Między rynkiem a dobrymi praktykami

Alessandro Profumo, były szef Unicredit, powiedział kiedyś obrazowo, że corporate governance jest sztuką rozwiązywania konfliktów interesów. Wiele w tym racji! Konflikt interesów w spółce i wokół niej jest zjawiskiem ze wszech miar normalnym. W niejednej radzie nadzorczej ścierają się rozbieżne interesy różnych akcjonariuszy, a członkowie rady występują, półskrycie lub wręcz otwarcie, w imieniu partykularnych interesów swoich mocodawców. W teorii członek rady działa wyłącznie w interesie spółki: ciąży na nim obowiązek dokładania należytej staranności na rzecz tego wyłącznego interesu. W praktyce – różnie bywa. Konflikty interesów występują na styku rynku i dobrej praktyki, albo na styku rynku i prawa. Nie wystarczy spisać zasady dobrej praktyki, albo uchwalić przepisy, ponieważ szkopuł tkwi w tym, że wcale niełatwo orzec, czy w danej konkretnej sytuacji występuje konflikt interesów, czy też może wszystko jest w porządku. Za ilustrację tej myśli posłużą dwa przypadki nadesłane mi niedawno pod rozwagę.

PRZYPADEK PIERWSZY: członkostwo w radach nadzorczych spółek powiązanych. PID został poproszony o opinię w następującej kwestii: członek rady nadzorczej ważnej i głośnej spółki został powołany przez nadzorowany przezeń zarząd do rady nadzorczej spółki zależnej, nawet nie bezpośrednio, zależność jest bowiem piętrowa. Potocznie można ująć to w ten sposób, że członek rady nadzorczej spółki babki jest jednocześnie członkiem rady spółki wnuczki. Babka jest głową złożonej grupy kapitałowej, wnuczka działa zagranicą, ma bardzo istotne znaczenie dla interesów gospodarczych grupy, wobec babki jest komplementarna, nie ma między nimi konkurencji. Wspomniany członek obu rad nadzorczych reprezentuje niekwestionowane kwalifikacje i doświadczenie. Za pracę w radzie zagranicznej spółki otrzyma on stosunkowo wysokie wynagrodzenie, lecz tego aspektu sprawy wnoszący ją nie poruszył.

Ponieważ prośba o opinię w sprawie została skierowana wprawdzie na moje ręce, lecz do PID, zapoznałem z nią specjalistów z Rady Programowej. Nikt z nich nie dostrzegł tu konfliktu interesów, natomiast dostrzeżono, że wchodząc z powołania zarządu nadzorowanej spółki do rady nadzorczej spółki w grupie kapitałowej, członek rady nadzorczej spółki babki utracił przymiot niezależności.

PRZYPADEK DRUGI: prezes spółki przewodniczącym rady nadzorczej spółki konkurującej. Tym razem kazus został wniesiony do mnie osobiście z sugestią omówienia go w tym miejscu. Jest to opowieść o dwóch miastach, a właściwie o dwóch lotniskach. Oba miasta są duże, porównywalnej wielkości, ale ich lotniska dzieli przepaść. Lotnisko w A aspiruje do miana portu międzynarodowego, obsługuje regularne połączenia nie tylko tanich linii, także regularnych przewoźników, liczba pasażerów stale rośnie, dużo się tam inwestuje. Lotnisko w B jest lokalne, ma wprawdzie spore ambicje, korzysta z niego kilku przewoźników, niemniej oba porty dzieli przepaść. Jak wszystkie polskie lotniska, także dwa wspomniane konkurują, nie o tych samych może pasażerów, ponieważ dzieli je blisko 250 km, lecz o pozycję na niebie i ziemi. Mają przy tym – co trzeba podkreślić – różnych właścicieli.

Mój korespondent jest zdziwiony faktem, ze przewodnictwo rady nadzorczej lotniska w B powierzono prezesowi lotniska w A. Jest to menedżer sprawny, doświadczony, lecz pozostaje miejsce na wątpliwość, czy wylądował na właściwym pasie? Czy prezes spółki większej, może lepszej, jest aby odpowiednim kandydatem na szefa rady nadzorczej spółki mniejszej, nie tak rozwiniętej, lecz przecież konkurencyjnej? Czy zdoła wznieść w swojej głowie chiński mur, powstrzymujący go przed wykorzystaniem na użytek spółki A informacji uzyskanych w spółce B? Dwie spółki z tej samej branży, mające odmiennych właścicieli, walczą o kawałki tego samego torciku. Czy jedna powstrzyma się przed podjedzeniem drugiej przynajmniej okruszynki? Otóż, moim zdaniem, wystąpił tu konflikt interesów. Chętnie poznam opinię Czytelników.

3 myśli w temacie “Między rynkiem a dobrymi praktykami

  1. Waldemar Walczak

    Wychodząc naprzeciw deklaracji na temat chęci poznania opinii Czytelników, można zauważyć kilka fundamentalnych kwestii.
    Po pierwsze ten prezes lotniska nie “sam wylądował” lecz został arbitralną decyzją osób trzecich wybrany do rady nadzorczej, przede wszystkim w celu zagwarantowania mu kolejnego źródła dochodów. Póki co zdecydowana większość lotnisk w Polsce są to spółki z większościowym udziałem kapitałowym jst i Skarbu Państwa, tak więc do osób zasiadających w ich organach mają zastosowanie przepisy ustawy kominowej i antykorupcyjnej. W omawianym przypadku mamy do czynienia najpierw z decyzją właściwego organu o wyznaczeniu (zgłoszeniu) kandydata w charakterze reprezentanta danego podmiotu do pełnienia funkcji w organie nadzoru określonej spółki prawa handlowego, która to stała się podstawą do podjęcia decyzji o powołaniu w skład rady nadzorczej. Osoby odpowiedzialne za podejmowanie tych decyzji były zobligowane do tego, aby przyjąć od kandydata zestaw odpowiednich dokumentów oraz stosownych oświadczeń wynikających z przepisów określonych ustaw, m.in. z ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że obie spółki działają w tej samej branży, a więc zajmują się działalnością konkurencyjną, wobec powyższego teza o możliwości wystąpienia konfliktu interesów jest słuszna, natomiast pełną wiedzę i świadomość tego faktu miały przede wszystkim osoby podejmujące określone (wcześniej opisane) decyzje. Zakaz zajmowania się interesami konkurencyjnymi winien być integralną częścią umowy o pracę z prezesem zarządu, jako odzwierciedlenie zasad dobrych praktyk ładu korporacyjnego, wówczas sprawa byłaby jednoznaczna.

    Odpowiedz
  2. Zbigniew Błaszczyk

    Dyspozycje przepisów art. 211 i 380 ksh nie pozostawiają niedomówień, ni pola do snucia dywagacji. Z tekstu wynika, że prezes zarządu spółki z A został przewodniczącym rady nadzorczej w B a do tego niezbędna była zgoda stosownego organu spółki z A. Trudno podejrzewać, z kolei, że stosowny organ spółki w B nie miał świadomości, kogo powołuje do rady nadzorczej, co znaczy, iż akceptował prezesurę w spółce z A. Zachodzi kolejne pytanie, czy osoba powołana do pełnienia wskazanych funkcji winna – przy akceptacji organów obydwu spółek – samodzielnie rozstrzygać zagadnienie od strony etyki zawodowej, czy też akceptować bezkrytycznie ich stanowiska. Jak długo może przekazywać swoją wiedzę dla dobra spółek, bez wykorzystywania niejawnych informacji pozyskiwanych w tych podmiotach? Wydaje się, że takie działanie byłoby możliwe jedynie wtedy, gdy nie zajdzie bezpośredni konflikt interesów pomiędzy lotniskami w A i B. Czy on nie trwa ciągle?

    Odpowiedz
  3. Waldemar Walczak

    Szanowny Panie Prezesie, Szanowni Czytelnicy bloga. Ciesząc się, iż artykuł stał się przyczynkiem do merytorycznej dyskusji, ośmielam się ponownie zabrać głos w tej sprawie, licząc, że być może skłoni (zachęci) to pozostałe osoby do wyrażania swoich opinii, a prowadzony blog stanie się interaktywnym forum wymiany poglądów, mającym przy tym istotne walory edukacyjne, a także będzie służył upowszechnianiu wiedzy na temat standardów ładu korporacyjnego w teorii i praktyce.
    Trudno jest mi w całości zgodzić się ze zdaniem przedmówcy tj. Pana Zbigniewa Błaszczyka, że opisywany przypadek można rozpatrywać głównie na płaszczyźnie zagadnień związanych z etyką zawodową, a także wyłącznie na gruncie przepisów KSH. Poniżej przedstawiam merytoryczne uzasadnienie dla poparcia sformułowanych poglądów i ocen.
    W analizowanym przypadku zostały przeze mnie w poprzednim komentarzu przedstawione uwarunkowania organizacyjno-prawne, które powinny być bezwzględnie przestrzegane w procesach podejmowania decyzji zarówno o zgłoszeniu (wyznaczeniu) kandydata jako osoby reprezentującej dany podmiot w radzie nadzorczej spółki, a także w odniesieniu do decyzji o powołaniu w skład rady.
    Na podstawie przedstawionej poprzedniej merytorycznej (przyznaje, iż bardzo syntetycznej) analizy, po uzyskaniu wglądu do odpowiednich dokumentów źródłowych można dokonać oceny przedmiotowego zagadnienia.
    Uzupełniając mój komentarz, w analizowanym przypadku (dot. określonej kategorii spółki prawa handlowego z większościowym udziałem JST/SP) kluczowe znaczenie ma złożenie (domaganie się złożenia stosownego oświadczenia od kandydata na członka rady nadzorczej przed jego formalnym zgłoszeniem i powołaniem) dotyczącego spełniania określonych ustawowych kryteriów, które oprócz posiadania kwalifikacji formalnych, wynikają m.in. z następujących przepisów prawa:
    – art. 24 f ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym, tj. zakazu pełnienia funkcji określonych w ustawie,
    – art. 4 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne (t.j. Dz. U. z 2006 r. Nr 216, poz. 1584), tj. zakazu łączenia stanowisk i pełnienia funkcji określonych w ustawie, z uwzględnieniem wyjątku określonego w art. 6,
    – art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 3 marca 2000 r. o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi (Dz. U. z 2000 r. Nr 26, poz. 306, ze zm.), tj. nie zasiadania w innej radzie nadzorczej z większościowym udziałem jednostki samorządu terytorialnego/Skarbu Państwa,
    – art. 13 ust. 1 i ust. 2 ustawy z dnia 30 sierpnia 1996 r. o komercjalizacji i prywatyzacji (Dz.U. z 2002 r. NR 171, poz. 1397, ze zm.) tj. wykluczenia zbieżności interesów,
    – art. 7 oraz art. 8 ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów (t.j. Dz. U. z 2007 r. Nr 63, poz. 425, ze zm.), tj. obowiązku złożenia właściwemu wojewodzie oświadczenia lustracyjnego lub informacji o złożeniu takiego oświadczenia przez osoby urodzone przed 1 sierpnia 1972 r.
    Nawiązując do płaszczyzny myślowej wyznaczonej przez komentującego, w mojej ocenie wydaje się słuszne, aby w zakresie odpowiedzialności za zaistniały stan rzeczy postrzegać ją zarówno od strony obowiązków, jakie spoczywały na osobach podejmujących stosowne decyzje personalne (żądanie złożenia stosownego oświadczenia od kandydata), osobach które zasiadają w organie nadzoru, a także wymagać znajomości podstawowych przepisów prawa od osoby pełniącej zaszczytną funkcję prezesa zarządu.
    Odnosząc się z kolei do przepisów wynikających z KSH, chciałbym na koniec zwrócić uwagę na fakt, który stanowi dodatkowy argument dla poparcia mojej konstatacji, bowiem członkowie zarządu i rady nadzorczej spółki prawa handlowego są osobami, które na mocy art. 293 § 2 ksh zobowiązane są do wykonywania powierzonych zadań w rzetelny sposób ze starannością wynikającą z zawodowego charakteru swych działań.
    Myślę, że Pan Prezes Andrzej Nartowski, jak również członkowie rady naukowej Przeglądu Corporate Governance, a także inni autorzy zajmujący się omawianą problematyką, być może zechcą wyrazić swoje stanowisko w tej sprawie i odnieść się do pojawiających się komentarzy.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *