Archiwa tagu: transmisja posiedzenia

Pomysł zrodzony z rozpaczy: transmitowanie na żywo posiedzenia rady dyrektorów

• Głośne skandale korporacyjne dotkliwie godzą w zaufanie do rynku kapitałowego, spółek i ich organów;
• Na anglosaskich rynkach przeważa przekonanie, że jakość pracy i dokonania rad dyrektorów dalece odbiegają od oczekiwań akcjonariatu;
• Obok wynagrodzeń dyrektorów i różnorodności składu rad krytyczne oceny budzą procesy ewaluacji pracy rad i zdawkowe sprawozdania o ich wynikach;
• Zwiększa się nacisk na spółki na rzecz zwiększania przejrzystości prac i odpowiedzialności dyrektorów.

Przez rynki kapitałowe przechodzi kolejna fala niewiarygodnych afer: Stany Zjednoczone żyją procesem założycielki Theranos, Inc., Elizabeth Holmes i jej wspólnika, Wielka Brytania kipi z oburzenia na dyrektorów upadłego kombinatu Carillion, my żyjemy przypadkiem Getback SA, jej prezesa (już aresztowanego) i rady nadzorczej. W tej atmosferze rodzą się rozmaite pomysły zmierzające ku poprawie corporate governance. Jednym z nich, poniekąd rozpaczliwym, jest transmitowanie na żywo posiedzenia (posiedzeń?) rady dyrektorów. Zgłosił go właśnie, na platformie cenionego magazynu Board Agenda, Kieran Moynihan, partner zarządzający firmy Board Excellence doskonalącej kwalifikacje członków rad dyrektorów w Zjednoczonym Królestwie i Irlandii.

Moynihan sądzi, że dążenie ku poprawie pracy rad wymaga radykalnych rozwiązań. Zwraca on uwagę na niskie standardy etyczne rad dyrektorów i narastające niezadowolenie akcjonariuszy w kwestii wynagrodzeń piastunów spółek. Uważa się, że rady nie wykazują należytej staranności w działaniach na rzecz interesów akcjonariuszy i interesariuszy. Kryzys sięga głębiej, o czym ma świadczyć inicjatywa brytyjskiego rządu podjęcia gruntownego przeglądu działalności i dokonań Financial Reporting Council.

Rośnie nacisk na wzbogacanie różnorodności rad, nie tylko pod względem płci dyrektorów, także ich wieku i bogactwa stylów myślenia – pisze Moynihan. Zwraca przy tym uwagę, że akcjonariusze nie mają wglądu do wyników ewaluacji rad. W raportach rocznych znajdują się zazwyczaj krótkie formułki o tym, że ewaluacja, a jakże, została przeprowadzona, jakieś tam drobiazgi zauważono i skrzętnie naprawiono, ale w ogóle wszystko jest w porządku. Moynihan postuluje udostępnianie akcjonariuszom wyników oceny rad, albo przynajmniej ich obszernych streszczeń. Zaś idąc dalej – przedstawia hipotetyczny scenariusz dostępnej dla akcjonariuszy prowadzonej na żywo transmisji posiedzenia rady dyrektorów.

Dzięki transmisji akcjonariusze mogliby ocenić jakość przygotowań posiedzenia rady, przebieg dyskusji, wkład rady w procesy zarządzania ryzykiem, zaangażowanie dyrektorów w sprawy spółki, przywództwo przewodniczącego rady, współpracę CEO z dyrektorami niewykonawczymi, poszanowanie przez radę interesów akcjonariuszy i interesariuszy, wkład poszczególnych dyrektorów w prace rady oraz jakość pracy zespołowej. Po analizie transmisji akcjonariusze mogliby głosować, czy zachować radę w obecnym składzie, czy ją zmienić; czy zachować poszczególnych dyrektorów, czy zastąpić ich nowymi. Po każdym posiedzeniu mieliby tak głosować? Podobno uczestnicy warsztatów poświęconych doskonaleniu kwalifikacji dyrektorów spółek brytyjskich i irlandzkich przyklaskują pomysłowi transmisji posiedzeń rady (!?). Czy zorganizują pokazówkę?

Przez wiele lat zajmowałem się na polskim rynku tym samym, czym Moynihan zajmuje się na rynkach brytyjskim i irlandzkim: usiłowaniami ku doskonaleniu kwalifikacji członków rad nadzorczych i techniki prac rady. Takich pomysłów nie propagowałem. Nie propagowałem także idei dokonywania przez rady nadzorcze samooceny ich pracy. Delikatne sugestie dotyczące powierzania oceny pracy rad zewnętrznym specjalistom spotykały się z mocną krytyką. U nas panuje przekonanie, że członkostwo rady nadzorczej daje patent na mądrość, prawość i doskonałość.

W Polsce jeszcze nie wszystkie duże spółki publiczne transmitują przebieg walnych zgromadzeń, przeto do transmisji posiedzeń rad droga byłaby daleka. Niemniej liczne spółki praktykują nagrywanie posiedzeń rad nadzorczych w formacie audio. Podobno na wewnętrzny użytek rady nadzorczej (ciekaw jestem, jaki?), ale zapewne w kilku co bardziej strategicznych spółkach z nagrań korzystają także służby specjalne – swoiści polscy interesariusze. Z relacji prasowych wiadomo, że przed laty w niektórych spółkach (Bank Przemysłowo-Handlowy, PZU) wykryto w salach obrad rad nadzorczych urządzenia podsłuchowe: widać ciekawscy prezesi, których nie dopuszczano do udziału w posiedzeniach rady, korzystali z transmisji online.

Od lat twierdzę, że dobrze zorganizowana rada nadzorcza wykonuje znaczną część swoich obowiązków poza posiedzeniami. Gdyby kiedyś posiedzenia rad miały być transmitowane, jeszcze bardziej ożywiłoby to prace rad poza posiedzeniami. Wszelako dostrzegam potrzebę złożenia tu deklaracji: jestem przeciwko transmitowaniu posiedzeń rad nadzorczych. Oraz przeciwko ich nagrywaniu. Owocem pracy rady są jej uchwały, należycie zaprotokołowane (czyli zamieszczone w protokole, nie w załącznikach do niego).

Czytaj także:

2015.01.20 PYTAQ (I) O protokołach z taśmy
i przywołane tam teksty