Corporate governance w programach wyborczych głównych brytyjskich partii

  • W Polsce żadna partia nie poświęciła należytej uwagi rynkowi kapitałowemu, wszystkie całkowicie pomijają tematykę corporate governance;
  • W Wielkiej Brytanii tematem kampanii przed wyborami Izby Gmin 12 XII jest oczywiście brexit, ale corporate governance jest przedmiotem debat politycznych;
  • Poglądy głównych partii na temat corporate governance różnią się zasadniczo: konserwatyści chcą kontynuacji, labourzyści głębokich reform;
  • Konserwatyści prowadzą w sondażach, a radykalizm Partii Pracy osłabia jej szanse na zdobycie większości w Izbie Gmin.

Wielka Brytania jest ojczyzną corporate governance, przeto w kampaniach wyborczych poświęca się tej tematyce nieporównanie więcej uwagi niż w innych krajach. Nawet w kampanii osnutej wokół naczelnego zagadnienia, jakim obecnie jest brexit! Nikt nie rozważa wyjścia kraju z Unii Europejskiej jako okazji do rozluźnienia regulacji wprowadzonych przez krytykowaną Brukselę. Przeciwnie: politycy gotowi są iść dalej, wprowadzać w życie standardy wyższe od unijnych. Wszelako nie są zgodni, jakie standardy należy wprowadzić, oraz jakim kosztem.

PARTIA KONSERWATYWNA jest oszczędna w obietnicach, prawdopodobnie dlatego, że póki na jej czele stoi Boris Johnson uznawany za notorycznego kłamcę, lepiej trzymać język za zębami. Konserwatyści już wcześniej (Theresa May w 2016 r.) złożyli obietnicę wprowadzenia do rad dyrektorów silnej reprezentacji pracowniczej, ale zarazem przedstawiono spółkom łagodną alternatywę, więc do zasadniczych zmian nie doszło. Obecnie Partia Konserwatywna wprawdzie reaguje na problemy najbardziej nurtujące wyborców, lecz poprzestaje na ogólnikach, unikając konkretów. Mówi więc o nadmiernych wynagrodzeniach menedżerów wielkich spółek i zapowiada, że chce coś z tym zrobić, ale nie mówi co, kiedy i jak. Obiecuje ochronę środków zgromadzonych w zakładowych funduszach emerytalnych. Rozpamiętuje burzliwe upadki wielkich spółek jak Carillion i Thomas Cook Group, dostrzega w związku z tym potrzebę reformy audytu, lecz i tu brak konkretów. Nie zrealizowano do tej pory zapowiedzi powołania silnego organu nadzoru nad rynkiem kapitałowym (Audit, Reporting and Governance Authority).

LIBERALNI DEMOKRACI proponują reformę zmierzająca do poprawy rynku (Better Business). Wszystkie spółki zostałyby objęte obowiązkiem składania rynkowi oświadczeń o stosowaniu corporate governance obejmujących m.in. zasady wynagradzania pracowników, standardy ochrony środowiska, świadczenia na rzecz lokalnych społeczności oraz korporacyjne praktyki etyczne. Na spółkach miałby spoczywać ogólny obowiązek staranności w dziedzinie środowiska (ochrony klimatu), w tym – zarówno w działalności własnej, jak dostawców – eliminowania produktów i praktyk powodujących deforestrację. Oraz obowiązek dbałości o prawa człowieka, w tym przeciwdziałania pracy nieletnich i współczesnemu niewolnictwu.

Ponadto Liberalni Demokraci przewidują doskonalenie Corporate Governance Code poprzez wprowadzenie obowiązkowej reprezentacji pracowników w radach dyrektorów i w komitetach wynagrodzeń. Byliby oni wyposażeni w pełne uprawnienia dyrektorów i objęci równą z nimi odpowiedzialnością. Partia pragnie zachęcić spółki notowane do rozwijania akcjonariatu pracowniczego, a Unię Europejską (jest zwolennikiem pozostania w niej) do obligatoryjnych badań poszanowania praw człowieka przez wielkie korporacje.

PARTIA PRACY proponuje tak wiele, jak gdyby chciała swoim programem zniechęcić rozsądnych wyborców do głosowania na nią. Opowiada się za nowelizacją Companies Act z 2006 r. i wprowadzeniem możliwości zastąpienia rady dyrektorów dwoma organami: radą nadzorczą i zarządem. W skład rady nadzorczej wchodziliby pracownicy, klienci i inwestorzy długoterminowi. Współczynnik CEO pay ratio (wynagrodzenie CEO wobec najniższej płacy w spółce) nie mógłby przekraczać 20 – obecnie bywa nawet trzycyfrowy. Firmy finansowe byłyby badane przez państwowego audytora. Biegli rewidenci byliby rotowani najpóźniej po 5 latach (obecnie 10). Labourzyści pragną znacjonalizować kilka dziedzin gospodarki narodowej: wodę, energię koleje i internet szerokopasmowy. Odszkodowanie – poniżej cen rynkowych – wypłacą w bonach. Z giełdy znikną także spółki zaniedbujące obowiązek dbałości o klimat.

Karl, John Maynard, Friedrich, Milton, zgodnie przewrócą się w grobach: Jeremy Corbyn i jego partia zamierzają napisać nowe prawa ekonomii. Państwo ma być duże. Zza oceanu inspirację daje Elizabeth Warren i jej propozycja Accountable Capitalism Act (żyję długo, pamiętam niezliczone projekty odpowiedzialnego socjalizmu – tu wychodzi to samo). Gospodarka zostanie poddana kontroli. Powstanie państwowa superkomisja do spraw biznesu, w jej ramach będą działać trzy komisje: do spraw spółek, do spraw finansów, do spraw egzekwowania regulacji. W firmach Tłustej Czwórki oddzieli się działy audytu od pozostałych (wszyscy wzdychają do tego, kończy się na gadaniu).

INSTYTUT DYREKTORÓW (Institute of Directors) nie jest partią, lecz apolityczną reprezentacją zdrowego rozsądku. O gospodarce i etyce wie więcej niż wszyscy politycy razem wzięci. Instytut jest przeciwko burzeniu systemu i łamaniu krzeseł. Na marginesie kampanii ogłosił manifest o potrzebie zwiększenia zaufania do biznesu. W tym celu proponuje się wzmocnienie odpowiedzialności systemu corporate governance na rzecz społeczeństwa. Oraz doskonalenie profesjonalizmu rad dyrektorów i ich członków. Oraz zwiększanie zdolności rad do działania w dalekim horyzoncie czasowym, do myślenia perspektywicznego. Proponuje się Code of Conduct – zbiór zasad postępowania członków rad dyrektorów największych korporacji. Takie zbiory zasad maja lekarze, prawnicy, księgowi – dlaczego nie dyrektorzy? Rady dyrektorów powinny być poddawane niezależnej ocenie zewnętrznej. Należy ustanowić Audit, Reporting and Governance Authority – organ już przewidziany w Raporcie Kingsmana z 2018 roku. Proponuje się także powołanie Corporate Governance Commission formułującej standardy postępowania na rynku. Na koniec: Wielka Brytania powinna utworzyć Sovereign Wealth Fund inwestujący w przyszłościowe spółki zielonej natury i zrównoważonego rozwoju.

Ciekawe, który z polskich polityków mógłby podjąć dyskusję na temat corporate governance?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *