Czy należy zrezygnować z instytucji absolutorium?

Absolutorium jest instytucją wymyśloną przez dżentelmenów na użytek dżentelmenów. W ich rękach jest narzędziem (aczkolwiek nie jedynym) oceny działań, wyników, osiągnięć i niepowodzeń poszczególnych piastunów spółki w rozpatrywanym okresie. Lecz o dżentelmenów coraz trudniej, coraz więcej natomiast szubrawców. W ich rękach absolutorium jest instrumentem tak groźnym, jak brzytwa w łapie małpy. Albowiem 2016-11-03_rn_na-posiedzeniu_bannerabsolutorium zakłada odpowiedzialną ocenę kwitowanego. Dzisiaj na polskim rynku, zwłaszcza – niestety! – w spółkach z udziałem Skarbu Państwa, ocenia się menedżerów bez znajomości rzeczy, bez kultury, natomiast z prostackich pobudek politycznych. Jeżeli ktoś pełnił funkcję w czasach poprzedniej władzy, nawet nie z jej nadania, a z racji kwalifikacji, talentów i doświadczeń, prawdopodobnie już został, albo niebawem zostanie, wyrzucony z posady i pozbawiony absolutorium.

Przed kilku laty tak oto zdefiniowałem w Słowniku Wyrazów instytucję absolutorium w spółce akcyjnej: „Czynność prawna o mglistym znaczeniu podejmowana (wyłącznie) przez walne zgromadzenie. Niby jej treścią jest stwierdzenie, że imiennie oznaczony piastun spółki należycie wykonywał swoje powinności w danym roku obrachunkowym. Lecz niekoniecznie: otóż a. nie daje immunitetu przed ewentualnym dochodzeniem roszczeń, zwłaszcza jeżeli ich podstawa nie była znana w chwili udzielania a. Gorszące są przypadki odmowy udzielenia a. z powodów politycznych, bądź nawet uchylenia udzielonego a. bez rzeczowego uzasadnienia. Fantazję akcjonariuszy winny miarkować dobre obyczaje.”

Jest przeto coraz gorzej. Dobre obyczaje poszły w kąt. Uchwały w sprawie udzielenia absolutorium podejmowane są przez walne zgromadzenie niejako z marszu, bez wnikliwej dyskusji nad każdym z piastunów spółki. Odmowy udzielenia absolutorium nie wynikają wprost z uchwał podejmowanych na taki właśnie wniosek, lecz są dorozumiane z tego powodu, że projekt uchwały o udzielenie absolutorium nie zyskał wymaganej większości głosów. Niekiedy uchwała nie zapada, chociaż głosów przeciwnych nie było, jej podjęcie uniemożliwiła liczba głosów wstrzymujących się. Zdarza się nawet, że głosy wstrzymujące się oddawane są bez świadomości, iż są de facto głosami przeciwko powzięciu uchwały… Postronni mogą się uśmiać, gdy przedstawicielka Skarbu Państwa wyraża głębokie zdumienie, bo jakże uchwałę odrzucono, skoro ona, dysponentka większości głosów na walnym, nie głosowała przeciw, a „tylko” wstrzymała się od głosu? Sytuacja piastuna spółki, który pozostał bez absolutorium, jest trudna nie dlatego, by groziły mu powództwa samej spółki albo akcjonariuszy, wszak w Polsce jeszcze nikogo nie puszczono bez skarpetek – ale dlatego, że nie znajdzie on już pracy w żadnej spółce w orbicie wpływów Skarbu Państwa.

Takie praktyki są jawnie niezgodne z zasadami współżycia społecznego. Kwestia absolutorium jest uregulowana bardzo niejednoznacznie. Kaprys nieudzielania absolutorium – bez dania racji – byłym lub odchodzącym piastunom spółek rozpowszechnił się nawet w sercu rynku kapitałowego, względem i na Giełdzie Papierów Wartościowych. Polityk, który wydał dyspozycję użycia siły głosów Skarbu Państwa dla zdyskredytowania nielubianych przezeń menedżerów nie owym menedżerom zaszkodził przede wszystkim, nie giełdzie, którą rządzący starają się wykończyć, lecz interesom państwa.

W komentarzu do jednego z moich wpisów bardzo ważnego tematu dotknął Czytelnik, Mariusz T. Kłoda, przygotowujący dysertację na temat absolutorium: z jakiego stosunku prawnego wynika prawo menedżera do uzyskania merytorycznej oceny? Komentator trafnie zwrócił uwagę na przyjętą przez Skarb Państwa praktykę „absolutorium politycznego”; bierze mnie zazdrość, że to nie ja ukułem to celne powiedzenie. Instytucja absolutorium jest w prawie spółek ujęta tak mgliście, iż rzeczywiście warto zadać pytanie o naturę stosunku prawnego między pomiędzy kwitującym a kwitowanym. Wspomniałem powyżej o dobrych obyczajach i zasadach współżycia społecznego. Dodam, iż kiedy prawo kreuje konkretną instytucję – w tym przypadku absolutorium – należy traktować ją poważnie, nie zaś jak „przepis przydrożny”, mijany bez zwracania nań uwagi…

23 września 2008 r., przeto przed kilku już laty, Polski Instytut Dyrektorów ogłosił (zredagowane i podpisane przeze mnie) „Stanowisko w sprawie potrzeby przywrócenia powagi instytucji absolutorium”. Uczestnikom walnych zgromadzeń zaleciliśmy odpowiedzialne traktowanie absolutorium; eliminowanie gier związanych czy to ze zmianami właścicielskimi, czy z polityką; podejmowanie uchwał w przedmiocie absolutorium z rozwagą; uzasadnianie względami merytorycznymi uchwał o odmowie udzielenia absolutorium bądź o cofnięciu prawidłowo udzielonego absolutorium; rozstrzyganie spraw związanych z absolutorium zgodnie z interesem spółki, wszakże z szacunkiem dla dóbr osobistych i reputacji biznesowej menedżera.

Nie cofam tych apeli. Lecz skoro na polskim rynku jest w omawianych kwestiach coraz gorzej, skoro powagę instytucji prawnych ośmieszają zagrywki szubrawców, zastanawiam się, czy w tej sytuacji nie zabrać małpie brzytwy i zrezygnować z instytucji absolutorium, której nie potrafimy traktować należycie?

Czytaj także:
2015.06.20 Głowy do pozłoty?
2013.01.17 Rada w przeciągu

2 myśli w temacie “Czy należy zrezygnować z instytucji absolutorium?

  1. Mariusz Kanicki

    A propos “Absolutorium jest instytucją wymyśloną przez dżentelmenów na użytek dżentelmenów” i “Dobrych Praktyk…”
    Na jednym ze zwyczajnych walnych zgromadzeń przeprowadzonych w tym roku, tuż przed głosowaniem nad udzieleniem absolutoriów dla poszczególnych członków zarządu, (były) prezes poprosił o odrobinę dyskusji, przedstawienie opinii lub udzielenie wyjaśnień. Powołał się m.in. na ksh, a w zasadzie statut, i “Dobre Praktyki Spółek Notowanych na GPW 2016”. Dokładnego cytatu nie pamiętam, ale w wolnym tłumaczeniu przewodniczący walnego zgromadzenia odpowiedział mniej więcej tak: “Musimy tolerować pana obecność na walnym, ale jest pan byłym prezesem, niech się pan lepiej nie odzywa” …

    Odpowiedz
  2. Mariusz T. Kłoda (piszący doktorat z "absolutorium w polskim prawie prywatnym")

    Jeszcze o tzw. absolutorium politycznym.

    Znana polskiemu k.s.h. instytucja absolutorium (nm. Entlastung) ukształtowała się w czasach, w których dżentelmenów nie brakowało (zasadniczo XIX w., Niemcy). Być może dlatego niemiecki ustawodawca nie widział potrzeby określenia przesłanek, reguł etc., jakimi powinny kierować walne zgromadzenia lub zgromadzenia wspólników rozstrzygające o udzieleniu skwitowania (“absolutorium dżentelmeńskie”). Nie widział jej także polski normodawca, kiedy w okresie dwudziestolecia międzywojennego wprowadził (bazując na doświadczeniu zachodniego sąsiada) absolutorium do rodzimego systemu prawa handlowego. Tak, w tym okresie w Polsce również nie brakowało dżentelmenów. Czy dziś ich brak? Nie wiem. To chyba jedyna szczera odpowiedzieć, jaką może udzielić osoba (jeszcze) przed trzydziestką. Może ona jednak stwierdzić, że w tzw. spółkach Skarbu Państwa nie zawsze stosuje się, ustanowione przez Ministra Skarbu Państwa, zasady nadzoru właścicielskiego. Dotyczy to głównie przypadku rozliczenia roku obrotowego, w trakcie którego doszło do zmiany obozu władzy (tzw. absolutorium polityczne). Tymczasem przywołane zasady odnoszą się do omawianego instrumentu corporate governance (tak klasyfikuje skwitowanie m.in. prof. K. Oplustil). Czytamy w nich m.in, że walne zgromadzenie (zgromadzenie wspólników) w spółkach handlowych, w których Skarb Państwa jest jedynym lub większościowym udziałowcem ma udzielić absolutorium członkom rady nadzorczej po wnikliwej analizie sprawozdania z jej działalności oraz na podstawie oceny realizacji innych, nie objętych sprawozdaniem kryteriów takich, jak np. terminowość realizacji obowiązków sprawozdawczych i informacyjnych.

    Chociaż nie można całkowicie wykluczyć tego, że odmowy udzielenia skwitowania są merytorycznie uzasadnione, to bardziej prawdopodobna wydaje się teza o politycznych motywach tych decyzji. Zjawisko to należy ocenić negatywnie. Wykorzystywanie absolutorium jako instrumentu „gry politycznej” godzi w ocenianych oraz w powagę tej instytucji.

    Autor komentowanego wpisu zadał na końcu pytanie, które prowokuje do przemyśleń. Czy jest nam potrzebne absolutorium? Odpowiem tak. Brzytwa to użyteczne narzędzie, stosowane od wieków przez naszych ojców i dziadów. Pozostawmy ją zatem, najlepiej w ręku sprawnego (znającego się na swoim fachu) golibrody. Małpie natomiast podziękujmy, dajmy banana do ręki i pozwólmy powrócić jej do naturalnego środowiska.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *