Archiwa tagu: raport roczny

Kultura raportu rocznego [2003]

Spółka jest winna rynkowi i akcjonariuszom rzetelną informację o swoich poczynaniach i zamierzeniach.

Wzrasta znaczenie raportu rocznego. Ambitne spółki widzą w nim sposobność do rzetelnej autoprezentacji. Zyskują na tym względem konkurencji, która po staremu śle na rynek ociekające lukrem broszury marketingowe. Dobry raport sytuuje spółkę nie tylko na tle jej historii, także na tle sektora i rynku; wnikliwie i krytycznie przedstawia jej otoczenie, sytuację i perspektywy. Wynik oczywiście też się liczy, lecz wcale nie jest jedynym kryterium oceny spółki. Dzisiaj rynkowi nie wystarcza wiedza, ile spółka zarobiła lub straciła. Nie bez znaczenia jest także, jak spółka zarobiła, albo dlaczego straciła. Same liczby tego nie powiedzą. Dlatego w raporcie rocznym nad kolumnami liczb, wykresami i ilustracjami, górują słowa.

Raport roczny z natury wychodzi poza ciążące na spółce obowiązki informacyjne. W komunikatach bieżących spółka ogłasza to, co musi; tutaj może ponadto ogłosić, co uzna za stosowne. Jest to najlepsze miejsce dla przedstawienia przez spółkę jej misji, strategii, corporate governance, etyki działalności, oceny krajobrazu gospodarczego, pozycji konkurencyjnej, porównania osiągnięć z zamierzeniami, wrażliwości i odpowiedzialności społecznej, innowacji i nowych produktów, osiągnięć w dziedzinie badań i rozwoju, relacji ze spółkami zależnymi, a także ich struktury i dokonań, wynagrodzenia biegłego rewidenta (oraz kwot wypłaconych firmie audytorskiej tytułem innych usług), indywidualnych wynagrodzeń członków zarządu i rady nadzorczej wraz w wszelkimi ubocznymi świadczeniami (i z uwzględnieniem bieżącej wartości przyznanych im kiedyś opcji), wyzwań, ryzyk, niepewności, oraz błędów i złych wiadomości. Raport nie musi być hymnem pochwalnym. Nic nie uwiarygodni spółki bardziej, niż sumienne przedstawienie negatywnych wydarzeń, zagrożeń, niepowodzeń. Sam Warren Buffet przyznaje się do błędów (jest w tym zresztą odrobina kokieterii) i mocno akcentuje niesprzyjające okoliczności.

Niektóre spółki publiczne są najwyraźniej zmęczone obowiązkami informacyjnymi (ponieważ przychodzi im odsłaniać niekorzystne informacje) i emocjonalnymi reakcjami analityków na ich raporty kwartalne. Lecz kwartał jest tylko częścią cyklu gospodarczego, którego jednostką jest rok. Nie jestem orędownikiem ogłaszania sprawozdań kwartalnych, lecz nisko cenię spółki, które nie ogłaszają raportów rocznych, albo usiłują wykorzystać ten instrument dla agresywnej reklamy. W Polsce nie mamy bogatej tradycji raportów rocznych. Mamy też do czynienia z biernością rad nadzorczych. Stąd przyjęte przez giełdę zasady dobrej praktyki przewidują, że spółka publiczna ogłasza raport roczny i zamieszcza w nim dokonaną przez radę nadzorczą, niezależną od zarządu ocenę sytuacji spółki. Zmusi to rady do samodzielności i uświadomi ich członkom, że za każde słowo tej oceny – oraz za brak właściwego słowa – poniosą odpowiedzialność.

Spółki nauczą się odpowiedzialnie traktować swoje raporty roczne dopiero wtedy, gdy rynek nauczy się z nich korzystać. Warto studiować raporty, by poznawać spółki, ich produkty, oraz rynki na jakich działają. Oto kilka przykładów na kanwie raportów za 2002 rok. Raport fińskiej spółki Setec może służyć za świetny przewodnik po innowacjach technicznych i tendencjach w dziedzinie kart o najwyższych parametrach bezpieczeństwa i urządzeń służących identyfikacji wizualnej. Raport ING Banku Śląskiego zawiera cenne wyznania na temat kierunków rozwoju banku. Ciekawskim polecam zdjęcie prezesa na s. 10, a raczej – widok za oknem (Warszawa to, czy raczej Katowice?).

Cenny użytek z raportu rocznego potrafią czynić spółki niepubliczne. W raporcie Samopomocy bardzo ważna jest deklaracja zawarta w liście prezesa rady nadzorczej, że inwestor strategiczny, HDI, będzie w miarę wzrostu sprzedaży obejmował akcje następnych emisji. Takie przyrzeczenie waży tu znacznie więcej, niż w oświadczeniu dla prasy, albo nawet w liście intencyjnym. W raporcie rocznym Ergo Hestii nie ma ani słowa o działalności rad nadzorczych obu towarzystw. Za to wyraziście przedstawiono społeczną odpowiedzialność i obywatelską aktywność grupy. Wysublimowane artystycznie wydawnictwa Ergo Hestii dowodzą, że raport roczny jest jak mężczyzna z piosenki Jacka Fedorowicza: nie musi być piękny, ale wcale nie szkodzi gdy jest. Tym razem grupa zaskakuje nas chłodną ascezą alfabetu Braille’a.

Na rozwiniętych rynkach kształtuje się już kultura raportu rocznego. Finansiści dokładają starań, żeby dla dobra spółki odsłonić jak najwięcej, bo wtedy raport może dać oparcie decyzjom inwestycyjnym. Dlatego spółki konkurują nie tylko wynikami, także ich prezentacją. Coraz więcej znaczy przekonanie, że przyszłość rynków zależy od zaufania pokładanego w nich przez inwestorów, a źródłem zaufania jest dostęp do informacji: rzetelnych, zrozumiałych, kompletnych, porównywalnych.

Tekst ogłoszony 21 lipca 2003 r. w tygodniku Gazeta Bankowa.

Od oceny do wyceny [2003]

Rada powinna corocznie, na własną odpowiedzialność, ocenić sytuację spółki, czy przetrwa ona rok i wypracuje zysk.

Z przyjętych przez giełdę zasad dobrej praktyki spółek [2002] wynika bardzo ważna powinność rady nadzorczej. Jedna z zasad głosi mianowicie, że rada nadzorcza corocznie przedkłada walnemu zgromadzeniu zwięzłą ocenę sytuacji spółki. Dotychczas rady nadzorcze takich ocen nie dokonywały. Z pewnością postawienie nadzorowanej spółce diagnozy jej sytuacji nie przerasta możliwości rad. Sformułowanie oceny nie musi być pracochłonne. Natomiast istota sprawy tkwi w odpowiedzialności, jaką rada nadzorcza poniesie za prawdziwość i rzetelność tej oceny. Jest to zjawisko nowe, ponieważ rady rzadko mierzą się z odpowiedzialnością.

Dla przypomnienia: kodeks spółek handlowych nakłada na radę nadzorczą obowiązek składania walnemu zgromadzeniu corocznego pisemnego sprawozdania z wyników oceny sprawozdania zarządu z działalności spółki oraz sprawozdania finansowego za ubiegły rok obrotowy. Dawny kodeks handlowy szedł dalej, bowiem wymagał, by rada nadzorcza zbadała te sprawozdania. Dzisiaj rada ocenia je tylko, nie bada, bo po pierwsze – zbadać nie potrafi, po drugie – badaniem sprawozdań zajmuje się biegły rewident.

Ani stary kodeks, ani nowy, nie wymaga od rady nadzorczej składania sprawozdania ze swojej działalności. Może wymagać tego statut spółki, lecz nie ma takiej potrzeby. Czytałem setki sprawozdań opisujących dokonania rad. Ogromna większość z nich naprawdę nie wnosi niczego. Zawierają one wyliczanki, kto wchodzi w skład rady nadzorczej, ile razy rada się zebrała, o czym radziła, co postanowiła. Pół biedy, gdy sprawozdanie jest spisem uchwał przyjętych przez radę. Zgrozą wieje, gdy ze sprawozdania wynika czarno na białym, że rada uchwał nie podejmowała, ale gadała w kółko; że omówiono, przedyskutowano, „przyjęto do aprobującej wiadomości” (cóż to za potworek stylistyczny!), ale zwrócono uwagę i uczulono zarząd na coś tam. Takie sformułowania przypominają protokoły obrad Biura Politycznego.

Zamiast sprawozdania z działalności, bądź niezależnie od niego, rada nadzorcza ma teraz przedstawić walnemu zgromadzeniu ocenę sytuacji spółki. Ocenę niezależną od zarządu. Wypracowaną przez radę na własną odpowiedzialność. Ocenę, która jasno przedstawi pogląd rady, czy spółka przetrwa rok, czy wypracuje zysk, czy utrzyma pozycję na rynku. Jeżeli rada uzna, że sytuacja spółki jest pomyślna, akcjonariusze wezmą ją za słowo. Jeżeli rada uzna sytuację za niepomyślną, powinna wskazać, co czyni dla poprawy tego stanu rzeczy.

Taka ocena wymaga od rady doskonałej znajomości spółki. Lecz ile rad nadzorczych posiadło taką znajomość? Skład rad nadzorczych zmienia się zbyt często. Rady zazwyczaj pracują na posiedzeniach plenarnych, odbywanych co kilka miesięcy. Statut jednego z banków ogranicza liczbę posiedzeń rady do czterech w roku; czy gdyby się waliło lub paliło, można zwołać radę piąty raz? Komisje lub zespoły problemowe są w polskich warunkach rzadkością. Niektóre rady nadzorcze wcale nie znają przedsiębiorstwa spółki: nie wizytują jej oddziałów lub zakładów, a jeżeli siedziba zarządu mieści się poza Warszawą – odwiedzają ją rzadko lub wcale. Są rady, które nigdy nie spotykają się z zapleczem kadrowym zarządu, a nawet z zarządem w pełnym składzie. Nie dokonują ocen zarządu. Ani analizy jego pracy. Ani nawet przeglądu uchwał podejmowanych przez zarząd. Na koniec – trudno ocenić sytuację spółki radzie, która nie dokonuje własnej samooceny.

Giełda wymaga nie tylko, by nadzór dokonywał ocen sytuacji spółki, lecz także, by oceny ogłaszano w raportach rocznych spółki, udostępnianych wszystkim akcjonariuszom w takim terminie, by mogli zapoznać się z raportem przed zwyczajnym walnym zgromadzeniem. Ubocznym skutkiem zaprzężenia rad do oceniania sytuacji nadzorowanych spółek będzie więc rozwój kultury raportów rocznych. Brakuje nam tej kultury. Nie wszystkie spółki publiczne ogłaszają raporty. Nie wszystkie ogłaszane raporty roczne świadczą, że w spółce działa nadzór. Kiedy w raporcie rocznym nie widzę śladu działalności rady, nie dociekam, czy jest ona zbyt leniwa, by przygotować posłanie dla akcjonariuszy (lub powierzyć to zadanie przewodniczącemu), czy może zarząd jest zazdrosny o swoją pozycję i nie dopuszcza rady na łamy raportu rocznego. Nie dociekam tego, bo już wiem, że nadzór jest słabiutki, więc spółka rodzi ryzyko.

Zapewne nie od razu rady nauczą się dokonywania ocen nadzorowanych spółek. Zapewne nie od razu spółki nauczą się dbać o akcjonariuszy i dostarczać im raporty roczne. Zapewne połowa spółek obecnych na parkiecie wkrótce opuści go z różnych powodów. Lecz gdyby któraś z notowanych spółek chciała pozyskać na giełdzie kapitał – przekona się, że rzetelne oceny jej sytuacji, sporządzane przez rzetelny nadzór, otworzą przed nią szeroko portfele akcjonariuszy. Taka ocena niechybnie podniesie wycenę spółki.

Tekst ogłoszony w tygodniku Gazeta Bankowa 6 stycznia 2003 r.

Wizyta ciotki Bessy [2002]

Fundamentem najlepszej praktyki jest przedstawianie przez radę nadzorczą własnych ocen sytuacji spółki

W podanym niedawno przez giełdę do przestrzegania przez spółki publiczne zbiorze zasad porządku korporacyjnego wyróżnia się standard, że rada nadzorcza corocznie przedkłada walnemu zgromadzeniu zwięzłą ocenę sytuacji spółki, zaś ocena ta powinna być zawarta w raporcie rocznym. Prace nad redakcją polskiego kanonu corporate governance trwały ponad rok. Standard wymagający od rady nadzorczej przedłożenia akcjonariatowi własnej, czyli niezależnej od zarządu oceny sytuacji spółki i pomieszczenia jej w raporcie rocznym, został ukuty już w maju 2001 roku. Przewijał się on później czerwoną nicią przez wszystkie projekty zasad corporate governance przedkładane i przez Serock, i przez Gdańsk. Z pewnością polskie spółki miały dość czasu, by z nim się oswoić.

Zły przykład w tej dziedzinie daje rynkowi spółka pod firmą Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie. Ma ona radę nadzorczą, lecz nie wiadomo co ta rada robi, co myśli, jak ocenia sytuację spółki i jej perspektywy, a są to przecież sprawy o dużym znaczeniu dla Polski. Sięgam po raporty roczne giełdy. Wydawane elegancko i kosztownie, nie zawierają one ani śladu działalności rady. W raporcie za rok 1999 znalazło się dość miejsca na poezje Leopolda Staffa i dobry tekst architekta, który zaprojektował okazałą siedzibę giełdy w Warszawie przy Książęcej; dość miejsca na szkice, projekty, migawki z placu budowy i zdjęcia nowego gmachu; dość miejsca na portrety szefów poszczególnych działów giełdy – ale nie było niczego na temat rady nadzorczej, prócz wzmianki o jej składzie, zaszytej w głębi raportu. Raport za rok 2000 zawierał fotoreportaż o nowej siedzibie giełdy, lecz także ani słowa od rady nadzorczej. Wytknąłem to kilkakrotnie i z zainteresowaniem oczekiwałem reakcji. Nadaremnie!

Raport giełdy za ubiegły rok jest inny od poprzednich. Zmieniła się strona graficzna. Wprowadzono obszerne wywiady z członkami zarządu giełdy. Całość zilustrowano mało czytelnymi wykresami. Znowu jednak brakuje oceny dokonanej przez nadzór. Oceny niezależnej od zarządu. Lecz rada milczy; zachowuje się, jak gdyby jej nie było. Za to zarząd zachowuje się, jak gdyby rada była dlań organem pomocniczym. Bo czymże zajmuje się ona? Cytuję za raportem: „Dwunastoosobowa Rada Giełdy nadzoruje działalność Giełdy, m.in. dopuszcza do obrotu giełdowego papiery wartościowe, decyduje o nadaniu lub cofnięciu statusu członka giełdy. Rada składa się z przedstawicieli banków, domów maklerskich, instytucji finansowych, izb gospodarczych i emitentów”. Czyli – ot, takie sobie przedstawicielstwo środowisk. Swoisty FJN, albo PRON.

Z raportu dowiaduję się, że Zarząd dostrzega zagrożenia dla przyszłości giełdy i przygotował strategię jej rozwoju do roku 2005. Składa się na nią szesnaście tzw. inicjatyw strategicznych. Zarząd próbuje też przyciągnąć do Warszawy papiery zagranicznych emitentów. Zapowiada zmiany. Pracuje nad nimi. Co o tej strategii sądzi rada? Dlaczego nie przedstawia własnej oceny sytuacji, skoro sytuacja jest trudna, a perspektywy mgliste? Giełda to sukces i symbol polskiej transformacji, co jest niezaprzeczalną zasługą jej zarządu i osobiście prezesa. Lecz oto życie sposobi się właśnie do brutalnej dezynfekcji parkietu. Upadnie wiele spółek, lekkomyślnie wpuszczonych na giełdę (a wystarczyło przeczytać statuty, by zawczasu dostrzec luki, przez które z owych spółek wyciekały pieniądze inwestorów).

Nie przemawiają do mnie argumenty, że rada giełdy milczy, ponieważ jej dorobek jest niewielki, ponieważ działa ona w istocie rzeczy pro forma, ponieważ toczą ją konflikty interesów. Przewodniczący rady jednego z największych polskich banków ujął mnie kiedyś frapującym sformułowaniem, iż „corporate governance to sztuka unikania konfliktów interesów”. Nie posiedliśmy tej sztuki. Wobec konfliktów interesów przyjmuje się bowiem powszechnie postawę milczenia owiec. Za wszystko można winić ciotkę Bessę, która zawsze zjawia się nie w porę, siedzi stanowczo za długo, ma dokuczliwy charakter, wprowadza kiepski nastrój, psuje powietrze, czyli wszystkim szkodzi. Lecz giełda potrafiła zrobić z niej dobry użytek. Jak wspomniałem, w raporcie giełdy za ubiegły rok ogłoszono obszerne wywiady z członkami zarządu. Nic dziwnego: kiedy rada milczy, zarząd śpiewa. Tonację podaje ciotka.

W wywiadach padają bowiem inteligentne pytania w rodzaju: „Rok 2001 był rokiem, w którym minęło 10 lat od pierwszej sesji giełdowej. Jak ocenia Pan ten okres z perspektywy dnia dzisiejszego?” (dostało się prezesowi!). Albo: „Przez lata Giełda systematycznie wzbogacała ofertę produktów giełdowych. Czy w roku 2001 pojawił się jakiś nowy instrument?” (niech tłumaczy się wiceprezes). Skoro zarząd giełdy sam potrafi przeprowadzać z sobą wywiady, może też rzeczywiście sam siebie nadzoruje?

Tekst ogłoszony 1 października 2002 r. w tygodniku Gazeta Bankowa

Formacja podwójnej głowy [2002]

W wielu instytucjach finansowych największą porcję władzy dzierży komisarz nasłany z wyższego szczebla.

W tytule nie nawiązuję do analizy technicznej. Formacją podwójnej głowy nazywam dualizm władztwa w spółce. Zjawisko to występuje w wielu instytucjach finansowych wchodzących w skład organizmów o zasięgu międzynarodowym, niekiedy zgoła globalnym. Jedną głową jest więc zarząd spółki (banku, towarzystwa ubezpieczeniowego, towarzystwa funduszy inwestycyjnych). Druga głowa kryje się gdzieś w chmurach, na szczeblu regionalnym lub w centrali. Jest to zjawisko charakterystyczne dla ery globalizacji. Występuje ono w wielu krajach.

Polega ono na tym, że zarządy instytucji finansowych nie zarządzają nimi. Najwyżej administrują. Załatwiają rutynowe sprawy, często bez własnej inwencji, stosując procedury przyjęte gdzieś daleko i wysoko. Decyzje merytoryczne podejmowane są w centrach biznesu, które znajdują się poza strukturą spółki. Nierzadko poza Polską. Można zrozumieć, że spółka będąca podmiotem zależnym korporacji międzynarodowej harmonizuje swoją lokalną politykę z globalną polityką spółki matki. Rzecz w tym jednak, że w takiej sytuacji gdzieś rozmywa się odpowiedzialność za treść i skutki decyzji.

Formacja podwójnej głowy bywa wcielana w życie różnymi metodami. W Polsce najbardziej popularna jest metoda ‘na komisarza’. Jest to najczęściej wysłannik centrali, który z zasady wchodzi w skład zarządu w randze wiceprezesa, skupiając w swoim ręku tak znaczne kompetencje, że prezes zarządu, tubylec, bywa cieniem swojego zastępcy. O rzeczywistej pozycji w zarządzie spółki córki decyduje zresztą w znacznym stopniu łatwość kontaktu z członkami zarządu spółki matki, bądź z osobami odpowiedzialnymi w centrali lub na szczeblu regionalnym za poszczególne linie biznesowe. Komisarz dysponuje lepszymi kontaktami, wszak wywodzi się z tamtego środowiska i do niego zapewne powróci, zanim wyślą go z kolejną misją do Turcji lub Brazylii.

O takim podziale władzy doskonale wiedzą pracownicy, szczególnie sekretarki. Czasem, gdy dzwonię do prezesa banku, sekretarka informuje mnie, że prezes jest zajęty, właśnie został wezwany do szefa, zresztą już czwarty raz dzisiaj, lecz za godzinę szef idzie na lunch, więc wtedy prezes oddzwoni.

W praktyce spotyka się także metodę ‘na telefon’. Szefostwo danej linii biznesowej codziennie rano, lub dwa razy dziennie, obdzwania swoje placówki, by zebrać informacje i wydać dyspozycje. Przez telefon ustawiany był na przykład zarząd towarzystwa funduszy inwestycyjnych wielkiego polskiego banku. W zarządzie zasiadali poważni finansiści. Raz posiadaczka stanowczego głosu (znanego dotąd tylko ze słuchawki) zjechała do Warszawy. Finansiści zaprosili ją na kolację do wykwintnej restauracji. Odmówiła, wybierając dyskotekę. Co świadczy, że na Zachodzie robi się kariery przed trzydziestką.

Dość żartów, bowiem temat jest poważny. Odpowiedzialność ponosi nie ten, kto z ukrycia pociąga za sznurki, lecz ten, kto – choćby tylko nominalnie – piastuje stanowisko. Analogia do niwy państwowej nie jest tu przypadkowa, wszak governance jest terminem oznaczającym władztwo zarówno w państwie (świadectwem książka Harolda Wilsona, ‘The Governance of Britain’), jak w spółce. W państwie odpowiedzialność ma najczęściej wymiar polityczny; w spółce też można stracić stanowisko, ale realna jest także odpowiedzialność cywilna i karna. Formacją podwójnej głowy w Wólczance właśnie zajęła się prokuratura: spółka córka karygodnie zmarnotrawiła powierzone jej środki, ponoć na polecenie liczącego się akcjonariusza. Zastosowano tam metodę ‘na marionetkę’, której przecież nie spotyka się w poważnych instytucjach finansowych.

Z formacją podwójnej głowy walczą ustawy i statuty spółek. Rejestr handlowy uwzględniał wyłącznie członków zarządu; krajowy rejestr sądowy obejmuje już także członków rady nadzorczej. Członkom organów instytucji finansowych stawia się rozliczne wymogi formalne. Ustanawia się kwoty, ilu członków zarządu lub rady ma wykazać się biegłą polszczyzną, obywatelstwem polskim i miejscem zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej. W dobie rozwoju lotnictwa domicyl bywa fikcją; nie liczy się, gdzie to mieszka – lub deklaruje, że mieszka – ale gdzie płaci podatki. Wymóg obywatelstwa łatwo spełnią wielopaszportowcy. Trudniej wykazać się sprawnością językową.

Formacji podwójnej głowy nie da się w pełni zwalczyć. Należy ją oswoić i ucywilizować. Może służyć temu raport roczny. Powinien on przejrzyście prezentować nie tylko wynik finansowy spółki, lecz także mechanizmy podejmowania decyzji w żywotnych dla niej sprawach, oraz istotę związków, strukturalnych i kapitałowych, między plejadą spółek zależnych, powiązanych i dominujących, tworzących daną grupę. Skoro bowiem co dwie głowy – to nie jedna, należy ukazać wartości kreowane przez ten model władztwa.

Artykuł został ogłoszony 27 sierpnia 2002 r. w tygodniku GAZETA BANKOWA.

Czytaj także:
2014.03.31 Obcy na Książęcej?
2000.11.27 Sami swoi

Od oceny do wartości [2001]

Przed radą nadzorczą staje nowe zadanie sformułowania własnej oceny sytuacji spółki.

W Polsce wydarzyło się coś ważnego. Na witrynie internetowej giełdy ogłoszono propozycje niektórych zasad dobrej praktyki spółek akcyjnych. Jedynie propozycje, ponieważ giełda dopiero po zatwierdzeniu ich będzie wymagać od spółek publicznych, by postępowały zgodnie z nimi. Jedynie niektórych zasad, ponieważ propozycje dotyczą tylko wycinka praktyki spółek, czyli walnego zgromadzenia. Już samo ogłoszenie propozycji choćby niektórych zasad dobrej praktyki spółek jest ważnym sygnałem dla rynku, że polska giełda dołącza do giełd orędujących za dobrą praktyką spółek publicznych. Na początek podjęto próbę ucywilizowania walnych zgromadzeń, bowiem dochodzi na nich do gwałcenia praw akcjonariuszy i gorszących zachowań prawników.

Czytelnikom ‘Magazynu Finansowego’ temat nie jest obcy. Pisałem tu wielokrotnie o złych obyczajach na walnych zgromadzeniach, a 11 czerwca zaprezentowałem projekt zasad dobrej praktyki walnych zgromadzeń. Przez kilka miesięcy pracowicie szlifował te zasady zespół redakcyjny pod światłym przewodnictwem prof. Grzegorza Domańskiego, aż przybrały one kształt demonstrowany na witrynie www.gpw.com.pl (zachęcam do udziału w dyskusji pod adresem corporate.governance@gpw.com.pl).

Polska przystępuje do formułowania zasad dobrej praktyki spółek bodaj jako ostatnia spośród krajów rozwiniętych. Złośliwi porównują nasz zespół redakcyjny do orkiestry z ‘Titanica’. Niesłusznie: nieszczęśnicy grali z nut cudze i łatwe utwory. My komponowaliśmy własny, oryginalny, ambitny. Z jakim skutkiem – osądzi rynek. Wśród propozycji zasad dobrej praktyki walnego zgromadzenia wiele dotyczy rady nadzorczej. Najbardziej doniosła propozycja przewiduje, że rada nadzorcza corocznie przedkłada walnemu zgromadzeniu zwięzłą ocenę sytuacji spółki. Która rada czyni to obecnie? Chodzi o własną ocenę rady, niezależną od zarządu, może i krytyczną wobec niego. Ocenę zwięzłą, albowiem trudniej samemu ułożyć trzy syntetyczne zdania, niż zlecić firmie doradczej opracowanie dwustu, trzystu stron. W spółkach publicznych ocena ta powinna być zawarta w raporcie rocznym, udostępnianym wszystkim akcjonariuszom w takim terminie, aby mogli zapoznać się z nim przed zwyczajnym walnym zgromadzeniem. Dotychczas nie wszystkie spółki publikują raporty, a spośród tych, które zadają sobie ten trud, nie wszystkie kierują raport do szerokiego rozpowszechniania.

Zgodnie z inną propozycją, rada nadzorcza opiniuje porządek obrad walnego zgromadzenia, oraz projekty jego uchwał. Opinia rady powinna być przedstawiana walnemu zgromadzeniu wraz z projektem właściwej uchwały i jej uzasadnieniem. Akcjonariusze winni mieć sposobność zapoznania się przed walnym zgromadzeniem nie tylko z projektami uchwał, lecz także z opiniami rady na temat tych projektów.

Rada nadzorcza, wespół z zarządem spółki, powinna dążyć do wykorzystania walnego zgromadzenia do kontaktów z akcjonariuszami. Wymaga się obecności na walnym zgromadzeniu ‘przedstawicieli’ rady (zatem nie wszystkich jej członków – dlaczego?), a przyczyny ich ewentualnej nieobecności należy wyjaśnić zgromadzeniu. Członkowie rady (oraz zarządu, a także biegły rewident) powinni, w granicach swoich kompetencji i w zakresie niezbędnym dla rozstrzygnięcia spraw omawianych przez zgromadzenie, udzielać uczestnikom zgromadzenia wyjaśnień i informacji dotyczących spółki. Nie powinni oni bez uzasadnionej przyczyny odmawiać odpowiedzi na pytania, kierowane do nich przez uczestników zgromadzenia. Na przykład członkowie rady, jeżeli to ona ustala wysokość płac zarządu, nie powinni odmawiać wyjaśnień, ile zarabia zarząd i dlaczego.
Jeżeli do walnego zgromadzenia należy wybór członków rady nadzorczej (i, ewentualnie, zarządu), powinien być on dokonany przez przyjęcie odrębnych uchwał w sprawie wyboru każdego z kandydatów z osobna. W taki sam sposób następuje odwołanie tych osób.

Przywołałem jedynie niektóre z proponowanych zasad dobrej praktyki walnych zgromadzeń: te, które bezpośrednio dotyczą rady nadzorczej lub poszczególnych jej członków. Dowodzą one potrzeby nowego spojrzenia na spółkę i jej stosunki z akcjonariuszami, na zadania rady nadzorczej i na jej udział w przygotowaniu i przebiegu walnego zgromadzenia.

Dokonywanie oceny sytuacji spółki uwydatni odpowiedzialność nadzoru wobec akcjonariatu. Opiniowanie porządku obrad i projektów uchwał walnego zgromadzenia uwydatni odpowiedzialność nadzoru za należyte przygotowanie walnego zgromadzenia – nie tylko w sensie organizacyjnym, lecz zwłaszcza merytorycznym. Im bardziej twórczy będzie nadzór, im rzetelniejszą da ocenę spółki – tym bardziej przyczyni się do wzrostu jej wartości.

Tekst ogłoszony 5 XI 2001 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka

Czytaj także:
2015.06.20 Głowy do pozłoty?

Między wynikiem a reputacją [2001]

Spółka powinna odsłonić nie tylko wynik, czyli przeszłość – także strategię, czyli przyszłość.

W raporcie rocznym spółki liczy się zwłaszcza jej wynik i jego wiarygodność, stąd zasłużona Fundacja Rozwoju Rachunkowości nagradza spółki publiczne za jakość sprawozdań finansowych. Niedawno ogłoszono trzecią edycję nagród. Prasa w większości przemilczała temat, a przecież werdykt jury jest ważną informacją, skoro z jakości sprawozdań można wnioskować o jakości rynku. Wśród banków nagrodzono (po raz drugi z rzędu) Bank Pekao, przed BRE i Bankiem Śląskim. Wśród spółek produkcyjnych, handlowych i usługowych nagrodzono PKN Orlen, KGHM i Impexmetal. Laureatom szczerze gratuluję. Animatorom nagród zazdroszczę świetnego pomysłu. Na marginesie poruszę trzy sprawy: dostępność raportów spółek, zawartość tych raportów i wiarygodność opinii biegłego rewidenta.

Otóż raporty roczne polskich spółek nie są powszechnie dostępne. Nie mamy jeszcze klubów inwestora, rozsyłających raporty (w postaci broszur lub dysków) zainteresowanym. Dzięki takim klubom otrzymuję raporty kilkuset spółek z pierwszej światowej ligi. Raporty polskich spółek można zdobyć uczestnicząc w walnych zgromadzeniach lub wymiatając kąty u maklera: w stosach makulatury w punktach obsługi klienta czasem wygrzebie się raport nawet sprzed kilku lat. Niestety, nie wszystkie spółki publiczne wydają raporty roczne. Te, które żałują pieniędzy na publikację raportu, zostaną zapomniane i mogą wypaść z rynku. Nie utarł się też jeszcze w Polsce zwyczaj ogłaszania przez spółki raportów na witrynie www. O tym, jak można wykorzystać witrynę internetową zarówno w interesie klientów, jak inwestorów, dobrze świadczy przykład PZU. Klient zyskuje przez witrynę dostęp nawet do tekstów ogólnych warunków ubezpieczeń; inwestor może korzystać z raportów za lata 1997 – 2000. Brawo!

Rdzeniem raportu rocznego jest sprawozdanie finansowe spółki. Raport niesie także inne treści. Nierzadko są one miałkie. List prezesa zarządu do akcjonariuszy z zasady nie zawiera niczego konkretnego. Rady nadzorcze w raportach najczęściej nie występują. Nawet z raportu giełdy nie wynika, co rada myśli, jeżeli w ogóle. Jest to zły przykład dla rynku. Na wielu rynkach ocenia się spółki m.in. po klasie posłania, z jakim przewodniczący rady występuje do akcjonariatu. Wszędzie liczą się przejrzyste informacje na temat strategii spółki.

Na rynkach, które przyjęły zasady dobrej praktyki, spółka spowiada się w raporcie rocznym, jakie zasady zaakceptowała i czy kieruje się nimi, bądź czy – w niektórych dziedzinach – odstąpiła od dobrej praktyki, a jeżeli odstąpiła, to dlaczego. Spółki wolą postępować należycie, niż stracić reputację, ponieważ od reputacji w oczach opinii publicznej zależy wartość spółki. Na rozwiniętych rynkach reputacja liczy się nie mniej, niż wynik. Wynik jest tylko przeszłością, a reputacja – projekcją przyszłych wyników spółki.

Jesteśmy zapóźnieni. Polskie spółki jeszcze nie potrafią komunikować się ze swoim otoczeniem. Zamiast informować – mydlą oczy. Nie ułatwiamy im zresztą zadania, bo prace nad zasadami dobrej praktyki spółek ślimaczą się niesłychanie. Ujawnię, że powszechną aprobatę zyskały projekty zasad, iż każda spółka publiczna ogłasza raport roczny, a raport zawiera zwięzłą, firmowaną przez radę nadzorczą, przeto niezależną od zarządu, ocenę sytuacji spółki. Liczby nie pokażą całej prawdy o położeniu spółki. Ważniejsze jest odsłonięcie założeń jej strategii.

Dobra praktyka powinna objąć nie tylko spółki, także ich rewidentów. Tym więcej od nich zależy, im bardziej nalegamy na przejrzystość spółek, czystość rynku. Czy są oni rzetelni, bezstronni? Standardy rzetelności rewidenta są niemniej ważne od stosowanych przez spółkę standardów rachunkowości. Przeciwko domniemaniu bezstronności biegłych rewidentów przemawiają awantury dotyczące wyboru rewidenta do spraw szczególnych. Jeżeli między zarządem a grupą inwestorów dochodzi do sporu w kwestii, kto ma dokonać rewizji – rodzi się supozycja, że od tego, kto ją przeprowadzi, zależy wynik rewizji. Kiedy strona w konflikcie zabiega o powierzenie rewizji swojemu kandydatowi, naznacza kandydata niezmywalnym piętnem stronniczości.

Biegły rewident porusza się między wynikiem a reputacją badanej przezeń spółki. Ręcząc przed rynkiem za wynik, za jego prawidłowe wyliczenie, współtworzy jej reputację. Wcześniej powinien zarobić na swoją. Jeżeli biegły rewident zostanie naznaczony piętnem stronniczości w jednej sprawie, czy w innej sprawie może uchodzić za bezstronnego? Szef takiej firmy audytorskiej żąda w tytule artykułu na temat raportów rocznych: „Raport musi być użyteczny dla audytora”. Myślałem, że raport ma być użyteczny dla rynku, zaś audytor i dla rynku, i dla spółki. Tabakiera jest przecież dla nosa, nie na odwrót.

Tekst ogłoszony 22 X 2001 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka

Czytaj także:
2013.09.15 Mniejszość w spółce, czyli kłopot
2003.07.21 Kultura raportu rocznego

Zasady dobrej praktyki walnego zgromadzenia – II redakcja projektu [2001]

2001.06.15

Zasady dobrej praktyki walnego zgromadzenia – II redakcja projektu [2001]

Materiał powstał na podstawie wstępnej redakcji projektu zasad dobrej praktyki walnego zgromadzenia, przedłożonej uczestnikom konferencji ‘Corporate Governance V – Walne Zgromadzenie. Standardy dobrej praktyki’ (Giełda Papierów Wartościowych 24–25 maja 2001), oraz dyskusji na tej konferencji, prowadzącej do sformułowania niniejszej drugiej (acz z pewnością jeszcze nie ostatecznej) redakcji projektu tych zasad. Korzystając z gościnności ‘naszego Rynku Kapitałowego’, opatrzyłem proponowane zasady zwięzłymi komentarzami.

I. Miejsce i pora walnego zgromadzenia
Wybór miejsca i pory ma wpływ na udział w zgromadzeniu drobnych akcjonariuszy, zwłaszcza z kręgu pracowników. Prawo dopuszcza: siedzibę spółki, miejscowość będącą siedzibą giełdy, inne miejsce wskazane w statucie. Statuty wskazują po kilka (lub więcej) odległych miejscowości.
• Propozycja: Walne zgromadzenie odbywa się w siedzibie spółki i
zwoływane jest w porze dogodnej dla szerokiego kręgu potencjalnych uczestników zgromadzenia. Organ spółki zwołujący zgromadzenie uzasadnia odstępstwa od tych zasad.
Komentarz: Pierwotnie projekt zasady dotyczył także terminu walnego zgromadzenia.
Zrezygnowałem jednak z zalecenia, by walne zgromadzenia odbywały się „w dzień roboczy”. Nie należy nadmiernie krępować spółek; „porą dogodną dla szerokiego kręgu potencjalnych uczestników zgromadzenia”, w szczególności pracowników, może być właśnie sobota. Wiele spółek publicznych o liczącej się renomie odbywa walne zgromadzenia w soboty. Zresztą – sam przewodniczyłem walnym zgromadzeniom odbywanym w soboty (kiedy zgromadzenie odbywało się wczesną porą w odległym mieście, nawet wolałem sobotę od poniedziałku).

II. Udział rady nadzorczej w przygotowaniu walnego zgromadzenia
Statuty spółek rozmaicie regulują kwestię zwoływania i przygotowania walnego zgromadzenia. Rada nadzorcza, pełniąc rolę filtru rozmaitych interesów w procesie ustalania porządku obrad i projektów uchwał walnego zgromadzenia, może usprawnić jego przebieg i działać tonizująco na społeczność akcjonariuszy spółki. Prawo nie wnika w kwestię udziału rady w przygotowaniu zgromadzenia, z wyjątkiem upoważnienia rady do zwołania zgromadzenia, jeżeli zarząd tego nie uczyni.
• Propozycja: Statut spółki upoważnia radę nadzorczą do opiniowania
porządku obrad i projektów uchwał walnego zgromadzenia, z wyjątkiem
wniosków zarządu o wyrażenie przez walne zgromadzenie zgody na dokonanie czynności, na jaką nie wyraziła zgody rada nadzorcza. Zarząd nie jest związany opiniami rady, lecz jeżeli nie kieruje się nimi – przedstawia zgromadzeniu uzasadnienie swojego stanowiska.
Komentarz: Jest to jedyny przypadek, gdy propozycja zasady dobrej praktyki tak głęboko
ingeruje w ustrój spółki, formułując postulat przyjęcia w statucie sugerowanego rozwiązania. Nie jest to natomiast jedyny przypadek usiłowań zmierzających ku wzmocnieniu pozycji nadzoru w spółce, tym razem poprzez wkomponowanie rady nadzorczej w proces przygotowania strony merytorycznej walnego zgromadzenia. Podobnie jak w przypadku projektu zasady I, dotyczącej miejsca i pory walnego zgromadzenia, zarząd zachowuje pełną swobodę działania, ale w niektórych sytuacjach wyjaśnia walnemu zgromadzeniu rację tego działania.

III. Odbywanie i sprawny przebieg zwołanych walnych zgromadzeń
Dla utrudnienia mniejszości egzekwowania jej praw, walne zgromadzenia zwołane na żądanie mniejszości podejmują uchwały o nieodbywaniu obrad lub grzęzną w proceduralnych zawiłościach. Prawo reguluje tryb zwołania walnego zgromadzenia operując milczącym domniemaniem, że zgromadzenia zwołuje się po to, by je odbyć.
• Propozycja: Większość nie przeciwdziała odbyciu walnego zgromadzenia
zwołanego na żądanie mniejszości. Uczestnicy walnego zgromadzenie nie przeciwdziałają jego sprawnemu przebiegowi. Nie zarządza się bez potrzeby przerw w obradach.
Komentarz: Jak w szwajcarskim serze jest ponoć więcej dziur, niż „sera właściwego”, tak
na polskich walnych zgromadzeniach często bywa więcej przerw, niż obrad. Jest to praktyka zła, zniechęcająca indywidualnych inwestorów do uczestniczenia w walnych zgromadzeniach, a tym samym do obecności na rynku kapitałowym.

IV. Termin walnych zgromadzeń zwoływanych na żądanie mniejszości
Prawo wyposaża mniejszość (dysponującą co najmniej jedną dziesiątą kapitału zakładowego, aczkolwiek statut spółki może obniżyć ten próg) w prawo żądania zwołania walnego zgromadzenia, ale nie rozstrzyga, na kiedy w takiej sytuacji spółka zwołuje walne zgromadzenie, co może prowadzić do nieuzasadnionego odwlekania walnego zgromadzenia.
• Propozycja: W przypadku zwoływania walnego zgromadzenia na żądanie
mniejszości, jest on ono odbywane w terminie wyznaczonym w żądaniu, a jeżeli przeciwko temu terminowi przemawiają istotne przeszkody – w terminie umożliwiającym rozstrzygnięcie przez zgromadzenie spraw, których rozstrzygnięcie jest powodem żądania zwołania walnego zgromadzenia (chyba że żądanie jest nadużywane i ma oczywiste cechy nękania większości przez mniejszość).
Komentarz: Proponowana zasada nie byłaby w ogóle potrzebna, gdyby na naszym rynku
wykształciła się już dostatecznie kultura obcowania większości z mniejszością. Większość często zarzuca mniejszości, że nabywa akcje tylko po to, żeby je sprzedać z zyskiem (zarzut świadczy, że i przez współczesnych pielęgnowany jest etos Inspekcji Robotniczo-Chłopskiej, grożącej spekulantom zesłaniem na Żuławy). Mniejszość zarzuca większości, aż nazbyt często zasadnie, że ta ostatnia nie dzieli się zyskiem z resztą akcjonariatu i pokątnie wyprowadza go ze spółek. Często spory nie toczą się wcale na walnym zgromadzeniu, ale o jego zwołanie i termin jego odbycia.

V. Otwarcie walnego zgromadzenia
Otwarcie zgromadzenia jest formalnością, a otwierający ma jedno zadanie – doprowadzenie do wyboru przewodniczącego. Bywa wszakże, że otwierający czyni zamieszanie, składa niepotrzebne wnioski. Prawo (lub statut) wskazuje osobę otwierającą walne i zakłada, że następnym krokiem zgromadzenia jest wybór przewodniczącego.
• Propozycja: Otwierający walne zgromadzenie dąży do niezwłocznego
wybrania przewodniczącego i czuwa nad sprawnym przebiegiem wyboru, powstrzymując się od jakichkolwiek innych rozstrzygnięć merytorycznych lub formalnych.
Komentarz: Propozycja ta nie budzi kontrowersji i może szybko zyskać akceptację.
Precyzuje ona zakres czynności otwierającego, a nie osobę otwierającego, wskazaną przez statut lub kodeks. Inną sprawą są tzw. ‘dzikie’ walne zgromadzenia, zwoływane (przeciw zarządowi) na parkingu lub przed bramą. Zdziczenie czasem można przypisać akcjonariuszom, dążącym do odbycia walnego zgromadzenia (a nieskorym do skorzystania w tym celu z przysługującej im sądowej ochrony swoich interesów i poczynań), czasem zarządom, broniącym się przed odbyciem walnego zgromadzenia. Czy propozycje zasad dobrej praktyki powinny odnieść się do tego zjawiska, czy zignorować je? Wszak wiele innych ekscesów (jak wyłączanie światła w sali obrad, blokowanie uprawnionym dostępu do niej, okupacje pomieszczeń itd.) też nie znajduje odbicia w zasadach dobrej praktyki. Właśnie: dobrej.

VI. Wybór przewodniczącego walnego zgromadzenia
Przewodniczący może wywrzeć znaczny (w szczególności destrukcyjny) wpływ na przebieg zgromadzenia. Prawo wymaga jedynie, by przewodniczący był osobą uprawnioną do uczestnictwa w walnym zgromadzeniu, pomija zaś milczeniem kwestię jego kwalifikacji merytorycznych (znajomości prawa spółek, oraz spraw i prawa wewnętrznego spółki) i etycznych.
• Propozycja: Walne zgromadzenie wybiera przewodniczącego biorąc pod
uwagę fachowe kwalifikacje kandydata. Walne zgromadzenie nie dokonuje
wyboru zastępcy lub zastępców przewodniczącego. Jeżeli zarząd zgłasza kandydaturę na przewodniczącego – daje tym rękojmię, iż kandydat reprezentuje nie tylko wysokie kwalifikacje, lecz także znajomość statutu i spraw spółki, w tym spraw objętych porządkiem obrad, oraz projektów uchwał.
Komentarz: Formalnie nie ma przeszkód, by walnemu zgromadzeniu przewodniczył prezes
lub członek zarządu, co jednak nie byłoby rozwiązaniem godnym polecenia. Nic natomiast nie stoi na przeszkodzie wprowadzeniu do statutu przepisu, lub utrwalenia zwyczaju, że obowiązkiem zarządu jest wskazać zgromadzeniu kandydata na przewodniczącego, należycie przygotowanego do sprawowania tej funkcji. Ponieważ zarząd najczęściej jest reprezentantem większości, która wybiera przewodniczącego zgromadzenia, więc z reguły i tak ma wpływ na obsadę funkcji przewodniczącego. Lepiej przeto, by zarząd czuł się odpowiedzialny za należytą obsadę tej funkcji. Wybieranie przez walne zgromadzenia zastępców przewodniczącego jest niewskazane, ponieważ kodeks nie zna takiej funkcji i jeżeli ów zastępca, a nie przewodniczący osobiście, będzie przewodniczył walnemu zgromadzeniu, bądź nawet fragmentowi jego obrad, da to podstawę do stwierdzenia nieważności uchwał przyjętych pod przewodnictwem ‘zastępcy’. Propozycja, by przewodniczenie walnym zgromadzeniom powierzać wyłącznie adwokatom i radcom prawnym, ponieważ jako członkowie korporacji wiązani są etyką zawodową, rodzi pytanie, czy aby sumiennie jej przestrzegają?

VII. Fachowość i bezstronność przewodniczącego walnego zgromadzenia
Prawo nie reguluje szczegółowo obowiązków i uprawnień przewodniczącego. Jego bezstronność sprzyja spółce i akcjonariatowi, usprawnia przebieg zgromadzenia.
• Propozycja: Przewodniczący sprawuje funkcję w sposób bezstronny, z należytą fachowością i starannością, mając na względzie sprawny przebieg obrad i poszanowanie praw mniejszości. Przewodniczący nie uczestniczy w poczynaniach zmierzających do utrudnienia albo opóźnienia przebiegu zgromadzenia, ani nie sprzyja im. Ponadto przewodniczący:
• nie uczestniczy w pracach komisji zgromadzenia, w tym komisji dla
sprawdzenia listy obecności;
• nie składa bez ważnych powodów rezygnacji ze swojej funkcji;
• nie opóźnia podpisania aktu notarialnego – protokołu walnego zgromadzenia.
Komentarz: Czy przewodniczący walnego zgromadzenia, namaszczony przez większość,
może zachować bezstronność, gdyby doszło do konfliktu większości z mniejszością? Jeżeli miarą bezstronności jest życzliwość wobec wszystkich uczestników walnego zgromadzenia – owszem, może. Zbyt często przewodniczący nie służy walnemu zgromadzeniu, ale większości, której zawdzięcza wybór (i honorarium za prowadzenie obrad). Relacje prasowe z walnych zgromadzeń niekiedy piętnują naganne zachowania przewodniczącego. Proponowana redakcja zasady tylko przykładowo wskazuje na niektóre formy obstrukcji walnego zgromadzenia, lub zakłóceń jego przebiegu, od jakich przewodniczący powinien się powstrzymać. Nie jest możliwe wyliczenie wszystkich. Chodzi natomiast o wyznaczenie wzorca, do którego można odnosić postępowanie przewodniczącego.

VIII. Regulamin walnego zgromadzenia
Prawo nie wymaga, by walne zgromadzenie uchwalało regulamin. Stąd rozmaitość praktyk: niektóre spółki odbywają zgromadzenia na podstawie regulaminu uchwalonego w przeszłości (zmiana nie jest dopuszczalna, skoro nie ogłoszono jej w porządku obrad), inne za każdym razem wnoszą pod obrady projekt regulaminu, najczęściej ten sam, przenoszony ze zgromadzenia na zgromadzenie. Regulamin często nie jest dostrojony do głosowania w formie elektronicznej. Instrukcje dotyczące głosowania elektronicznego, wydawane uczestnikom zgromadzenia przez firmę obsługującą aparaturę do głosowania, bywają bałamutne i wprowadzają w błąd, w szczególności co do głosowania podczas wyborów.
• Propozycja: Jeżeli walne zgromadzenie obraduje na podstawie stałego regulaminu, uczestnicy zgromadzenia otrzymują tekst obowiązującego regulaminu. Rewizja stałego regulaminu umieszczana jest w porządku obrad walnego zgromadzenia przynajmniej co 5 lat, a ponadto każdorazowo na wniosek akcjonariusza złożony na poprzednim walnym zgromadzeniu, bądź uwzględniony w żądaniu zwołania walnego zgromadzenia. Regulamin uwzględnia możliwość głosowania w formie elektronicznej i precyzuje, że przy obliczaniu wyników wyborów bierze się pod uwagę liczbę głosów oddanych na każdego z kandydatów, a nie różnicę między ilością głosów oddanych ‘tak” i ‘nie”, czyli za i przeciw poszczególnym kandydatom. Jeżeli w porządku obrad walnego zgromadzenia przewidziany jest wybór rady nadzorczej w drodze głosowania oddzielnymi grupami, zarząd przygotowuje projekt regulaminu walnego zgromadzenia, lub załącznika do regulaminu, określający tryb wyboru przewodniczących grup oraz procedurę obrad i wyborów w grupach.
Komentarz: Jest to najbardziej rozbudowana propozycja zasady. Moim zdaniem lepiej,
jeżeli każde kolejne walne zgromadzenie uchwala regulamin. Unika się wtedy niebezpieczeństwa, że zgromadzeniu przyjdzie obradować w oparciu o regulamin przyjęty kiedyś w przeszłości, skonfigurowany wówczas do nieaktualnego już układu właścicielskiego. Odmienne rozwiązanie ma, jak się wydaje, większe szanse na powszechną akceptację. Za stałym regulaminem przemawiają: potrzeba ukształtowania stabilnego porządku w spółce, względy ekonomii obrad, oraz obawy przed sparaliżowaniem zgromadzenia zgłaszaniem
niezliczonych poprawek do projektu regulaminu. Proponuję więc rozwiązanie pośrednie: regulamin jest stały, lecz sprawa jego zmiany bądź staje na porządku obrad co pewien czas, bądź jest wnoszona w określonym trybie przez akcjonariuszy. Doświadczeni prawnicy zwracają uwagę na konieczność kontrolowania i zapewnienia rzetelności wyników głosowania elektronicznego (co jest zadaniem skrutatorów) i właściwej interpretacji jego wyników (co jest zadaniem przewodniczącego).

IX. Przedkładanie przez radę nadzorczą walnemu zgromadzeniu corocznej oceny sytuacji i perspektyw spółki
Prawo wymaga jedynie, by rada nadzorcza sporządzała i przedkładała walnemu zgromadzeniu coroczne pisemne sprawozdanie z wyników oceny sprawozdania zarządu z działalności spółki oraz sprawozdania finansowego za rok ubiegły (w zakresie ich zgodności z księgami i dokumentami, jak i ze stanem faktycznym), oraz wniosków zarządu dotyczących podziału zysku albo pokrycia straty. Z rady nadzorczej zdjęty został obowiązek ‘badania’ tych dokumentów. W praktyce rady nadzorcze przedkładają walnym zgromadzeniom sprawozdania ze swojej działalności, wyliczające liczbę odbytych posiedzeń i (co w praktyce nie ma znaczenia) podjętych uchwał. Takie sprawozdania nie mają wartości merytorycznej i nie rysują akcjonariuszom obrazu spółki.
• Propozycja: Rada nadzorcza corocznie przedkłada walnemu zgromadzeniu zwięzłą ocenę sytuacji i perspektyw spółki.
Komentarz: Jest to najdalej idąca spośród wszystkich przedłożonych pod dyskusję
propozycji zasad dobrej praktyki walnego zgromadzenia. Dotyczy ona zresztą nie tyle walnego zgromadzenia, co zadań rady nadzorczej i jej pozycji w spółce. Niezależna od zarządu, wyrastająca z doświadczenia rady, rzeczowa ocena sytuacji i perspektyw spółki może spełnić pozytywną rolę w kreowaniu reputacji spółki i jej stosunków z rynkiem, a zwłaszcza z akcjonariatem. Może z czasem milczenie rady w kwestii oceny sytuacji i perspektyw spółki będzie interpretowane przez rynek jako złowróżbny sygnał?

X. Udostępnianie uczestnikom walnego zgromadzenia ‘raportu (sprawozdania) rocznego’
Większość spółek publicznych, oraz wiele innych spółek akcyjnych regularnie wydaje ‘raporty (sprawozdania) roczne’ i udostępnia je m.in. uczestnikom walnego zgromadzenia. Jest to praktyka warta upowszechnienia.
• Propozycja: Spółki publiczne wydają i udostępniają uczestnikom zwyczajnych walnych zgromadzeń ‘raporty (sprawozdania) roczne’.
Komentarz: Proponowana zasada zmierza ku temu, by skłonić spółki publiczne do
wydawania ‘raportów rocznych’ (niektóre spółki nazywają je, zgodnie z duchem języka, ‘sprawozdaniami’, acz nie upieram się przy tym poprawnym terminie z uwagi na możliwość konfuzji ze ‘sprawozdaniami’, o których mówi kodeks spółek handlowych w art. 395 § 2 pkt 1). Niektóre spółki giełdowe raportów nie publikują, lub publikują je wtedy jedynie, gdy mogą się pochwalić dobrymi wynikami. Termin ‘wydają i udostępniają’ obejmuje także ogłaszanie i rozpowszechnianie raportów w postaci elektronicznej. Chodzi wreszcie o to, by raporty służyły akcjonariuszom (i do nich przede wszystkim były adresowane), a nie tylko promocji i reklamie spółek.

XI. Zawartość i układ ‘raportów (sprawozdań) rocznych’
‘Raporty (sprawozdania) roczne’ charakteryzują się dowolnością zawartości i układu, co utrudnia analizę i porównanie ogłaszanych danych.
• Propozycja: Redakcja zasady dotyczącej zawartości i układu ‘raportów (sprawozdań) rocznych’ może zostać zaproponowana po konsultacjach m.in. z GPW, KPWiG, Fundacją Rozwoju Rachunkowości itd. Proponuję, by zasada uwzględniła, iż w ‘raportach (sprawozdaniach) rocznych’ spółek publicznych, zamieszcza się:
• dokonaną przez radę nadzorczą ocenę sytuacji i perspektyw spółki;
• stanowisko, określające stosunek spółki do przestrzegania zasad dobrej praktyki porządku korporacyjnego, wraz z uzasadnieniem odstępstw od tych zasad.
Komentarz: Daleka droga przed nami! Do tej pory rady nadzorcze tylko
wyjątkowo dokonują ocen sytuacji i perspektyw spółek; jeszcze rzadziej ogłaszają te oceny. W wielu raportach polskich spółek, starannie wydawanych, zdobnych zdjęciami zarządu i imperialnych siedzib, nie ma nawet zdawkowego listu przewodniczącego rady nadzorczej do akcjonariuszy – zapewne dlatego, że etykieta daje radzie i jej przewodniczącemu precedencję przed zarządem, a zarządy są zazdrosne o swoją pozycję. Nawet raporty roczne samej Giełdy Papierów Wartościowych nie mogą służyć za wzorowy przykład. Natomiast ogłaszanie przez spółki stanowiska, prezentującego ich stosunek do zasad dobrej praktyki corporate governance i wyjaśniającego powody ewentualnych odstępstw od tych zasad, jest wzorem świetnie sprawdzającym się w Wielkiej Brytanii. Zasady dobrej praktyki nie operują innymi sankcjami, jak samoocena spółek, dokonywana na użytek ich akcjonariatu.

XII. Udzielanie akcjonariuszom informacji przez zarząd i radę nadzorczą
Prawo dopuszcza żądania akcjonariuszy w sprawie udzielania im, podczas obrad walnego zgromadzenia, informacji dotyczących spółki, jeżeli jest to uzasadnione dla sprawy objętej porządkiem obrad. Obowiązek udzielania informacji spoczywa na zarządzie, który jednak w określonych w przepisach sytuacjach powinien odmówić informacji. Rada nadzorcza nie jest zobowiązana do udzielania informacji akcjonariuszom.
• Propozycja: Na żądanie akcjonariusza, zarząd udostępnia walnemu
zgromadzeniu szczegółowe informacje o wysokości wynagrodzenia członków zarządu i rady nadzorczej, natomiast rada nadzorcza, jeżeli jest organem ustalającym wynagrodzenia zarządu, uzasadnia przed walnym zgromadzeniem przyjęte przez nią zasady wynagradzania zarządu i wysokość tych wynagrodzeń.
Komentarz: Wynagrodzenia członków zarządów i rad nadzorczych często
nie mają żadnego związku ani ze skalą działalności spółki, ani z jej zyskownością. Zwalczanie patologii przepisami (jak niesławna ‘ustawa kominowa’) rodzi tylko hiperpatologię. Doświadczenia z Wysp Brytyjskich uczą, że najskuteczniejszym instrumentem kontroli akcjonariatu nad wynagrodzeniami ‘tłustych kotów’ jest jawność tych wynagrodzeń. Jeżeli rada nadzorcza ma uzasadnić przed akcjonariatem zasady wynagradzania zarządu i wysokość tych wynagrodzeń – zapewne przyjmie zasady i kwoty, które będzie mogła uzasadnić. W Polsce spółki wciąż służą raczej zarządom, niż akcjonariatowi. Warunkiem rozwoju rynku jest uporządkowanie tej sytuacji.

XIII. Udział członków zarządu i rady nadzorczej w walnym zgromadzeniu
Kodeks przyznaje członkom zarządu i rady nadzorczej ‘prawo uczestniczenia’ w walnym zgromadzeniu, acz nie nakłada na nich takiego obowiązku. Nieobecność członków zarządu, bądź brak należytej reprezentacji rady nadzorczej podczas obrad walnego zgromadzenia może utrudnić wyjaśnienie spraw stawianych na porządku obrad.
• Propozycja: Członkowie zarządu i rady nadzorczej biorą udział w walnym
zgromadzeniu. Uczestnicy zgromadzenia mogą żądać podania im do wiadomości przyczyn nieobecności poszczególnych członków zarządu i rady nadzorczej na zgromadzeniu.
Komentarz: Wielokrotnie na walnych zgromadzeniach (nawet spółek publicznych!) nie
pojawia się nikt z członków rady nadzorczej; czasem nawet członkowie zarządu grzeszą nieobecnością, lub opuszczają walne zgromadzenie przed zakończeniem obrad. Proponowana zasada ma ogromną szansę zjednania sobie powszechnej akceptacji, ponieważ jest słuszna i nie idzie za daleko. W szczególności nie zmierza ona do nałożenia na członków zarządu i rady nadzorczej prawnego obowiązku uczestniczenia w walnym zgromadzeniu. Pomysł, by taki obowiązek ‘wpisać do kodeksu spółek handlowych’ (jak wpisano go do statutu Giełdy Papierów Wartościowych), nie jest szczęśliwy. Jak zasady dobrej praktyki nie powinny ingerować w sferę normowaną prawem, a nawet zahaczać o nią, tak kodeks nie powinien ingerować w domenę dobrej praktyki. Obecności członków rady na walnych zgromadzeniach bardziej przysłuży się przyjęcie ustalenia, że udział członka rady nadzorczej w walnym zgromadzeniu jest ‘związany z udziałem w pracach rady’ (art. 392 § 3 ksh), co uporządkuje praktykę zwracania im kosztów dojazdu na walne zgromadzenia.

XIV. Rola notariusza na walnym zgromadzeniu
Prawo jest w tej kwestii enigmatyczne, a praktyka niejednolita. Niektórzy notariusze ograniczają się do biernego protokołowania uchwał i liczby głosów oddanych za nimi, oraz zgłoszonych sprzeciwów. Z kolei niektóre spółki powierzają przewodniczenie walnemu zgromadzeniu osobie nie dysponującej fachowymi kwalifikacjami i oczekują, że notariusz będzie kontrolować przebieg i wyniki zgromadzenia, biorąc odpowiedzialność za legalność rozstrzygnięć proceduralnych i treść podejmowanych uchwał.
• Propozycja: Redakcja zasady dotyczącej roli notariusza na walnym zgromadzeniu może zostać zaproponowana dopiero po konsultacjach z samorządem notarialnym. Proponuję, by zasada uwzględniła, iż:
• notariusz nie jest angażowany w rozstrzyganie sporów proceduralnych
oraz wątpliwości formalno-prawnych i merytorycznych;
• jeżeli jednak – w opinii notariusza – walne zgromadzenie zmierza ku
naruszeniu statutu lub ustawy, mogącego skutkować uchyleniem uchwały lub stwierdzeniem jej nieważności, informuje on zawczasu uczestników zgromadzenia o konsekwencjach takiego naruszenia.
Komentarz: Notariusz został wprowadzony na walne zgromadzenie spółki
akcyjnej dla zapewnienia pewności obrotu. Jego zadaniem jest bezsporne stwierdzenie zajścia zdarzeń wywołujących skutki prawne. Nie służy natomiast pewności obrotu niepewność w kwestii stanowiska, jakie notariusz moje zająć – i dowolnie zajmuje – wobec wydarzeń na walnym zgromadzeniu, zwłaszcza w obliczu konfliktu wśród jego uczestników. Z jednej strony proponuję rozwiązanie zmierzające ku ochronie pozycji notariusza, który nie będzie wikłany w konflikty, ani nie będzie wyręczać niekompetentnego przewodniczącego walnego zgromadzenia. Z drugiej strony proponuję rozwiązanie zmierzające ku ochronie zgromadzenia przed popełnianiem przez nie rażących błędów prawnych.

XV. Obecność dziennikarzy na walnych zgromadzeniach
Przebieg walnego zgromadzenia spółki publicznej jest tematem budzącym szerokie zainteresowanie społeczne, wykraczające poza krąg akcjonariatu spółki. Stąd zainteresowanie mediów przebiegiem i wynikami walnego zgromadzenia, a nawet jego atmosferą.
• Propozycja: Dopuszcza się obecność dziennikarzy na walnym zgromadzeniu spółki publicznej. Spółka może wprowadzić wymóg wcześniejszej akredytacji dziennikarzy, ale nie odmawia akredytacji i nie pobiera za nią opłat. Dziennikarze obsługujący walne zgromadzenie otrzymują materiały udostępniane akcjonariuszom. Filmowanie lub nagrywanie przebiegu walnego zgromadzenia w całości lub we fragmentach, za pomocą jakiejkolwiek techniki, dopuszczalne jest za zgodą przewodniczącego walnego zgromadzenia, natomiast nie są dopuszczalne jakiekolwiek inne utrudnienia obrad.
Przewodniczący walnego zgromadzenia może także dopuścić obecność na zgromadzeniu innych osób.

Komentarz: Częste przypadki usuwania dziennikarzy z sali obrad walnego zgromadzenia
przyczyniły się do wykreowania obyczaju rejestrowania się dziennikarzy jako uczestników
walnego zgromadzenia: akcjonariuszy lub pełnomocników akcjonariuszy. Występowanie w
charakterze uczestnika zgromadzenia daje dziennikarzowi prawo kierowania pytań do zarządu i
rady nadzorczej. Ułatwia to dziennikarzom wykonywanie zawodu, lecz nie usprawnia przebiegu
walnego zgromadzenia. Projekt zasady dotyczy natomiast sytuacji, gdy dziennikarz nie
uczestniczy w walnym zgromadzeniu akcjami i występuje w (bardziej naturalnym) charakterze
obserwatora przebiegu obrad. Rynek kapitałowy nie w pełni jeszcze zrozumiał, że media są jego
najlepszymi (a wkrótce może jedynymi) sprzymierzeńcami…

Tekst ogłoszony w miesięczniku „nasz Rynek Kapitałowy” nr 6-7 (czerwiec – lipiec) 2001.

Czytaj także:
2001.06.11 Walne zgromadzenie: o dobrą praktykę

Walne zgromadzenie: o dobrą praktykę [2001]

Pora zagospodarować ziemię niczyją między przepisami kodeksu a rozsądkiem i przyzwoitością!

motto:
‘Reguły handlu są świetne, ponieważ nie zostały
ustanowione przez żołnierzy, księży, urzędników
lub dworaków, ale przez samych kupców’

Denis Diderot, Podróż do Holandii, 1744

Debata o potrzebie właściwego porządku korporacyjnego (good corporate governance) została zainicjowana w świecie anglosaskim. Obecnie toczy ją większość krajów świata: niektóre z wewnętrznej potrzeby, inne za sprawą mody. Wiele krajów wypracowało własne, oryginalne i dostrojone do lokalnych warunków zbiory zasad dobrej praktyki różnych aspektów porządku korporacyjnego. Wiele innych przejęło zasady wypracowane gdzie indziej.

W poprzednim dziesięcioleciu debata dotyczyła spolegliwości zarządu i skuteczności nadzoru, a także przydatności biegłych rewidentów. Obecnie dochodzi do głosu zaniedbana dotąd tematyka walnego zgromadzenia. Wspomniane zbiory zasad dobrej praktyki dotyczą najczęściej nadzoru i stosunków między nadzorem a zarządem. Brakuje prób uporządkowania zasad praktyki walnych zgromadzeń.

PROROCTWO NA ŚCIANIE

Także w polskich spółkach walne zgromadzenia to festiwale złych obyczajów. Od świata różni nas zwłaszcza, że gwiazdą tych festiwali bywa – rzecz niesłychana! – Skarb Państwa. Od świata różnimy się także płytkością rynku. Płoszenie drobnych inwestorów z walnych zgromadzeń to zniechęcanie ich do rynku i pogrążanie go w martwocie. Zatrważająco niski udział inwestorów indywidualnych w walnych zgromadzeniach spółek publicznych to złowrogie proroctwo na ścianie: mane tekel fares…

Nie prawo jest temu winne! Kodeks spółek handlowych jest lepszy od swojego zgrzybiałego poprzednika, ale ustawodawca nie może rywalizować z uczestnikami rynku, kto kogo przechytrzy. Odczuwa się niedostatek zachowań nacechowanych zdrowym rozsądkiem, a zwłaszcza poczuciem przyzwoitości. Kodeks spółek handlowych, podobnie jak jego poprzednik, precyzyjnie reguluje procedurę zwołania walnego zgromadzenia, ale nie jego przebieg. Nie można ująć go zresztą w sformalizowane ramy, poddać szczegółowej regulacji, ponieważ walne zgromadzenie jest naturalnym miejscem współpracy i konfrontacji poszczególnych grup w akcjonariacie spółki. Ich interesy w spółce bywają odmienne, nierzadko przeciwstawne. Prawo wystarcza, gdy współpraca w gronie akcjonariatu spółki rozwija się harmonijnie; zawodzi w obliczu konfliktu, którego rozstrzygnięcie, albo przezwyciężenie, wymaga raczej dobrej woli i gotowości do współdziałania, niż precyzyjnych przepisów.

O POWOŁANIU NASZYCH CZASÓW

Jak przed blisko dwustu laty odkrywano szlachetne powołanie owych czasów do stanowienia i nauki prawa (Friedrich Carl von Savigny, 1814), tak dzisiaj należy ogłosić powołanie naszych czasów do krzewienia dobrej praktyki w spółkach i wokół nich. Im bowiem bardziej przejrzyste, uczciwe, zasady postępowania narzuci rynek jego uczestnikom, tym większe szanse na to, że na rynek napłyną inwestycje. Dobra praktyka kreuje pieniądze.

Impulsy zmierzające do zaszczepienia uczestnikom rynku nawyków dobrej praktyki nieprzypadkowo wychodzą od giełd. Racją istnienia giełd jest rozwój rynków, obecnie zagrożony. Po latach karnawału, wywołanego wzrostami cen akcji, świat wkracza w okres postu. Nie brak obaw, że może on trwać nawet ćwierć wieku! Dobra praktyka nie odwróci trendu, ale uważa się, że może znacznie złagodzić jego niekorzystne reperkusje.

Pierwszą redakcję proponowanego zbioru zasad dobrej praktyki walnego zgromadzenia przedstawiłem w maju uczestnikom konferencji zwołanej przez Giełdę Papierów Wartościowych. Pomysł został życzliwie przyjęty, ale po dyskusji nad projektem kilka zasad przeredagowałem. Obecnie są łagodniejsze, mniej krępujące dla spółek, które same decydują, czy warto je zaakceptować.

Przygotowanie i przebieg walnego zgromadzenia to tylko skromny wycinek dobrej praktyki rynku, czyli zjawiska, które można uznać za brakujące ogniwo łańcucha przemian polskiej transformacji. Inne aspekty tej problematyki (jak rola nadzoru w spółkach lub kształtowanie kultury obcowania większości z mniejszością) wypadnie podjąć wkrótce. Dobrze, że w Polsce dojrzewa stan umysłów sprzyjający Sprawie porządkowania zachowań na rynku. Dla urzeczywistnienia zasad dobrej praktyki ważniejszy od ich redakcji jest przecież klimat intelektualny.

POZA DOMENĄ PAŃSTWA I PRAWA

Prawo daje poszczególnym grupom (w tym większości i mniejszości) instrumenty ochrony ich interesów w spółce, lecz nie jest w stanie zapobiec nadużywaniu, lub niewłaściwemu używaniu, tych instrumentów. Nie można też zapobiec konfliktom na walnych zgromadzeniach, ale można je cywilizować. W miejscu, gdzie kończy się domena prawa – jest miejsce na dobrą praktykę. To jej zasady powinny rządzić przebiegiem walnego zgromadzenia. Lecz ani ich redakcja nie należy do ustawodawcy, ani ich egzekucja nie należy do państwa! Zdobędą one sobie mir tylko jeżeli zostaną ustalone i przyjęte przez środowiska gospodarcze, w formie swoistej umowy społecznej. Inspiracja do dyskusji nad dobrą praktyką i do ‘kodyfikowania’ jej zasad najczęściej wychodzi od giełdy. Taką twórczą rolę zaczyna giełda odgrywać i w Polsce.

Propozycje zasad dobrej praktyki należy formułować ostrożnie, z taktem i umiarem, a także z należytym poszanowaniem ekonomicznych aspektów proponowanych rozwiązań. Nie jest to przedsięwzięcie, ale proces, który zrazu dotknie zapewne zagadnień mniej kontrowersyjnych.

Inicjatywie tej szkodzą pomysły, iż przyszłe zasady dobrej praktyki ‘powinny być wpisane do kodeksu spółek handlowych’, albo rozwijać go, albo zawierać ‘wykładnię przepisów kodeksu’, bądź ‘wytyczne dla orzecznictwa’, lub operować sankcjami. Pomny tego, nie używam słowa ‘kodeks’ na określenie z natury płynnego, nieustannie doskonalonego zbioru zasad dobrej praktyki, i wstrzemięźliwie stosuję termin ‘kodyfikacja’

POSTĘP W GRANICACH PRAWA

W pierwszej kolejności warto dążyć do przyjęcia i stosowania zasad dobrej praktyki przez spółki publiczne, które same podporządkują się wyższym wymaganiom i surowszym rygorom. Zamysłu zebrania zasad dobrej praktyki porządku korporacyjnego (bądź kolejno poszczególnych aspektów tej dziedziny) nie należy traktować jako dążenia do uniformizacji spółek i ich zachowań. Przeciwnie: chodzi o stworzenie ram dla zachowania i dalszego rozwijania różnorodności spółek.

Poniższy katalog zawiera wstępną prezentację wybranych aspektów praktyki odbywania walnych zgromadzeń. Obejmuje on problemy, które można rozwiązać na gruncie prawa obowiązującego, natomiast pomija postulaty zmian ustawodawczych. Proponuję więc formułę ‘umiarkowanego postępu (w granicach prawa)’.

Nieuchronne zmiany prawa zapewne pociągną za sobą ewolucję standardów porządku korporacyjnego. Stąd obecnie nie podejmuję interesującego problemu aktywizacji udziału indywidualnych inwestorów w walnych zgromadzeniach poprzez umożliwienie im korespondencyjnego oddawania głosu za lub przeciw projektom uchwał rozpatrywanych przez walne zgromadzenie, szerokie upowszechnienie udzielania (także drogą elektroniczną!) pełnomocnictw, zwłaszcza osobom prawnym, wreszcie odbywanie walnych zgromadzeń w formie telekonferencji lub on–line.

PRZESZŁOŚĆ ODCIĘTA WĘŻYKIEM

Dyskusja nad wstępną redakcją zasad dobrej praktyki walnego zgromadzenia może prowadzić do uzupełnienia katalogu o sprawy niesłusznie pominięte, do skreślenia problemów, które nie powinny zostać objęte zasadami dobrej praktyki (lub nie powinny zostać objęte nimi obecnie), oraz wskazania kierunków, w jakich mają zmierzać rozwiązania poszczególnych problemów. Poddanych tu pod dyskusję propozycji zasad dobrej praktyki proszę nie odczytywać jako prób ingerencji w jakiekolwiek toczące się sprawy, albo osądu spraw toczących się w przeszłości. Lepiej ‘przeszłość odciąć grubą linią’ (lub wężykiem). Teraźniejszość także.

Proponowane tu zasady nawiązują do polskich realiów. Żadna nie została przepisana z zagranicznych zbiorów zasad corporate governance. Każdy kraj ma swoją specyfikę. Na przykład wykorzystywanie technik informatycznych do udostępniania akcjonariuszom informacji finansowych i materiałów na walne zgromadzenie, zalecane przez niektóre zbiory zasad – jest już w Polsce dumną rzeczywistością.

Bez względu na to, czy proponowane zasady zostaną zaakceptowane, inicjatywa spełni swoją rolę, jeżeli pobudzi w kręgach gospodarczych i prawniczych krytyczną refleksję nad stanem porządku na walnych zgromadzeniach i groźbą zagłady gatunku indywidualnych inwestorów.

I. Miejsce i pora walnego zgromadzenia
Wybór miejsca i pory ma wpływ na udział w zgromadzeniu drobnych akcjonariuszy, zwłaszcza z kręgu pracowników. Prawo dopuszcza: siedzibę spółki, miejscowość będącą siedzibą giełdy, inne miejsce wskazane w statucie. Statuty wskazują po kilka (lub więcej) odległych miejscowości.
• Propozycja: Walne zgromadzenie odbywa się w siedzibie spółki i zwoływane jest w porze dogodnej dla szerokiego kręgu potencjalnych uczestników zgromadzenia. Organ spółki zwołujący zgromadzenie uzasadnia odstępstwa od tych zasad.

II. Udział rady nadzorczej w przygotowaniu walnego zgromadzenia
Statuty spółek rozmaicie regulują kwestię zwoływania i przygotowania walnego zgromadzenia. Rada nadzorcza, pełniąc rolę filtru rozmaitych interesów w procesie ustalania porządku obrad i projektów uchwał walnego zgromadzenia, może usprawnić jego przebieg i działać tonizująco na społeczność akcjonariuszy spółki. Prawo nie wnika w kwestię udziału rady w przygotowaniu zgromadzenia, z wyjątkiem upoważnienia rady do zwołania zgromadzenia, jeżeli zarząd tego nie uczyni.
• Propozycja: Statut spółki upoważnia radę nadzorczą do opiniowania porządku obrad i projektów uchwał walnego zgromadzenia, z wyjątkiem wniosków zarządu o wyrażenie przez walne zgromadzenie zgody na dokonanie czynności, na jaką nie wyraziła zgody rada nadzorcza. Zarząd nie jest związany opiniami rady, lecz jeżeli nie kieruje się nimi – przedstawia zgromadzeniu uzasadnienie swojego stanowiska.

III. Odbywanie i sprawny przebieg zwołanych walnych zgromadzeń
Dla utrudnienia mniejszości egzekwowania jej praw, walne zgromadzenia zwołane na żądanie mniejszości podejmują uchwały o nieodbywaniu obrad lub grzęzną w proceduralnych zawiłościach. Prawo reguluje tryb zwołania walnego zgromadzenia operując milczącym domniemaniem, że zgromadzenia zwołuje się po to, by je odbyć.
• Propozycja: Większość nie przeciwdziała odbyciu walnego zgromadzenia zwołanego na żądanie mniejszości. Uczestnicy walnego zgromadzenie nie przeciwdziałają jego sprawnemu przebiegowi. Nie zarządza się bez potrzeby przerw w obradach.

IV. Termin walnych zgromadzeń zwoływanych na żądanie mniejszości
Prawo wyposaża mniejszość (dysponującą co najmniej jedną dziesiątą kapitału zakładowego, aczkolwiek statut spółki może obniżyć ten próg) w prawo żądania zwołania walnego zgromadzenia, ale nie rozstrzyga, na kiedy w takiej sytuacji spółka zwołuje walne zgromadzenie, co może prowadzić do nieuzasadnionego odwlekania walnego zgromadzenia.
• Propozycja: W przypadku zwoływania walnego zgromadzenia na żądanie mniejszości, jest on ono odbywane w terminie wyznaczonym w żądaniu, a jeżeli przeciwko temu terminowi przemawiają istotne przeszkody – w terminie umożliwiającym rozstrzygnięcie przez zgromadzenie spraw, których rozstrzygnięcie jest powodem żądania zwołania walnego zgromadzenia (chyba że żądanie jest nadużywane i ma oczywiste cechy nękania większości przez mniejszość).

V. Otwarcie walnego zgromadzenia
Otwarcie zgromadzenia jest formalnością, a otwierający ma jedno zadanie – doprowadzenie do wyboru przewodniczącego. Bywa wszakże, że otwierający czyni zamieszanie, składa niepotrzebne wnioski. Prawo (lub statut) wskazuje osobę otwierającą walne i zakłada, że następnym krokiem zgromadzenia jest wybór przewodniczącego.
• Propozycja: Otwierający walne zgromadzenie dąży do niezwłocznego wybrania przewodniczącego i czuwa nad sprawnym przebiegiem wyboru, powstrzymując się od jakichkolwiek innych rozstrzygnięć merytorycznych lub formalnych.

VI. Wybór przewodniczącego walnego zgromadzenia.
Przewodniczący może wywrzeć znaczny (w szczególności destrukcyjny) wpływ na przebieg zgromadzenia. Prawo wymaga jedynie, by przewodniczący był osobą uprawnioną do uczestnictwa w walnym zgromadzeniu, pomija zaś milczeniem kwestię jego kwalifikacji merytorycznych (znajomości prawa spółek, oraz spraw i prawa wewnętrznego spółki) i etycznych.
• Propozycja: Walne zgromadzenie wybiera przewodniczącego biorąc pod uwagę fachowe kwalifikacje kandydata. Walne zgromadzenie nie dokonuje wyboru zastępcy lub zastępców przewodniczącego. Jeżeli zarząd zgłasza kandydaturę na przewodniczącego – daje tym rękojmię, iż kandydat reprezentuje nie tylko wysokie kwalifikacje, lecz także znajomość statutu i spraw spółki, w tym spraw objętych porządkiem obrad, oraz projektów uchwał.

VII. Fachowość i bezstronność przewodniczącego walnego zgromadzenia
Prawo nie reguluje szczegółowo obowiązków i uprawnień przewodniczącego. Jego bezstronność sprzyja spółce i akcjonariatowi, usprawnia przebieg zgromadzenia.
• Propozycja: Przewodniczący sprawuje funkcję w sposób bezstronny, z należytą fachowością i starannością, mając na względzie sprawny przebieg obrad i poszanowanie praw mniejszości. Przewodniczący nie uczestniczy w poczynaniach zmierzających do utrudnienia albo opóźnienia przebiegu zgromadzenia, ani nie sprzyja im. Ponadto przewodniczący:
• nie uczestniczy w pracach komisji zgromadzenia, w tym komisji dla
sprawdzenia listy obecności;
• nie składa bez ważnych powodów rezygnacji ze swojej funkcji;
• nie opóźnia podpisania aktu notarialnego – protokołu walnego zgromadzenia.

VIII. Regulamin walnego zgromadzenia.
Prawo nie wymaga, by walne zgromadzenie uchwalało regulamin. Stąd rozmaitość praktyk: niektóre spółki odbywają zgromadzenia na podstawie regulaminu uchwalonego w przeszłości (zmiana nie jest dopuszczalna, skoro nie ogłoszono jej w porządku obrad), inne za każdym razem wnoszą pod obrady projekt regulaminu, najczęściej ten sam, przenoszony ze zgromadzenia na zgromadzenie. Regulamin często nie jest dostrojony do głosowania w formie elektronicznej. Instrukcje dotyczące głosowania elektronicznego, wydawane uczestnikom zgromadzenia przez firmę obsługującą aparaturę do głosowania, bywają bałamutne i wprowadzają w błąd, w szczególności co do głosowania podczas wyborów.
• Propozycja: Jeżeli walne zgromadzenie obraduje na podstawie stałego regulaminu, uczestnicy zgromadzenia otrzymują tekst obowiązującego regulaminu. Rewizja stałego regulaminu umieszczana jest w porządku obrad walnego zgromadzenia przynajmniej co 5 lat, a ponadto każdorazowo na wniosek akcjonariusza złożony na poprzednim walnym zgromadzeniu, bądź uwzględniony w żądaniu zwołania walnego zgromadzenia. Regulamin uwzględnia możliwość głosowania w formie elektronicznej i precyzuje, że przy obliczaniu wyników wyborów bierze się pod uwagę liczbę głosów oddanych na każdego z kandydatów, a nie różnicę między ilością głosów oddanych ‘tak” i ‘nie”, czyli za i przeciw poszczególnym kandydatom. Jeżeli w porządku obrad walnego zgromadzenia przewidziany jest wybór rady nadzorczej w drodze głosowania oddzielnymi grupami, zarząd przygotowuje projekt regulaminu walnego zgromadzenia, lub załącznika do regulaminu, określający tryb wyboru przewodniczących grup oraz procedurę obrad i wyborów w grupach.

IX. Przedkładanie przez radę nadzorczą walnemu zgromadzeniu corocznej oceny sytuacji i perspektyw spółki
Prawo wymaga jedynie, by rada nadzorcza sporządzała i przedkładała walnemu zgromadzeniu coroczne pisemne sprawozdanie z wyników oceny sprawozdania zarządu z działalności spółki oraz sprawozdania finansowego za rok ubiegły (w zakresie ich zgodności z księgami i dokumentami, jak i ze stanem faktycznym), oraz wniosków zarządu dotyczących podziału zysku albo pokrycia straty. Z rady nadzorczej zdjęty został obowiązek ‘badania’ tych dokumentów. W praktyce rady nadzorcze przedkładają walnym zgromadzeniom sprawozdania ze swojej działalności, wyliczające liczbę odbytych posiedzeń i (co w praktyce nie ma znaczenia) podjętych uchwał. Takie sprawozdania nie mają wartości merytorycznej i nie rysują akcjonariuszom obrazu spółki.
• Propozycja: Rada nadzorcza corocznie przedkłada walnemu zgromadzeniu zwięzłą ocenę sytuacji i perspektyw spółki.

X. Udostępnianie uczestnikom walnego zgromadzenia ‘raportu (sprawozdania rocznego’
Większość spółek publicznych, oraz wiele innych spółek akcyjnych regularnie wydaje ‘raporty (sprawozdania) roczne’ i udostępnia je m.in. uczestnikom walnego zgromadzenia. Jest to praktyka warta upowszechnienia.
• Propozycja: Spółki publiczne wydają i udostępniają uczestnikom zwyczajnych walnych zgromadzeń ‘raporty (sprawozdania) roczne’.

XI. Zawartość i układ ‘raportów (sprawozdań) rocznych’
‘Raporty (sprawozdania) roczne’ charakteryzują się dowolnością zawartości i układu, co utrudnia analizę i porównanie ogłaszanych danych.
• Propozycja: Redakcja zasady dotyczącej zawartości i układu ‘raportów (sprawozdań) rocznych’ może zostać zaproponowana po konsultacjach m.in. z GPW, KPWiG, Fundacją Rozwoju Rachunkowości itd. Proponuję, by zasada uwzględniła, iż w raportach ‘(sprawozdaniach) rocznych’ spółek publicznych, zamieszcza się:
• dokonaną przez radę nadzorczą ocenę sytuacji i perspektyw spółki;
• stanowisko, określające stosunek spółki do przestrzegania zasad dobrej praktyki porządku korporacyjnego, wraz z uzasadnieniem odstępstw od tych zasad.

XII. Udzielanie akcjonariuszom informacji przez zarząd i radę nadzorczą
Prawo dopuszcza żądania akcjonariuszy w sprawie udzielania im, podczas obrad walnego zgromadzenia, informacji dotyczących spółki, jeżeli jest to uzasadnione dla sprawy objętej porządkiem obrad. Obowiązek udzielania informacji spoczywa na zarządzie, który jednak w określonych w przepisach sytuacjach powinien odmówić informacji. Rada nadzorcza nie jest zobowiązana do udzielania informacji akcjonariuszom.
• Propozycja: Na żądanie akcjonariusza, zarząd udostępnia walnemu zgromadzeniu szczegółowe informacje o wysokości wynagrodzenia członków zarządu i rady nadzorczej, natomiast rada nadzorcza, jeżeli jest organem ustalającym wynagrodzenia zarządu, uzasadnia przed walnym zgromadzeniem przyjęte przez nią zasady wynagradzania zarządu i wysokość tych wynagrodzeń.

XIII. Udział członków zarządu i rady nadzorczej w walnym zgromadzeniu
Kodeks przyznaje członkom zarządu i rady nadzorczej ‘prawo uczestniczenia’ w walnym zgromadzeniu, acz nie nakłada na nich takiego obowiązku. Nieobecność członków zarządu, bądź brak należytej reprezentacji rady nadzorczej podczas obrad walnego zgromadzenia może utrudnić wyjaśnienie spraw stawianych na porządku obrad.
• Propozycja: Członkowie zarządu i rady nadzorczej biorą udział w walnym zgromadzeniu. Uczestnicy zgromadzenia mogą żądać podania im do wiadomości przyczyn nieobecności poszczególnych członków zarządu i rady nadzorczej na zgromadzeniu.

XIV. Rola notariusza na walnym zgromadzeniu
Prawo jest w tej kwestii enigmatyczne, a praktyka niejednolita. Niektórzy notariusze ograniczają się do biernego protokołowania uchwał i liczby głosów oddanych za nimi, oraz zgłoszonych sprzeciwów. Z kolei niektóre spółki powierzają przewodniczenie walnemu zgromadzeniu osobie nie dysponującej fachowymi kwalifikacjami i oczekują, że notariusz będzie kontrolować przebieg i wyniki zgromadzenia, biorąc odpowiedzialność za legalność rozstrzygnięć proceduralnych i treść podejmowanych uchwał.
• Propozycja: Redakcja zasady dotyczącej roli notariusza na walnym zgromadzeniu może zostać zaproponowana dopiero po konsultacjach z samorządem notarialnym. Proponuję, by zasada uwzględniła, iż:
• notariusz nie jest angażowany w rozstrzyganie sporów proceduralnych oraz wątpliwości formalno-prawnych i merytorycznych;
• jeżeli jednak – w opinii notariusza – walne zgromadzenie zmierza ku naruszeniu statutu lub ustawy, mogącego skutkować uchyleniem uchwały lub stwierdzeniem jej nieważności, informuje on zawczasu uczestników zgromadzenia o konsekwencjach takiego naruszenia

XV. Obecność dziennikarzy na walnych zgromadzeniach
Przebieg walnego zgromadzenia spółki publicznej jest tematem budzącym szerokie zainteresowanie społeczne, wykraczające poza krąg akcjonariatu spółki. Stąd zainteresowanie mediów przebiegiem i wynikami walnego zgromadzenia, a nawet jego atmosferą.
• Propozycja: Dopuszcza się obecność dziennikarzy na walnym zgromadzeniu spółki publicznej. Spółka może wprowadzić wymóg wcześniejszej akredytacji dziennikarzy, ale nie odmawia akredytacji i nie pobiera za nią opłat. Dziennikarze obsługujący walne zgromadzenie otrzymują materiały udostępniane akcjonariuszom. Filmowanie lub nagrywanie przebiegu walnego zgromadzenia w całości lub we fragmentach, za pomocą jakiejkolwiek techniki, dopuszczalne jest za zgodą przewodniczącego walnego zgromadzenia, natomiast nie są dopuszczalne jakiekolwiek inne utrudnienia obrad. Przewodniczący walnego zgromadzenia może także dopuścić obecność na zgromadzeniu innych osób.

Tekst, ogłoszony 11 czerwca 2001 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka, powstał na podstawie materiału przedłożonego pod obrady „V Forum Corporate Governance – Walne zgromadzenie. Standardy dobrej praktyki” (Giełda Papierów Wartościowych, 24–25 maja 2001 r.).

Czytaj także: 2001.06.15 zasady dobrej praktyki walnego zgromadzenie (II redakcja projektu)
– są tam zwięzłe komentarze do poszczególnych zasad.

Opakowanie zastępcze [2000]

Spółkom opłaca się wydawać sprawozdania roczne, dbać o ich wartość merytoryczną i poziom estetyczny.

O spółce świadczy jej wynik. Jest to stwierdzenie nazbyt oczywiste, by mogło być jednoznaczne. Wiadomo, że wynik nie ma czasu teraźniejszego, jedynie przeszły i przyszły. Który z nich dominuje nad wizerunkiem spółki? Przeszły jest faktem, przyszły obietnicą; przeszły historią, przyszły niewiadomą. Dlatego inwestorom nie wystarcza poznać wynik spółki, względnie także opinię i raport biegłego rewidenta z badania tego wyniku. Dopiero kompetentna interpretacja wyniku tchnie życie w suche liczby. Inwestor sam dokonuje takiej interpretacji, lecz potrzebuje do niej wielu danych. Jednym ze źródeł bywa raport roczny, przez eleganckie spółki nazywany sprawozdaniem rocznym.

Od sprawozdania rocznego nie można oczekiwać rewelacji. Sprawozdanie finansowe spółki i sprawozdanie zarządu można wcześniej poznać z innych źródeł. Cała reszta jest opakowaniem. Lecz wiadomo, że opakowanie ma wyjątkowe znaczenie. Wywiera ono istotny wpływ na to, jak towar jest postrzegany, a także czy znajdzie nabywcę. Spółki, nawet publiczne, nie są obowiązane wydawać pokaźne, kosztowne, nierzadko bardzo szykowne tomy sprawozdań rocznych. Zatem niektóre spółki sprawozdań nie wydają. Czyli nie dbają o to, by swój wynik właściwie opakować. Puszczają go w obieg luzem, jak na jarmarku chłop sprzedaje wprost do ręki czerpane z beczki ogórki kiszone.

Warto zachęcać spółki do ogłaszania sprawozdań. Za rzetelne i klarowne sprawozdania z czasem nagrodzi je rynek. Już teraz za najlepsze sprawozdania doroczne nagrody przyznaje Fundacja Rozwoju Rachunkowości. Należy się jej uznanie za znakomity pomysł, sprzyjający krzewieniu na rynku najlepszych obyczajów i porządku korporacyjnego. W ubiegłorocznej, pierwszej edycji konkursu, zwyciężyło sprawozdanie Banku Handlowego w Warszawie. Tegorocznym laureatem jest Bank Pekao. Drugie miejsce przypadło Wielkopolskiemu Bankowi Kredytowemu, trzecie – Bankowi Rozwoju Eksportu. Przyznano też wyróżnienia za wartość informacyjną sprawozdania zarządu, zastosowane zasady rachunkowości oraz wartość informacyjną i marketingową sprawozdania finansowego.

Dobrze opracowane i elegancko wydane sprawozdanie roczne przydaje spółce wartości, ponieważ pomaga ocenić jej przeszły wynik, bieżącą sytuację i perspektywy rozwoju. Polskie sprawozdania jeszcze daleko odbiegają od światowych standardów. Posłania przewodniczących rad nadzorczych i prezesów zarządów bywają jeszcze sztampowe i nudne (na najważniejszych rynkach prowadzone są klasyfikacje oceniające wartość informacyjną listów władz spółki do akcjonariuszy), bowiem nie odsłaniają tego, co najważniejsze, czyli strategii spółki. Mało w nich faktów, dużo lukru.

Nie może budzić zdziwienia, że w konkursie na najlepsze sprawozdanie wśród polskich spółek publicznych zdecydowanie zwyciężają banki. Wprawdzie trzej tegoroczni laureaci to banki z udziałem inwestorów strategicznych z pierwszej światowej ligi, lecz ocenione najwyżej sprawozdanie Banku Pekao utrzymane jest w dobrej tradycji sprawozdań z lat poprzednich, kiedy nikt jeszcze nie wiedział, kto dostanie ten bank w swoje ręce. Co ważne: wszystkie trzy banki mają zostały nagrodzone za sprawozdanie z roku szczególnie dla nich trudnego. Bank Pekao mozolnie scalał cztery różne banki w jeden, WBK zręcznie torował drogę swojemu inwestorowi do przejęcia Banku Zachodniego, BRE poniósł fiasko w staraniach o dobrze pomyślaną, korzystną dla rynku, lecz niemiłą oszołomom fuzję z Bankiem Handlowym.

Świat przywiązuje coraz większe znaczenie nie tylko do wymowy zawartych w sprawozdaniach kolumn liczb – także do słów, oszczędnie i prawdziwie towarzyszących liczbom. Składają je artyści. Przywiązany do branżowego lub środowiskowego żargonu urzędnik lub finansista nie potrafi jasno i skutecznie komunikować się z inwestorami. Ze względu na potrzebę dochowania wierności faktom nie można powierzyć opracowania tekstu bezwstydnym specjalistom od reklamy. Zatrudnia się do tego świetne pióra, i to wcale nie anonimowo. Na przykład autorem obszernego i ciekawego rozdziału sprawozdania spółki DaimlerChrysler za 1999 r. jest pisarz Paul Bell.

Na tle światowej praktyki, sprawozdania polskich spółek wyróżniają się wartością estetyczną. Sprawozdanie jest bowiem jak mężczyzna z piosenki Jacka Fedorowicza – nie musi być piękne, chociaż wcale nie szkodzi, gdy jest. Do najpiękniejszych tradycyjnie należą kolejne tomy rocznych sprawozdań obu Hestii. Bank Pekao pochwalił się prawdziwym klejnotem – pieczołowicie restaurowanym oddziałem przy Szpitalnej w Krakowie, z pięknym witrażem samego Józefa Mehoffera. Można wydać sprawozdanie pozbawione akcentów artystycznych, ale przy innych, wspaniałych, będzie ono wyglądało jak przaśne opakowanie zastępcze…

Tekst ogłoszony 16 października 2000 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka