Jak odpartyjnić spółki?

  • Wszechobecność państwa w gospodarce nie jest zjawiskiem korzystnym ani dla gospodarki, ani dla społeczeństwa;
  • Szczególnie szkodliwe jest rozdawanie stanowisk w spółkach z udziałem państwa rodzinom i stronnikom polityków;
  • Pomysły odpartyjnienia stanowisk w spółkach ze znacznym udziałem państwa są, w świetle doświadczeń, niedorzeczne;
  • Odpartyjnić spółki można tylko przez ich prywatyzację: prywatny kapitał nie obsadza stanowisk według klucza partyjnego.

Spytano polityka, dlaczego chce upaństwowić zakłady pogrzebowe. Bo przynoszą dochód, odpowiedział. A kiedy już zostaną upaństwowione – przestaną. Niezaprzeczalnie był to wywód trafny. Własność państwowa nie służy rentowności. Wspomniany polityk był działaczem brytyjskiej Labour Party, jej „czerwonego” skrzydła. W latach siedemdziesiątych XX w. miało ono w partii znaczne wpływy. Grupa radykałów, uważających się , nie wiedzieć czemu, za marksistów, twierdziła, że wszelkie zyski są niemoralne i złe, więc te ze śmierci też, nawet podwójnie. Może kalkulowali, że kiedy pogrzeby przestaną przynosić zyski – ludzie przestaną umierać.

Ci szaleńcy byli idealistami. Chcieli wszystko upaństwowić dla zasady, nie w interesie partii ani swoim. Nie o zyski walczyli, lecz z nimi. Pięćdziesiąt lat później, w Polsce, także rośnie kult własności państwa. Skarb Państwa rozciąga wpływy na spółki ze swoim udziałem, zawłaszcza je – nie bacząc, że w niektórych jest akcjonariuszem zaledwie mniejszościowym. Państwo korzyści z tego nie ma żadnych, im gorzej zarządzane będą spółki, tym mniejsze dadzą wpływy do budżetu. Korzyści przypadają politykom sprawującym władzę: mogą obsadzać posady krewnymi i stronnikami. Bank stanowisk w zarządach i radach nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa daje rządzącym wpływy i pieniądze. Nominowani nierzadko odpalają  partiom część zarobków. A opanowane przez nich spółki finansują wydarzenia polityczne, wspierają szemrane fundacje, płacą mediom wspierającym rząd za niepotrzebne reklamy. Jest to korupcja instytucjonalna, bezczelna i bezkarna.

Mnożą się różne pomysły, jak ukrócić ten brzydki proceder, zapobiec nadużyciom, wyplenić złe praktyki. Jak odpartyjnić spółki. Niektóre z tych pomysłów bywają na pozór szlachetne: trzeba powołać jakiś organ nominacyjny, który będzie odpowiadał za obsadę zarządów i rad nadzorczych spółek z udziałem państwa. Utworzyć komisję selekcyjną. Kontrolować nominacje i zarobki. Stawiać i egzekwować wysokie wymagania. Uchwalić nową ustawę. I kilka rozporządzeń. Zakazać. Wypalić żelazem! I takie tam ecie-pecie.

Lecz to nie działa i działać nie może. Skutecznym sposobem na odpartyjnienie spółek jest prywatyzacja. Społeczeństwu wprasowano w głowy, że branże strategiczne: energetyka, paliwa, zbrojenia, górnictwo, coś tam jeszcze, muszą, dla naszego bezpieczeństwa, być zarządzane przez państwo. To samo, które poległo w dziedzinach ochrony zdrowia, oświaty, kultury, finansów – nie radzi sobie nawet z więziennictwem. Rozważany jest absurdalny projekt budowy państwowej sieci sklepów spożywczych. Tylko czekać, aż i u nas pojawią się pomysły upaństwowienia firm pogrzebowych. Państwo powinno być sprawnym regulatorem, lecz nie nadaje się na menedżera.

Nie sprawdza się ono także w trzeciej roli – inwestora. Dowodzi tego dramatyczny spadek kapitalizacji notowanych na GPW spółek z jego udziałem. Miliardy ulatniają się bez śladu. Co gorzej: niektóre z tych spółek straciły zdolność pozyskania kapitału w drodze emisji akcji. Najsłabsze można łączyć z silniejszymi, ale i te mogą z czasem nie unieść ogromu strat. Lecz nawet prywatyzacja nie rozwiąże wszystkich problemów.

Przyglądam się pewnemu, od początku na wskroś prywatnemu, konglomeratowi. I widzę, że własność prywatna także ugina się czasem przed państwem, gdyż wprawdzie może ono powstrzymać się od czynienia szkód, wstrętów, nieprzyjemności – ale nad prywatnym przedsiębiorcą stale wisi przecież groźba, że łaska polityków odwróci się odeń, odpłynie. Państwo demokratyczne nie rodzi takich zagrożeń, gdyż jest kontrolowane przez niezawisłe sądy, wolne media, światłą opinię publiczną. Czy Polska jest współcześnie takim państwem?

Na koniec gorzka uwaga: demokracja i własność prywatna wcale nie gwarantują oczekiwanej rentowności spółek, przezwyciężenia plagi nepotyzmu (kwitnie on przecież w najlepsze w wielu spółkach giełdowych z rodzinnym rodowodem), ani nie dają skutecznej ochrony przed aferami, niekiedy ogromnymi. Lecz to już inna historia.

Tekst ogłoszony 26 września 2020 r. w Gazecie Giełdy i Inwestorów PARKIET

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *