GPW nie jest “instytucją państwa”

  • Polityka tak nagina język, by trwale deformował rzeczywistość, stąd termin „spółki Skarbu Państwa” oznacza spółki z jego udziałem;
  • Podobną deformacją rzeczywistości jest określanie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie SA jako „instytucji państwa”;
  • Państwo jest ważnym akcjonariuszem GPW i dysponuje w niej szczególnymi uprawnieniami, lecz w swojej działalności spółka jest niezależna;
  • Obecność państwa w akcjonariacie giełdy nie przydaje jej korzyści i utrudnia możliwości ekspansji zagranicznej.

Twórca polskiego rynku kapitałowego Krzysztof A. Lis powiadał, że państwo nie wtrąca się w warszawską giełdę z uwagi na opiekę roztaczaną nad spółką przez Najświętszą Panienkę. Niestety, w 2005 r. dr Lis zginął w wypadku drogowym, a Panienka wyjechała na wakacje. Państwo wkraczało na giełdę krok po kroku, przez lata poprzestając na budzących niekiedy zdumienie decyzjach personalnych, z czasem jednak umacniając swoje władztwo. Lecz państwo nie decyduje, jak ostatnio zdarzyło się w Chinach, które spółki mogą wejść na parkiet. Nie decyduje też o notowaniach, chociaż kursy spółek z jego udziałem nie zachwycają. Najwyżej próbuje ono dawać impuls ku łączeniu się niektórych spółek, nie pytając o to innych akcjonariuszy. Opinia publiczna bywa jednak karmiona nieprawdziwymi informacjami, że warszawska Giełda jest instytucją państwa, wręcz jego organem.

Przykładem cytat z poważnej gazety: „Na działania spółki (chodzi o Getback SA – ASN) nie reagowały wyznaczone do tego instytucje państwa kierowane przez nominatów PiS: Komisja Nadzoru Finansowego, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Giełda Papierów Wartościowych i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego”. Lecz nie powinno się zaliczać giełdy do instytucji państwa, nie jest ona bowiem zarządzana przez państwo i nie służy jego polityce: jest publiczną spółką akcyjną notowaną na rynku papierów wartościowych. Nie do twarzy jej w jednym koszyku ze sprawującą nadzór nad rynkiem kapitałowym – i nad samą giełdą – KNF, bądź z ABW. Są to byty z odmiennych wymiarów: państwa i rynku prywatnego, na którym państwo jest akcjonariuszem niektórych spółek.

Podobny błąd popełniła wcześniej Najwyższa Izba Kontroli w zwięzłym i powierzchownym raporcie o sprawie Getback SA „Bez ochrony państwa”. Izba zwróciła uwagę na bezczynność, lub niedostateczną aktywność „instytucji państwowych”, do których – obok Giełdy Papierów Wartościowych zaliczyła KNF i jej Urząd, UOKiK, Rzecznika Finansowego, Ministerstwo Finansów i Komisję Nadzoru Audytowego. I tym razem uznano notowaną na rynku spółkę akcyjną za „instytucję państwa”. Prawda, że Skarb Państwa jest akcjonariuszem GPW w Warszawie SA, korzystającym w tej spółce z pewnych szczególnych uprawnień, lecz nie jest ona instytucją prawa publicznego, a prawa cywilnego.

W dominacji państwa nad spółką prowadzącą giełdę nie dostrzegam wymiernych korzyści. Na rynku kapitałowym państwo nie ma dobrej reputacji, co negatywnie rzutuje na możliwość ekspansji zagranicznej naszej giełdy. Był czas, kiedy mówiono o możliwości przejęcia którejś z giełd w krajach bałkańskich lub bałtyckich, nawet o możliwości korzystnej fuzji giełd z Warszawy i Wiednia; pozostała tylko szansa związku z giełdą w Armenii. Polski rynek zawdzięczał swój rozwój kolejnym prywatyzacjom, całkowitym lub tylko częściowym, mógł przyciągać zagraniczne spółki, lecz ten korzystny obraz zdecydowanie psuła obecność państwa w akcjonariacie GPW SA. Nawet wejście giełdy do notowań na własnym parkiecie nie zaowocowało wyjściem państwa z akcjonariatu, co może daje kilku urzędnikom złudne przekonanie o ich mocy, lecz negatywnie ciąży nad przyszłością tak warszawskiej giełdy, jak polskiego rynku.

GPW nie tylko nie jest „instytucją państwa”, nie jest też „państwową spółką”. Jest spółką akcyjną z udziałem Skarbu Państwa reprezentowanego obecnie przez Ministerstwo Aktywów Państwowych, co znowu ciąży na obrazie giełdy. W niektórych spółkach ze swoim udziałem państwo jest akcjonariuszem mniejszościowym, z niektórych wyszło (Bogdanka), lecz wraca za sprawą częściowej renacjonalizacji. Dążenie rządu do sklejania spółek, nawet o zgoła innym przedmiocie działalności, podyktowane jest m.in. dążeniem do bezinwestycyjnego zwiększenia udziału państwa w spółkach szczególnie dlań ważnych. Nastąpi to zapewne ze szkodą dla notowań tych podmiotów. Postulat pełnej prywatyzacji warszawskiej giełdy wydaje się obecnie nierealny, ale nadejdzie czas, gdy staniemy przed wyborem: prywatyzacja – lub istnienie giełdy.

Tekst ogłoszony 20 listopada 2020 r. w Gazecie Giełdy i Inwestorów PARKIET

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *