Związki w firmie, pieniądze w czarnej dziurze

Współautorką wpisu jest Ewa Jakubczyk-Cały, biegły rewident, prezes PKF Consult

Zarząd powinien raportować koszty prowadzonej w spółce działalności związkowej. Rada nadzorcza powinna je oceniać, a biegły rewident uwzględniać w badaniu sprawozdań.

Spółki notowane na rynkach regulowanych konkurują na wielu płaszczyznach. Jedną z nich jest efektywność kosztowa, inną przejrzystość, istotny element budowania zaufania inwestorów. Linią przecięcia obu płaszczyzn jest lekceważona w Polsce kwestia kosztów działalności związków zawodowych w spółkach. Nie potrafimy ocenić, czy są to koszty wysokie, czy niskie, adekwatne do rozsądnie skalkulowanych potrzeb. Rozdęte czy zaniżone? Uzasadnione oczekiwanymi korzyściami społecznymi i ekonomicznymi, czy oderwane od tych oczekiwań? Nie potrafimy, ponieważ nie wiemy, ile spółki wydają na działające w nich organizacje związkowe i ich działaczy. Nie wiemy, ponieważ zarządy nie wyodrębniają tych wydatków w sprawozdaniach finansowych. Nie oceniają więc ich rady nadzorcze, nie badają biegli rewidenci.

POZOSTAJĄ DOMYSŁY. Informacje, jakie do nas docierają, są fragmentaryczne, chaotyczne i niezweryfikowane. Często pochodzą one ze źródeł nieujawnionych, tym samym niekoniecznie wiarygodnych. Niekiedy są wynikiem domysłów. Czytamy więc, że w spółce (najczęściej z udziałem Skarbu Państwa, bo taka często bywa środowiskiem sprzyjającym przerostom związkowym) działa kilkanaście, lub nawet więcej, związków. Kilkudziesięciu działaczy na etatach związkowych pobiera wysokie pensje. Zarząd przeznacza niemałe pieniądze akcjonariuszy na dofinansowanie udziału związkowców w demonstracjach, niekiedy burzliwych i wymierzonych bezpośrednio przeciwko niektórym spośród akcjonariuszy. Niemniej brakuje liczb, czyli konkretów.

BUTELKOWANA PROMOCJA. Trzeba było raportu NIK (2012 r.) z kontroli w Katowickim Holdingu Węglowym – jest to podmiot niepubliczny, bo z uwagi na marne wyniki nie kwalifikuje się na parkiet – byśmy poznali niektóre wydatki: 7 mln zł to oficjalny roczny koszt działalności związkowej w holdingu. 21 tys. zł to koszt wyprawy związkowców do Kambodży w niewiadomym celu, 440 tys. zł to koszt – uwaga! – „promocji” KWH podczas imprezy jednego ze związków, były to w znacznej mierze zamaskowane wydatki na alkohol.

W tym przypadku roztrwoniono pieniądze KHW i stojącego za nim Skarbu Państwa. W przypadku niektórych spółek notowanych na GPW, zwłaszcza tych z udziałem Skarbu Państwa, trwonione bywają pieniądze należące także do innych akcjonariuszy, którzy jednak nie mają dostępu do informacji, jakie nakłady ponosi spółka na utrzymanie związków zawodowych, jaka jest struktura tych nakładów i jak ocenia je rada nadzorcza (która zazwyczaj nie jest o nich informowana). Stosunki między zarządem spółki a działającymi w niej związkami to często szara strefa, przez którą płyną niemałe pieniądze, by zniknąć w czarnej dziurze.

POSTULOWANE KROKI. Szkodzi to nie tylko finansom spółek, przede wszystkim ich przejrzystości, od której zależy zaufanie pokładane w spółkach przez rynek, a w szerszej perspektywie – pokładane w polskim rynku przez międzynarodowych inwestorów. Zabiegamy o to zaufanie, ponieważ za nim idą inwestycje. Pozyskujemy je, ponieważ polski rynek kapitałowy dojrzewa, dorasta do światowych standardów. Tajność nakładów spółek na związki zawodowe, kwot zgoła bagatelnych z punktu widzenia makro, zaciemnia korzystny obraz polskiego rynku kapitałowego.

Naprawę tego stanu rzeczy warto rozpocząć od Dobrych praktyk spółek notowanych na GPW, czyli przyjętych przez giełdę przy współudziale rynku wskazówek postępowania poddanych formule comply or explain: stosuj po dobroci lub wyjaśnij, dlaczego nie stosujesz. Trwają właśnie prace nad nową redakcją Dobrych praktyk. Powinna znaleźć się wśród nich zasada, że zarząd spółki uwzględnia w sporządzanym przezeń dorocznym sprawozdaniu finansowym wysokość i strukturę nakładów na prowadzoną w spółce działalność związkową, a rada nadzorcza ocenia ich racjonalność. Sprawozdania podlegają badaniu przez biegłych rewidentów.

Gdyby formuła „stosuj lub wyjaśnij” nie okazała się dość skuteczna, należałoby rozważyć wprowadzenie przez Ministerstwo Finansów odpowiedniej regulacji do rozporządzenia o obowiązkach informacyjnych spółek notowanych na rynku regulowanym. Gdyby natomiast zaszła potrzeba objęcia taką regulacją także podmiotów nienotowanych, wymagałoby to dokonania kolejnej nowelizacji ustawy o rachunkowości, z czym wszakże radzimy zaczekać.

Artykuł ukazał się 7 kwietnia 2014 r. w dzienniku Rzeczpospolita.
Czytaj także: 2011.06.03 Niebezpieczne związki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *