Biznes przed polityką [2010]

Rada Gospodarcza opracowała Narodowy Program Nadzoru Właścicielskiego. Ta pompatycznie nazwana inicjatywa budzi wiele kontrowersji. Część z nich zapewne wynika z niepełnej znajomości istoty rzeczy. Otóż program nie zakłada ani zaniechania prywatyzacji, ani jej przyśpieszenia – w tym względzie jest neutralny. Podejmuje on natomiast, moim zdaniem, próbę postawienia w spółkach z udziałem Skarbu Państwa biznesu przed polityką. Kładę nacisk na słowa „z udziałem”. Po pierwsze, Skarb Państwa nazbyt często zapomina, że w tych spółkach, notowanych na parkiecie, są prócz niego inni udziałowcy. I że to oni stanowią większość w akcjonariacie. Po drugie, program zakłada utrzymanie tych udziałów w dającej się przewidzieć przyszłości.

Założenia zmierzają ku doskonaleniu nadzoru i oderwaniu go od polityki. Ingerencje polityczne w spółki zapewne nie ustaną. Lecz trzeba zwiększyć ich koszt. Obrzydzić je, jak tylko to możliwe. Rejestrować je i upubliczniać. Między polityką a spółkami miałyby przeto wyrosnąć dwie bariery administracyjne. Pierwszą byłby Urząd Nadzoru Właścicielskiego w ramach resortu skarbu. Drugim – swoisty państwowy headhunter – Komitet Nominacyjny.

Urząd, złożony z profesjonalistów, miałby obserwować spółki uczestniczące w programie operując wskaźnikami (mam obawy przed wskaźnikami ocenianymi zza biurek!). Należałaby do niego współpraca z instytucjami tworzącymi politykę gospodarczą, w tym strategie sektorowe i regulacje. Oraz ocena pracy rad nadzorczych, do tej pory niepraktykowana. W urzędzie pokładane są ambitne oczekiwania, iż zdoła on spełniać funkcje właścicielskie na wzór funduszy private equity.

Komitet, niezależny, kadencyjny, powoływany przez premiera, miałby rekomendować odpowiednich kandydatów do rad nadzorczych i uczestniczyć w dorocznych ocenach pracy rad. Przedkładając to zjawisko na język czasów słusznie minionych – członkowie rad znaleźliby się w nomenklaturze komitetu. Nie dopatrzyłem się ustaleń dotyczących udziału w komitecie inwestorów instytucjonalnych, zwłaszcza funduszy emerytalnych – akcjonariuszy stabilnych, a przy tym apolitycznych.

Projekt przywiązuje duże znaczenie do roli przewodniczących rad nadzorczych, zmierza ku wzmocnieniu ich decyzyjności i odpowiedzialności. Wymaga to jednak zmiany ustroju spółki akcyjnej. Zresztą przewiduje się poważne zmiany regulacyjne: spółki uczestniczące w programie zostałyby wyjęte spod rygorów osławionej „ustawy kominowej”, z ich rad nadzorczych zniknęliby przedstawiciele pracowników, utworzona zostałaby funkcja pod (roboczą, mam nadzieję) nazwą „oficer korporacyjny”, a korpus jej piastunów reprezentowałby interesy spółek dominujących w radach nadzorczych spółek zależnych. Więcej napiszę o programie niebawem.

Tekst został ogłoszony 5 lipca 2010 r. w Gazecie Giełdy PARKIET
Czytaj także:
2014.03.08 Komitet z Loch Ness
2010.07.08 Szkopuły programu reformy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *