Miesięczne archiwum: czerwiec 2021

Spółka z lufcikiem dla drobnicy

  • Sens rynku kapitałowego tkwi w obrocie walorami. Spółki, których akcjami nie handluje się systematycznie, są martwe;
  •  Jest to częsta przypadłość spółek o niskiej kapitalizacji z przeważającym udziałem akcjonariusza dominującego;
  • Michał Romanowski nazwał takie twory „spółkami zamkniętymi z lufcikiem dla drobnych inwestorów”;
  • Zdarza się, że drobnica nie korzysta z lufcika do handlowania swoimi akcjami, ponieważ nikt nie chce ich kupować…

Nie upały sprawiły, że nazywam ten sezon „spoconym czerwcem”. Otóż większość spółek notowanych na GPW właśnie na koniec czerwca zwołuje swoje walne zgromadzenia. Jednego dnia odbywa się po kilkanaście (lub więcej) zwyczajnych walnych zgromadzeń. Niekiedy akcjonariusze są zmuszeni dokonać wyboru, w zgromadzeniu której spółki uczestniczyć, które obesłać pełnomocnikiem, z którego zrezygnować. Życie inwestorów byłoby łatwiejsze, spółki miałyby z nich więcej pożytku, gdyby przynajmniej większość z nich organizowała walne zgromadzenia umożliwiając akcjonariuszom udział w obradach przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej. Lecz niektóre spółki notowane na New Connect sprawiają wrażenie, jakby nie słyszały o takiej możliwości, jakby nie korzystały z internetu – zresztą niektóre nie mają własnej strony internetowej.

W trakcie tego festiwalu walnych, w poniedziałek 28 czerwca o 14:29 notowana na NC spółka Median Polska SA ogłosiła raportem bieżącym 6/2001 o odwołaniu walnego zgromadzenia zwołanego na 29 czerwca, a to z powodu braku zainteresowania udziałem w tym zgromadzeniu jakichkolwiek akcjonariuszy. Brak zainteresowania akcjonariuszy uczestniczeniem w WZ znany był spółce wcześniej. Nie znam powodu ogłoszenia o tym dzień przed datą zgromadzenia.

Nie jest to pierwszy przypadek odwołania walnego zgromadzenia przez zwołującą je spółkę z powodu braku uczestników. Kiedyś odnotowywałem takie przypadki aż zrezygnowałem, ponieważ było ich zbyt wiele. Utkwił mi jednak w pamięci casus WZ zwołanego w 2010 r. do budynku przy ul. Okrzei 1a w Warszawie (otóż kiedyś mieszkałem tam i pracowałem) przez Infosystems SA. Nikt nie zarejestrował się na walne, nawet prezes Mariusz Sosnowski (59% udziału w głosach na WZ), ani też przewodniczący rady nadzorczej Tadeusz Sosnowski (22%). Walne miało uchwalić pokrycie sporej straty z zysków przyszłych okresów, udzielić absolutorium piastunom spółki (w tym kolejnym Sosnowskim) i dokonać zmiany statutu. Nie był to rekord niefrasobliwości, ten ustanowiła wcześniej EuroBud Invest SA (EBI) z Rybnika, która nie ogłaszała sprawozdań, nie zwoływała walnych, a giełdzie tłumaczyła, że jej na takie poczynania nie stać…

O Median Polska SA dowiedziałem się niewiele. Spółka prezentuje w internecie szeroki portfel produktów i usług, których w większości nie wykonuje i nie świadczy. Z informacji mojego biura maklerskiego wynika, że jej kapitalizacja to 8 687 866 zł (niewiele!), free float to 9,07% (czyli lufcik dla drobnicy jest maleńki), liczba akcji to 8 865 170, wskaźnik ceny do zysku wynosi 6,94, a relacja ceny do wartości księgowej 1,15. W dniu 28 czerwca, do chwili ogłoszenia wspomnianego raportu bieżącego, wolumen obrotu akcjami wynosił 50 sztuk, wartość obrotu to 49,20 zł, a kurs wzrósł o 2 grosze do 0,98 zł. Z innych źródeł wynika, że usługi animatora świadczy spółce Beskidzki Dom Maklerski. Ktoś sprytny chciał mi sprzedać raport o tej spółce za 19,95 USD (nie nabyłem) zawierający mniej obiecujące dane.

Spółka informuje, że w 2017 r. (późniejszych danych brak) jej największym akcjonariuszem był prezes zarządu Tomasz Serafin posiadający 6 845 000 akcji, dających 77,21% udziału głosów na WZ. Widać posiadacz takiego pakietu także nie zarejestrował go na zgromadzenie. Określa to stosunek dominującego inwestora do spółki, jej akcjonariatu (tego z lufcika), giełdy notującej akcje spółki, oraz rynku kapitałowego.

Żal mi akcjonariuszy takich spółek, lecz nie dziwię się ich niechęci do uczestnictwa w walnych zgromadzeniach. Nawet gdyby uczestniczyli, nie mieliby praktycznej możliwości wywarcia wpływu na spółkę i jej sprawy. Wielu z nich może uznać, że koszty dojazdu – nawet tramwajem! – na walne zgromadzenie byłyby wyższe od wartości ich pakietów. Zbyć akcji nie mogą, ponieważ nie ma komu. Sytuacja jest patowa, spółka wcale nie jest wspólnotą interesów jej akcjonariuszy, jedynie giełda czuje się zobowiązana do prowadzenia notowań. Cała ta zabawa jest bez sensu. Czas zastanowić się nad posprzątaniem tzw. małej giełdy. Warto było także pomyśleć o porządkach na głównym parkiecie.

Czytaj także:
2022.06.21 Spocony czerwiec

Sukcesja i polityka

Gdyby spółka publiczna, nawet ta z udziałem Skarbu Państwa, dysponowała uzgodnionym z akcjonariatem i znanym rynkowi planem sukcesji, mogłoby to utrudnić ingerencję polityków w skład zarządu.

  • Spółka publiczna powinna dysponować planem sukcesji obejmującym członków zarządu i ich (przynajmniej bezpośredniego) zaplecza;
  • Plan sukcesji powinien powstać w spółce i być przez nią realizowany, lecz często nie istnieje lub jest zastępowany przez ingerencje zewnętrzne;
  • Dopuszczalne jest wyposażenie przez statut indywidualnie oznaczonego akcjonariusza w osobiste uprawnienia do ingerowania w plan sukcesji;
  • Naganne i szkodliwe są uzurpacje polityczne w kwestii obsady stanowisk w zarządzie lub radzie nadzorczej. Zachęca do nich brak planu sukcesji.

Nie uczestniczę w sporach o wyższości rady dyrektorów nad radą nadzorczą, lub odwrotnie, ale dostrzegam różnice w działaniu spółek reprezentujących te modele ustrojowe. Są one szczególnie wyraziste w przypadku sukcesji. Otóż rada dyrektorów miewa wpływ na obsadę stanowisk dyrektorów wykonawczych i niewykonawczych, natomiast rada nadzorcza miewa wpływ tylko na wybór tych pierwszych. Innymi słowy, do rady dyrektorów należy nie tylko wybór osób zarządzających spółką, zwykle ma ona bowiem znaczny wpływ także na wybór osób zajmujących się nadzorowaniem zarządców. Rada nadzorcza z natury nie ma wpływu na swój skład; nawet jeżeli – w ściśle określonych przypadkach – może ona dokonać kooptacji, jej decyzja ma zwykle charakter wyłącznie tymczasowy i podlega zatwierdzeniu przez najbliższe walne zgromadzenie. Może ona jedynie wywierać wpływ na skład i kształt zarządu.

W polskiej praktyce ten wpływ bywa ograniczony przepisami prawa lub statutu, a także praktykami uzurpacji politycznej. W świetle prawa do rady nadzorczej spółki akcyjnej należy powoływanie, odwoływanie, względnie zawieszanie członków zarządu. Członek zarządu może być odwołany lub zawieszony także przez walne zgromadzenie, a statut spółki może przyznać indywidualnie oznaczonemu akcjonariuszowi uprawnienie osobiste do powoływania lub odwoływania członka / członków zarządu. Niemniej bywa inaczej: powołując lub odwołując członka zarządu rada nadzorcza niekiedy nie działa z własnej woli lub inicjatywy, lecz pod naciskiem z zewnątrz. Dzieje się tak wtedy, gdy o nominacjach decydują czynniki polityczne bez odpowiedniego umocowania właścicielskiego, czyli udziału w akcjonariacie.

Istnieje przekonanie, że polityka ingeruje tylko w spółki z udziałem Skarbu Państwa. Nawet mówiąc o nich, zwyczajowo omijamy kwestię owego udziału i jego wielkości. Posługujemy się terminami „spółki Skarbu Państwa” lub „spółki państwowe”, bądź skrótem „SSP”. Lecz, aby namieszać w spółce, państwo nie musi posiadać jej akcji. Niedawno, na odchodnym z prezesury spółki prywatnej (bez udziału państwa!), szanowany na rynku menedżer przyznał, że niektóre decyzje personalne „uzgadniał” z właściwym ministerstwem. Spółka ma dobrą opinię, wygrywa wiele kontraktów, chce dobrze żyć z otoczeniem. Nie zachwycam się takimi praktykami, lecz przecież wiem, gdzie żyję.

Gdyby spółka publiczna, nawet ta z udziałem Skarbu Państwa, dysponowała uzgodnionym z akcjonariatem i znanym rynkowi planem sukcesji, mogłoby to utrudnić ingerencję polityków w skład zarządu. Rzecz w tym, że takiego planu często nie ma, nie podejmuje się nawet prób jego utworzenia, ponieważ zakłada się, że o wszystkim decyduje polityka. Zwłaszcza o prezesurze. Stanowisko prezesa wyrasta nadspodziewanie wysoko ponad członków zarządu. Jeszcze w kodeksie handlowym (obowiązywał do roku 2000) nie wyróżniano prezesa zarządu, obecnie to wokół tej funkcji toczą się rozgrywki polityczne. Dlatego prezesi spółek z udziałem państwa nie znają dnia ni godziny…

Problem sukcesji na szczeblu prezesa lub członka zarządu pojawia się nie w momencie, kiedy zostaje on niespodziewanie odwołany, lecz już z chwilą, gdy zostaje powołany. Pan sukcesji musi przewidywać nie tylko okoliczność, że menedżer straci stanowisko w następstwie odwołania lub odejdzie na emeryturę, także możliwość jego rezygnacji, bądź potrącenia go przez furgonetkę z lodami. Plan sukcesji to nie tylko kwestia kto i kiedy zastąpi prezesa, to mapa ścieżek awansu do zarządu i na stanowiska o największym znaczeniu dla spółki. Plan sukcesji to nie umiejętność szybkiego reagowania w sytuacjach kryzysowych, ale ważny element wieloletniej strategii działania spółki kapitałowej, zwłaszcza spółki publicznej. To polityka przygotowywania najlepszych menedżerów do objęcia stanowisk w przyszłości, której horyzont wybiega poza kadencję aktualnej władzy. Albowiem władza zmienia się, natomiast spółki trwają ku pożytkowi ogółu interesariuszy.

Tekst ogłoszony w Gazecie Giełdy i Inwestorów PARKIET 12 czerwca 2021 r.

Czytaj także m.in.:

2003.12.29 Następstwo tronu
2006.03.06 Sukcesja

Dobre Praktyki w zwierciadle pytań i odpowiedzi

  • Minęły dwie dekady odkąd zajmuję się Dobrymi Praktykami Spółek Notowanych na GPW (DPSN);
  • Przez te lata zmieniła się warszawska giełda, zmienił się polski rynek, zmienił się świat – zatem zmieniały się i DPSN;
  • Kolejna, bardziej niż poprzednie dojrzała i przyjazna redakcja DPSN2021 wchodzi w życie 1 lipca br.;
  • Nie zmieniają się tylko pytania na temat Dobrych Praktyk – tu zebrałem najczęściej zadawane i próbuję na nie odpowiedzieć.

I. Jaka jest różnica między Dobrymi Praktykami a prawem?

Zasadnicza. Dobre Praktyki nie są częścią systemu prawa na szczeblu państwowym lub unijnym. Nie są też „miękkim” prawem przeciwstawianym „twardemu” prawu obowiązującemu pod rygorem sankcji karnej lub administracyjnej. Prawo bywa przestrzegane pod przymusem, Dobre Praktyki bywają stosowane dobrowolnie, ponieważ jest to korzystne dla spółek, inwestorów, rynków. Niemniej doświadczenie uczy, że kiedy konkretna wskazówka płynąca z Dobrych Praktyk bywa szeroko ignorowana, wkracza regulator i „dokręca śrubę” przeobrażac ją w wiążącą normę prawną (przykładem ujawnianie przez spółkę wynagrodzeń jej piastunów). Przeto korzystniej jest stosować Dobre Praktyki po dobroci, z własnej woli –niźli pod przymusem.

II. Czy w tym świetle stosowanie Dobrych Praktyk nie jest obowiązkowe?

Nie jest. Dobre Praktyki to opracowany przez rynek i zatwierdzony przez giełdę zbiór wskazówek postępowania na rynku. Nie są one instrukcją obsługi spółki, ani wicekodeksem. Adresatami wskazówek są spółki notowane na rynku regulowanym oraz ich inwestorzy. Wskazówki nie mają mocy prawnej, natomiast są objęte szeroko stosowaną w świecie formułą „stosuj lub wyjaśniaj” (comply or explain). Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie SA przyjmuje, że wprawdzie stosowanie przez spółki zasad Dobrych Praktyk jest dobrowolne, niemniej sprawozdawanie na temat ich stosowania jest obligatoryjne. Innymi słowy: na spółkach nie ciąży obowiązek stosowania Dobrych Praktyk, niemniej są one zobowiązane do ogłaszania sprawozdań na temat stosowania, względnie niestosowania lub niezastosowania poszczególnych zasad Dobrych Praktyk.

III. Czym różnią się wspomniane postawy niestosowania lub niezastosowania?

Przyjmuje się, że niestosowanie poszczególnej zasady ma charakter trwały, natomiast niezastosowanie jest incydentalne. Niezależnie od tego, czy dana zasada nie jest stosowana, bądź jednorazowo nie doszło do jej zastosowania – spółka powinna wyjaśnić przyczyny, dla których zasada nie jest stosowana lub nie została zastosowana, oraz wskazać, jakie kroki zamierza przedsięwziąć na rzecz stosowania tej zasady, a także przewidywany termin, w jakim to nastąpi.

IV. Czy udzielenie wymaganych wyjaśnień zwalnia od stosowania zasady?

To zależy od treści wyjaśnień i od sytuacji spółki. Wyjaśnienie mające pokrycie w stanie faktycznym i złożone w dobrej wierze ma taką samą wartość, co rzetelne stosowanie zasad. Dobre Praktyki adresowane są do wszystkich spółek notowanych na rynku regulowanym, lecz każda spółka jest w istocie inna. Niektóre z zasad dotyczą spółek zaliczanych do wskazanych indeksów giełdowych, pozostałe podlegają stosowaniu na zasadzie proporcjonalności: na GPW notowane są także niewielkie spółki, które mogą napotkać trudności w stosowaniu poszczególnych zasad, powinny one przeto wyjaśnić swoją sytuację.

V. Dlaczego wobec tego tworzy się takie same zasady dla wszystkich spółek?

Dobre Praktyki wyznaczają standard zachowań dla spółek notowanych. Nawet te spółki, które napotykają trudności w stosowaniu poszczególnych zasad powinny dążyć do spełnienia tego standardu, wyznaczyć sobie drogę wiodącą w tym kierunku, oraz określić termin, w jakim osiągną ów cel. Na rynku regulowanym poprzeczka nie jest zawieszona nazbyt wysoko! Jeżeli spółka pozyskuje od inwestorów kapitał, nabywa wobec nich trwałe zobowiązania i powinna się z nich wywiązać. Jedno z tych zobowiązań dotyczy sprawozdawania na temat stosowania – bądź przyczyn niestosowania / niezastosowania Dobrych Praktyk.

VI. Kto sprawdza, czy wyjaśnienia spółki są prawdziwe i złożone w dobrej wierze?

Odpowiadając jednym słowem: rynek. Od spółki publicznej oczekuje się daleko posuniętej przejrzystości. Oczekują tego inwestorzy, którzy wnieśli do spółki kapitał. Oraz ci, którzy biorą pod uwagę inwestowanie swoich środków w spółkę. Oczekują tego domy maklerskie, doradcy inwestycyjni, analitycy. Oraz media relacjonujące wydarzenia na giełdzie i wokół niej: specjalistyczna pisma codzienne i periodyczne, telewizje, stacje radiowe, agencje informacyjne, portale internetowe, specjalistyczne blogi, a także użytkownicy mediów społecznościowych. Spółka publiczna działa pod lupą opinii i nie powinna zasłaniać się przed nią nadużywając argumentów o tajemnicy handlowej, ochronie danych osobowych itd.

VII. Jak ocenić, czy sprawozdania i wyjaśnienia są złożone w dobrej wierze?

Nie istnieje instytucja powołana do oceny sprawozdań i wyjaśnień spółek. Nikt nie wydaje spółkom certyfikatów dobrej wiary. Ale mijanie się z prawdą bywa widoczne i piętnowane. Niemniej niektóre spółki uważają, że jeżeli złożą fałszywe oświadczenie o stosowaniu zasady, nikt tego nie sprawdzi. Inne sądzą, że wyjaśnianie przyczyn innego stanu rzeczy będzie zbyt pracochłonne, więc fałszywie twierdzą, że stosują DPSN w całości. Jeszcze inne symulują niezrozumienie zasady. Lecz takie postępowanie odgradza spółki od korzyści płynących ze stosowania zasad i może narazić ich postępowanie na dezaprobatę rynku.

VIII. Jakie przeto korzyści daje spółce stosowanie Dobrych Praktyk?

Zaufanie. Na rynku kapitałowym jest ono wartością najbardziej pożądaną, najwyżej cenioną. Zaufanie napędza gospodarkę w stopniu nie mniejszym niż pieniądz. Spółkom i inwestorom kierującym się wskazówkami płynącymi z Dobrych Praktyk łatwiej pozyskać dobrą opinię rynków. Z kolei rynki zdominowane przez spółki i inwestorów o dobrej reputacji z uwagi na ich szacunek do kanonu corporate governance (ładu korporacyjnego) są bardziej atrakcyjne dla kapitału, bardziej obiecujące pod kątem korzyści z inwestycji. Nie potrafię wykazać, że należyty stosunek spółek do Dobrych Praktyk trwale zwiększa ich wycenę, natomiast potrafię wskazać spółki, które wpadły w kłopoty z powodu niewłaściwego postępowania względem Dobrych Praktyk. Rynek niekoniecznie nagradza dobre zachowanie, ale często karze złe.

IX. Dlaczego Dobre Praktyki nie są trwałe, ale co kilka lat podlegają głębokim zmianom?

Dobre Praktyki Spółek Notowanych na GPW są aktualizowane co kilka lat, by nadążyć za rozwijającym się i zmieniającym rynkiem. Aktualizacje odpowiadają nowym potrzebom inwestorów i obrotu giełdowego. Wiele wskazówek, mocno eksponowanych w poprzednich redakcjach Dobrych Praktyk, spełniło swoje zadanie, doprowadziło do poprawy zachowania spółek i inwestorów, natomiast pojawiły się nowe zjawiska i wyzwania. Pozwoliło to na rezygnację z powtarzania zasad, które zakorzeniły się już należycie w działaniach spółek i inwestorów. A także wymusiło zmianę wielu zachowań. Rozwój technik komunikowania pozwolił na zdalne uczestnictwo w obradach walnych zgromadzeń i innych organów spółek, pandemia COVID-19 przyczyniła się do szerokiego upowszechnienia takich zastosowań nowych technologii. Dobre Praktyki nie są wykuwane raz na zawsze na kamiennych tablicach, lepiej służą im tablice z plasteliny, łatwiejszej do stałego przekształcania w rytmie gasnących i rosnących potrzeb.

Czytaj także:

2021.06.10 Dobre praktyki, czyli światło w ciemnościach

 

 

 

 

 

 

Dobre praktyki, czyli światło w ciemnościach

Czym dla żeglugi są latarnie morskie, tym dla spółek giełdowych są Dobre Praktyki: wskazują bezpieczny szlak, sygnalizują ryzyko, wspierają w unikaniu niebezpieczeństw.

  • 1 lipca wchodzi w życie nowa redakcja Dobrych Praktyk Spółek notowanych na GPW (w skrócie DPSN2021);
  • Dobre Praktyki są wskazówkami postępowania zalecanego spółkom zgodnie z formułą: „Stosuj, albo wyjaśnij, dlaczego nie stosujesz”;
  • Nowa redakcja wskazówek jest uproszczona, czytelna, wzbogacona o doświadczenia z dwudziestoletniej historii DPSN w Polsce;
  • Stosowanie wskazówek pozwala spółkom unikać wielu postaci ryzyka, lub ograniczać jego negatywne skutki.

W maju 2001 roku ogłosiłem pierwszy polski projekt dobrych praktyk. Dotyczył on walnych zgromadzeń, podczas których często dochodziło do znaczących nieprawidłowości na szkodę akcjonariuszy. Kolejne redakcje DPSN: 2002, 2005, 2008, 2016 (dla dwóch ostatnich napisałem podręczniki) odzwierciedlały dojrzewające potrzeby rynku; obecna jest dojrzała i przyjazna dla spółek i inwestorów. Zawiera ona także nowe ujęcie wielu ważnych kwestii. Jak dotychczas, stosowanie Dobrych Praktyk jest dobrowolne, lecz sprawozdawanie o ich stosowaniu, bądź wyjaśnianie przyczyn niestosowania (lub incydentalnego niezastosowania) jest wymagane na podstawie Regulaminu Giełdy. W myśl kryterium proporcjonalności DPSN2021 wymagają więcej od spółek zaliczanych do indeksów WIG20, WIG40 i WIG80, niż od pozostałych.

Niektóre zasady zostały zredagowane nadzwyczaj miękko: spółka giełdowa, owszem, powinna organizować e-WZ, ale w świetle zastrzeżeń może tego uniknąć (szkoda!). Inne mają charakter jednoznaczny: spółka giełdowa bezwzględnie powinna udostępnić rynkowi bezpośrednią transmisję obrad walnych zgromadzeń. Wnoszone przed walne zgromadzenia projekty uchwał powinny zawierać uzasadnienie. Projekty uchwał i kandydatury do rady nadzorczej powinny być zgłaszane z minimum trzydniowym wyprzedzeniem, by dać akcjonariuszom możliwość ustosunkowania się do nich. Określa się godziwe warunki emisji akcji z prawem poboru lub, z jego wyłączeniem, a także pozostawienia całości zysku w spółce (przy założeniu, że pożądane jest wypłacanie dywidend).

Dobre Praktyki kierują się przede wszystkim interesem inwestorów. Emitenci także mają swoje racje, ale w przypadku spółek z udziałem Skarbu Państw niełatwo je pogodzić z ustrojem rynku kapitałowego. Niekiedy słyszę postulat, by dla „państwowych” spółek napisać inną wersję Dobrych Praktyk. Odpowiadam, że raczej te spółki powinny być notowane, jeżeli w ogóle, na innej giełdzie. Dlatego w nowym zbiorze Dobrych Praktyk są i takie, które będą uwierać spółki z udziałem państwa, niemniej ich stosowanie przyniesie korzyść rynkowi.

Jedna z Dobrych Praktyk przewiduje, że spółka notowana ujawnia rynkowi wydatki ponoszone przez nią i jej grupę, na wspieranie kultury, sportu, instytucji charytatywnych, mediów, organizacji społecznych, związków zawodowych itp. Obecnie niektóre spółki odmawiają ujawniania takich wydatków, chociaż w istocie chodzi o pieniądze ich akcjonariuszy. Powołują się one na tajemnicę handlową, RODO, coś jeszcze. Wobec tego nie wiemy, ile kosztuje spółkę utrzymywanie w niej kilkudziesięciu związków zawodowych, ile wynoszą dotacje na niektóre media (nikt przy zdrowych zmysłach nie uzna, iż są to wydatki na cele marketingowe!), ile pieniędzy płynie do fundacji lub Reduty Dumy i Honoru, itd. Spółki będą corocznie ujawniać te wydatki, ich zestawienia będą publicznie opiniowane przez radę nadzorczą. Powinno to ograniczyć wiele skrywanych postaci korupcji.

DPSN2021 wskazują spółkom, by w swojej strategii uwzględniały oddziaływanie na środowisko, w tym mierniki i ryzyka związane ze zrównoważonym rozwojem i zmianami klimatu, oraz sprawy społeczne i pracownicze, w tym równouprawnienie płci (także płacowe), warunki pracy, prawa pracowników, dialog ze społecznościami lokalnymi oraz z klientelą. Ważna wskazówka dotyczy organizowania przez spółki (te z indeksów WIG20, WIG40 i WIG80 co kwartał, pozostałe corocznie) otwartych spotkań z rynkiem: inwestorami, analitykami, mediami, ekspertami branżowymi. Spotkania powinny służyć dialogowi spółki z jej otoczeniem, na który brakuje miejsca i czasu na walnych zgromadzeniach, oraz przełamać niechęć zarządu do udzielania inwestorom żądanych przez nich informacji.

Potrzebujemy większej przejrzystości i jakości zarówno spółek, jak rynku kapitałowego. Czym dla żeglugi są latarnie morskie, tym dla spółek giełdowych są Dobre Praktyki: wskazują bezpieczny szlak, sygnalizują ryzyko, wspierają w unikaniu niebezpieczeństw. Nie wszyscy są już świadomi, że stosowanie przez spółki Dobrych Praktyk ogranicza ryzyko inwestycyjne, lecz światło zwolna rozprasza ciemności.

Tekst ogłoszony w Gazecie Giełdy i Inwestorów Parkiet 2 czerwca 2021 r.        

#DPSN2021 #Stosuj lub wyjaśnij