Archiwa tagu: dziennikarze na walnym zgromadzeniu

Nowe media to Piąty Stan rynku. Nieokiełznany!

Wiele wskazuje, że dojdzie do powołania Ministerium Prawdy i Godności odpowiedzialnego za prawdę słuszną, godność narodową i rachunki krzywd. Skupi się ono na prawdzie swoistej, czyli szerzeniu nieprawdy, oraz na godności osobliwej w postaci skrajnej podłości. Będzie ono nie tylko ustalało słuszną postać oficjalnej prawdy, także reglamentowało dostęp do niej. Na przykład na niedawną konferencję prasową w Trybunale Konstytucyjnym nie wpuszczono dziennikarzy, bo jeszcze któryś z nich zadałby pytania (w wiadomych okolicznościach każde byłoby niewygodne), poprzestając na mediach posłusznych, TVP i Polskim Radiu. Dało to sposobność do wspomnienia, jak tego samego dnia przed laty, 2 lutego 2006 r., na ceremonię podpisania porozumienia koalicyjnego PiS z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin nie wpuszczono dziennikarzy świeckich, poprzestając na mediach posłusznych, Telewizji Trwam i Radiu Maryja, co spotkało się z protestem pominiętych dziennikarzy rzeczywistych.

Pamiętam tamto wydarzenie, nawet wspomniałem o nim piórem. Nie dlatego, bym uważam je za ważne: pisałem o „ceremonii podpisania w Sejmie jakiegoś kwitu bez znaczenia”. Miałem rację: Kaczyński oszukał koalicjantów, na jednego z nich nasłał bezpiekę, a uczynił to tak nieudolnie, że krzywdę zrobił sam sobie i zniknął na jakiś czas, uff! Niemniej uważałem, że są ważniejsze sprawy: „Skarb Państwa, jak czynny wulkan, zieje trującymi pomysłami, a wstrząsy rozchodzą się daleko. Toczymy już spór z Eureko, w którym nasze szanse są mizerne. Wdaliśmy się w bijatykę o osobę jednego z arbitrów. Prowokujemy do sporu Komisję Europejską i UniCredito Italiano. Co gorzej, toczymy te spory bardzo nieudolnie, po prostacku. Równie prostackim gestem było wyrzucenie dziennikarzy z walnego zgromadzenia Lotosu” (Gazeta Bankowa 13 II 2006).

Minęły lata. Prostactwo rozkwitło. Kaczyński powrócił i dokazuje. Znaleźliśmy się w konflikcie z całym światem. Prawda jest znowu reglamentowana. Na niedawnym walnym zgromadzeniu, tym razem Orlenu, projektów uchwał nie ujawniono zawczasu, nie odczytano ich na użytek transmisji w internecie, tylko wydrukowane rozdano uczestnikom zgromadzenia. Poinformował o tym red. Bartłomiej Mayer, dziennikarz godny zaufania. I zapytał: czy to są dobre praktyki? Są to praktyki złe. Żałosne.

Wspomniane walne zgromadzenia Lotosu i Orlenu dzieli dokładnie 12 lat. W tym czasie zmieniło się wiele, także media i ich zainteresowanie walnymi zgromadzeniami. Wtedy jeszcze redakcje obsyłały walne zgromadzenia własnymi reporterami, dzisiaj czynią to rzadko. Wtedy wiedzę o spółkach i rynku kapitałowym czerpaliśmy z gazet. Zawdzięczamy im wiele, ale dzisiaj już tylko Parkiet się liczy. Konkuruje z nim internet, w nim portale gospodarcze, jak Bankier.pl, bądź giełdowe, jak StockWatch.pl, także wysoce profesjonalne gniazda informacji prowadzone przez lidera (niekiedy zarazem inwestora) z niewielką grupką współpracowników, jak Strefainwestorów.pl, Okiemmaklera.com, bądź Relacjeinwestorskie.org.pl. Wymienić tu można też blogi NadzórKorporacyjny.pl lub MariuszKanicki.pl (Mój Giełdowy Punkt Widzenia). Tradycyjne media tracą odbiorców, na wspomnianych tu stronach stale rośnie ruch, mają one więcej stałych użytkowników, niż niejedno pismo – czytelników.

Uważam, że zasada Dobrych praktyk IV.Z.3: „Przedstawicielom mediów umożliwia się obecność na walnych zgromadzeniach” obejmuje nie tylko tradycyjne media tzw. Czwartego Stanu, czyli prasę codzienną i periodyczną, radio i telewizję, ale także nowe media, ów kształtujący się na naszych oczach Stan Piąty, czyli portale, wortale lub blogi poświęcone problematyce rynku kapitałowego, giełdy, spółek, prawa itp. Odprawienie z walnego zgromadzenia wysłannika którejkolwiek z wymienionych tu stron także byłoby ekscesem godnym napiętnowania.

Niektórzy politycy dążą do poddania mediów kontroli merytorycznej. Pewien wiceminister argumentował: „Musimy mieć 100-procentową pewność, że wszystko, co dzieje się w Polsce, jest kontrolowane przez polskie władze”. Naiwny! Nawet w KL Auschwitz nie wszystko, co się tam działo, potrafiła kontrolować władza najbardziej totalitarna. Nie tylko w Polsce politycy usiłują okiełznać siłę mediów: wyobrażając sobie, że idąc po pełnię władzy – rozciągną ją także na wydawców i dziennikarzy, nawet na umysły odbiorców.

Aby okiełznać publikujących w Sieci należałoby wtargnąć do niej, wyłączyć w kraju prąd, licencjonować blogerów, ścigać autorów niepokornych, ustanowić surową cenzurę, operować karami za wszelką nieprawomyślność. Kilka reżymów próbuje tego dokonać, nie wróżę im powodzenia. Im bardzie władza blokuje obywatelski wentyl – organizacje pozarządowe, tym więcej ludzkiej energii przenosi się do mediów społecznościowych, co pobudza ich rozwój i zwiększa zasięg. Media to najbardziej innowacyjna i dynamiczna dziedzina współczesnej gospodarki. Informacja uważana jest powszechnie za najcenniejszy towar. Imponuje tempo jej rozpowszechniania. Trudniej o jej prawdziwość. Jedni pragną eliminować z obiegu informacje dla nich niekorzystne, co chyba się nie uda. Inni myślą, jak weryfikować informacje. Wątpię, czy taki pomysł okaże się wykonalny, technicznie i finansowo.

Czytaj także:
2016.05.08 Media na walnych zgromadzeniach
2015.05.16 O ochronie informacji przed… mediami
2012.12.04 Piekielny kocioł z Rafako
2006.02.13 Tsunami
2005.12.09 Co wolno pismakom?
2005.10.17 Czwarty Stan rynku
2003.01.27 Banki, szanujcie pismaków!

Między walnym zgromadzeniem a walnym zwyrodnieniem [I]

Walne zgromadzenie nie zawsze toczy się sprawnie, w harmonii uczestników. Nierzadko dochodzi do wydarzeń zakłócających przebieg obrad lub uniemożliwiających podjęcie uchwały, nawet odbycie zgromadzenia. Oto pierwszy z wpisów przedstawiających skrótowy przegląd sytuacji krytycznych, mogących prowadzić do przekształcenia walnego zgromadzenia w walne zwyrodnienie… Kontynuacja tematu – niebawem.

AWANTURY I ZAMIESZKI. Spory między uczestnikami walnego zgromadzenia nie zawsze toczą się z poszanowaniem prawa, dobrych obyczajów, kultury. Dochodzi do ekscesów i skandali. Tumult, obstrukcja walnego zgromadzenia, pyskówki – powodują, że czasem można ustalić ani treści głosowanych uchwał, ani wyników głosowania. Pisałem kiedyś o przypadku, gdy do krewkiego pełnomocnika trzeba było wezwać policję; pikanterii sprawie dodał fakt, że owym pełnomocnikiem był… adwokat. W Wielkiej Brytanii głośny był przypadek, że akcjonariusze przybyli na walne zgromadzenie ze świnią, nazwaną w dodatku imieniem prezesa spółki. Nasi okazali mniej kurtuazji: w Gliwicach związkowcy przynieśli kiedyś na walne zgromadzenie jedynie świński łeb. W Gandawie zakłócono doroczne walne zgromadzenie wielkiego niegdyś banku, ponieważ inwestorzy wdarli się na scenę, gdzie stał stół prezydialny, i obrzucili prezesa butami. W Dublinie na walnym akcjonariusze zachowali się bardziej konwencjonalnie obrzucając prezesa banku jajami. W USA inwestorzy niekiedy korzystają na walnych zgromadzeniach z tub, trąbek i innych przedmiotów zakłócających obrady. Do dzisiaj pamiętają tam przypadek sprzed lat, gdy protestujący usiłowali uniemożliwić akcjonariuszom wstęp na walne niepopularnej korporacji; doszło do zamieszek, wezwano policję konną, aresztowano kilkunastu zadymiarzy. Rany odnieśli demonstranci, policjanci, oraz ich konie, które akcji ani nie miały, ani nie miały nic przeciwko im.

SZANTAŻ. Najbardziej wyrafinowane formy przybierał szantaż spółek przez uczestników walnych zgromadzeń w Japonii. Mafijny gangster (sokaiya) rozgarnięty w prawie i finansach rejestrował się na walne zgromadzenie i – wcześniej opanowawszy dokumenty i materiały spółki – zasypywał zarząd pytaniami, niekiedy związanymi z tematyką obrad, niekiedy nie. Na przykład pytano o koszty utrzymania przez spółkę kochanek prezesa, niekiedy trafiając w punkt. Nic dziwnego, że nawet największe spółki Japonii opłacały się gangsterom, którzy – posmarowani – przeobrażali się w stróżów porządku na zgromadzeniu. W Polsce w pierwszym okresie rozwoju rynku szantażowano spółki głosując przeciwko uchwałom walnego zgromadzenia i zgłaszając sprzeciw, a następnie proponując zarządowi wypłacenie szantażyście okupu w zamian za odstąpienie od zaskarżania uchwał. To już nie działa. Prawdziwi gangsterzy zalęgli się nie w spółkach, a w klubach piłki nożnej – i wokół nich. Za to wprowadzenie telewizyjnych transmisji walnych zgromadzeń zmobilizowało kilku przyjemniaczków do żądania od spółek odszkodowania za naruszenie ich praw do wizerunku…

NIEDOPUSZCZENIE NIEKTÓRYCH AKCJONARIUSZY DO UDZIAŁU W WALNYM ZGROMADZENIU. Powód jest zawsze jeden: konflikt w akcjonariacie. Metody bywają różne. Czasem traktuje się antagonistów w rękawiczkach, odmawiając im prawa do uczestnictwa w walnym z powodu prawdziwych lub wydumanych przeszkód formalnych i na podstawie wniosku komisji zgromadzenia do sprawdzenia listy obecności. Czasem traktuje się akcjonariuszy siłowo, nie dopuszczając ich fizycznie do uczestnictwa w obradach. Dlatego twierdzę, że najważniejszym organem spółki bywa niekiedy firma ochroniarska. Zdarza się, że wypędzeni z walnego zgromadzenia, lub niedopuszczeni do udziału w zgromadzeniu, przewidzieli taki obrót sprawy i mając pod ręką własnego notariusza odbywają swoje konkurencyjne walne na parkingu lub gdziebądź, powołują na nim swoją radę nadzorczą, ta powoła swój zarząd – a konflikt znowu przyjdzie rozstrzygnąć firmie ochroniarskiej, która zdecyduje, który zarząd wpuścić do spółki, a który nie. Głośne przejęcie skromnego polskiego banku przez wielki bank niemiecki zostało udaremnione właśnie przez ochroniarzy, którzy nie wpuścili „agresorów” do siedziby banku.

NIEDOPUSZCZENIE DZIENNIKARZY NA WALNE ZGROMADZENIE. Formalnie rzecz ujmując, na spółce nie ciąży obowiązek dopuszczania dziennikarzy na walne zgromadzenia, lecz wymagają tego dobre praktyki spółek notowanych na GPW, oraz dobre obyczaje. Spółka publiczna nie powinna ukrywać swoich spraw przed akcjonariuszami nieobecnymi na walnym, przed potencjalnymi inwestorami, przed opinią publiczną. Nieprzyjazne traktowanie dziennikarzy świadczy niezbicie, że coś śmierdzi, że spółka pragnie się schronić za kurtyną poufności. Nic z tego!

EGZOTYCZNY TERMIN WALNEGO ZGROMADZENIA. Prawo temperuje zapędy do odbywania walnych zgromadzeń w egzotycznych miejscach, lecz zezwala na zwoływanie ich na egzotyczne terminy. Nie masz co robić w sylwestrowy wieczór? Jedną z propozycji może być spędzenie czasu na ciekawym walnym zgromadzeniu jakiejś zabawnej spółki. Zamiast biletu na zabawę wystarczy nabyć jedną akcję i zarejestrować uczestnictwo. Niektóre spółki zwołują walne zgromadzenia w wigilię Bożego Narodzenia.

NIEMOŻNOŚĆ ODBYCIA WALNEGO ZGROMADZENIA WSKUTEK NIEPRAWIDŁOWEGO ZWOŁANIA. Prawo ściśle reguluje tryb i formę zwoływania walnych zgromadzeń, niemniej spółkom zdarza się popełniać błędy, jak zwołanie walnego zgromadzenia do miejscowości, która nie jest wyznaczona w statucie jako miejsce odbywania walnych zgromadzeń. Albo zwołanie walnego tak, by nie wszyscy uprawnieni mogli się o tym dowiedzieć…

NĘKANIE AKCJONARIATU ZWOŁYWANIEM NADZWYCZAJNYCH WALNYCH ZGROMADZEŃ BEZ RZECZYWISTEJ POTRZEBY. Doroczne walne zgromadzenie w celu zatwierdzenia sprawozdań, rozdysponowania wyniku i rozpatrzenia absolutoriów jest obligatoryjne. Nadzwyczajne walne zgromadzenia mogą być zwoływane bez ograniczeń i często są zwoływane bez istotnej potrzeby. Dla przykładu: zwołano nadzwyczajne walne w celu ograniczenia wynagrodzenia przewodniczącego rady nadzorczej, a zarząd utrzymywał, że koszty walnego zwrócą się już po miesiącu. Nie wzięto – i zazwyczaj nie bierze się pod uwagę – kosztów akcjonariuszy, którzy mogliby wziąć udział w zgromadzeniu. Ale zazwyczaj nie biorą, ponieważ nie widzą ani korzyści, ani potrzeby. A później narzekamy na bierność akcjonariuszy – niesłusznie.

NIEODBYWANIE PRZEZ SPÓŁKĘ WALNYCH ZGROMADZEŃ RZEKOMO Z POWODU „braku środków”. Na polskim rynku wszelkie granice przekroczyła pewna spółka z Rybnika, która „zgubiła się” giełdzie, nie przysyłała raportów bieżących lub okresowych, nie odpowiadała na pisma z GPW i nie zwoływała walnych zgromadzeń, ponieważ „nie stać jej na to”.

Kontynuacja przeglądu krytycznych aspektów walnych zgromadzeń – niebawem.

Tsunami [2006]

Składy rad nadzorczych można zmieniać. Niekiedy nawet trzeba. Byle z kulturą, nie na łapu–capu!

W złą godzinę wystąpiłem z postulatem, by zawczasu ogłaszać kandydatury do rad nadzorczych spółek publicznych („Królik z kapelusza”, GB z 14 listopada ub. r.). Rzeczywistość podążyła mi na przekór. Przez Polskę przeciąga właśnie korporacyjne tsunami. Wysoka fala zmiata zarządy i rady nadzorcze. W obliczu kataklizmu nikomu w głowie wcześniejsze ogłaszanie kandydatur na stanowiska w spółkach, do tego jeszcze z uzasadnieniami. Czyż nie wystarczy, iż wiadoma jest przynależność polityczna kandydatów?

Zresztą prawo wcale nie wymaga, by ktokolwiek zawczasu ogłaszał, że zgłosi kandydata do zarządu lub rady nadzorczej – oraz kto nim będzie i dlaczego. Co więcej: taki przepis jest zgoła niepotrzebny, a mógłby być wręcz szkodliwy. Nie należy mnożyć regulacji. Zamiast twardego prawa w ręku srogiego państwa, które nie ma pojęcia o rynku, lepsze są uzgodnienia czynione przez sam rynek.

Lecz w tym przypadku i rynek niczego do tej pory nie uzgodnił. Zasady dobrej praktyki nie zawierają jeszcze postulatu, by kandydatów do rady nadzorczej zgłaszać zawczasu, z uzasadnieniami, w celu umożliwienia reszcie akcjonariatu oceny tych kandydatów i ewentualnych skutków ich wyboru. To dopiero wstępna propozycja, bardziej prywatna niż środowiskowa, aczkolwiek kilku liderów polskiego rynku kapitałowego byłoby skłonnych ją poprzeć, kiedy dojrzeją warunki sprzyjające wcieleniu jej w życie. W obecnej konstelacji politycznej takich warunków nie ma.

Uważam, że takiej praktyki nie uda się wprowadzić bez pełnej aprobaty Skarbu Państwa. A ten ma różne oblicza. Niektóre znaliśmy wcześniej. Skarb Państwa bywał sumiennym włodarzem wspólnego majątku. Występował jako światły rzecznik wprowadzenia corporate governance do spółek ze swojej domeny. Lecz bywa też kłótnikiem. Wyrzuca dziennikarzy z walnych zgromadzeń. Odwojowuje sprzedane już spółki. Wspierał awanturników we wrogich rajdach na kilka narodowych funduszy inwestycyjnych. Oraz uprawia alotaż. To zjawisko, upamiętniające działacza związkowego – politycznego stronnika, mianowanego bez kwalifikacji na ważne stanowisko, jest symbolem zawłaszczania państwa. Obecnie przybiera ono niepokojące rozmiary.

Ostatnio w polityce Skarbu Państwa pojawiają się nowe tendencje. Skarb Państwa uzurpuje sobie prawo wyznaczania niezależnych członków rad nadzorczych! To praktyka bardzo niebezpieczna. Instytucja niezależnych członków rad jest w Polsce całkiem świeża, dopiero zapuszcza korzenie w najpoważniejszych spółkach, a już pada ofiarą zamachu. Niby każdy akcjonariusz może wskazywać kandydata na niezależnego członka rady, lecz czy kandydat wskazany akurat przez Skarb Państwa rzeczywiście będzie niezależny? Wydaje się to wątpliwe, zwłaszcza w obliczu zapędów do upolitycznienia przez Skarb Państwa (lub upartyjnienia) rad nadzorczych. Skarb państwa wymienia też członków rad nadzorczych rekomendowanych przez inwestorów instytucjonalnych na swoich pomazańców. To sygnał dla inwestorów, by poszukali sobie jakiegoś innego rynku.

Odwoływani są prezesi ważnych spółek, dekompletowane ich zarządy, lecz na zwolnione miejsca nie powołuje się nowych, choćby spółki znajdowały się w szczególnie trudnej sytuacji (przykładem PGNiG; zima jest ostra, spółka jest potrzebna, lecz działa bez stałego kierownictwa). Wiadomo, o co chodzi: o handel stanowiskami. Rozmowy międzypartyjne mogą więc doprowadzić do parcelacji rynku między koalicjantów. Wtedy obsadzą oni zarządy swoimi ludźmi. Być może przy okazji wymienią też rady nadzorcze, ostatnio raptownie zmieniane, jakby nie można było doczekać walnego zgromadzenia.

Powraca stara praktyka traktowania rad nadzorczych jak drzwi obrotowych: wchodzi się do nich po to, by przecież zaraz z nich wyjść. Dlatego nie ogłasza się zawczasu nazwisk kandydatów do rady, nie przedstawia się uzasadnień. Już podczas walnego zgromadzenia wyciąga się pomazańców Skarbu Państwa z cylindra, jak króliki. A przecież – przy krytycyzmie wobec polityki Skarbu Państwa – przyznam, że niektóre nominacje sprawiają niezłe wrażenie. Wprawdzie wymiana kadr prowadzona jest na łapu–capu, lecz przecież niekoniecznie lepsi zastępowani są gorszymi.

To jeszcze nie koniec kataklizmu. Skarb Państwa, jak czynny wulkan, zieje trującymi pomysłami, a wstrząsy rozchodzą się daleko. Toczymy już spór z Eureko, w którym nasze szanse są mizerne. Wdaliśmy się w bijatykę o osobę jednego z arbitrów. Prowokujemy do sporu Komisję Europejską i UniCredito Italiano. Co gorzej: toczymy te spory bardzo nieudolnie, po prostacku. Równie prostackim gestem było wyrzucenie dziennikarzy z walnego zgromadzenia Lotosu. Niestety, media łyknęły to gładko. Za to protestowały przeciwko pogardliwemu potraktowaniu ich podczas ceremonii podpisania w Sejmie jakiegoś kwitu bez znaczenia. Moim zdaniem Lotos jest ważniejszy.

Tekst ogłoszony 13 lutego 2006 r. w tygodniku Gazeta Bankowa.
Wspomnianym w tekście „kwitem bez znaczenia” było porozumienie koalicyjne PiS – Samoobrona – LPR.

Czytaj także:
2015.06.06 Królik z cylindra
2005.11.14 Królik z kapelusza

Czwarty Stan rynku [2005]

Dziennikarze biorą udział w walnych zgromadzeniach nie dla własnych korzyści, a dla dobra rynku.

W polityce zwykło się uważać media za Czwarty Stan, Fourth Estate, co bywa mylnie tłumaczone jako „czwarta władza”, chociaż porównanie nie odnosi się do monteskiuszowskiego trójpodziału władzy, a do trzech stanów dzierżących wpływy u schyłku feudalizmu. Mniejsza o to: media potęgą są, i basta! Trudno również nie docenić ich znaczenia na niwie corporate governance. Nie tylko bowiem wykazują one coraz większe zainteresowanie porządkiem w spółkach publicznych (i w spółkach skarbu państwa), lecz także czynią to z rosnącym znawstwem. Nierzadko akcjonariusze więcej dowiedzą się o spółce z mediów, niż bezpośrednio ze spółki.

W spółkach publicznych media korzystają z dostępu do informacji na takich samych zasadach jak pozostali uczestnicy rynku. Z jednym wyjątkiem: jedna z zasad rodzimej dobrej praktyki [2002] przewiduje dopuszczanie dziennikarzy do obrad walnego zgromadzenia. Jak wiele innych, i ta zasada została zredagowana rozwlekle i niefortunnie. Przewiduje ona mianowicie: „Spółka powinna dysponować odpowiednimi procedurami i zasadami dotyczącymi kontaktów z mediami i prowadzenia polityki informacyjnej, zapewniającymi spójne i rzetelne informacje o spółce. Spółka powinna, w zakresie zgodnym z przepisami i uwzględniającym jej interesy, udostępniać przedstawicielom mediów informacje na temat swojej bieżącej działalności, sytuacji gospodarczej przedsiębiorstwa, jak również umożliwić im obecność na walnych zgromadzeniach”.

Z pierwszego zdania nie wynika, czy kontaktami z mediami powinny zajmować się działy investor relations, w polskiej praktyce najczęściej dobrze służące przejrzystości spółek, czy działy public relations, zajmujące się mydleniem oczu. Z drugiego zdania nie wynika, czy spółka może powołać się na swoje „interesy”, by uniemożliwić dziennikarzom obecność na walnym zgromadzeniu. Moim zdaniem, przyzwoitość wyklucza taką interpretację wspomnianej zasady, lecz użyte w niej sformułowanie można odczytywać wieloznacznie.

W pierwszym polskim projekcie zasad dobrej praktyki, traktującym naonczas wyłącznie o walnym zgromadzeniu, ujęto problem inaczej: „Dziennikarze mają prawo uczestniczenia w walnym zgromadzeniu spółki publicznej. Spółka może wprowadzić wymóg wcześniejszej akredytacji dziennikarzy, ale nie odmawia akredytacji i nie pobiera za nią opłat. Dziennikarze uczestniczący w walnych zgromadzeniach otrzymują komplet materiałów udostępnianych akcjonariuszom”. W tym przypadku nacisk położono na prawo do informacji służące dziennikarzom, a za ich pośrednictwem – akcjonariuszom spółki i rynkowi, a nie na ograniczenia w dostępie do informacji, dyktowane niedookreślonymi interesami spółki.

W dyskusjach nad pierwotną wersją dobrej praktyki zarysowały się dwa stanowiska. Wśród uczestników prac redakcyjnych byli i zwolennicy dostępu dziennikarzy na walne zgromadzenia, i zwolennicy poglądu, że „pismaków” nie należy wpuszczać. Sam nieraz rejestrowałem w spółce jedną akcję, by wziąć udział w walnym zgromadzeniu bez konieczności podpierania się statusem dziennikarza. Otrzymywałem bowiem zaproszenie nie na samo walne zgromadzenie, ale na zwoływaną po jego zakończeniu konferencję prasową. Rzecz w tym jednak, że na konferencji media nie mają już kontaktu z akcjonariatem, tylko z zarządem spółki.

Pamiętny jest przypadek walnego zgromadzenia jednej z wielkich spółek niepublicznych, w którym uczestniczyła gromadka dziennikarzy zaopatrzonych w nabyte specjalnie w tym celu akcje; kiedy pod koniec obrad zarządzono wybory rady nadzorczej, a frekwencja była już znikoma – niewiele brakowało, by właśnie redaktorów powybierano do rady. Szkoda, że przecież do tego nie doszło, bo wybrani profesjonaliści nie popisali się.

Im ważniejsza spółka, im ważniejsze sprawy w porządku obrad, tym więcej dziennikarzy bierze udział w walnym zgromadzeniu. Im więcej dziennikarzy zjawia się w walnym zgromadzeniu, tym trudniej ich wyrzucić. Kiedyś znany bank organizował dla prasy transmisję obrad w obwodzie zamkniętym. Dzisiaj coraz częściej przebieg walnego zgromadzenia bywa transmitowany w internecie. Niemniej uważam, że media powinny być dopuszczane do sali obrad, pomiędzy akcjonariuszy. Co wcale nie oznacza przyzwolenia na zakłócanie porządku. Jest zrozumiałe, że przewodniczący walnego zgromadzenia może nie zezwolić na nagrywanie lub filmowanie obrad, lecz jest nie przyjęcia, by poddawał pod głosowanie, czy wpuścić dziennikarzy. Są oni, obok akcjonariuszy, spółek i instytucji rynku kapitałowego Czwartym Stanem tego rynku.

O rynku świadczy nie tylko sprawność techniczna giełdy, jej kapitalizacja, przejrzystość regulacji, poziom corporate governance. Świadczy o nim także jakość jego obsługi prasowej. Im ona lepsza, tym mniej konfliktów interesów ujdzie powszechnej uwadze. A o to właśnie chodzi.

Tekst ogłoszony 17 października 2005 r. w tygodniku Gazeta Bankowa

Od formalizmu do formaliny [2003]

Jak mało znaczy autorytet giełdy, odsłonił list pasterski w sprawie liczebności rad nadzorczych.

Dopiero przyszłość pokaże, jaki pożytek przyniosą przyjęte już przez giełdę zasady dobrej praktyki. Obecnie spółki dopiero składają deklarację, czy będą stosowały te zasady. Większość spółek przyjmuje zasady. Niektóre odrzucają przynajmniej niektóre z zasad. Wolno im, owszem – lecz niechaj wyjaśnią, dlaczego tak postąpiły. Moim zdaniem, niesłychanie trudno będzie sformułować wyjaśnienie, dlaczego spółka odrzuca zasadę, w myśl której rada nadzorcza przedkłada walnemu zgromadzeniu zwięzłą ocenę sytuacji spółki. Albo zasadę, która przewiduje, iż nabywanie przez spółkę własnych akcji powinno być dokonane w taki sposób, aby żadna grupa akcjonariuszy nie była uprzywilejowana. Nie znajduję żadnych argumentów mogących uzasadnić odstępstwo od tych zasad. Spółka, która nie stosuje ich i nie potrafi wyjaśnić, dlaczego ich nie stosuje, zapewne nie pozyska na giełdzie kapitału.

W moim przekonaniu zasada ‘stosuj lub wyjaśniaj’ zakłada równoprawne traktowanie spółek, które kierują się dobrą praktyką, oraz spółek, które odrzucają zasady dobrej praktyki i przedstawiają mocne argumenty, dlaczego tak postąpiły. Każda spółka jest w istocie inna, ma inny akcjonariat, splatają się w niej inne interesy – przeto nie wszystkie spółki chcą, albo nawet mogą, kierować się dobrą praktyką. Rzecz w tym by te, które nie chcą lub nie mogą, postępowały otwarcie i wyjaśniały swoje stanowiska. Spółka, która potrafi pozyskać zrozumienie i sympatię rynku dla swojej odmienności, nie powinna być przez giełdę traktowana gorzej od spółek stosujących zasady dobrej praktyki.

Spółce łatwiej złożyć oświadczenie, że będzie stosowała zasady dobrej praktyki, niż odrzucić którąkolwiek z zasad i brnąć w kłopotliwe wyjaśnienia, dlaczego tak postąpiła. Przykładem niech będzie postawa Banku Pekao. Miał on ochotę oświadczyć, że jedna z zasad jest mu zgoła zbędna. Chodziło o regulamin walnego zgromadzenia. Nie było go do tej pory, ponieważ nie był potrzebny. Bank ma swoje lata i tradycje. Zawsze był spółką akcyjną. Przez długie lata rządził w nim Skarb Państwa, któż przeto miałby rzucać mu wyzwanie na WZ? Kiedy bank wreszcie sprywatyzowano, więc w walnych zgromadzeniach brali już udział także inni akcjonariusze, przebiegały one zawsze sprawnie. Przykładem jest stosunek banku do dziennikarzy: gdy w innych spółkach często wyrzucano ich z walnych zgromadzeń, w Pekao widziano ich chętnie i traktowano przyjaźnie. Niech widzą, mówili bankowcy, jaki mamy pierwszorzędny akcjonariat. Gdy w innych spółkach walne zgromadzenia przypominały ‘walne zwyrodnienie’, w Pekao były one matecznikiem dobrych obyczajów.

Lecz kiedy zarząd banku rozważał, jak postąpić, głos zabrał inwestor strategiczny. Poradził on bankowi, by raczej przyjął zasadę, niż kontestował cokolwiek, co giełda rekomenduje. We Włoszech bowiem szanuje się giełdę, która widać zasłużyła sobie na to. W kwietniu Bank Pekao przyjął więc regulamin walnego zgromadzenia. Zasadom dobrej praktyki stało się przeto zadość. Przynajmniej na papierze. Nikt bowiem niczego nie zyskał, natomiast dziennikarze stracili pewność, że jak dawniej będą bez przeszkód dopuszczani na walne zgromadzenia. Teraz bowiem wprowadzono przepis, że ‘przedstawiciele mediów’ mogą uczestniczyć w walnym zgromadzeniu za zgodą przewodniczącego.

Czytam, ze TP SA nie wpuściła na walne zgromadzenie dziennikarza agencji Reuters. Na tymże samym walnym zgromadzeniu Tepsa przyjęła do stosowania większość zasad dobrej praktyki, w tym dotyczącą umożliwienia dziennikarzom obecności na walnych zgromadzeniach. Prasa cytuje wypowiedź urzędnika giełdy, że niby wszystko jest w porządku, bo stosowania zasad będzie się wymagać od spółek począwszy od 1 lipca, a teraz jeszcze nie. To całkiem jakby przyjąć, że po ślubie nie można katować żony, ale wcześniej owszem, jak najbardziej.

Nikt mi nie wmówi, że wyrzucenie dziennikarza za drzwi można pogodzić z dobrą praktyką: nie można! Media powinny w tej sprawie zjednoczyć siły, stworzyć wspólny front. Na giełdę nie ma co liczyć. Jej autorytet jest na rynku nikły. Przykładem ‘list pasterski’ – wspólne wystąpienie zarządu i rady giełdy do notowanych spółek, by nie zmniejszały liczebności rady nadzorczej poniżej pięciu osób. Chodziło o to, by umożliwić mniejszości przepchnięcie do rady nadzorczej jej przedstawiciela w drodze głosowania odrębnymi grupami. Zaskakująco wiele spółek zignorowało ów apel.

Obawiam się, że giełda nie będzie również w stanie wymusić wyjaśnień od spółek odrzucających dobrą praktykę i całą energię skieruje na wymuszaniu od spółek, które przyjęły zasady, aby sprawozdawały na jakimś formularzu. Liczy się nie treść, a forma. Przy takim podejściu do sprawy polskiemu rynkowi potrzeba nie formalizmu, ale formaliny, by zakonserwować jego resztki. Inaczej przyszłe pokolenia nie uwierzą, że w Polsce był kiedyś rynek.

Tekst ogłoszony 2 czerwca 2003 r. w tygodniku GAZETA BANKOWA

Zasady dobrej praktyki walnego zgromadzenia – II redakcja projektu [2001]

2001.06.15

Zasady dobrej praktyki walnego zgromadzenia – II redakcja projektu [2001]

Materiał powstał na podstawie wstępnej redakcji projektu zasad dobrej praktyki walnego zgromadzenia, przedłożonej uczestnikom konferencji ‘Corporate Governance V – Walne Zgromadzenie. Standardy dobrej praktyki’ (Giełda Papierów Wartościowych 24–25 maja 2001), oraz dyskusji na tej konferencji, prowadzącej do sformułowania niniejszej drugiej (acz z pewnością jeszcze nie ostatecznej) redakcji projektu tych zasad. Korzystając z gościnności ‘naszego Rynku Kapitałowego’, opatrzyłem proponowane zasady zwięzłymi komentarzami.

I. Miejsce i pora walnego zgromadzenia
Wybór miejsca i pory ma wpływ na udział w zgromadzeniu drobnych akcjonariuszy, zwłaszcza z kręgu pracowników. Prawo dopuszcza: siedzibę spółki, miejscowość będącą siedzibą giełdy, inne miejsce wskazane w statucie. Statuty wskazują po kilka (lub więcej) odległych miejscowości.
• Propozycja: Walne zgromadzenie odbywa się w siedzibie spółki i
zwoływane jest w porze dogodnej dla szerokiego kręgu potencjalnych uczestników zgromadzenia. Organ spółki zwołujący zgromadzenie uzasadnia odstępstwa od tych zasad.
Komentarz: Pierwotnie projekt zasady dotyczył także terminu walnego zgromadzenia.
Zrezygnowałem jednak z zalecenia, by walne zgromadzenia odbywały się „w dzień roboczy”. Nie należy nadmiernie krępować spółek; „porą dogodną dla szerokiego kręgu potencjalnych uczestników zgromadzenia”, w szczególności pracowników, może być właśnie sobota. Wiele spółek publicznych o liczącej się renomie odbywa walne zgromadzenia w soboty. Zresztą – sam przewodniczyłem walnym zgromadzeniom odbywanym w soboty (kiedy zgromadzenie odbywało się wczesną porą w odległym mieście, nawet wolałem sobotę od poniedziałku).

II. Udział rady nadzorczej w przygotowaniu walnego zgromadzenia
Statuty spółek rozmaicie regulują kwestię zwoływania i przygotowania walnego zgromadzenia. Rada nadzorcza, pełniąc rolę filtru rozmaitych interesów w procesie ustalania porządku obrad i projektów uchwał walnego zgromadzenia, może usprawnić jego przebieg i działać tonizująco na społeczność akcjonariuszy spółki. Prawo nie wnika w kwestię udziału rady w przygotowaniu zgromadzenia, z wyjątkiem upoważnienia rady do zwołania zgromadzenia, jeżeli zarząd tego nie uczyni.
• Propozycja: Statut spółki upoważnia radę nadzorczą do opiniowania
porządku obrad i projektów uchwał walnego zgromadzenia, z wyjątkiem
wniosków zarządu o wyrażenie przez walne zgromadzenie zgody na dokonanie czynności, na jaką nie wyraziła zgody rada nadzorcza. Zarząd nie jest związany opiniami rady, lecz jeżeli nie kieruje się nimi – przedstawia zgromadzeniu uzasadnienie swojego stanowiska.
Komentarz: Jest to jedyny przypadek, gdy propozycja zasady dobrej praktyki tak głęboko
ingeruje w ustrój spółki, formułując postulat przyjęcia w statucie sugerowanego rozwiązania. Nie jest to natomiast jedyny przypadek usiłowań zmierzających ku wzmocnieniu pozycji nadzoru w spółce, tym razem poprzez wkomponowanie rady nadzorczej w proces przygotowania strony merytorycznej walnego zgromadzenia. Podobnie jak w przypadku projektu zasady I, dotyczącej miejsca i pory walnego zgromadzenia, zarząd zachowuje pełną swobodę działania, ale w niektórych sytuacjach wyjaśnia walnemu zgromadzeniu rację tego działania.

III. Odbywanie i sprawny przebieg zwołanych walnych zgromadzeń
Dla utrudnienia mniejszości egzekwowania jej praw, walne zgromadzenia zwołane na żądanie mniejszości podejmują uchwały o nieodbywaniu obrad lub grzęzną w proceduralnych zawiłościach. Prawo reguluje tryb zwołania walnego zgromadzenia operując milczącym domniemaniem, że zgromadzenia zwołuje się po to, by je odbyć.
• Propozycja: Większość nie przeciwdziała odbyciu walnego zgromadzenia
zwołanego na żądanie mniejszości. Uczestnicy walnego zgromadzenie nie przeciwdziałają jego sprawnemu przebiegowi. Nie zarządza się bez potrzeby przerw w obradach.
Komentarz: Jak w szwajcarskim serze jest ponoć więcej dziur, niż „sera właściwego”, tak
na polskich walnych zgromadzeniach często bywa więcej przerw, niż obrad. Jest to praktyka zła, zniechęcająca indywidualnych inwestorów do uczestniczenia w walnych zgromadzeniach, a tym samym do obecności na rynku kapitałowym.

IV. Termin walnych zgromadzeń zwoływanych na żądanie mniejszości
Prawo wyposaża mniejszość (dysponującą co najmniej jedną dziesiątą kapitału zakładowego, aczkolwiek statut spółki może obniżyć ten próg) w prawo żądania zwołania walnego zgromadzenia, ale nie rozstrzyga, na kiedy w takiej sytuacji spółka zwołuje walne zgromadzenie, co może prowadzić do nieuzasadnionego odwlekania walnego zgromadzenia.
• Propozycja: W przypadku zwoływania walnego zgromadzenia na żądanie
mniejszości, jest on ono odbywane w terminie wyznaczonym w żądaniu, a jeżeli przeciwko temu terminowi przemawiają istotne przeszkody – w terminie umożliwiającym rozstrzygnięcie przez zgromadzenie spraw, których rozstrzygnięcie jest powodem żądania zwołania walnego zgromadzenia (chyba że żądanie jest nadużywane i ma oczywiste cechy nękania większości przez mniejszość).
Komentarz: Proponowana zasada nie byłaby w ogóle potrzebna, gdyby na naszym rynku
wykształciła się już dostatecznie kultura obcowania większości z mniejszością. Większość często zarzuca mniejszości, że nabywa akcje tylko po to, żeby je sprzedać z zyskiem (zarzut świadczy, że i przez współczesnych pielęgnowany jest etos Inspekcji Robotniczo-Chłopskiej, grożącej spekulantom zesłaniem na Żuławy). Mniejszość zarzuca większości, aż nazbyt często zasadnie, że ta ostatnia nie dzieli się zyskiem z resztą akcjonariatu i pokątnie wyprowadza go ze spółek. Często spory nie toczą się wcale na walnym zgromadzeniu, ale o jego zwołanie i termin jego odbycia.

V. Otwarcie walnego zgromadzenia
Otwarcie zgromadzenia jest formalnością, a otwierający ma jedno zadanie – doprowadzenie do wyboru przewodniczącego. Bywa wszakże, że otwierający czyni zamieszanie, składa niepotrzebne wnioski. Prawo (lub statut) wskazuje osobę otwierającą walne i zakłada, że następnym krokiem zgromadzenia jest wybór przewodniczącego.
• Propozycja: Otwierający walne zgromadzenie dąży do niezwłocznego
wybrania przewodniczącego i czuwa nad sprawnym przebiegiem wyboru, powstrzymując się od jakichkolwiek innych rozstrzygnięć merytorycznych lub formalnych.
Komentarz: Propozycja ta nie budzi kontrowersji i może szybko zyskać akceptację.
Precyzuje ona zakres czynności otwierającego, a nie osobę otwierającego, wskazaną przez statut lub kodeks. Inną sprawą są tzw. ‘dzikie’ walne zgromadzenia, zwoływane (przeciw zarządowi) na parkingu lub przed bramą. Zdziczenie czasem można przypisać akcjonariuszom, dążącym do odbycia walnego zgromadzenia (a nieskorym do skorzystania w tym celu z przysługującej im sądowej ochrony swoich interesów i poczynań), czasem zarządom, broniącym się przed odbyciem walnego zgromadzenia. Czy propozycje zasad dobrej praktyki powinny odnieść się do tego zjawiska, czy zignorować je? Wszak wiele innych ekscesów (jak wyłączanie światła w sali obrad, blokowanie uprawnionym dostępu do niej, okupacje pomieszczeń itd.) też nie znajduje odbicia w zasadach dobrej praktyki. Właśnie: dobrej.

VI. Wybór przewodniczącego walnego zgromadzenia
Przewodniczący może wywrzeć znaczny (w szczególności destrukcyjny) wpływ na przebieg zgromadzenia. Prawo wymaga jedynie, by przewodniczący był osobą uprawnioną do uczestnictwa w walnym zgromadzeniu, pomija zaś milczeniem kwestię jego kwalifikacji merytorycznych (znajomości prawa spółek, oraz spraw i prawa wewnętrznego spółki) i etycznych.
• Propozycja: Walne zgromadzenie wybiera przewodniczącego biorąc pod
uwagę fachowe kwalifikacje kandydata. Walne zgromadzenie nie dokonuje
wyboru zastępcy lub zastępców przewodniczącego. Jeżeli zarząd zgłasza kandydaturę na przewodniczącego – daje tym rękojmię, iż kandydat reprezentuje nie tylko wysokie kwalifikacje, lecz także znajomość statutu i spraw spółki, w tym spraw objętych porządkiem obrad, oraz projektów uchwał.
Komentarz: Formalnie nie ma przeszkód, by walnemu zgromadzeniu przewodniczył prezes
lub członek zarządu, co jednak nie byłoby rozwiązaniem godnym polecenia. Nic natomiast nie stoi na przeszkodzie wprowadzeniu do statutu przepisu, lub utrwalenia zwyczaju, że obowiązkiem zarządu jest wskazać zgromadzeniu kandydata na przewodniczącego, należycie przygotowanego do sprawowania tej funkcji. Ponieważ zarząd najczęściej jest reprezentantem większości, która wybiera przewodniczącego zgromadzenia, więc z reguły i tak ma wpływ na obsadę funkcji przewodniczącego. Lepiej przeto, by zarząd czuł się odpowiedzialny za należytą obsadę tej funkcji. Wybieranie przez walne zgromadzenia zastępców przewodniczącego jest niewskazane, ponieważ kodeks nie zna takiej funkcji i jeżeli ów zastępca, a nie przewodniczący osobiście, będzie przewodniczył walnemu zgromadzeniu, bądź nawet fragmentowi jego obrad, da to podstawę do stwierdzenia nieważności uchwał przyjętych pod przewodnictwem ‘zastępcy’. Propozycja, by przewodniczenie walnym zgromadzeniom powierzać wyłącznie adwokatom i radcom prawnym, ponieważ jako członkowie korporacji wiązani są etyką zawodową, rodzi pytanie, czy aby sumiennie jej przestrzegają?

VII. Fachowość i bezstronność przewodniczącego walnego zgromadzenia
Prawo nie reguluje szczegółowo obowiązków i uprawnień przewodniczącego. Jego bezstronność sprzyja spółce i akcjonariatowi, usprawnia przebieg zgromadzenia.
• Propozycja: Przewodniczący sprawuje funkcję w sposób bezstronny, z należytą fachowością i starannością, mając na względzie sprawny przebieg obrad i poszanowanie praw mniejszości. Przewodniczący nie uczestniczy w poczynaniach zmierzających do utrudnienia albo opóźnienia przebiegu zgromadzenia, ani nie sprzyja im. Ponadto przewodniczący:
• nie uczestniczy w pracach komisji zgromadzenia, w tym komisji dla
sprawdzenia listy obecności;
• nie składa bez ważnych powodów rezygnacji ze swojej funkcji;
• nie opóźnia podpisania aktu notarialnego – protokołu walnego zgromadzenia.
Komentarz: Czy przewodniczący walnego zgromadzenia, namaszczony przez większość,
może zachować bezstronność, gdyby doszło do konfliktu większości z mniejszością? Jeżeli miarą bezstronności jest życzliwość wobec wszystkich uczestników walnego zgromadzenia – owszem, może. Zbyt często przewodniczący nie służy walnemu zgromadzeniu, ale większości, której zawdzięcza wybór (i honorarium za prowadzenie obrad). Relacje prasowe z walnych zgromadzeń niekiedy piętnują naganne zachowania przewodniczącego. Proponowana redakcja zasady tylko przykładowo wskazuje na niektóre formy obstrukcji walnego zgromadzenia, lub zakłóceń jego przebiegu, od jakich przewodniczący powinien się powstrzymać. Nie jest możliwe wyliczenie wszystkich. Chodzi natomiast o wyznaczenie wzorca, do którego można odnosić postępowanie przewodniczącego.

VIII. Regulamin walnego zgromadzenia
Prawo nie wymaga, by walne zgromadzenie uchwalało regulamin. Stąd rozmaitość praktyk: niektóre spółki odbywają zgromadzenia na podstawie regulaminu uchwalonego w przeszłości (zmiana nie jest dopuszczalna, skoro nie ogłoszono jej w porządku obrad), inne za każdym razem wnoszą pod obrady projekt regulaminu, najczęściej ten sam, przenoszony ze zgromadzenia na zgromadzenie. Regulamin często nie jest dostrojony do głosowania w formie elektronicznej. Instrukcje dotyczące głosowania elektronicznego, wydawane uczestnikom zgromadzenia przez firmę obsługującą aparaturę do głosowania, bywają bałamutne i wprowadzają w błąd, w szczególności co do głosowania podczas wyborów.
• Propozycja: Jeżeli walne zgromadzenie obraduje na podstawie stałego regulaminu, uczestnicy zgromadzenia otrzymują tekst obowiązującego regulaminu. Rewizja stałego regulaminu umieszczana jest w porządku obrad walnego zgromadzenia przynajmniej co 5 lat, a ponadto każdorazowo na wniosek akcjonariusza złożony na poprzednim walnym zgromadzeniu, bądź uwzględniony w żądaniu zwołania walnego zgromadzenia. Regulamin uwzględnia możliwość głosowania w formie elektronicznej i precyzuje, że przy obliczaniu wyników wyborów bierze się pod uwagę liczbę głosów oddanych na każdego z kandydatów, a nie różnicę między ilością głosów oddanych ‘tak” i ‘nie”, czyli za i przeciw poszczególnym kandydatom. Jeżeli w porządku obrad walnego zgromadzenia przewidziany jest wybór rady nadzorczej w drodze głosowania oddzielnymi grupami, zarząd przygotowuje projekt regulaminu walnego zgromadzenia, lub załącznika do regulaminu, określający tryb wyboru przewodniczących grup oraz procedurę obrad i wyborów w grupach.
Komentarz: Jest to najbardziej rozbudowana propozycja zasady. Moim zdaniem lepiej,
jeżeli każde kolejne walne zgromadzenie uchwala regulamin. Unika się wtedy niebezpieczeństwa, że zgromadzeniu przyjdzie obradować w oparciu o regulamin przyjęty kiedyś w przeszłości, skonfigurowany wówczas do nieaktualnego już układu właścicielskiego. Odmienne rozwiązanie ma, jak się wydaje, większe szanse na powszechną akceptację. Za stałym regulaminem przemawiają: potrzeba ukształtowania stabilnego porządku w spółce, względy ekonomii obrad, oraz obawy przed sparaliżowaniem zgromadzenia zgłaszaniem
niezliczonych poprawek do projektu regulaminu. Proponuję więc rozwiązanie pośrednie: regulamin jest stały, lecz sprawa jego zmiany bądź staje na porządku obrad co pewien czas, bądź jest wnoszona w określonym trybie przez akcjonariuszy. Doświadczeni prawnicy zwracają uwagę na konieczność kontrolowania i zapewnienia rzetelności wyników głosowania elektronicznego (co jest zadaniem skrutatorów) i właściwej interpretacji jego wyników (co jest zadaniem przewodniczącego).

IX. Przedkładanie przez radę nadzorczą walnemu zgromadzeniu corocznej oceny sytuacji i perspektyw spółki
Prawo wymaga jedynie, by rada nadzorcza sporządzała i przedkładała walnemu zgromadzeniu coroczne pisemne sprawozdanie z wyników oceny sprawozdania zarządu z działalności spółki oraz sprawozdania finansowego za rok ubiegły (w zakresie ich zgodności z księgami i dokumentami, jak i ze stanem faktycznym), oraz wniosków zarządu dotyczących podziału zysku albo pokrycia straty. Z rady nadzorczej zdjęty został obowiązek ‘badania’ tych dokumentów. W praktyce rady nadzorcze przedkładają walnym zgromadzeniom sprawozdania ze swojej działalności, wyliczające liczbę odbytych posiedzeń i (co w praktyce nie ma znaczenia) podjętych uchwał. Takie sprawozdania nie mają wartości merytorycznej i nie rysują akcjonariuszom obrazu spółki.
• Propozycja: Rada nadzorcza corocznie przedkłada walnemu zgromadzeniu zwięzłą ocenę sytuacji i perspektyw spółki.
Komentarz: Jest to najdalej idąca spośród wszystkich przedłożonych pod dyskusję
propozycji zasad dobrej praktyki walnego zgromadzenia. Dotyczy ona zresztą nie tyle walnego zgromadzenia, co zadań rady nadzorczej i jej pozycji w spółce. Niezależna od zarządu, wyrastająca z doświadczenia rady, rzeczowa ocena sytuacji i perspektyw spółki może spełnić pozytywną rolę w kreowaniu reputacji spółki i jej stosunków z rynkiem, a zwłaszcza z akcjonariatem. Może z czasem milczenie rady w kwestii oceny sytuacji i perspektyw spółki będzie interpretowane przez rynek jako złowróżbny sygnał?

X. Udostępnianie uczestnikom walnego zgromadzenia ‘raportu (sprawozdania) rocznego’
Większość spółek publicznych, oraz wiele innych spółek akcyjnych regularnie wydaje ‘raporty (sprawozdania) roczne’ i udostępnia je m.in. uczestnikom walnego zgromadzenia. Jest to praktyka warta upowszechnienia.
• Propozycja: Spółki publiczne wydają i udostępniają uczestnikom zwyczajnych walnych zgromadzeń ‘raporty (sprawozdania) roczne’.
Komentarz: Proponowana zasada zmierza ku temu, by skłonić spółki publiczne do
wydawania ‘raportów rocznych’ (niektóre spółki nazywają je, zgodnie z duchem języka, ‘sprawozdaniami’, acz nie upieram się przy tym poprawnym terminie z uwagi na możliwość konfuzji ze ‘sprawozdaniami’, o których mówi kodeks spółek handlowych w art. 395 § 2 pkt 1). Niektóre spółki giełdowe raportów nie publikują, lub publikują je wtedy jedynie, gdy mogą się pochwalić dobrymi wynikami. Termin ‘wydają i udostępniają’ obejmuje także ogłaszanie i rozpowszechnianie raportów w postaci elektronicznej. Chodzi wreszcie o to, by raporty służyły akcjonariuszom (i do nich przede wszystkim były adresowane), a nie tylko promocji i reklamie spółek.

XI. Zawartość i układ ‘raportów (sprawozdań) rocznych’
‘Raporty (sprawozdania) roczne’ charakteryzują się dowolnością zawartości i układu, co utrudnia analizę i porównanie ogłaszanych danych.
• Propozycja: Redakcja zasady dotyczącej zawartości i układu ‘raportów (sprawozdań) rocznych’ może zostać zaproponowana po konsultacjach m.in. z GPW, KPWiG, Fundacją Rozwoju Rachunkowości itd. Proponuję, by zasada uwzględniła, iż w ‘raportach (sprawozdaniach) rocznych’ spółek publicznych, zamieszcza się:
• dokonaną przez radę nadzorczą ocenę sytuacji i perspektyw spółki;
• stanowisko, określające stosunek spółki do przestrzegania zasad dobrej praktyki porządku korporacyjnego, wraz z uzasadnieniem odstępstw od tych zasad.
Komentarz: Daleka droga przed nami! Do tej pory rady nadzorcze tylko
wyjątkowo dokonują ocen sytuacji i perspektyw spółek; jeszcze rzadziej ogłaszają te oceny. W wielu raportach polskich spółek, starannie wydawanych, zdobnych zdjęciami zarządu i imperialnych siedzib, nie ma nawet zdawkowego listu przewodniczącego rady nadzorczej do akcjonariuszy – zapewne dlatego, że etykieta daje radzie i jej przewodniczącemu precedencję przed zarządem, a zarządy są zazdrosne o swoją pozycję. Nawet raporty roczne samej Giełdy Papierów Wartościowych nie mogą służyć za wzorowy przykład. Natomiast ogłaszanie przez spółki stanowiska, prezentującego ich stosunek do zasad dobrej praktyki corporate governance i wyjaśniającego powody ewentualnych odstępstw od tych zasad, jest wzorem świetnie sprawdzającym się w Wielkiej Brytanii. Zasady dobrej praktyki nie operują innymi sankcjami, jak samoocena spółek, dokonywana na użytek ich akcjonariatu.

XII. Udzielanie akcjonariuszom informacji przez zarząd i radę nadzorczą
Prawo dopuszcza żądania akcjonariuszy w sprawie udzielania im, podczas obrad walnego zgromadzenia, informacji dotyczących spółki, jeżeli jest to uzasadnione dla sprawy objętej porządkiem obrad. Obowiązek udzielania informacji spoczywa na zarządzie, który jednak w określonych w przepisach sytuacjach powinien odmówić informacji. Rada nadzorcza nie jest zobowiązana do udzielania informacji akcjonariuszom.
• Propozycja: Na żądanie akcjonariusza, zarząd udostępnia walnemu
zgromadzeniu szczegółowe informacje o wysokości wynagrodzenia członków zarządu i rady nadzorczej, natomiast rada nadzorcza, jeżeli jest organem ustalającym wynagrodzenia zarządu, uzasadnia przed walnym zgromadzeniem przyjęte przez nią zasady wynagradzania zarządu i wysokość tych wynagrodzeń.
Komentarz: Wynagrodzenia członków zarządów i rad nadzorczych często
nie mają żadnego związku ani ze skalą działalności spółki, ani z jej zyskownością. Zwalczanie patologii przepisami (jak niesławna ‘ustawa kominowa’) rodzi tylko hiperpatologię. Doświadczenia z Wysp Brytyjskich uczą, że najskuteczniejszym instrumentem kontroli akcjonariatu nad wynagrodzeniami ‘tłustych kotów’ jest jawność tych wynagrodzeń. Jeżeli rada nadzorcza ma uzasadnić przed akcjonariatem zasady wynagradzania zarządu i wysokość tych wynagrodzeń – zapewne przyjmie zasady i kwoty, które będzie mogła uzasadnić. W Polsce spółki wciąż służą raczej zarządom, niż akcjonariatowi. Warunkiem rozwoju rynku jest uporządkowanie tej sytuacji.

XIII. Udział członków zarządu i rady nadzorczej w walnym zgromadzeniu
Kodeks przyznaje członkom zarządu i rady nadzorczej ‘prawo uczestniczenia’ w walnym zgromadzeniu, acz nie nakłada na nich takiego obowiązku. Nieobecność członków zarządu, bądź brak należytej reprezentacji rady nadzorczej podczas obrad walnego zgromadzenia może utrudnić wyjaśnienie spraw stawianych na porządku obrad.
• Propozycja: Członkowie zarządu i rady nadzorczej biorą udział w walnym
zgromadzeniu. Uczestnicy zgromadzenia mogą żądać podania im do wiadomości przyczyn nieobecności poszczególnych członków zarządu i rady nadzorczej na zgromadzeniu.
Komentarz: Wielokrotnie na walnych zgromadzeniach (nawet spółek publicznych!) nie
pojawia się nikt z członków rady nadzorczej; czasem nawet członkowie zarządu grzeszą nieobecnością, lub opuszczają walne zgromadzenie przed zakończeniem obrad. Proponowana zasada ma ogromną szansę zjednania sobie powszechnej akceptacji, ponieważ jest słuszna i nie idzie za daleko. W szczególności nie zmierza ona do nałożenia na członków zarządu i rady nadzorczej prawnego obowiązku uczestniczenia w walnym zgromadzeniu. Pomysł, by taki obowiązek ‘wpisać do kodeksu spółek handlowych’ (jak wpisano go do statutu Giełdy Papierów Wartościowych), nie jest szczęśliwy. Jak zasady dobrej praktyki nie powinny ingerować w sferę normowaną prawem, a nawet zahaczać o nią, tak kodeks nie powinien ingerować w domenę dobrej praktyki. Obecności członków rady na walnych zgromadzeniach bardziej przysłuży się przyjęcie ustalenia, że udział członka rady nadzorczej w walnym zgromadzeniu jest ‘związany z udziałem w pracach rady’ (art. 392 § 3 ksh), co uporządkuje praktykę zwracania im kosztów dojazdu na walne zgromadzenia.

XIV. Rola notariusza na walnym zgromadzeniu
Prawo jest w tej kwestii enigmatyczne, a praktyka niejednolita. Niektórzy notariusze ograniczają się do biernego protokołowania uchwał i liczby głosów oddanych za nimi, oraz zgłoszonych sprzeciwów. Z kolei niektóre spółki powierzają przewodniczenie walnemu zgromadzeniu osobie nie dysponującej fachowymi kwalifikacjami i oczekują, że notariusz będzie kontrolować przebieg i wyniki zgromadzenia, biorąc odpowiedzialność za legalność rozstrzygnięć proceduralnych i treść podejmowanych uchwał.
• Propozycja: Redakcja zasady dotyczącej roli notariusza na walnym zgromadzeniu może zostać zaproponowana dopiero po konsultacjach z samorządem notarialnym. Proponuję, by zasada uwzględniła, iż:
• notariusz nie jest angażowany w rozstrzyganie sporów proceduralnych
oraz wątpliwości formalno-prawnych i merytorycznych;
• jeżeli jednak – w opinii notariusza – walne zgromadzenie zmierza ku
naruszeniu statutu lub ustawy, mogącego skutkować uchyleniem uchwały lub stwierdzeniem jej nieważności, informuje on zawczasu uczestników zgromadzenia o konsekwencjach takiego naruszenia.
Komentarz: Notariusz został wprowadzony na walne zgromadzenie spółki
akcyjnej dla zapewnienia pewności obrotu. Jego zadaniem jest bezsporne stwierdzenie zajścia zdarzeń wywołujących skutki prawne. Nie służy natomiast pewności obrotu niepewność w kwestii stanowiska, jakie notariusz moje zająć – i dowolnie zajmuje – wobec wydarzeń na walnym zgromadzeniu, zwłaszcza w obliczu konfliktu wśród jego uczestników. Z jednej strony proponuję rozwiązanie zmierzające ku ochronie pozycji notariusza, który nie będzie wikłany w konflikty, ani nie będzie wyręczać niekompetentnego przewodniczącego walnego zgromadzenia. Z drugiej strony proponuję rozwiązanie zmierzające ku ochronie zgromadzenia przed popełnianiem przez nie rażących błędów prawnych.

XV. Obecność dziennikarzy na walnych zgromadzeniach
Przebieg walnego zgromadzenia spółki publicznej jest tematem budzącym szerokie zainteresowanie społeczne, wykraczające poza krąg akcjonariatu spółki. Stąd zainteresowanie mediów przebiegiem i wynikami walnego zgromadzenia, a nawet jego atmosferą.
• Propozycja: Dopuszcza się obecność dziennikarzy na walnym zgromadzeniu spółki publicznej. Spółka może wprowadzić wymóg wcześniejszej akredytacji dziennikarzy, ale nie odmawia akredytacji i nie pobiera za nią opłat. Dziennikarze obsługujący walne zgromadzenie otrzymują materiały udostępniane akcjonariuszom. Filmowanie lub nagrywanie przebiegu walnego zgromadzenia w całości lub we fragmentach, za pomocą jakiejkolwiek techniki, dopuszczalne jest za zgodą przewodniczącego walnego zgromadzenia, natomiast nie są dopuszczalne jakiekolwiek inne utrudnienia obrad.
Przewodniczący walnego zgromadzenia może także dopuścić obecność na zgromadzeniu innych osób.

Komentarz: Częste przypadki usuwania dziennikarzy z sali obrad walnego zgromadzenia
przyczyniły się do wykreowania obyczaju rejestrowania się dziennikarzy jako uczestników
walnego zgromadzenia: akcjonariuszy lub pełnomocników akcjonariuszy. Występowanie w
charakterze uczestnika zgromadzenia daje dziennikarzowi prawo kierowania pytań do zarządu i
rady nadzorczej. Ułatwia to dziennikarzom wykonywanie zawodu, lecz nie usprawnia przebiegu
walnego zgromadzenia. Projekt zasady dotyczy natomiast sytuacji, gdy dziennikarz nie
uczestniczy w walnym zgromadzeniu akcjami i występuje w (bardziej naturalnym) charakterze
obserwatora przebiegu obrad. Rynek kapitałowy nie w pełni jeszcze zrozumiał, że media są jego
najlepszymi (a wkrótce może jedynymi) sprzymierzeńcami…

Tekst ogłoszony w miesięczniku „nasz Rynek Kapitałowy” nr 6-7 (czerwiec – lipiec) 2001.

Czytaj także:
2001.06.11 Walne zgromadzenie: o dobrą praktykę

Walne zgromadzenie: o dobrą praktykę [2001]

Pora zagospodarować ziemię niczyją między przepisami kodeksu a rozsądkiem i przyzwoitością!

motto:
‘Reguły handlu są świetne, ponieważ nie zostały
ustanowione przez żołnierzy, księży, urzędników
lub dworaków, ale przez samych kupców’

Denis Diderot, Podróż do Holandii, 1744

Debata o potrzebie właściwego porządku korporacyjnego (good corporate governance) została zainicjowana w świecie anglosaskim. Obecnie toczy ją większość krajów świata: niektóre z wewnętrznej potrzeby, inne za sprawą mody. Wiele krajów wypracowało własne, oryginalne i dostrojone do lokalnych warunków zbiory zasad dobrej praktyki różnych aspektów porządku korporacyjnego. Wiele innych przejęło zasady wypracowane gdzie indziej.

W poprzednim dziesięcioleciu debata dotyczyła spolegliwości zarządu i skuteczności nadzoru, a także przydatności biegłych rewidentów. Obecnie dochodzi do głosu zaniedbana dotąd tematyka walnego zgromadzenia. Wspomniane zbiory zasad dobrej praktyki dotyczą najczęściej nadzoru i stosunków między nadzorem a zarządem. Brakuje prób uporządkowania zasad praktyki walnych zgromadzeń.

PROROCTWO NA ŚCIANIE

Także w polskich spółkach walne zgromadzenia to festiwale złych obyczajów. Od świata różni nas zwłaszcza, że gwiazdą tych festiwali bywa – rzecz niesłychana! – Skarb Państwa. Od świata różnimy się także płytkością rynku. Płoszenie drobnych inwestorów z walnych zgromadzeń to zniechęcanie ich do rynku i pogrążanie go w martwocie. Zatrważająco niski udział inwestorów indywidualnych w walnych zgromadzeniach spółek publicznych to złowrogie proroctwo na ścianie: mane tekel fares…

Nie prawo jest temu winne! Kodeks spółek handlowych jest lepszy od swojego zgrzybiałego poprzednika, ale ustawodawca nie może rywalizować z uczestnikami rynku, kto kogo przechytrzy. Odczuwa się niedostatek zachowań nacechowanych zdrowym rozsądkiem, a zwłaszcza poczuciem przyzwoitości. Kodeks spółek handlowych, podobnie jak jego poprzednik, precyzyjnie reguluje procedurę zwołania walnego zgromadzenia, ale nie jego przebieg. Nie można ująć go zresztą w sformalizowane ramy, poddać szczegółowej regulacji, ponieważ walne zgromadzenie jest naturalnym miejscem współpracy i konfrontacji poszczególnych grup w akcjonariacie spółki. Ich interesy w spółce bywają odmienne, nierzadko przeciwstawne. Prawo wystarcza, gdy współpraca w gronie akcjonariatu spółki rozwija się harmonijnie; zawodzi w obliczu konfliktu, którego rozstrzygnięcie, albo przezwyciężenie, wymaga raczej dobrej woli i gotowości do współdziałania, niż precyzyjnych przepisów.

O POWOŁANIU NASZYCH CZASÓW

Jak przed blisko dwustu laty odkrywano szlachetne powołanie owych czasów do stanowienia i nauki prawa (Friedrich Carl von Savigny, 1814), tak dzisiaj należy ogłosić powołanie naszych czasów do krzewienia dobrej praktyki w spółkach i wokół nich. Im bowiem bardziej przejrzyste, uczciwe, zasady postępowania narzuci rynek jego uczestnikom, tym większe szanse na to, że na rynek napłyną inwestycje. Dobra praktyka kreuje pieniądze.

Impulsy zmierzające do zaszczepienia uczestnikom rynku nawyków dobrej praktyki nieprzypadkowo wychodzą od giełd. Racją istnienia giełd jest rozwój rynków, obecnie zagrożony. Po latach karnawału, wywołanego wzrostami cen akcji, świat wkracza w okres postu. Nie brak obaw, że może on trwać nawet ćwierć wieku! Dobra praktyka nie odwróci trendu, ale uważa się, że może znacznie złagodzić jego niekorzystne reperkusje.

Pierwszą redakcję proponowanego zbioru zasad dobrej praktyki walnego zgromadzenia przedstawiłem w maju uczestnikom konferencji zwołanej przez Giełdę Papierów Wartościowych. Pomysł został życzliwie przyjęty, ale po dyskusji nad projektem kilka zasad przeredagowałem. Obecnie są łagodniejsze, mniej krępujące dla spółek, które same decydują, czy warto je zaakceptować.

Przygotowanie i przebieg walnego zgromadzenia to tylko skromny wycinek dobrej praktyki rynku, czyli zjawiska, które można uznać za brakujące ogniwo łańcucha przemian polskiej transformacji. Inne aspekty tej problematyki (jak rola nadzoru w spółkach lub kształtowanie kultury obcowania większości z mniejszością) wypadnie podjąć wkrótce. Dobrze, że w Polsce dojrzewa stan umysłów sprzyjający Sprawie porządkowania zachowań na rynku. Dla urzeczywistnienia zasad dobrej praktyki ważniejszy od ich redakcji jest przecież klimat intelektualny.

POZA DOMENĄ PAŃSTWA I PRAWA

Prawo daje poszczególnym grupom (w tym większości i mniejszości) instrumenty ochrony ich interesów w spółce, lecz nie jest w stanie zapobiec nadużywaniu, lub niewłaściwemu używaniu, tych instrumentów. Nie można też zapobiec konfliktom na walnych zgromadzeniach, ale można je cywilizować. W miejscu, gdzie kończy się domena prawa – jest miejsce na dobrą praktykę. To jej zasady powinny rządzić przebiegiem walnego zgromadzenia. Lecz ani ich redakcja nie należy do ustawodawcy, ani ich egzekucja nie należy do państwa! Zdobędą one sobie mir tylko jeżeli zostaną ustalone i przyjęte przez środowiska gospodarcze, w formie swoistej umowy społecznej. Inspiracja do dyskusji nad dobrą praktyką i do ‘kodyfikowania’ jej zasad najczęściej wychodzi od giełdy. Taką twórczą rolę zaczyna giełda odgrywać i w Polsce.

Propozycje zasad dobrej praktyki należy formułować ostrożnie, z taktem i umiarem, a także z należytym poszanowaniem ekonomicznych aspektów proponowanych rozwiązań. Nie jest to przedsięwzięcie, ale proces, który zrazu dotknie zapewne zagadnień mniej kontrowersyjnych.

Inicjatywie tej szkodzą pomysły, iż przyszłe zasady dobrej praktyki ‘powinny być wpisane do kodeksu spółek handlowych’, albo rozwijać go, albo zawierać ‘wykładnię przepisów kodeksu’, bądź ‘wytyczne dla orzecznictwa’, lub operować sankcjami. Pomny tego, nie używam słowa ‘kodeks’ na określenie z natury płynnego, nieustannie doskonalonego zbioru zasad dobrej praktyki, i wstrzemięźliwie stosuję termin ‘kodyfikacja’

POSTĘP W GRANICACH PRAWA

W pierwszej kolejności warto dążyć do przyjęcia i stosowania zasad dobrej praktyki przez spółki publiczne, które same podporządkują się wyższym wymaganiom i surowszym rygorom. Zamysłu zebrania zasad dobrej praktyki porządku korporacyjnego (bądź kolejno poszczególnych aspektów tej dziedziny) nie należy traktować jako dążenia do uniformizacji spółek i ich zachowań. Przeciwnie: chodzi o stworzenie ram dla zachowania i dalszego rozwijania różnorodności spółek.

Poniższy katalog zawiera wstępną prezentację wybranych aspektów praktyki odbywania walnych zgromadzeń. Obejmuje on problemy, które można rozwiązać na gruncie prawa obowiązującego, natomiast pomija postulaty zmian ustawodawczych. Proponuję więc formułę ‘umiarkowanego postępu (w granicach prawa)’.

Nieuchronne zmiany prawa zapewne pociągną za sobą ewolucję standardów porządku korporacyjnego. Stąd obecnie nie podejmuję interesującego problemu aktywizacji udziału indywidualnych inwestorów w walnych zgromadzeniach poprzez umożliwienie im korespondencyjnego oddawania głosu za lub przeciw projektom uchwał rozpatrywanych przez walne zgromadzenie, szerokie upowszechnienie udzielania (także drogą elektroniczną!) pełnomocnictw, zwłaszcza osobom prawnym, wreszcie odbywanie walnych zgromadzeń w formie telekonferencji lub on–line.

PRZESZŁOŚĆ ODCIĘTA WĘŻYKIEM

Dyskusja nad wstępną redakcją zasad dobrej praktyki walnego zgromadzenia może prowadzić do uzupełnienia katalogu o sprawy niesłusznie pominięte, do skreślenia problemów, które nie powinny zostać objęte zasadami dobrej praktyki (lub nie powinny zostać objęte nimi obecnie), oraz wskazania kierunków, w jakich mają zmierzać rozwiązania poszczególnych problemów. Poddanych tu pod dyskusję propozycji zasad dobrej praktyki proszę nie odczytywać jako prób ingerencji w jakiekolwiek toczące się sprawy, albo osądu spraw toczących się w przeszłości. Lepiej ‘przeszłość odciąć grubą linią’ (lub wężykiem). Teraźniejszość także.

Proponowane tu zasady nawiązują do polskich realiów. Żadna nie została przepisana z zagranicznych zbiorów zasad corporate governance. Każdy kraj ma swoją specyfikę. Na przykład wykorzystywanie technik informatycznych do udostępniania akcjonariuszom informacji finansowych i materiałów na walne zgromadzenie, zalecane przez niektóre zbiory zasad – jest już w Polsce dumną rzeczywistością.

Bez względu na to, czy proponowane zasady zostaną zaakceptowane, inicjatywa spełni swoją rolę, jeżeli pobudzi w kręgach gospodarczych i prawniczych krytyczną refleksję nad stanem porządku na walnych zgromadzeniach i groźbą zagłady gatunku indywidualnych inwestorów.

I. Miejsce i pora walnego zgromadzenia
Wybór miejsca i pory ma wpływ na udział w zgromadzeniu drobnych akcjonariuszy, zwłaszcza z kręgu pracowników. Prawo dopuszcza: siedzibę spółki, miejscowość będącą siedzibą giełdy, inne miejsce wskazane w statucie. Statuty wskazują po kilka (lub więcej) odległych miejscowości.
• Propozycja: Walne zgromadzenie odbywa się w siedzibie spółki i zwoływane jest w porze dogodnej dla szerokiego kręgu potencjalnych uczestników zgromadzenia. Organ spółki zwołujący zgromadzenie uzasadnia odstępstwa od tych zasad.

II. Udział rady nadzorczej w przygotowaniu walnego zgromadzenia
Statuty spółek rozmaicie regulują kwestię zwoływania i przygotowania walnego zgromadzenia. Rada nadzorcza, pełniąc rolę filtru rozmaitych interesów w procesie ustalania porządku obrad i projektów uchwał walnego zgromadzenia, może usprawnić jego przebieg i działać tonizująco na społeczność akcjonariuszy spółki. Prawo nie wnika w kwestię udziału rady w przygotowaniu zgromadzenia, z wyjątkiem upoważnienia rady do zwołania zgromadzenia, jeżeli zarząd tego nie uczyni.
• Propozycja: Statut spółki upoważnia radę nadzorczą do opiniowania porządku obrad i projektów uchwał walnego zgromadzenia, z wyjątkiem wniosków zarządu o wyrażenie przez walne zgromadzenie zgody na dokonanie czynności, na jaką nie wyraziła zgody rada nadzorcza. Zarząd nie jest związany opiniami rady, lecz jeżeli nie kieruje się nimi – przedstawia zgromadzeniu uzasadnienie swojego stanowiska.

III. Odbywanie i sprawny przebieg zwołanych walnych zgromadzeń
Dla utrudnienia mniejszości egzekwowania jej praw, walne zgromadzenia zwołane na żądanie mniejszości podejmują uchwały o nieodbywaniu obrad lub grzęzną w proceduralnych zawiłościach. Prawo reguluje tryb zwołania walnego zgromadzenia operując milczącym domniemaniem, że zgromadzenia zwołuje się po to, by je odbyć.
• Propozycja: Większość nie przeciwdziała odbyciu walnego zgromadzenia zwołanego na żądanie mniejszości. Uczestnicy walnego zgromadzenie nie przeciwdziałają jego sprawnemu przebiegowi. Nie zarządza się bez potrzeby przerw w obradach.

IV. Termin walnych zgromadzeń zwoływanych na żądanie mniejszości
Prawo wyposaża mniejszość (dysponującą co najmniej jedną dziesiątą kapitału zakładowego, aczkolwiek statut spółki może obniżyć ten próg) w prawo żądania zwołania walnego zgromadzenia, ale nie rozstrzyga, na kiedy w takiej sytuacji spółka zwołuje walne zgromadzenie, co może prowadzić do nieuzasadnionego odwlekania walnego zgromadzenia.
• Propozycja: W przypadku zwoływania walnego zgromadzenia na żądanie mniejszości, jest on ono odbywane w terminie wyznaczonym w żądaniu, a jeżeli przeciwko temu terminowi przemawiają istotne przeszkody – w terminie umożliwiającym rozstrzygnięcie przez zgromadzenie spraw, których rozstrzygnięcie jest powodem żądania zwołania walnego zgromadzenia (chyba że żądanie jest nadużywane i ma oczywiste cechy nękania większości przez mniejszość).

V. Otwarcie walnego zgromadzenia
Otwarcie zgromadzenia jest formalnością, a otwierający ma jedno zadanie – doprowadzenie do wyboru przewodniczącego. Bywa wszakże, że otwierający czyni zamieszanie, składa niepotrzebne wnioski. Prawo (lub statut) wskazuje osobę otwierającą walne i zakłada, że następnym krokiem zgromadzenia jest wybór przewodniczącego.
• Propozycja: Otwierający walne zgromadzenie dąży do niezwłocznego wybrania przewodniczącego i czuwa nad sprawnym przebiegiem wyboru, powstrzymując się od jakichkolwiek innych rozstrzygnięć merytorycznych lub formalnych.

VI. Wybór przewodniczącego walnego zgromadzenia.
Przewodniczący może wywrzeć znaczny (w szczególności destrukcyjny) wpływ na przebieg zgromadzenia. Prawo wymaga jedynie, by przewodniczący był osobą uprawnioną do uczestnictwa w walnym zgromadzeniu, pomija zaś milczeniem kwestię jego kwalifikacji merytorycznych (znajomości prawa spółek, oraz spraw i prawa wewnętrznego spółki) i etycznych.
• Propozycja: Walne zgromadzenie wybiera przewodniczącego biorąc pod uwagę fachowe kwalifikacje kandydata. Walne zgromadzenie nie dokonuje wyboru zastępcy lub zastępców przewodniczącego. Jeżeli zarząd zgłasza kandydaturę na przewodniczącego – daje tym rękojmię, iż kandydat reprezentuje nie tylko wysokie kwalifikacje, lecz także znajomość statutu i spraw spółki, w tym spraw objętych porządkiem obrad, oraz projektów uchwał.

VII. Fachowość i bezstronność przewodniczącego walnego zgromadzenia
Prawo nie reguluje szczegółowo obowiązków i uprawnień przewodniczącego. Jego bezstronność sprzyja spółce i akcjonariatowi, usprawnia przebieg zgromadzenia.
• Propozycja: Przewodniczący sprawuje funkcję w sposób bezstronny, z należytą fachowością i starannością, mając na względzie sprawny przebieg obrad i poszanowanie praw mniejszości. Przewodniczący nie uczestniczy w poczynaniach zmierzających do utrudnienia albo opóźnienia przebiegu zgromadzenia, ani nie sprzyja im. Ponadto przewodniczący:
• nie uczestniczy w pracach komisji zgromadzenia, w tym komisji dla
sprawdzenia listy obecności;
• nie składa bez ważnych powodów rezygnacji ze swojej funkcji;
• nie opóźnia podpisania aktu notarialnego – protokołu walnego zgromadzenia.

VIII. Regulamin walnego zgromadzenia.
Prawo nie wymaga, by walne zgromadzenie uchwalało regulamin. Stąd rozmaitość praktyk: niektóre spółki odbywają zgromadzenia na podstawie regulaminu uchwalonego w przeszłości (zmiana nie jest dopuszczalna, skoro nie ogłoszono jej w porządku obrad), inne za każdym razem wnoszą pod obrady projekt regulaminu, najczęściej ten sam, przenoszony ze zgromadzenia na zgromadzenie. Regulamin często nie jest dostrojony do głosowania w formie elektronicznej. Instrukcje dotyczące głosowania elektronicznego, wydawane uczestnikom zgromadzenia przez firmę obsługującą aparaturę do głosowania, bywają bałamutne i wprowadzają w błąd, w szczególności co do głosowania podczas wyborów.
• Propozycja: Jeżeli walne zgromadzenie obraduje na podstawie stałego regulaminu, uczestnicy zgromadzenia otrzymują tekst obowiązującego regulaminu. Rewizja stałego regulaminu umieszczana jest w porządku obrad walnego zgromadzenia przynajmniej co 5 lat, a ponadto każdorazowo na wniosek akcjonariusza złożony na poprzednim walnym zgromadzeniu, bądź uwzględniony w żądaniu zwołania walnego zgromadzenia. Regulamin uwzględnia możliwość głosowania w formie elektronicznej i precyzuje, że przy obliczaniu wyników wyborów bierze się pod uwagę liczbę głosów oddanych na każdego z kandydatów, a nie różnicę między ilością głosów oddanych ‘tak” i ‘nie”, czyli za i przeciw poszczególnym kandydatom. Jeżeli w porządku obrad walnego zgromadzenia przewidziany jest wybór rady nadzorczej w drodze głosowania oddzielnymi grupami, zarząd przygotowuje projekt regulaminu walnego zgromadzenia, lub załącznika do regulaminu, określający tryb wyboru przewodniczących grup oraz procedurę obrad i wyborów w grupach.

IX. Przedkładanie przez radę nadzorczą walnemu zgromadzeniu corocznej oceny sytuacji i perspektyw spółki
Prawo wymaga jedynie, by rada nadzorcza sporządzała i przedkładała walnemu zgromadzeniu coroczne pisemne sprawozdanie z wyników oceny sprawozdania zarządu z działalności spółki oraz sprawozdania finansowego za rok ubiegły (w zakresie ich zgodności z księgami i dokumentami, jak i ze stanem faktycznym), oraz wniosków zarządu dotyczących podziału zysku albo pokrycia straty. Z rady nadzorczej zdjęty został obowiązek ‘badania’ tych dokumentów. W praktyce rady nadzorcze przedkładają walnym zgromadzeniom sprawozdania ze swojej działalności, wyliczające liczbę odbytych posiedzeń i (co w praktyce nie ma znaczenia) podjętych uchwał. Takie sprawozdania nie mają wartości merytorycznej i nie rysują akcjonariuszom obrazu spółki.
• Propozycja: Rada nadzorcza corocznie przedkłada walnemu zgromadzeniu zwięzłą ocenę sytuacji i perspektyw spółki.

X. Udostępnianie uczestnikom walnego zgromadzenia ‘raportu (sprawozdania rocznego’
Większość spółek publicznych, oraz wiele innych spółek akcyjnych regularnie wydaje ‘raporty (sprawozdania) roczne’ i udostępnia je m.in. uczestnikom walnego zgromadzenia. Jest to praktyka warta upowszechnienia.
• Propozycja: Spółki publiczne wydają i udostępniają uczestnikom zwyczajnych walnych zgromadzeń ‘raporty (sprawozdania) roczne’.

XI. Zawartość i układ ‘raportów (sprawozdań) rocznych’
‘Raporty (sprawozdania) roczne’ charakteryzują się dowolnością zawartości i układu, co utrudnia analizę i porównanie ogłaszanych danych.
• Propozycja: Redakcja zasady dotyczącej zawartości i układu ‘raportów (sprawozdań) rocznych’ może zostać zaproponowana po konsultacjach m.in. z GPW, KPWiG, Fundacją Rozwoju Rachunkowości itd. Proponuję, by zasada uwzględniła, iż w raportach ‘(sprawozdaniach) rocznych’ spółek publicznych, zamieszcza się:
• dokonaną przez radę nadzorczą ocenę sytuacji i perspektyw spółki;
• stanowisko, określające stosunek spółki do przestrzegania zasad dobrej praktyki porządku korporacyjnego, wraz z uzasadnieniem odstępstw od tych zasad.

XII. Udzielanie akcjonariuszom informacji przez zarząd i radę nadzorczą
Prawo dopuszcza żądania akcjonariuszy w sprawie udzielania im, podczas obrad walnego zgromadzenia, informacji dotyczących spółki, jeżeli jest to uzasadnione dla sprawy objętej porządkiem obrad. Obowiązek udzielania informacji spoczywa na zarządzie, który jednak w określonych w przepisach sytuacjach powinien odmówić informacji. Rada nadzorcza nie jest zobowiązana do udzielania informacji akcjonariuszom.
• Propozycja: Na żądanie akcjonariusza, zarząd udostępnia walnemu zgromadzeniu szczegółowe informacje o wysokości wynagrodzenia członków zarządu i rady nadzorczej, natomiast rada nadzorcza, jeżeli jest organem ustalającym wynagrodzenia zarządu, uzasadnia przed walnym zgromadzeniem przyjęte przez nią zasady wynagradzania zarządu i wysokość tych wynagrodzeń.

XIII. Udział członków zarządu i rady nadzorczej w walnym zgromadzeniu
Kodeks przyznaje członkom zarządu i rady nadzorczej ‘prawo uczestniczenia’ w walnym zgromadzeniu, acz nie nakłada na nich takiego obowiązku. Nieobecność członków zarządu, bądź brak należytej reprezentacji rady nadzorczej podczas obrad walnego zgromadzenia może utrudnić wyjaśnienie spraw stawianych na porządku obrad.
• Propozycja: Członkowie zarządu i rady nadzorczej biorą udział w walnym zgromadzeniu. Uczestnicy zgromadzenia mogą żądać podania im do wiadomości przyczyn nieobecności poszczególnych członków zarządu i rady nadzorczej na zgromadzeniu.

XIV. Rola notariusza na walnym zgromadzeniu
Prawo jest w tej kwestii enigmatyczne, a praktyka niejednolita. Niektórzy notariusze ograniczają się do biernego protokołowania uchwał i liczby głosów oddanych za nimi, oraz zgłoszonych sprzeciwów. Z kolei niektóre spółki powierzają przewodniczenie walnemu zgromadzeniu osobie nie dysponującej fachowymi kwalifikacjami i oczekują, że notariusz będzie kontrolować przebieg i wyniki zgromadzenia, biorąc odpowiedzialność za legalność rozstrzygnięć proceduralnych i treść podejmowanych uchwał.
• Propozycja: Redakcja zasady dotyczącej roli notariusza na walnym zgromadzeniu może zostać zaproponowana dopiero po konsultacjach z samorządem notarialnym. Proponuję, by zasada uwzględniła, iż:
• notariusz nie jest angażowany w rozstrzyganie sporów proceduralnych oraz wątpliwości formalno-prawnych i merytorycznych;
• jeżeli jednak – w opinii notariusza – walne zgromadzenie zmierza ku naruszeniu statutu lub ustawy, mogącego skutkować uchyleniem uchwały lub stwierdzeniem jej nieważności, informuje on zawczasu uczestników zgromadzenia o konsekwencjach takiego naruszenia

XV. Obecność dziennikarzy na walnych zgromadzeniach
Przebieg walnego zgromadzenia spółki publicznej jest tematem budzącym szerokie zainteresowanie społeczne, wykraczające poza krąg akcjonariatu spółki. Stąd zainteresowanie mediów przebiegiem i wynikami walnego zgromadzenia, a nawet jego atmosferą.
• Propozycja: Dopuszcza się obecność dziennikarzy na walnym zgromadzeniu spółki publicznej. Spółka może wprowadzić wymóg wcześniejszej akredytacji dziennikarzy, ale nie odmawia akredytacji i nie pobiera za nią opłat. Dziennikarze obsługujący walne zgromadzenie otrzymują materiały udostępniane akcjonariuszom. Filmowanie lub nagrywanie przebiegu walnego zgromadzenia w całości lub we fragmentach, za pomocą jakiejkolwiek techniki, dopuszczalne jest za zgodą przewodniczącego walnego zgromadzenia, natomiast nie są dopuszczalne jakiekolwiek inne utrudnienia obrad. Przewodniczący walnego zgromadzenia może także dopuścić obecność na zgromadzeniu innych osób.

Tekst, ogłoszony 11 czerwca 2001 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka, powstał na podstawie materiału przedłożonego pod obrady „V Forum Corporate Governance – Walne zgromadzenie. Standardy dobrej praktyki” (Giełda Papierów Wartościowych, 24–25 maja 2001 r.).

Czytaj także: 2001.06.15 zasady dobrej praktyki walnego zgromadzenie (II redakcja projektu)
– są tam zwięzłe komentarze do poszczególnych zasad.