Archiwa tagu: konkurencja

Czy senator Elizabeth Warren zaprasza USA na pokład Titanica?

  • Senator Elizabeth Warren z Massachusetts jest silną pretendentką do nominacji Partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich w USA w 2020 roku;
  • Skrajność przyciąga skrajność, zatem pani senator może otrzymać szansę na konfrontację z Donaldem Trumpem w konkursie demagogii;
  • Na razie idzie jej dobrze, właśnie zaproponowała rozbiór lub rozpędzenie gigantów współczesnej Ameryki: Facebooka, Amazona, Google’a;
  • Wokół jej propozycji wywiązała się żywa dyskusja. Krytycy i zwolennicy wytaczają mocne argumenty. Stawką jest wolny rynek.

W niedzielny poranek wytrącił mnie z równowagi tytuł artykułu w portalu Money.pl : „Facebook śledzi cię, nawet jeśli nie masz konta”. Fejsbukowego konta nie mam i nie planuję, śledzony być nie lubię, na widok wszechobecnych zdjęć pana Zuckerberga „kartofle mi się z piwnicy tracą”, jak kiedyś mawiali Ślązacy. Być może powinienem przyłączyć się do apelu senator Elizabeth Warren, która chce Facebooka podzielić lub rozpędzić, ale nam zastrzeżenia względem wszelkich rozwiązań siłowych. Ponieważ nie mam piwnicy, odżałuję te kartofle.

W przywołanym artykule chodzi o to, że niektóre aplikacje mobilne donoszą Facebookowi o swoich użytkownikach. Wymieniono Yelp i Duolingo. Przeto wydaje się, że jeszcze mnie nie śledzą. Zresztą liczę, że o moje prawa skutecznie zadba Unia Europejska. Próbuje o nie zadbać także senator Elizabeth Warren, domagając się demontażu Facebooka, Amazona oraz Google’a, czyli klejnotów koronnych gospodarki Wolnego Świata. Apple ujdzie cało, ta firma jest szanowana przez młodych wyborców, z nimi pani senator nie zadrze.

Konserwatywny tygodnik Washington Examiner nie przebiera w słowach: „ten plan to idiotyzm”, a prezydentura Elizabeth Warren byłaby dla USA podróżą na Titanicu. Google zawdzięcza swoją pozycję użytkownikom, którzy dobrowolnie korzystają z tej wyszukiwarki, mając przecież do wyboru inne. Amazon góruje nad konkurencją tym, że oferuje więcej dóbr, sprzedaje je taniej, dostarcza sprawniej, wszystko w warunkach wolnej konkurencji, m.in. w starciu z potężną siecią Walmart. Senator Warren chciałaby rozpędzić firmy oferujące swoim klientom najlepsze usługi. Amazon lideruje w cloud computing, Google jest liderem sztucznej inteligencji (AI), Facebook jest dominującą globalnie siecią społecznościową i biznesową. Korzystanie z ich usług jest dobrowolne. Zwolennikami ograniczeń zasięgu ich działania są przede wszystkim reżymy totalitarne. Nie mogę pojąć, co w ich towarzystwie robi szanowana senator z Massachusetts.

Wspomniane korporacje zawdzięczają swoje pozycje nie tylko kapitałowi, także inwestycjom w talenty, twórczej wyobraźni, odwadze podjęcia ryzyka, nakładom na badania i rozwój (R&D). Źródła sukcesów tych korporacji – pisze Washington Examiner – nie wynikają ze stawiania barier przed ich konkurentami, utrudniania im wejścia na rynki lub odnoszenia sukcesów, ale w stałym, konsekwentnym, uporczywym parciu ku innowacjom. Warren ma rację twierdząc, że „Przed dwudziestu pięciu laty nie istniały Facebook, Google, Amazon. Dzisiaj należą do najbardziej znanych i wartościowych spółek na świecie.” Lecz czy z tego wynika, że w obliczu ich sukcesów rząd USA powinien „złamać ich monopole i promować konkurencyjność rynku”? Jeżeli tak, niech perły światowej gospodarki przeniosą swoje siedziby do Belgii, Holandii, Irlandii. Szkoda, że nie mogę zaproponować im Polski – tu w gospodarce niestety przeważa widoczna ręka rynku, czyli państwo.

Z Facebooka zapewne nie skorzystam, lecz skłonny jestem go bronić. Chociaż dochody firmy są wyższe niż PKB wielu państw, liczba użytkowników przewyższa liczbę ludności większości krajów na świecie, a Mark Zuckerberg często nadużywa swojej pozycji – nie uważam, by zniszczenie firmy, jej rozpędzenie lub podział służyły dobrej sprawie. Korporacje – nawet te największe, czujące się wielkimi mocarstwami – powinny działać uczciwie, powstrzymywać się od działań nieetycznych. Boleję nad tym, że przecież jest inaczej, ale nie chciałbym poddania ich kontroli polityków, którzy są jeszcze gorsi.

Lecz inny pogląd zdaje się przeważać i wspierać postulaty senator z Massachusetts! Należy złamać potęgę gigantów – pisze Robert Reich, sekretarz pracy (1993-1997) w administracji prezydenta Billa Clintona. I przywołuje historię Złotej Ery Ameryki, dynamicznego rozwoju gospodarczego u schyłku XIX stulecia, kiedy rozkwitły ogromne imperia kolejowe, stalowe, naftowe, a ich władcy, baronowie gospodarki, używali swoich nieprzebranych bogactw i wpływów do eliminowania konkurentów i korumpowania polityków. Współcześnie nastała Druga Złota Era i nowa generacja gigantów. Amazon jest pierwszym przystankiem dla jednej trzeciej Amerykanów pragnących nabyć cokolwiek. Facebook i Google dominują w informacjach i reklamach. Apple króluje w produkcji iphonów i komputerów. Wielcy kruszą mniejszych, wznoszą bariery blokujące im dostęp do rynków, utrudniają pogoń za sukcesem. A gigantyczna koncentracja bogactw i wpływów rodzi niebywałe zwyrodnienia, czego przykładem Facebook.

Robert Reich przypomina, jak prezydent Theodore Roosevelt rozprawił się z Northern Securities Company, wielką siecią kolejową finansowaną przez JP Morgana i Johna D Rockefellera – oraz jak prezydent William Taft rozprawił się z rockefellerowskim imperium Standard Oil. I wnioskuje: nadeszła pora na działania antytrustowe! Należy złamać potwory hi-tech, albo przynajmniej zmusić je do udostępniania swoich zasobów i platform mniejszym konkurentom. Powiadał Robert Pitofsky, niegdysiejszy szef Federalnej Komisji Handlu: „Jeżeli chcesz, by wolny rynek działał, chroń wolny rynek.”

Może więc senator Warren nie zapędza USA na pokład Titanica, tylko pragnie uniknąć zderzeń amerykańskiego społeczeństwa z górami lodowymi?

Czytaj także:

2018.09.15 Czy senator Elizabeth Warren naprawi kapitalizm?