Jak znienacka przytopiono największą IPO w dziejach

  • Przed laty pisałem o Chinach: „Gospodarka już mknie po odległych orbitach, porządek korporacyjny dopiera wsiada na rower”. Właśnie się wykopyrtnął.
  • Na rynkach kontrolowanych przez władzę skłonną do antyrynkowych zachowań przedsiębiorcy mają siedzieć cicho, bo może ich spotkać coś złego;
  • Przykładem jest przypadek Jacka Ma, niezależnego przedsiębiorcy z Chińskiej Republiki Ludowej, jednego z najbogatszych ludzi świata;
  • Urzędnicy średniego szczebla w ostatniej chwili wstrzymali debiut giełdowy gigantycznego fintechu.

Pierwotną ofertę publiczną akcji Ant Group okrzyknięto największą w historii rynków kapitałowych. Jej wartość, ok. 34,5 mld USD, sytuowała ją powyżej zeszłorocznej oferty publicznej Aramco (29,4 mld USD) i pamiętnego debiutu Alibaby z 2014 roku (25 mld USD).
Twórcą Ant Group jest wybitny przedsiębiorca Jack Ma, najbogatszy mieszkaniec Chin, który przełamał niechęć Państwa Środka do obcych nowinek wprowadzając do kraju internet i zakładając w 1999 roku koncern Alibaba. Ant Group to finansowe ramię tego giganta, supermarket usług prostych, powszechnych i przyjaznych.

Najcenniejszą z nich jest system płatniczy Alipay, z którego obecnie korzysta 700 milionów Chińczyków generując rocznie ok. 3 bln transakcji dających obroty rzędu 17 bln USD (bilion, amer. trillion, to jedynka z dwunastoma zerami). Alipay zastępuje wciąż mało popularne w Chinach karty płatnicze, obsługuje płatności w transakcjach e-commerce (świadczonych przede wszystkim przez Alibabę), udostępnia szybkie i proste pożyczki, oferuje ubezpieczenia i zarządzanie aktywami, obsługuje wszelkie inwestycje kapitałowe, nawet te najprostsze, najdrobniejsze, o wartości 1 juana (kilkanaście setnych USD).

Dzięki wielkim przedsięwzięciom Jacka Ma setki milionów mieszkańców Chin zmieniają styl życia. Zamiast poddawać się skomplikowanym i nieefektywnym procedurom kredytowym w bankach, sięgają po dostępny pieniądz, obracają nim, inwestują go, upatrując w produktach Alibaby i Ant Group syntezy gospodarczej prosperity i awansu społecznego. Nie dziwi przeto powszechne zainteresowanie Chińczyków pierwotną ofertą publiczną akcji Ant Group w Szanghaju i Hongkongu. Zwłaszcza, że dumny Ma zręcznie podkreślał, że cena emisyjna (68,8 juanów, 80 dolarów HK) została ustalona poza Nowym Jorkiem, na miejscu.

Rzecz w tym, że do debiutu nie dojdzie, przynajmniej przez pewien czas. Jack Ma, uosobienie lokalnego sukcesu na miarę Doliny Krzemowej, ucieleśnienie mitu miliardera, który zbudował imperium bez koneksji rodzinnych lub politycznych; człowiek, z którym utożsamiają się setki milionów – został niemal w przededniu IPO głęboko upokorzony przez urzędników nadzoru nad chińskim rynkiem kapitałowym.

24 października b.r. na forum finansowym w Szanghaju Jack Ma ostro skrytykował system bankowy ChRL. W Państwie Środka nie istnieje, powiedział, pojęcie ryzyka systemowego. Największym bankom brakuje ekosystemu finansowego. Chińskie banki przypominają lombardy, gdzie – dla uniknięcia ryzyka – myśli się tylko o zabezpieczeniach i gwarancjach. Niektóre z nich uważają się za nazbyt wielkie, by pozwolono im upaść. Tak jest w istocie: banki wykazują znaczą awersję dla małych i średnich biznesów.

W poniedziałek 2 listopada China Securities Regulatory Commission pouczyła Ma o projekcie nowych regulacji dotyczących mikropożyczek, przewidujących surowsze wymogi kapitałowe i bardziej wymagające procedury przy obsłudze niektórych grup klientów Ant Group. Wieczorem mastępnego dnia, 3 listopada, giełda w Szanghaju bezterminowo zawiesiła przewidziany na 5 listopada debiut akcji. Wobec takiego obrotu sprawy, spółka odstąpiła od debiutu w Hongkongu. Na giełdach nowojorskich zachwiały się notowania Alibaby i innych chińskich spółek. Rykoszetem oberwały i całe Chiny, i światowe giełdy. Urząd pokazał, że nadzór zawsze ma rację. Biada pyskatym!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *