, dopuszczone zostanie zawiązywanie spółek jednoosobowych, obniżone będą wymogi dotyczące wysokości kapitału zakładowego w spółkach akcyjnych i z o.o.. Zresztą wszelakie limity są istną plagą chińskiej gospodarki, a tendencja zmierzająca ku ich ograniczaniu (jak zwiększenie możliwości zaangażowania inwestorów zagranicznych w spółkach działających w wybranych sektorach) wydaje się raczej wyrazem doraźnej polityki niż trwałym elementem porządku korporacyjnego.

Niemniej w toku reformy prawa spółek planuje się wprowadzenie instrumentów służących ochronie interesów mniejszości, zarówno w spółkach publicznych jak niepublicznych. Podejmowane są też usiłowania ku właściwemu określeniu roli rady nadzorczej i zdefiniowaniu praw i obowiązków członków organów spółki. Pożytki płynące z tych rozwiązań będą wszelako znikome dopóty, dopóki będzie utrzymywany faktyczny prymat organizacji partyjnej w przedsiębiorstwie spółki nad jej statutowymi organami.

W chińskiej praktyce corporate governance ścierają się sprzeczne prądy. Obok akcji zbywalnych, posiadanych przez inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych, występują akcje niezbywalne, posiadane przez podmioty państwowe. Często właśnie podmioty państwowe dysponują większością głosów na walnych zgromadzeniach spółek publicznych, decydują o obsadzie rady nadzorczej i – niejako „martwą ręką” – kontrolują spółkę. Reforma zmierza w kierunku wzmocnienia pozycji rzeczywistych inwestorów poprzez uzależnienie ważności uchwał walnego zgromadzenia od poparcia ich przez większość głosów wykonywanych z akcji zbywalnych uczestniczących w walnym zgromadzeniu.

Warto jednak odnotować, że spółki notowane na giełdach są zobowiązane do umożliwienia akcjonariuszom uczestniczenia w walnym zgromadzeniu online. Chodzi o zapewnienie możliwie powszechnego udziału inwestorów indywidualnych w podejmowaniu uchwał i wyeliminowanie niedogodności, na jakie byliby narażeni akcjonariusze z odległych regionów kraju (tamtejsza prasa głosi, że są tacy, i to wcale liczni!) pragnący uczestniczyć w walnym zgromadzeniu. Wprawdzie rośnie popularność internetu jako narzędzia głosowania, niemniej wśród inwestorów indywidualnych nadal przeważa nieufność do elektronicznych środków komunikowania. Oraz niewiara, że ich uczestnictwo w walnym zgromadzeniu ma jakiekolwiek praktyczne znaczenie. Natomiast inwestorzy instytucjonalni chętnie wykonują swoje prawa za pośrednictwem internetu.

W Chinach nie wykształciła się jeszcze instytucja niezależnych członków rady. Nie ma procedur umożliwiających wybór rady nadzorczej w drodze głosowania oddzielnymi grupami. Lecz nie ma także akcji uprzywilejowanych pod względem siły głosu: na każdą przypada jeden głos. Tamtejsze giełdy i komisja papierów wartościowych podejmują starania na rzecz poprawy corporate governance nawet w dotychczasowych, niedoskonałych przecież ramach prawnych. Szanghajska giełda przyjęła zasady dobrej praktyki notowanych na niej spółek już w 2000 roku, czyli wcześniej, niż w Polsce podjęto prace nad kleceniem takich zasad…

Tekst ogłoszony 26 września 2005 r. w tygodniku Gazeta Bankowa