Bogdanko, trzymaj się!

Rozhuśtali Bogdankę. Intryga jest tak mroczna, że nie wszyscy dostrzegli jej sens. Nie wszystko, co jest dozwolone prawem, automatycznie staje się uczciwe, etyczne, przyzwoite!

Najpierw Enea wypowiedziała umowę o dostawę węgla. Odmiennie niż traktaty, pospolite umowy handlowe nie są zawierane wiekuiście, po wsze czasy, w imię Przenajświętszej Trójcy. Natomiast podobnie jak traktaty, zawierane są w oparciu o zasadę rebus sic stantibus, czyli „w takim (obecnym) stanie rzeczy”, więc zasadnicza zmiana okoliczności przekreśla ich użyteczność. Zmianą okoliczności jest kryzys polskiego górnictwa węglowego, państwowi konkurenci wyprzedają surowiec po cenach niższych od kosztów wydobycia, ponieważ spółek Skarbu Państwa nie obowiązuje rachunek ekonomiczny. Straty pokrywa podatnik. Bogdanka wytrwale pracowała nad uzyskaniem przewagi kosztowej, oparła na niej swoją strategię – i znalazła się w obliczu groźby wrogiego przejęcia.

Enea jest spółką publiczną, ale ze znaczącym udziałem Skarbu Państwa. To państwo tasuje w niej karty, przeto opinia publiczna uznała, że za wypowiedzeniem umowy z Bogdanką stoi partykularny interes polityczny: zamiast nabywać węgiel od solidnego dostawcy, Enea będzie wspierać bankrutujące państwowe kopalnie. Wspierać kosztem akcjonariuszy LW Bogdanka SA, której kurs zanurkował na wiadomość o utracie strategicznego odbiorcy. Skarb Państwa, ani spółki z jego gestii, nie przejęły się tym wcale: Bogdanka jest w pełni prywatna, jej akcjonariuszami są fundusze emerytalne i inwestorzy indywidualni. Jednych i drugich państwo ostatnio bardzo nie lubi, funduszom już zaszkodziło, szkodząc przy okazji pokoleniom własnych obywateli, inwestorom też podkłada nogę poprzez antyrynkowe przedsięwzięcia.

Niebawem po uderzeniu w Bogdankę i jej kurs, Enea wystąpiła z wezwaniem na akcje kopalni. Działając, jak się wydaje, w granicach prawa, Enea godzi nie tylko w interes przedsiębiorstwa, z którym współpracuje. Godzi w powagę państwa, które plecie o potrzebie rozwijania rynku kapitałowego, akcjonariatu obywatelskiego, nawyku oszczędzania przez społeczeństwo na emerytury. Enea godzi w państwo, ponieważ wyprawia harce pod jego parasolem. Działając z przyzwoleniem Skarbu Państwa pragnie dokonać renacjonalizacji spółki pomyślnie sprywatyzowanej. Różne bywały już próby odwojowania przez Skarb Państwa tego, co zostało przezeń zaoferowane i sprzedane, ale próba przejęcie Bogdanki przez Eneę cuchnie odrażająco. Niedawno związkowcy Bogdanki postulowali powrót spółki w domenę Skarbu Państwa – pisząc tu o tym (poniżej odsyłam do tego artykułu) jeszcze nie wiedziałem, że to nie jakaś przypadkowa paplanina, ale przygotowanie artyleryjskie przed natarciem.

Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych zwróciło się do Komisji Nadzoru Finansowego o zbadanie sprawy. W kwestii wezwania Komisja, jak sądzę, uczyni ile może, czyli niewiele. Przewodniczący Komisji nie jest Dyżurnym Etykiem Kraju powołanym do piętnowania nieprzyzwoitości; najwyżej mógłby spłodzić córkę i nadać jej imię Bogdanka. Do zbadania pozostaje kwestia, czy między wypowiedzeniem umowy przez Eneę a ogłoszeniem przez nią wezwania na akcje Bogdanki nie doszło aby do manipulacji. Pierwsza kwestia ma charakter ustrojowy, druga prawnokarny.

Bogdanka była już, przed kilku laty, obiektem próby przejęcia przez New World Resources. Za jej akcje oferowano cenę znacznie wyższą niż obecnie. Fundusze emerytalne nie przystały na nią, ale wówczas były one jeszcze mocno związane z polskim rynkiem kapitałowym, upatrywały na nim swoją przyszłość. Później zniechęcono je do niego (same nie były bez winy). Dzisiaj nie wiadomo, czy nie pozbędą się akcji Bogdanki, by pozyskane środki zainwestować na obcych rynkach, w interesie obcej gospodarki. Związkowcy będą zachwyceni, podatnicy mniej.

Dawno, dawno temu Bogdan Łazuka śpiewał „Bogdan, Bogdan, trzymaj się!” Dzisiaj chciałbym, by trzymała się Bogdanka. Jej piastuni pracują nad wykształceniem w spółce należytej kultury korporacyjnej. Natomiast Enea nie ma czystej karty na polu corporate governance. Przed trzema laty poprzedni prezes spółki złożył rezygnację „z powodów osobistych”. Rzeczniczka resortu Skarbu oświadczyła, że to jego „suwerenna decyzja”. Okoliczności sprawy nie zostały publicznie ujawnione. Więcej mówiono o jej aspektach obyczajowych, o tragicznej śmierci partnerki menedżera, niż o metodach zarządzania majątkiem spółki. Zamieniono śmieci pod dywan. Nie dziwi przeto, że i dzisiaj Skarb Państwa pozwala spółce na swawole.

Kilka miesięcy temu radziłem radzie nadzorczej JSW, by postąpiła przyzwoicie. Teraz chciałbym poznać stanowisko rady nadzorczej Enei. Czy spółka lub Skarb Państwa ogłoszą: „Nie ma sprawy, nie ma stanowiska?”
Czytaj także:
2015.07.25 Powrót do macierzy
2015.02.06 Je suis Jarosław Zagórowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *