Łyżka dziegdziu [2001]

Regulaminy organów spółki bywają uchwalane pro forma i zamiast usprawniać – utrudniają pracę.

W spółce akcyjnej regulaminy jej organów nie są obligatoryjne. Kodeks spółek handlowych tylko raz wspomina o regulaminie rady nadzorczej, dwa razy o regulaminie zarządu, zaś ani razu o regulaminie walnego zgromadzenia. Utarło się jednak w praktyce, że zgromadzenia, rady i zarządy mają regulaminy. Lecz czy pracują w oparciu o ich postanowienia? Nie zawsze jest to możliwe, skoro regulaminy uchwala się tylko pro forma, więc zamiast regulować zasady postępowania, kreować przejrzysty mechanizm podejmowania decyzji, budzą one zbędne wątpliwości, wręcz utrudniają pracę.

W regulaminach obficie cytowane są przepisy kodeksu i statutu. Często 90% treści regulaminów to owe powtórzenia, może nieszkodliwe, ale zbędne. Przyjmuje się fałszywie, że przepisy kodeksu i statutu znajdują zastosowanie w sprawach nie unormowanych regulaminem. Jest na odwrót: to przepisy regulaminu znajdują zastosowanie jedynie w sprawach nie objętych przepisami kodeksu i statutu. Spółki powszechnie przepisują jedna od drugiej regulaminy, a nawet statuty. Sięgają też po ‘gotowce’ ze zbiorów dokumentów spółek handlowych.
Można dowiedzieć się z nich na przykład, że „członkowie zarządu pełnią swoje obowiązki osobiście lub przez ustanowionych prokurentów”.

Regulaminy, a szczególnie statut, powinny odzwierciedlać indywidualność spółki, kreować jej tożsamość. Niestety, często jedynie fragmenty treści tych dokumentów są wkładem własnym spółki. Bywają one zresztą łyżką dziegdziu, psującą smak całości. Akurat odbywają się seryjnie walne zgromadzenia. W niektórych spółkach każde kolejne zgromadzenie uchwala regulamin. W innych przyjęto zasadę, że skoro regulamin zgromadzenia został raz uchwalony, obowiązuje aż do końca świata (zdecydowanie opowiadam się za pierwszym rozwiązaniem). W niektórych spółkach regulamin jest uchwałą zgromadzenia. W innych – załącznikiem do uchwały (opowiadam się za pierwszym rozwiązaniem). W wielu regulaminach spotkamy sformułowanie, iż „walne zgromadzenie jest najwyższą władzą w spółce”. Czy gdyby pominięto ten zbędny przecież slogan, zgromadzeniu ubyłoby władzy?

Często regulamin zgromadzenia stanowi, że przewodniczący wybierany jest w głosowaniu tajnym, ale w praktyce wyłania się go jawnie, bez głosowania a przez aklamację, ponieważ najpierw wybiera się przewodniczącego, zaś później przyjmuje regulamin. Często regulamin przewiduje wybór zastępcy przewodniczącego zgromadzenia. Po co, skoro w żadnym wypadku nie może on przewodniczyć obradom? Jedna ze spółek publicznych głosiła w regulaminie, że „w walnym zgromadzeniu uczestniczy z urzędu notariusz, którego obowiązkiem jest protokołowanie uchwał walnego zgromadzenia”. W innej regulamin przewiduje dwie komisje skrutacyjne: jedną do głosowań jawnych, drugą do tajnych. Czuję się zawiedziony, gdyż obie wybierane są jawnie. Felieton wiele zyskałby, gdyby komisję do głosowań tajnych wybierać w trybie tajnym. Wszak nigdy dość tajności: kiedy dziadek został tajnym radcą wiedeńskiego c.k. dworu, u Sachera składał zamówienia kelnerowi na ucho.

W regulaminach używa się niezręcznych sformułowań: „głosowania na WZ odbywają się z zastosowaniem techniki komputerowej w sposób określony w instrukcji głosowania, którą każdy uczestnik WZ otrzymuje przed obradami”. Instrukcja głosowania – to brzmi groźnie! Śpieszę wyjaśnić, że nie chodzi o to, jak uczestnik zgromadzenia ma głosować, ale jak ma się posługiwać kartą do głosowania. Co nie zmienia postaci rzeczy, że instrukcja bywa bałamutna.

Regulaminy walnych zgromadzeń zawierają drobiazgowe przepisy porządkowe. Zabraniają palenia na sali (jakby przewodniczący sam nie mógł tego zarządzić). Ograniczają liczbę i czas wystąpień, acz tylko uczestników zgromadzenia, czyniąc wyjątek dla gości (powinno być raczej na odwrót). Wymagają, by każda wypowiedź kończyła się wnioskiem lub pytaniem… W jednej ze spółek przyjęto zasadę, że projekty uchwał oraz zgłaszane do nich poprawki i uzupełnienia wymagają opinii prawnej przed poddaniem ich pod głosowanie. Zamysł chwalebny, lecz spółka, taka niby praworządna, na walnych zgromadzeniach (bądź raczej: zamiast zgromadzeń) kpiła sobie z uprawnień mniejszości.

Za to w regulaminach walnego zgromadzenia często pomija się sprawy, które powinny być w nich rozstrzygnięte, jak tryb zgłaszania kandydatur, tryb głosowania przy zastosowaniu czytników elektronicznych, obowiązki i uprawnienia przewodniczącego oraz komisji zgromadzenia, język obrad, wniosków i projektów uchwał oraz tryb ich zgłaszania i postępowania z nimi, wreszcie tryb dopuszczania do udziału w zgromadzeniu osób spoza kręgu uprawnionych. Jakość wewnętrznego prawa spółki, jej statutu i regulaminów, coraz bardziej waży na jej ocenie i wycenie.

Tekst ogłoszony 28 maja 2001 r. w Magazynie Finansowym dziennika Prawo i Gospodarka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *