Mądrości Wall Street

Mark Sousen: Wall Street. Giełdowe mądrości, maksymy i aforyzmy. Przekład: Jerzy Strzelecki, Jan M. Fijor. Fijor Publishing 2013. S. 238

Książka opatrzona jest jeszcze podtytułem: „Niedźwiedzie trafiają na okładki, byki zarabiają pieniądze. Zbiór życiowych mądrości, starych przysłów i powiedzeń ze świata giełdy i finansów”. Zatem już wszystko wiadomo.

Maksymy są na Wall Street codzienną strawą umysłu i mogą nas wiele nauczyć o inwestowaniu – twierdzi autor. Niby to prawda, lecz cóż począć, kiedy maksymy są wzajemnie sprzeczne? Na przykład pierwsza: „Jak dojść do miliona? Zacznij od 900 tysięcy”, a druga: „Jak dojść do miliona? Należy zacząć z dwoma”. Baron Rothschild (który?) ponoć ukuł radę „kupuj tanio, sprzedawaj drogo”, ale w tej sprawie rację miał Gerald Loeb: „które akcje są tanie, a które drogie, to wiedza granicząca z cudem”. Można więc poczytać sobie, czasem uśmiechnąć się nawet, gdy z rzadka trafi się powiedzenie z wdziękiem, ale inwestowania na giełdzie nikt się z tej książki nie nauczy. Na szczęście zamiarem autora nie było przekazanie takiej lekcji.

Wszystkie maksymy są (przynajmniej na swój sposób) słuszne. Niektóre wyszły spod pióra samego autora. Do mojej wyobraźni przemówiła jego dobra rada: „Nie pozwól, by zysk zamienił się w stratę”. Oświadczyłem przeto wszem i wobec, że nie pozwalam, nawet napisałem stosowne oświadczenie, utrzymane w kategorycznym tonie i ostrzegające przed odpowiedzialnością wszystkich, co uczynią mi wbrew. Niestety, Fortuna nie posłuchała.

Ubawiła mnie maksyma Marka Twaina: „Jaka jest definicja kopalni złota? To dziura w ziemi otoczona oszustami”. Widać, że człowiek żył dawno i daleko, współcześnie dziur ubyło, oszustów przybywa. Trafiła do mnie maksyma Johna Maynarda Keynesa „Rynek może być irracjonalny dłużej niż ty pozostajesz wypłacalny”. Niestety, nie rozumiem, co chciał mi przekazać Anthony M. Galea swoją radą „Tnij dywidendy, tnij straty”. Warren Buffett, Wyrocznia z Omaha, wyraził się – jak na wyrocznię przystało – mało klarownie, radząc: „Nigdy nie popełniaj dużych błędów”. Duży – to pojęcie względne, błąd duży dla mnie byłby dla niego (i Charliego Mungera) zapewne niedostrzegalny, błąd duży dla niego mnie nie grozi, bo nie mam tylu środków.

Jaki pożytek z maksym, wyjaśnił cytowany już Gerald Loeb: „Jest coś, czego serdecznie nie cierpię: gotowe odpowiedzi na wszystko. Ludzie powinni używać głowy, posługując się logiką i umysłem, a nie prostymi formułkami”. Święte słowa!

Pozostaje mi wyjaśnić, jaki ma sygnalizowana tu książka związek z tematem moich zainteresowań, corporate governance. Otóż żaden. Ani jedna z setek maksym z Wall Street nie zachęca do inwestowania w spółki, które mają corporate governance. Żaden rynkowy guru (ani gburu) nie radzi: „Zanim wydasz pieniądze na akcje spółki, zbadaj jej ustrój, poznaj regulaminy, niezależność dyrektorów, kwalifikacje członków komitetu audytu”. Spekulanci nie zawracają sobie głowy takimi sprawami. Pożytek z książki taki, że w tej materii rozwiewa wątpliwości i nadzieje.

Konsultanci z firm doradczych mogą sobie ogłaszać raporty, że inwestorzy skłonni są płacić więcej, na przykład 21,4% więcej, za akcje firm reprezentujących wysokie standardy corporate governance. Ja inwestorom tego nie zabraniam, lecz konsultantów wyśmiewam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *