Balcerowicz wyjawia tajemnicę Lisa

Leszek Balcerowicz wyjawia nurtującą mnie od lat tajemnicę: dlaczego Krzysztof A. Lis, współautor transformacji, niezaprzeczalny twórca polskiej prywatyzacji, organizator Ministerstwa Przekształceń Własnościowych, nie stanął na czele tego resortu?

Przypadająca dzisiaj (31 stycznia) dziesiąta rocznica śmierci dr. Krzysztofa A. Lisa, inicjatora Polskiego Instytutu Dyrektorów, prezesa Instytutu Rozwoju Biznesu, zbiegła się z niedawnym pojawieniem się na rynku ciekawej „opowieści biograficznej” Leszka Balcerowicza. O Lisie pisuję często, miałem zamiar wspomnieć go w rocznicę wypadku, w którym zginął. O książce Balcerowicza miałem zamiar napisać osobno. Jednak oba wątki połączyłem, ponieważ na kartach książki profesor Balcerowicz wyjawia tajemnicę dręczącą mnie od lat: dlaczego nie Krzysztof Lis został pierwszym ministrem przekształceń własnościowych?

Krzysztofa Lisa poznałem wiosną 2000 roku na organizowanej przez niego, trzeciej z kolei, konferencji poświęconej tematyce corporate governance. To znaczy: ja go poznałem, on mnie nie. Rozmawialiśmy w kuluarach konferencji, o czym wkrótce Pan Krzysztof zapomniał, więc niebawem zlecił sekretarce zdobycie moich danych kontaktowych (pisywałem na temat corporate governance w jednym z dzienników). Sekretarka wywiązała się z zadania: wzięła moją wizytówkę z biurka szefa i podyktowała z niej numer mojego telefonu i adres elektro. W nawale spraw, pomysłów, przedsięwzięć, inicjatyw – Lis bywał roztargniony. Polubiłem go. Odegrał ważną rolę w moim życiu. Spieraliśmy się na temat kształtu, misji, organizacji tworzonego przez Krzysztofa Lisa Polskiego Instytutu Dyrektorów, którym później przyszło mi kierować. To mógł być początek pięknej przyjaźni…

Od tamtej wiosny byłem zapraszany przez pana Krzysztofa do udziału w kolejnych konferencjach, do prowadzenia paneli, warsztatów, pisania projektów dobrych praktyk. Lis był legendą: warszawiak kształcony w Łodzi (bo tam, jak twierdził, lepiej uczyli ekonomii) został na progu transformacji ustrojowej podporą Ekipy Leszka Balcerowicza, z Wiesławem Rozłuckim budował giełdę, z Lesławem Pagą organizował nadzór nad rynkiem kapitałowym, z Jackiem Chwedorukiem przeprowadzał pierwsze prywatyzacje i oferty publiczne. Miał dar skupiania wokół siebie świetnych współpracowników, zarażania ich entuzjazmem. Był bezdyskusyjnym twórcą polskiej prywatyzacji. Zorganizował Ministerstwo Przekształceń Własnościowych. I był powszechnie typowany na pierwszego szefa tego resortu.

Ministrem wszakże nie został… Premier Tadeusz Mazowiecki powołał na to stanowisko Waldemara Kuczyńskiego. Łatwiej było zrozumieć, dlaczego Kuczyński objął resort (był, jak sam pisał o sobie, „zausznikiem” premiera), trudniej – dlaczego pominięty został kandydat oczywisty, dr Krzysztof A. Lis, właściwie wówczas jedyna osoba w Polsce dysponująca kompetencjami. Czy krył się za tym jakiś mroczny sekret? Lis nie obraził się, był w resorcie sekretarzem stanu, jeszcze przez lata doradzał rządowi, zanim wyjechał w świat, doradzając m.in. w Rosji, na Białorusi, w Ukrainie…

Leszka Balcerowicza poznałem lata wcześniej. To dla mnie bohater narodowy, który – wraz z Jerzym Koźmińskim i resztą Ekipy – przeprowadził Polskę na słoneczną stronę ulicy; powinna ona nosić jego imię. Książka „Trzeba się bić” to wywiad rzeka udzielony Marcie Stremeckiej. Rzecz czyta się wartko, mnóstwo w niej ciekawych opinii, faktów, anegdot, nawet niedyskrecji. Lekturę utrudnia brak indeksu osób; nie przypuszczałem, że wydawnictwo Czerwone i Czarne popisze się taką amatorszczyzną.

Ale do rzeczy: Mówi Balcerowicz, że prywatyzacja była dla niego jednym z najważniejszych problemów. Pierwszy pełnomocnik ds. prywatyzacji Krzysztof Lis jesienią 1990 roku chciał robić to klasycznie, jak za Zachodzie. Dla mnie był to zbyt powolny proces. Dlatego gdy pojawił się problem, kto powinien zostać ministrem od prywatyzacji, nie wysunąłem jego kandydatury, choć go lubiłem i ceniłem, zwłaszcza za jego wkład w tworzenie rynku kapitałowego w Polsce”. Czyli: Lis wiedział, jak prywatyzują w świecie i chciał tak robić to w Polsce, dlatego się nie nadawał. A dla wicepremiera prywatyzacja była sprawą zbyt ważną, by iść na kompromis wynikający z sympatii dla Lisa. Zaproponował więc resort Janowi Wejchertowi, z którym był zaprzyjaźniony. Ten odmówił; budował już kapitalizm na własną rękę, z sukcesem.

Wspomina prof. Balcerowicz: „Wtedy Mazowiecki zaproponował Waldka Kuczyńskiego. Nie przyjąłem tego z entuzjazmem, bo nie wiedziałem, czy się do tego nadaje, ale nie miałem swojego kandydata, bo był ogromny problem ze znalezieniem kompetentnych ludzi”. I wszystko jasne. Taka była, jest i będzie polityka. A Krzysztof Aleksy Lis dobrze zasłużył się Polsce na wielu innych niwach. Cześć Jego pamięci!

Czytaj także:
2014.05.09 Spuścizna Krzysztofa Lisa

1 myśl w temacie “Balcerowicz wyjawia tajemnicę Lisa

  1. andrew_the_walker

    Szanowny Panie,

    Mam wielką przyjemność czytać Pana twórczość na tym blogu. Chciałbym poprosić Pana o komentarz w sprawie jaka dzieje się w spółce JSW.

    Konkretnie mam na myśli sytuację: związki zawodowe, chcąc odwołać prezesa, spotkały się z Radą Nadzorczą, następnie poinformowały media o zaistniałej sytuacji i ogłosiły, że są dobrej myśli.
    Pytanie: w jaki sposób powinna się zachować Rada, wiedząc o konflikcie na linii związki zawodowe – Zarząd. Zwłaszcza, ze ten ostatni, uznał strajk za nielegalny.

    Dziękuje za ewentualne podjęcie tematu. Czy może ma Pan szerszy pogląd na tę sprawę?
    Bo mnie jako żywo, przypominają się sceny z dawno czytanej powieści “Atlas zbuntowany”…

    Pozdrawiam
    Andrzej Koniuk

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *