#COVID-19, czyli pułapka jednomyślności

Uchwała powzięta jednomyślnie pod żadnym względem nie jest warta więcej od uchwały zapadłej wymaganą większością głosów, nawet przy zdaniach odrębnych zgłoszonych przez dysydentów. Rada nadzorcza dlatego jest ciałem kolegialnym, by jej członkowie mogli różnić się.

  • W obliczu pandemii przyjmujemy rozwiązania dopuszczające podejmowanie uchwał przez organy spółek w trybach zdalnych;
  • Podejmowanie uchwał poza posiedzeniami ma wiele bezspornych zalet, lecz uproszczenie procedur ma też poważną wadę;
  • Jest nią brak pogłębionej refleksji nad projektami głosowanych umów, co owocuje mechaniczną jednomyślnością;
  • Jednomyślność, która nie powstaje w wyniku twórczej wymiany poglądów, ucierania się stanowisk, nie jest wartością.

Niekiedy wartość uchwały zawarta jest już w projekcie, ale często bywa wzbogacana lub kreowana później, pomiędzy wniesieniem projektu a głosowaniem na niego, w toku dyskusji, sporów, w procesie zbliżania stanowisk. Racją posiedzeń zarządu lub rady jest możliwość wspólnej i wnikliwej analizy przedstawionych informacji, oraz redagowanie przez ogół obecnych uchwał, które zostaną przyjęte przez wymaganą większość.

Posiedzenie ma więc wiele zalet i charakter obligatoryjny, ale ma także wady. Powstaje bowiem konieczność zebrania członków rady nie tylko w tym samym czasie, także w tym samym miejscu, często odległym od miejsc ich pracy i zamieszkania, co wiąże się z dojazdami, nierzadko czasochłonnymi. Dlatego posiedzenia są zazwyczaj zwoływane z wyprzedzeniem, a wobec tego rada nie zawsze bywa zdolna do pilnego zareagowania na nagłą sytuację w spółce. Obecnie, w obliczu pandemii, zebranie członków rady w jednym miejscu i związane z tym podróże przynamniej części z nich, to zagrożenie ich zdrowia i życia.

Powtarzam od lat do znudzenia, ze dobrze zorganizowana rada nadzorcza może wykonać znaczną część swojej pracy poza posiedzeniami. Zbiera się ona kilka razy w roku, a ciąży na niej powinność wykonywania stałego nadzoru nad działalnością spółki we wszystkich dziedzinach tej działalności, zaś przedsiębiorstwo spółki jest coraz bardziej złożone, trudniejsze do ogarnięcia. Współczesna rada nadzorcza wyłania przeto z siebie komitety złożone z części jej członków i powierza im ważne zadania. Rada może delegować swoich członków do samodzielnego pełnienia określonych czynności nadzorczych. Może także podejmować uchwały poza posiedzeniami.

Powzięcie takiej uchwały wiąże się z koniecznością spełnienia kilku wymogów. Wszyscy członkowie rady powinni zostać powiadomieni o treści projektu uchwały. Należy także spełnić wymóg kworum, czyli udziału w głosowaniu przewidzianej statutem wystarczającej liczby członków rady. Głosowanie poza posiedzeniem stawia członka rady pod silną presją psychiczną: skoro zarządzono głosowanie – znaczy, że sprawa jest pilna; skoro gotowy jest projekt uchwały – znaczy, że nie ma warunków do zgłoszenia wniosków lub poprawek, bądź nawet kontrprojektu, należy bez zwłoki oddać głos; skoro zaś należy bez zwłoki oddać głos – trzeba powstrzymać wszelkie wątpliwości,  po prostu głosując za. Tak rodzi się fałszywa jednomyślność. 

Statut, względnie regulamin rady, powinien przewidywać, że w głosowaniu poza posiedzeniem uprawniony do oddania głosu po otrzymaniu projektu uchwały ma czas na namysł albo konsultacje, ale nie jest to praktykowane. Nawet jeżeli głosowanie członków rady nadzorczej, względnie zarządu spółki, odbywa się przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość, służą one najczęściej jedynie, by za ich pośrednictwem oddać głos. Może ktoś kiedyś wstrzymał się od głosu, może nawet ktoś glosował przeciw, ale czy w głosowaniu poza posiedzeniem rady albo zarządu ktoś złożył zdanie odrębne? Przeważa nałogowa jednomyślność.

Podobnie w głosowaniu korespondencyjnym i w głosowaniu w trybie obiegowym: zjawia się posłaniec z dokumentem, na którym oddają głosy wszyscy członkowie rady, albo nadchodzi pismo, fax, względnie email z tekstem projektu uchwały, na którą należy oddać głos. Wręcz nie wypada zastanawiać się, wszyscy głosują za. Tak utrwala się fałszywa jednomyślność. Czytam sprawozdania rad nadzorczych chełpliwie informujących, że wszystkie uchwały rady zostały powzięte jednomyślnie. Pandemia COVID-19 wpędza nas mechanicznie w pułapkę jednomyślności. Lecz pamiętajmy: uchwała powzięta jednomyślnie pod żadnym względem nie jest warta więcej od uchwały zapadłej wymaganą większością głosów, nawet przy zdaniach odrębnych zgłoszonych przez dysydentów. Rada nadzorcza dlatego jest ciałem kolegialnym, by jej członkowie mogli różnić się.

Tekst ogłoszony w Gazecie Giełdy i Inwestorów Parkiet 17 IV 2020 r.

 

 

 

 

 

 

 

2 myśli w temacie “#COVID-19, czyli pułapka jednomyślności

  1. Piotr

    Dobrze, że zwrócił Pan na to uwagę. Moje doświadczenie wskazuje, że nawet posiedzenia za pomocą środków bezpośredniej komunikacji (a nie tylko głosowania obiegowe) znacząco ograniczają dyskusję gdyż jakość tej komunikacji często pozostawia wiele do życzenia. Moim zdaniem jest to też kolejny argument za tym, że jakiekolwiek zmiany w prawie w trakcie COVID-19 powinny mieć charakter przejściowy lub ewentualnie dotyczyć okresów epidemii. Żadne istotne trwałe zmiany w prawie (KSH, ale nie tylko) nie powinny być tworzone w ciągu tygodni bo fizycznie nie jest możliwe aby legislatorom udało się w tak krótkim czasie przewidzieć wszystkie implikacje.

    Odpowiedz
  2. Anna

    Dzień dobry, w temacie zdalnego (mailowego) głosowania ciekawi mnie sprawa oddania głosu po wyznaczonym czasie? Czy taki głos jest ważny i należy go doliczyć czy jednak uznać za nieważny? Dla mnie logicznym jest aby takich głosów nie doliczać ale życie pokazuje, że obecna sytuacja epidemiczna (np. rzekome problemy techniczne) jest wykorzystywana do doliczania głosów oddanych po czasie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *