Bez niezależnych mediów nie ma rynku kapitałowego

  • Rynek kapitałowy polega na przepływie pieniędzy i informacji.
  • Strumienie pieniędzy płyną tam i z powrotem między inwestorami i emitentami…
  • … oraz od jednych i drugich do fiskusa.
  • Strumienie informacji płyną tam i z powrotem między mediami i pozostałymi uczestnikami rynku.

Inwestorzy, emitenci, fiskus, są mniej więcej tacy, jacy byli – i jakimi zapewne zostaną w przewidywalnej przyszłości. Natomiast media stale zmieniają swoją naturę. Są one tradycyjnie określane jako „czwarty stan”. Anglojęzyczny termin The Fourth Estate bywa często mylnie przekładany jako „czwarta władza”, chociaż nie koresponduje on wcale z monteskiuszowskim trójpodziałem władzy, a z trzema stanami społeczeństwa u schyłku feudalizmu.

Tradycyjnie „czwartym stanem” była prasa. Rynek kapitałowy dał impuls dla jej rozwoju: najpierw informowano inwestorów o notowaniach, później także o tym, co dzieje się w spółkach i wokół nich. Notowania rozpowszechniano także za pomocą telegrafu. Znaczący postęp przyniosły kolejno radio i telewizja. Na przełomie tysiącleci szczególną pozycję zyskały media internetowe: portale gospodarcze, wortale giełdowe, coraz liczniejsze, coraz bardziej profesjonalne, poczytne, wiarygodne prywatne gniazda informacji o rynku, giełdach (nie tylko GPW!), spółkach, akcjach, obligacjach, ryzyku, obrocie, relacjach inwestorskich, rynkowych obyczajach i kulturze komunikowania. Informacja nie przestała być towarem, lecz towar ów pod wieloma postaciami udostępniany jest powszechnie i nieodpłatnie. Niektóre darmowe gniazda wiedzy o rynku kapitałowym nie ustępują poziomem profesjonalnym mediom, nawet niekiedy przewyższają je liczbą stałych i wiernych odbiorców.

Odcięty od strumieni informacji, rynek kapitałowy nie przetrwa długo, zwiędnie. Muszą być to informacje niezależne – napływające na rynek różnymi kanałami. Nie mogą być one poddane kontroli lub cenzurze. Reżymy totalitarne pragną zawładnąć nie tylko mediami, pragną one regulować także prywatne, niezależne strumienie informacji o rynku i dla rynku. Państwo totalitarne staje się wszechobecne, na rynku bywa nie tylko srogim regulatorem, także osobliwym uczestnikiem stawiającym swoje interesy nad interesy innych inwestorów. Spółki z udziałem państwa działają pod jego dyktando, kierują swoje środki i zasoby ku celom wyznaczonym przez rządzących, a nadto stają się rezerwuarem posad dla sprzymierzeńców kasty panującej. Media publiczne zostały przejęte, prywatnym grozi marginalizacja, a niezależne strony internetu, służące rozpowszechnianiu niewygodnych treści, uwierające władze – mogą zostać wyłączone lub trwale zakłócane przez hackerów w służbie państwa.

W Polsce władza pragnie ingerować w rynek kapitałowy. Jeden polityk powiada: „Musimy mieć pewność, że wszystko, co dzieje się w Polsce, jest kontrolowane przez polskie władze”. Do jego lotu nad kukułczym gniazdem przyłącza się despota: „Media w Polsce powinny być polskie”. Chcieliby „udomowić”, „repolonizować” media, spółki, banki, rynek. „Udomowienie” gazet regionalnych tylko pozornie nie godzi w rynek kapitałowy. Potwierdza ono doktrynę, że spółki z udziałem państwa mają – na niekorzyść innych akcjonariuszy – wspierać pomysły rządu, niekiedy totalitarne, zazwyczaj absurdalne.

Puszczę tu wodze fantazji: pozornie zjednoczone partie władzy mogą zapragnąć ustalania notowań spółek. Kurs Orlenu wyznaczałby prezes. Ziobryści otrzymaliby jedną spółkę z indeksu WIG20, jedną z WIG40, dwie z WIG80, gowinowcy mniej, ponieważ kurs jednej spółki z przyznanej im puli ustalałby pokątnie Bielan. Za upadłości spółek odpowiadać będzie opozycja, jeżeli się uchowa. Wyrzucimy z rdzennie polskiej giełdy zabłąkane na nią spółki zagraniczne. Zakaże się inwestowania przez kapitał zagraniczny, zwłaszcza niemiecki. IPN zadba, by zagraniczne media nie wycierały swoich brudnych pysków polskimi tematami. „Wysoki trybunał” orzeknie, że regulacje unijne są niekonstytucyjne. Publikacje na temat rynku będą zatwierdzane przez Komisję Nadzoru Rynkowego pod kierownictwem dr. Marka Chrzanowskiego. Tu kończę, wstydu oszczędzę…

Każdy zamach na media, jakakolwiek bywa jego postać, jest dotkliwym ciosem w rynek kapitałowy i pieniądze inwestorów. Kto zamierza „udomowić” media, pragnie pozbawić rynek jednego z najważniejszych komponentów. Bez niezależnych mediów emitenci, inwestorzy i regulatorzy nie będą w stanie zdobyć zaufania umożliwiającego pozyskiwanie kapitału. Zaufanie to fundament gospodarki, lecz w systemie totalitarnym władza radzi sobie i bez niego. Zaufania potrzebują także media już bez reszty zawłaszczone przez kastę panującą, jak telewizja „publiczna” i drogie mi Polskie Radio. Żadne koncesje nie wchodzą w rachubę. Wyprowadzenie mediów spod kontroli politycznej dobrze przysłuży się rynkowi kapitałowemu.

Czytaj także:

2005.10.17 Czwarty Stan rynku
2018.02.18 Nowe media to Piąty Stan rynku. Nieokiełznany!

2021.01.18 Dlaczego przejęcie przez Orlen mediów regionalnych zagraża prawdzie i prawu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *