Gdy związek nasz bratni…

7 stycznia 2013 r. ogłoszono w Brukseli powstanie Global Network of Director Institutes, GNDI, czyli Światowej Sieci Instytutów Dyrektorów. Założycielami są organizacje zrzeszające członków rad dyrektorów Australii, Brazylii, Europy, Kanady, Malezji, Nowej Zelandii, Południowej Afryki, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Przewodniczącym nowej instytucji obrany został John Colvin, szef Australian Institute of Company Directors, jego zastępcą jest Stan Magidson, szef kanadyjskiego Institute of Corporate Directors.

Stary kontynent reprezentuje ecoDa, European Confederation of Directors Associations, zrzeszająca Instytuty Dyrektorów z kilkunastu krajów europejskich, w tym PID. ecoDa jest poważana szczególnie w kręgach Unii Europejskiej, wobec której występuje jako „The European Voice of Directors”. Bliższa współpraca stowarzyszonych organizacji pozwoli GNDI występować jako „The Global Voice of Directors”. Wiadomo, że o sile tego głosu nie świadczy liczba osób należących do instytucji członkowskich GNDI (chociaż jest ich aż 100 tysięcy, wliczając 🙂 uczestników Forum Corporate Governance Polskiego Instytutu Dyrektorów), ale ich kaliber.

Mógłbym podsumować temat słowami pieśni z lat słusznie minionych o związku naszym bratnim ogarniającym ludzki ród. Lecz przyznam, że dobrą wiadomość o zawiązaniu GNDI przyjmuję nie bez goryczy. Organizacje członków rad dyrektorów / rad nadzorczych są w wielu krajach silniejsze, bogatsze, bardziej wpływowe – i bardziej skuteczne niż Polski Instytut Dyrektorów, skromna fundacja, biedna jak mysz świecka, borykająca się z wielkimi wyzwaniami. Jeżeli w poprzednim zdaniu ktoś dosłucha się nuty pretensji na taki stan rzeczy – niech wie, że kieruję je przede wszystkim do siebie samego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *