Korupcja czy bałagan? [2003]

Niejasności w przepisach nie służą ani zwalczaniu   korupcji, ani krzewieniu porządku korporacyjnego.

Ustawa o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne z 21 sierpnia 1997 roku, zwana ustawą antykorupcyjną, m.in. zabrania łączenia wyliczonych w niej stanowisk z członkostwem w radach nadzorczych spółek handlowych. Na tej podstawie ostatnio odwołano ze stanowisk kilku pracowników urzędów państwowych (doradców premiera i członków gabinetów politycznych ministrów), a także dyrektora Poczty Polskiej. Nie kwestionuję sankcji, lecz pragnę zwrócić uwagę, że – z winy ustawodawcy – sprawa wcale nie jest taka prosta.

Ustawa dopuszcza bowiem wyjątek od zasady. Zakaz zajmowania stanowisk ‘we władzach spółek’ nie dotyczy pewnych kategorii osób poddanych rygorom ustawy, w tym pracowników urzędów państwowych, ‘o ile zostały wyznaczone do spółki prawa handlowego z udziałem Skarbu Państwa, innych państwowych osób prawnych, jednostek samorządu terytorialnego, ich związków lub innych osób prawnych jednostek samorządu terytorialnego jako reprezentanci tych podmiotów’. Nieważne, że ustawa posługuje się archaicznymi terminami ‘władze spółek’ (poprawnie: organy spółek) i ‘spółki prawa handlowego’ (poprawnie: spółki handlowe). To tylko gra słówek. Ważne natomiast, że ustawa operuje niejasnymi pojęciami ‘wyznaczania do spółki’ i ‘reprezentanta’. Są one niespójne z polskim porządkiem prawnym i budzą rozliczne wątpliwości interpretacyjne. Na papierze może dadzą się obronić, ale w praktyce już nie.

Intencje ustawodawcy są jasne. Przepisy są jednak mętne. Na czym polega ‘wyznaczenie’ do rady nadzorczej? Jaka jest forma tej czynności? Czy ma ona oparcie w decyzji właściwego organu? Czy może jest to czyjeś widzimisię? Wątpliwości nie zachodzą wtedy, gdy statut spółki przyznaje indywidualnie oznaczonemu akcjonariuszowi osobiste uprawnienie w postaci prawa powoływania (i odwoływania) członka lub członków rady. Tylko w sytuacji, kiedy na podstawie takiego uprawnienia Skarb Państwa powoła kogoś do rady nadzorczej spółki – można bezspornie przyjąć, że nominat został ‘wyznaczony’.

Lecz takie rozwiązanie jest rzadko spotykane. Najczęściej statut powierza powoływanie członków rady walnemu zgromadzeniu. W powoływaniu członków rady ‘wyznaczonych’ przez Skarb Państwa biorą więc udział także inni akcjonariusze. Wszyscy członkowie rady są wtedy wybierani w takim samym trybie, a osoba namaszczona przez Skarb Państwa nie jest w żaden sposób wyróżniona. Zresztą na liście kandydatów do rady umieszcza się najczęściej, w porządku alfabetycznym, tylko imiona i nazwiska. W dodatku kiedy ktoś upoważniony do działania w imieniu Skarbu Państwa zgłasza kandydatury, nie zawsze informuje czy kandydat został ‘wyznaczony’ przez Skarb Państwa. Co znaczy ‘wyznaczenie’, niech ilustruje przypadek sprzed lat, z czasów panowania AWS–UW, na walnym zgromadzeniu jednego z dużych banków. Urzędniczka resortu występująca jako pełnomocnik Skarbu Państwa odczytała listę kandydatów do rady, po czym przyznała się do pomyłki: list było więcej, tamta jest nieaktualna, więc ona teraz przedstawi właściwą. Po prostu w nocy zmieniono ustalenia koalicyjne.

Dwaj doradcy premiera wchodzili w skład rad nadzorczych Narodowych Funduszy Inwestycyjnych. Pamiętam, jak Skarb Państwa zblatował się z PZU, by wydrzeć niektóre NFI spod kontroli grupy BRE. Walne zgromadzenia funduszy były festiwalami złych obyczajów; toczyły się one pośród burd i tumultu. Jeżeli nawet kandydatów do rad wyznaczali ministrowie Wąsacz lub Chronowski, czynili to zapewne pod dyktando Władysława J. lub Grzegorza W.

Wątpliwości budzi też pojęcie ‘reprezentanta’. W świetle polskiego prawa, bez względu na to, kto i w jakim trybie powołał kogoś do rady nadzorczej, lub zgłosił jego kandydaturę walnemu zgromadzeniu, wszyscy członkowie rady reprezentują interesy spółki, a nie jej akcjonariuszy. Nie są oni ‘członkami z ramienia’ poszczególnego akcjonariusza, nawet jeżeli jest nim Skarb Państwa. Na gruncie ustawy zachodzi też wątpliwość, czy można być ‘wyznaczonym’ przez Skarb Państwa do rady nadzorczej w charakterze innym niż ‘reprezentant’? A kto poniesie odpowiedzialność za działanie na szkodę spółki: Skarb Państwa czy jego reprezentant?

Jeszcze przed uchwaleniem ustawy pracowałem w radach nadzorczych jednoosobowych spółek Skarbu Państwa. Resort kładł nam do głów, że wszyscy członkowie rady, nawet ci pochodzący z wyboru przez pracowników, reprezentują Skarb Państwa. Aż pozbawił nas tego statusu, wprowadzając do statutów przepis, że w posiedzeniach rady nadzorczej ma prawo uczestniczyć ‘reprezentant Skarbu Państwa’, czyli urzędnik resortu. Nie ten wybrany do rady (w ‘moich’ radach pracowało ich po dwoje), a inny, specjalnie przysłany, który zresztą nigdy się nie zjawił. Dobrze, bo gdyby chciał cokolwiek radzie nakazać, zostałby odprawiony.

Tekst ogłoszony 18 sierpnia 2003 r. w tygodniku GAZETA BANKOWA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *