Dzień franka

Dzisiejszy dzień upłynął w cieniu szwajcarskiego franka. Bank centralny odstąpił od powściągania kursu narodowej waluty względem eura, frank wyskoczył pod niebiosa, giełdy świata zadrżały. A w Polsce posiadacze kredytów hipotecznych nominowanych w szwajcarskiej walucie zrozumieli, dlaczego bankowcy uporczywie używają terminu „denominowanych”, wszak w jednej chwili kredyty zostały zdenominowane o kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy złotych.

W lipcu 2011 r. napisałem artykulik, w którym zestawiłem historyczne wypowiedzi trzech wybitnych postaci polskiej bankowości – Jacka Ksenia, Jana Krzysztofa Bieleckiego i Wojciecha Kwaśniaka. Tekst wysłałem do poważnego dziennika, w którym toczono dyskusję o losie „frankowiczów”, czyli nieszczęsnych posiadaczy kredytów we frankach. Tekst nie został ogłoszony. Nie przystawał do linii obranej przez redakcję. Myślę, że warto przywołać go dzisiaj…

Frank i etyka

Czy kredyty hipoteczne w walutach obcych to produkt finansowy zgodny ze sztuką i etyką bankowości?

Pierwszy zasiał we mnie wątpliwości Jacek Kseń, wówczas prezes Banku Zachodniego WBK: „…klienci chcą nam zaufać. Dlatego, na przykład, nie sprzedajemy walutowych kredytów mieszkaniowych. Uważamy, że to ryzykowne, z punktu widzenia klienta, bo przecież nie spekuluje się na kursie walutowym przy dwudziestoletnim kredycie na mieszkanie, w którym się żyje. Jak można doradzać klientowi coś takiego tylko po to, by przejściowo zapłacił niższe odsetki? Skoro chcemy, by klienci nam ufali, nie będziemy im proponować takich produktów” (w wywiadzie dla Gazety Bankowej 14 VI 2004).

Dr Kseń postawił problem jasno (niemniej po kilku latach także jego bank wszedł na ścieżkę hipotecznych kredytów walutowych). Podobnie wywiódł Jan Krzysztof Bielecki, wówczas prezes Banku Pekao: „…produkty hipoteczne … są najlepszą metodą budowania długoterminowej relacji z klientem. Zaciągnięcie kredytu hipotecznego jest … może najważniejszą decyzją finansową w życiu klienta. Dlatego przywiązujemy szczególną wagę do etycznej strony tego biznesu. O, proszę spojrzeć: profesor Paul H. Dembinski wydaje periodyk poświęcony etyce w finansach. Bardzo ciekawe! On mieszka w Genewie, ale jakby mu powiedzieć, że zarabiacie państwo w złotych, a pożyczacie we frankach szwajcarskich, to byłby zaskoczony i uznał was za wyjątkowych ryzykantów” (wywiad dla Gazety Bankowej 8 VIII 2004).

Chociaż ocena kredytów hipotecznych w walutach obcych jako ryzykownych i nieetycznych była wśród bankowców osamotniona, oni sami zachowali należytą przezorność. Kilka dni przed zakończeniem chwalebnej misji na stanowisku Generalnego Inspektora Nadzoru Bankowego Wojciech Kwaśniak wyznał: „Zrobiłem … analizę, w jakiej walucie się finansują władze banków – mogłem to sprawdzić, bo mamy raporty nt. transakcji stron powiązanych z bankiem. Okazało się, że zdecydowana większość członków bankowych władz bierze kredyty w złotych. I to nawet w tych bankach, które swoim klientom – przypuszczam, że o znacznie niższych dochodach niż bankowcy – i na bardzo długie okresy, oferują kredyty obciążone nie rozumianym często przez klienta ryzykiem kursowym, a także ryzykiem stopy procentowej z innego rynku” (wywiad dla Przeglądu Corporate Governance 2007 nr 2).

Nie tylko kredytobiorcy winni są swojemu losowi! Co nie oznacza, by ich kłopotami obciążać podatnika. Albowiem wówczas o pomoc wystąpią do budżetu inwestorzy, którzy stracili pieniądze na akcjach wydmuszek rekomendowanych przez analityków…

3 myśli w temacie “Dzień franka

  1. Joanna Mrowicka

    Szanowny Panie Prezesie,

    bardzo proszę o analizę takiego kredytu we frankach w perspektywie 20 lat. Obraz będzie inny niż bieżące wizje polityków i może niektórym poprawi to humor. Kredyt hipoteczny to inwestycja długoterminowa, a przed takową warto poczytać i pomyśleć, a jak się komuś nie chciało czytać periodyku PID to niech teraz przywoła stare angielskie powiedzenie: Kto szybko/impulsywnie podejmuje decyzje, ten ma wiele czasu, aby ich potem żałować.

    Z wyrazami szacunku

    JM

    Odpowiedz
  2. Witold Iwonicki

    Dziękuję za “wyszperanie” tych wypowiedzi – zobaczyłe w internecie, że Forbes tez skorzystał z Pana pamięci. Odnosnie wypowiedzi Pani Mrowickiej (powyzej lub poniżej) to, nietety, typowe niezrozumienie, jak przecietni ludzie biora pozyczki hipoteczne. Po pierwsze, wierzyli bankowemu reprezentantowi (teraz juz nie wierzą nikomu: ani bankowcom, ani ubezpieczycielom , ani politykom, z wzajemnoscia) – i ten ogolnu brak zaufania bardzo zle wróży na przyszłosc.) a on mowił:” kurs moze wzrosnac lub zmalec, ale frank to przecież najbezpieczniejsza/najstabilniejsza waluta na swiecie. No bez sensu, alei tu po drugie/ nie było czasu albo umiejętnosci aby to zweryfikować co mówi bankowiec lub zgłębić temat. Przecież gdyby potencjalny kredytobiorca usłyszał, że Polska to kraj gospodarka wschodząca a jako taka jest bardzo podatna na nagły odpływ kapitału i boom-bust cycle, że podobne oferty doprowadziły do kryzysów: 1. Kryzys w Kanadzie 1979-1982 (denominowane w USD)
    2. Kryzys pozyczek hipotecznych w Australii latach 1986 – 1987 (pozyczki w CHF i yenach)
    4. Indonezja, Korea Południowa i Tajlandia w 1997-1998 (denominowane w USD)
    to kto by taki kredyt wziął? A taka taka powinna przecież byc informacja o ryzyku kredytów walutowych..

    Odpowiedz
  3. Joanna Mrowicka

    Szanowny Panie Witoldzie i Najszanowniejszy Panie Prezesie

    zapewniam, że jestem w grupie przeciętnych kredytobiorców, który swoje wieloletnie zobowiązania hipoteczne opiera nie tylko na zaufaniu, ale i na matematyce.

    Może dlatego, że matura z tego przedmiotu była obowiązkowa, kiedy ja ją zdawałam?
    Może z powodu wykonywanego zawodu? Kiedy prawnik zostaje audytorem to wizja zmaterializowania się ryzyka nabiera realnych kształtów każdego dnia.

    Myślę, że to mogłoby być tematem ciekawych badań, dlatego stawiam tezę, ze gro kredytobiorców we frankach “uniknęło” matury z matematyki.
    A co do światowych kryzysów (walutowych i innych) to odsyłam do publikacji UMCS’u Pani Bogumiły Muchy-Leszko oraz Pani Magdaleny Kąkol – Polityka rezerwy federalnej USA i jej skutki w latach 1995-2008.

    Wesołego Alleluja!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *