Archiwa tagu: zdanie odrębne

O potrzebie kanonu etykiety rady nadzorczej

„Osobliwa etykieta podpowiada, by głosować tak, jak pozostali” – niech cytat z tekstu sprzed lat posłuży za punkt wyjścia do rozważań o potrzebie kanonu etykiety rady nadzorczej. Z różnych przyczyn członkowie rad nadzorczych najczęściej głosują jednomyślnie. Jedni sądzą, że po prostu tak wypada, drudzy nie mają własnego zdania i wolą naśladować pozostałych, inni wprawdzie mają wątpliwości, ale nie mają odwagi ich podnieść, jeszcze inni nie wiedzą, że głosując przeciw i zgłaszając zdanie odrębne mogą zasłonić się przed odpowiedzialnością za negatywne następstwa przegłosowanej uchwały. Przekonanie, że radom nadzorczym przystoi jednomyślność, nie jest niczym uzasadnione. Jednomyślność wcale nie jest twórcza, nie jest żadną wartością. W radzie nadzorczej powinny znaleźć wyraz różne interesy i punkty widzenia – dlatego rady są wieloosobowe. Opowiadam się za upowszechnieniem poglądu, że wyłamanie się członka rady z jednomyślności, głosowanie wbrew pozostałym, nawet wniesienie zdania odrębnego – nie jest naruszeniem etykiety, mieści się w pełni w dobrych obyczajach.

Upadł poprzedni ustrój państwa, ale pozostał po nim, nawet ulega wzmożeniu, pęd ku tajności wszystkiego, co powinno zostać ujawnione. Formuła tajnych głosowań na posiedzeniach rady nadzorczej bywa nadużywana. Piszę „na posiedzeniach”, ponieważ głosowania poza posiedzeniami z natury rzeczy nie mogą być tajne. Nie znam racjonalnych argumentów za utajnianiem głosowań w radzie nadzorczej, gdzie różnice zdań mogą okazać się twórcze. Pragniemy wzbogacenia rady nadzorczej różnorodnością, ale nie chodzi o propagowanie różnicy między mężczyzną i kobietą, wierzącym i niewierzącą, kompetentną i niekompetentnym, lecz o korzyści płynące z różnorodność poglądów na temat spółki, modelu jej działania, strategii i rozwoju. Uwidocznienie tych różnic in foro interno (czyli na użytek wewnętrzny) powinno przysłużyć się spółce. Opowiadam się za poglądem, że dobre obyczaje nie wymagają tajności głosowań w radzie nadzorczej.

Wskazane jest natomiast zachowanie przez członków rady nadzorczej pełnej poufności względem informacji wrażliwych, mogących wyrządzić szkodę spółce lub osobom z nią związanym, względnie osłabić konkurencyjność spółki lub w inny sposób zaszkodzić jej interesom. Wskazane jest powstrzymywanie się przez członków rady nadzorczej (z wyjątkiem, w pewnych sytuacjach, przewodniczącego) od występowania w imieniu spółki, albo na jej temat. Reprezentowanie spółki należy do zarządu.

Etykieta może też wzbogacić dyskusję w radzie nadzorczej. Nie jest naruszeniem etykiety zadawanie trudnych pytań, żądanie dokumentowania odpowiedzi, względnie inne zachowania podejmowane w interesie spółki lub jej akcjonariusza/y. Stanowczo obstaję przy poglądzie, że nie zachodzi potrzeba protokołowania dyskusji w radzie nadzorczej. Ważne jest nie to, co kto powiedział, ale jak głosował oraz, ewentualnie, jak uzasadnił zdanie odrębne wobec wyniku głosowania. Niemniej skłonny jestem dopuścić zamieszczanie w protokole treści pytań kierowanych do zarządu – i udzielanych na nie odpowiedzi. Albowiem protokół rady jest jak czarna skrzynka w samolocie: sięga się do niego wtedy, gdy doszło do katastrofy.

Powyższe uwagi na temat kanonu etykiety rady nadzorczej chciałbym w przyszłości rozwinąć i poddać pod dyskusję społeczności corporate governance, w szczególności członków rad nadzorczych. Sam kiedyś miałem bogatą praktykę w radach, lecz zaprzestałem jej, od kiedy wszystkie siły poświęciłem Polskiemu Instytutowi Dyrektorów (co nie uchroniło go przed zapaścią jakiś czas po moim przejściu na emeryturę). Lepiej przecież, by to nasze środowisko wypracowało kanon etykiety rad, niż by to państwo miało przy nim majstrować. Ma ono tę cechę, że uważa się za nieomylne, a regulować chce wszystko, zwłaszcza to, co regulacji nie wymaga.

Nie jest przedmiotem etykiety rady nadzorczej lub jej członków ustanowiony przez prawo obowiązek należytej staranności. Ani płynący wprost z prawa obowiązek członka rady udziału w jej pracach. Niemniej niektóre wyzwania, jak cyberbezpieczeństwa spółki i rady nadzorczej, sztuczna inteligencja, zarządzanie ryzykiem – wymagają solidnych przemyśleń.

Czytaj także:
2000.06.26 Tajny protokół
2013.08.28 Przewodniczący RN: etykieta
2014.09.22 Zdanie bez dwóch zdań
2015.06.26 Choćby cię turlano w kadzi…

Zdanie bez dwóch zdań

Wymóg ujawniania powodów zgłaszania zdania odrębnego może zniechęcić członków rad nadzorczych do korzystania z tego instrumentu, co nikomu nie wyjdzie na dobre.

Przepis Ksh o protokole zarządu lub rady nadzorczej spółki akcyjnej głosi, że powinien on zawierać m.in. zgłoszone zdania odrębne. Z natury spółki akcyjnej wynika, że zdania odrębne mogą wnosić ci spośród członków zarządu lub rady nadzorczej, którzy uczestniczyli w głosowaniu powziętej uchwały i oddali ważne głosy przeciw niej. Dokumenty ustrojowe niektórych spółek notowanych na GPW dopuszczają, oprócz zdania odrębnego, „nadesłane później sprzeciwy nieobecnych” na posiedzeniu. Takie niedorzeczności źle świadczą o polskim rynku.

Prawo nie określa, jaka jest funkcja zdania odrębnego. Niektórzy komentatorzy stoją na stanowisku, że „może” ono ważyć na odpowiedzialności składającego votum separatum za skutki oprotestowanej uchwały. Lecz w obliczu braku orzecznictwa wpływ zdania odrębnego na odpowiedzialność prawną nie jest jasny, gdyż członkowie organów spółki zazwyczaj nie są rozliczani przez sądy z wyrządzanych jej szkód. Niemniej należy założyć, że złożenie zdania odrębnego korzystnie wpłynie na sytuację procesową piastuna spółki powołanego do odpowiedzialności za negatywne skutki uchwały, przeciwko której głosował, i odciął się od większości, która uchwałę poparła. O znaczeniu zdania odrębnego dla odpowiedzialności organizacyjnej trudno cokolwiek stwierdzić, ponieważ absolutoria udzielane są piastunom spółki, bądź nie, podług widzimisię akcjonariuszy.

Prawo nie określa także, jaką formę ma przybrać zdanie odrębne. W powszechnej praktyce sądowej votum separatum to obszerny często elaborat, w którym członek składu orzekającego wyłuszcza powody odmiennego stanowiska i uzasadnia je; bywa, że zdanie odrębne przeważy w wyższej instancji, bywa także, że zostaje ono szeroko uznane za dzieło sztuki prawniczej zyskując znaczny wpływ na przyszłe orzecznictwo. Lecz czy od członka zarządu lub rady nadzorczej można wymagać elaboratu? Odpowiedzi nie ułatwia fakt, że ogromna większość piastunów polskich spółek w życiu zdania odrębnego nie tylko nie składała, lecz nawet nie widziała – tak rzadko bywa ono stosowane. W zarządach i radach nadzorczych panuje zwyczajowa jednomyślność. Osobliwa etykieta podpowiada, by głosować tak, jak pozostali; zaś oportunizm przestrzega przed wychylaniem się z odmiennym stanowiskiem.

Zdanie odrębne jest jednym z narzędzi krzewienia corporate governance. Służy ono ochronie interesów spółki przed godzącymi w nie uchwałami zarządu lub rady nadzorczej. Dobre praktyki spółek notowanych na GPW zachęcają członków rady nadzorczej do zgłaszania zdań odrębnych w przypadku uznania, że decyzja rady nadzorczej stoi w sprzeczności z interesem spółki. Adresatami tej wskazówki są w szczególności ci członkowie rady, którzy utożsamiają się ze stanowiskiem mniejszości.

Do korzystania przez członków rady nadzorczej z instytucji zdania odrębnego zachęcają także wydane przez KNF zasady ładu korporacyjnego dla instytucji nadzorowanych. Przewidują one jednak, by w protokole rady zamieszczać nie tylko informacje o zgłaszaniu przez jej członków zdań odrębnych, a ponadto „powody zgłoszenia”. Lecz prawo nie wymaga, by członek organu spółki zgłaszając zdanie odrębne wyjaśniał, dlaczego tak postąpił, jakie kierowały nim powody, jakimi argumentami wsparł swoje rozumowanie. Od członka rady nadzorczej wymaga się dołożenia staranności wynikającej z zawodowego charakteru jego działalności. Otóż przejawem profesjonalizmu będzie zgłoszenie przezeń zdania odrębnego do uchwały, którą uważa on za sprzeczną z prawem lub statutem, godzącą w interes spółki, mającą na celu pokrzywdzenie akcjonariuszy. Nie należy natomiast wymagać, by członek rady przedstawiał uzasadnienie zdania odrębnego, ani wyłuszczał powody omawianej tu czynności.

Stawiany przez KNF wymóg ogłaszania powodów zgłoszenia zdania odrębnego nie ma podstawy prawnej. Wspomniany dokument – Zasady ładu korporacyjnego dla instytucji nadzorowanych – jest tu przejawem fantazji poprawiania obowiązującego prawa instrukcją słaną przez urząd na rynek. Instrukcją, której brak umocowania w przepisach. Za to wspartą zapowiedzią, że jej stosowanie będzie brane pod uwagę w procesie badania i oceny instytucji nadzorowanych. Ciekaw jestem reakcji KNF gdy członek rady nadzorczej podmiotu nadzorowanego przez Komisję nie wyjawi powodów zgłoszenia zdania odrębnego. Czy będzie on pokarany?

Wymóg ujawniania powodów zgłaszania zdania odrębnego może zniechęcić członków rad nadzorczych do korzystania z tego instrumentu, co nikomu nie wyjdzie na dobre. Są w radach nadzorczych ludzie światli, gotowi błyskotliwie uzasadnić zgłoszone zdanie odrębne. Lecz są też członkowie rad, którym brak doświadczenia, wykształcenia, lub kwalifikacji, na przykład działacze związkowi wybrani przez załogę. Nie należy stawiać im wymogów ponad ich możliwości.

Zgłoszenie zdania odrębnego bezwzględnie powinno zostać uwzględnione w protokole. Jeżeli zgłaszający ad hoc sformułuje uzasadnienie swojego stanowiska, także ono powinno zostać zaprotokołowane. Przed odnotowaniem w protokole faktu wniesienia zdania odrębnego przez imiennie oznaczonego członka rady nie chroni zarządzenie tajności głosowania nad uchwałą, zresztą w radzie nadzorczej tajne głosowanie rzadko miewa sens. Zdanie odrębne można zgłosić po głosowaniu przeprowadzonym na posiedzeniu i poza posiedzeniem, w trybie korespondencyjnym lub przy użyciu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Wszystko to przemawia za przyjęciem, że ujawnianie powodów zgłaszania zdania odrębnego nie jest konieczne, a samo zdanie odrębne powinno być bez dwóch zdań klarowne, jednoznaczne.

Tekst ukazał się 22 września 2014 r. w Gazecie Giełdy PARKIET

Głos kulawy i szkodliwy

Głos wstrzymujący jest traktowany przy ustalaniu większości podobnie jak głos przeciw, ale nie daje on przywilejów związanych z głosowaniem przeciw.

Molierowski („Mieszczanin szlachcicem”) Monsieur Jourdain nie wiedział, że od 40 lat mówi prozą. Dzisiaj niejeden uczestnik obrotu gospodarczego nie wie, że wstrzymując się od głosu, przecież głosuje. Pierwszy był nuworyszem, drugiemu brak obycia w głosowaniach w organach spółek handlowych. Pierwszy nie znał manier, drugi nie zna prawa. Kodeks spółek handlowych stanowi, że głos „wstrzymujący się” jest głosem oddanym, podobnie jak głosy „za” i „przeciw”. Jako głos oddany, głos wstrzymujący jest traktowany przy ustalaniu większości podobnie jak głos przeciw, ale nie daje on przywilejów związanych z głosowaniem przeciw. Z tego względu jest głosem kulawym. A z racji braku u głosującego świadomości skutku takiego głosu – jest on nadto zjawiskiem szkodliwym.Jeżeli przepis wymaga bezwzględnej większości głosów jako warunku powzięcia uchwały (czyli arytmetycznej przewagi głosów za nad sumą głosów przeciw i wstrzymujących się), głos wstrzymujący się będzie liczony na równi z głosem przeciw, ale postawi wstrzymującego się w gorszej sytuacji prawnej niż głosującego przeciw.

Kto w organach spółki akcyjnej głosuje przeciw, nabywa związane z tym przywileje. Głos oddany przeciwko uchwale powziętej przez walne zgromadzenie uprawnia głosującego do żądania zaprotokołowania sprzeciwu, co otwiera drogę do wytoczenia powództwa o uchylenie uchwały lub stwierdzenie jej nieważności. Głos wstrzymujący się zostanie policzony przy ustalaniu większości na równi z głosem przeciw, lecz nie da podstawy do zgłoszenia sprzeciwu. Głos oddany przeciwko uchwale zarządu lub rady nadzorczej uprawnia głosującego do zgłoszenia zdania odrębnego, które zostanie zaprotokołowane. Funkcją zdania odrębnego jest wyłączenie głosującego przeciwko uchwale od odpowiedzialności za negatywne następstwa uchwały. Głos wstrzymujący się zostanie policzony przy ustalaniu większości na równi z głosem przeciw, lecz nie daje podstaw do zgłoszenia zdania odrębnego i wyłączenia odpowiedzialności. Innymi słowy: kto wstrzymuje się od głosu, oddaje w istocie głos przeciw, ale niepełnoprawny, bo pozbawiony praw płynących z głosu oddanego przeciw, nawet niepełnosprawny, kulawy.

Iks mówi: Nie chciałem wpływać na wynik głosowania, więc wstrzymałem się od głosu.Nieprawda, wpłynął na wynik, ponieważ uczestniczył w głosowaniu i oddał ważny głos – tyle, że wstrzymujący się. Głos został policzony i, wbrew intencji Iksa, arytmetycznie potraktowany jako głos przeciw. Iks jest członkiem rady nadzorczej jednej z najważniejszych spółek w Polsce, ale nie zna przepisów; akurat pod tym względem zalicza się do większości. Ygrek mówi: byłem przeciwko podjęciu tej uchwały i ostro gardłowałem, ale inni milczeli, więc kiedy przyszło do głosowania, wstrzymałem się, bo u nas w zarządzie nikt nigdy nie
głosował przeciw prezesowi. A teraz akcjonariusze wnoszą przeciwko nam wszystkim powództwo o naprawienie szkody; mnie chyba powinni dać spokój, skoro nie byłem za.

Ygrek dwakroć nie ma racji. Nie liczy się, co mówił na posiedzeniu zarządu, a tylko jak głosował; zresztą protokół zarządu nie zawarł (słusznie!) przebiegu dyskusji, skoro nic z niej nie wynika. Głos wstrzymujący się nie zwalnia od odpowiedzialności. Kto pragnie uniknąć wpływu na wynik głosowania, niech nie bierze w nim udziału, nie głosuje. Uczestnik walnego zgromadzenia może na czas takiego głosowania wyrejestrować akcje, członek zarządu lub rady nadzorczej może na czas takiego głosowania opuścić salę obrad i żądać zaznaczenia tego w protokole.

Nie znam argumentów przemawiających za oddaniem głosu wstrzymującego się. W polityce taka sytuacja oznacza niemy sprzeciw, tak postąpili posłowie koła Znak podczas głosowania w 1976 r. nad poprawkami do Konstytucji PRL. W spółce akcyjnej sprzeciw wcale nie musi być niemy, zarówno akcjonariusz uczestniczący w walnym zgromadzeniu, jak członek zarządu lub rady nadzorczej uczestniczący w głosowaniu, może skorzystać z instrumentu prawnego wspierającego jego indywidualny sprzeciw.

Głośny był niegdyś opisany w Parkiecie głosowania nad absolutorium dla prezesa notowanej na GPW spółki z większościowym udziałem Skarbu Państwa. Inwestorzy instytucjonalni głosowali za absolutorium (wkrótce wyszło na jaw, że niesłusznie, ponieważ prezes spółki sprowadził ją na złą drogę). Głosami Skarbu Państwa dysponowała pani dyrektor z MSP. Nie otrzymała instrukcji z resortu, bądź pogubiła się – dość, że wstrzymała się od głosu. W tej sytuacji uchwała o udzieleniu prezesowi absolutorium nie mogła zostać powzięta. Urzędniczka nie kryła zdziwienia, dlaczego tak się stało i jak w ogóle mogło dojść do tego. Przecież w jej ręce była większość głosów i nie zostały one oddane przeciw… Podobno od tej pory na walne zgromadzenia resort wysyła bardziej rozgarniętych. Podobno.
Tekst ukazał się 16 czerwca 2014 r. w Gazecie Giełdy PARKIET
Czytaj także:
2013.07.28 Za, a nawet przeciw
2001.06.26 Arytmetyka rady