Archiwa tagu: Deutsche Boerse

Prezes giełdy pod poważnym zarzutem – tym razem we Frankfurcie n/M

 

Schadenfreude (niem.) to uczucie poniekąd nikczemne, oznacza ono zawistną radość z cudzego niepowodzenia. Więc chociaż warszawska giełda od lat dryfuje i nie ma prezesa, chociaż obrazu sprawy ostatnio dopełniła głupia decyzja o odwołaniu, bez żadnego widomego powodu, szefowej depozytu, to powodu zawistnej radości dostarcza Frankfurt nad Menem. Prezes Deutsche Boerse znalazł się w kłopotach, traci reputację, a nadto może stracić posadę.

Sprawa nie trzyma się kupy. I, jak kupa, brzydko pachnie. Trzeba byłoby bowiem ignorancji, by dopuścić prawdopodobieństwo zgody regulatora na fuzję wielkich giełd Londynu i Frankfurtu, skoro cztery wcześniejsze próby ich połączenia zakończyły się niepowodzeniem. Trzeba byłoby braku rozwagi, by inwestować pieniądze z myślą o scenariuszu tak dalece nieprawdopodobnym. Trzeba byłoby szaleństwa, by czynić to z pozycji prezesa jednej z tych giełd w postaci insider trading… Lecz takie argumenty nie trafiają do prokuratury we Frankfurcie, która podjęła postępowanie w sprawie Deutsche Boerse. Kilka dni temu frankfurcka giełda skwapliwie zapłaciła grzywny w łącznej wysokości 10,5 mln eur: 5 mln za uprawiany przez jej prezesa insider trading (któremu wszakże zaprzecza, a prezes zarzeka się gorliwie), oraz 5,5 mln za niedopełnienie w styczniu 2016 r. obowiązku informacyjnego. Ubytku reputacji, nieporównanie bardziej dokuczliwego, nie potrafię oszacować i wycenić.

Dr Carsten Kengeter objął prezesurę Deutsche Boerse AG w lipcu 2015 r. Pracował w Goldman Sachs, później na kierowniczych stanowiskach w UBS, gdzie skończył zajmując się sprawami podrzędnymi, co nie dziwi, skoro bank znalazł się w kłopotach, okupując się władzom amerykańskim i brytyjskim kwotą 1,5 mld dolarów USA. Kengetera podejrzewano o udział w przestępczych manipulacjach stawkami LIBOR, ale uniknął formalnych zarzutów. W grudniu 2015 r. nabył pakiet 60.000 akcji zarządzanej przezeń giełdy, podobno w ramach programu motywacyjnego dla menedżerów. Niebawem (w lutym 2016 r.) ogłoszono o zamiarze połączenia DB z LSE. Oficjalnie rozmowy na temat fuzji miano podjąć w styczniu 2016 r., co nie wydaje się prawdopodobne: nad transakcjami o takiej wartości dyskutuje się zazwyczaj dłużej. Niemieckie władze są zdania, że rozmowy prowadzone były znacznie wcześniej, od lata 2015 r. Akcjonariusze zatwierdzili fuzję w lipcu 2016 r., ale niewiele to dało, ponieważ brexit sprawę bardzo już skomplikował. 29 marca 2017 r. Unia ostatecznie zablokowała transakcję jako zmierzającą do utworzenia „de facto monopolu”.

Kengeter odpiera zarzuty o insiding. Zlecona przez DB analiza zagranicznych ekspertów nie stwierdziła naruszenia reguł rynków kapitałowych. 13 września 2017 r. frankfurcka giełda wydała oświadczenie w duchu: zarząd i rada nadzorcza kierują się interesem spółki, więc chociaż nie podzielamy poglądów prokuratury, z zarzutami nie zgadzamy się ani trochę, ale na podstawie art. 30 § 4 zd. 1 Ordnungswidrigkeitengesetz poddajemy się karom żebyście się odczepili, bo my tutaj prowadzimy biznes i nie chcemy, by nasza uwaga była od niego odciągana lub zakłócana. Spodziewamy się więc, że sąd zatwierdzi ugodę, zamknie postępowanie i dacie już spokój Kengeterowi.

Rynek czeka teraz na orzeczenie właściwego sądu (Amtsgericht). Prokuratura twierdzi, że po sądowym zatwierdzeniu ugody będzie sprawę kontynuowała. Natomiast szef rady nadzorczej frankfurckiej giełdy Joachim Faber zapowiada, że kiedy już federalny organ nadzoru, Finanzdienstleitungsaufsicht (BaFin) i krajowy nadzór giełdowy w Hesji zamkną sprawę, podjęta zostanie decyzja w sprawie odnowienia kontraktu Carstena Kengetera. Jakże miękko brzmią te słowa, ale jakże wiele znaczą!