Monografia o kontraktach menedżerskich jest manifestem ich zalet

SŁOWO O KSIĄŻCE. Waldemar Gujski i Dawid Jakub Zdebiak ogłosili w wydawnictwie Wolters Kluwer pokaźne (530 stron) dzieło „KONTRAKTY MENEDŻERSKIE I INNE UMOWY CYWILNOPRAWNE O ŚWIADCZENIE PRACY. Wzory”. Jako zachęta do lektury niech posłuży cytat – przestroga przed umowami regulowanymi Kodeksem pracy, Pisze Waldemar Gujski: „W mojej praktyce adwokackiej spotkałem się z przypadkami gdy odwołany członek zarządu, któremu brakuje np. 46 miesięcy do osiągnięcia wieku emerytalnego i któremu z uwagi na treść art. 39 k.p. nie można wypowiedzieć umowy o pracę, po doliczeniu np. 6-miesięcznego okresu wypowiedzenia pozostaje związany ze spółką jeszcze ponad 4 lata” (s. 34).

Rzecz została przedstawiona jako 2. wydanie, co wymaga komentarza. Między wydaniem poprzednim, samodzielnego autorstwa W. Gujskiego (Wydawnictwo Librata) a obecnym upłynęło kilkanaście lat, formuła dzieła jest inna, inny jest wydawca. Zmienił się stan prawny, rozwinęło się orzecznictwo, ogromnie wzbogaciła się praktyka. Zostało to obszernie i wnikliwie odzwierciedlone, wobec czego skłonny jestem uznać obecne wydanie za dzieło w pełni oryginalne.

SŁOWO O AUTORACH. Adw. Waldemar Gujski ma bogatą praktykę jako pełnomocnik menedżerów w sporach o świadczenie pracy (i wynagrodzenie). Jest także niestrudzonym popularyzatorem kontraktu menedżerskiego (względnie zawartej w innej formie umowy cywilnoprawnej) zastępującego umowy regulowane przepisami Kodeksu pracy. Radca prawny Dawid Jakub Zdebiak jest partnerem kancelarii Gujski Zdebiak, wcześniej przez lata orzekał w wydziale pracy oraz wydziałach cywilnych, do 2005 r. w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Z mec. Gujskim współpracowałem w latach mojej posługi w Polskim Instytucie Dyrektorów: chętnie przyjmował zaproszenia do udziału pro bono w licznych konferencjach, seminariach, szkoleniach, a jego przepojone erudycją i humorem wystąpienia były wysoko oceniane przez słuchaczy.

O KONTRAKTACH MENEDŻERSKICH i innych umowach cywilnoprawnych. Pojęcie „kontrakt menedżerski” bywa często rozciągane na wszelkie umowy o świadczenie pracy zawierane na gruncie Kodeksu cywilnego w myśl jego fundamentalnej zasady wyrażającej swobodę umów. „Przez kontrakt menedżerski przyjmujący zlecenie (zarządca) zobowiązuje się za wynagrodzeniem do stałego wykonywania czynności zarządu (sprawowania zarządu, zarządzania) przedsiębiorstwem zleceniodawcy (przedsiębiorcy) w jego imieniu i na jego rzecz” (s. 52). Autorzy porządkują terminologię, pokazują czym jest cywilnoprawna umowa o świadczenie pracy (w tym najszerzej znany kontrakt menedżerski) i czym różni się od umowy o pracę, jakie są jej zalety i wady, jakie korzyści odnosi menedżer, jakie jego kontrahent: prywatna spółka kapitałowa, bądź spółka z udziałem Skarbu Państwa lub jednostka samorządu terytorialnego – oraz jak do takich umów odnosi się orzecznictwo.

Kontrakt menedżerski nie pojawił się wraz z transformacją gospodarczą. Zrazu prowadziła ona do mechanicznego przekształcania przedsiębiorstw państwowych w spółki prawa handlowego, stanowisko prezesa zarządu zazwyczaj powierzano dotychczasowemu dyrektorowi naczelnemu, do zarządu niemal z automatu wchodzili jego zastępcy, nieświadoma jeszcze swoich zadań rada nadzorcza podnosiła im uposażenia, lecz do ich umów o pracę nie wprowadzano istotnych zmian. Bywało, że przewodniczący rady nadzorczej decydował o terminach urlopów prezesa i jego zastępców, że rada uchwalała premie dla członków zarządu według niejasnych zasad, bez regulaminowej podstawy, a nawet wyręczała walne zgromadzenie przyznając zarządowi nagrody z zysku. Niewłaściwy charakter takich praktyk uświadamiano sobie dopiero z biegiem czasu. Przyczyniał się do tego mec. Gujski wykpiwając świadczenia socjalne dla menedżerów w postaci worka cebuli na święta… Jednocześnie w spółkach z rodowodem zagranicznym zatrudniano menedżerów na umowach dalece odbiegających od wzorca z Kodeksu pracy.

Punktem wyjścia dla analizy kontraktów menedżerskich oraz innych umów cywilnoprawnych o świadczenie pracy jest wynikające z wieloletnich i bogatych praktycznych doświadczeń Autorów przekonanie iż „angażowanie menedżera do świadczenia – wymagających głębokiej, rozległej, interdyscyplinarnej wiedzy i kwalifikacji – wysoko specjalistycznych usług w dziedzinie sprawowania zarządu na podstawie klasycznego stosunku pracy nie zawsze spełni swoją funkcję, nie zawsze jest właściwe, fortunne, a niejednokrotnie będzie wręcz dysfunkcjonalne” (s. 19). Owszem, na powodzenie przedsięwzięcia gospodarczego mają wpływ talenty i osobowość menedżera, lecz nadto wpływ ma forma jego zatrudnienia. Co ważne: utrzymywanie zarządu na obwarowanych licznymi przywilejami umowach o pracę może okazać się swoistą postacią „zatrutej pigułki” utrudniającej lub uniemożliwiającej korzystne dla jej inwestorów przejęcie spółki.

Wniosek płynący z wszechstronnego porównania umów zawieranych na podstawie Kodeksu pracy i Kodeksu cywilnego: „Kontrakt menedżerski nie jest jakimś fantastycznym środkiem zaradczym na wszystkie problemy w relacjach i stosunkach właściciel – zarządca, ale z całą pewnością jest lepszym sposobem ich ułożenia niż umowa o prace. Niezależnie jednak od tego, jakie konkretnie poglądy można prezentować w kwestii zatrudniania menedżerów (a zwłaszcza członków zarządu) w ramach stosunku pracy, jedno jest chyba bezsporne: co do zasady pozycja menedżera wynikająca ze stosunku pracy jest słabsza niż ta, którą może on uzyskać w ramach kontraktu menedżerskiego” (s. 47, podkr. oryg.).

O KOMPOZYCJI DZIEŁA. Omawiana materia jest przejrzyście usystematyzowana. Rozdział I jest poświęcony omówieniu kontraktów menedżerskich w prywatnych spółkach kapitałowych. Rozdział II, najobszerniejszy, bo też dotyczący tematyki trudnej, zawiłej,  kontrowersyjnej, traktuje o kontraktach menedżerskich w spółkach z udziałem Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego. Kolejne rozdziały dotyczą umów: zlecenia, o dzieło, agencyjnej oraz o pracę nakładczą (chałupniczą). Polecam przejrzyste tabelę obrazujące najważniejsze różnice między umową o pracę a kontraktem menedżerskim (s. 102-105), umową zlecenia (s. 361-363), umową o dzieło (s. 396-398), umową agencyjną (s. 439-441), oraz między umową o pracę nakładczą a umową o pracę w formie telepracy (s. 503-507). Uzupełnieniem wywodów są obszerne (kilkudziesięciostronicowe), wariantowo opracowane wzory umów dla każdego rodzaju umowy cywilnej (rozdziału I dotyczą dwa wzory: kontrakt menedżerski i kontrakt dla osoby spoza zarządu). Wzory są zamieszczone także na stronie wydawcy: www.kontrakty-menedżerskie-wzory.wolterskluwer.pl. Dzięki kodowi aktywacyjnemu na zdrapce wklejonej w każdy egzemplarz książki, można je edytować odpowiednio do konkretnych potrzeb. Autorzy zachęcają do krytycznego i twórczego podejścia do wzorów. Każdemu z rozdziałów towarzyszą także zaskakująco obszerne przykłady orzecznictwa, co unaocznia, iż temat ma ogromne znaczenie praktyczne.

O MIEJSCU KSIĄŻKI W PIŚMIENNICTWIE. W ogromnej większości recenzji pozycji naukowych lub fachowych pojawia się sformułowanie, iż „omawiana książka wypełnia istotną lukę w piśmiennictwie” (tu wskazuje się temat owego piśmiennictwa). Jeżeli tenor recenzji brzmi niezdecydowanie (wszak  negatywnych recenzji uczeni nie pisują), cytowana formuła bywa poprzedzona słowami „tym niemniej”. Jeżeli tenor brzmi pozytywnie, formuła jest poprzedzona słowem „niewątpliwie”. W niniejszym omówieniu monografii Waldemara Gujskiego i Dawida Jakuba Zdebiaka o kontraktach menedżerskich takiej wzmianki nie ma. Otóż wspomniana książka z pewnością nie wypełnia luki w literaturze poświęconej zatrudnianiu menedżerów na kontraktach: ona po prostu jest tą literaturą, dziełem kompletnym przedstawiającym zarówno wszechstronną analizę tematu, jak gotowe wzory podpowiadające możliwe, najbardziej w danej sytuacji właściwe, rozwiązania praktyczne.  

O KRĘGACH ADRESATÓW. Recenzje prac pisanych dla pozyskania stopnia naukowego starannie omijają pytanie, dla kogo książka jest adresowana, kto (jeżeli ktokolwiek) odniesie pożytek z lektury. W tym przypadku lista adresowa jest długa. Lekturę zalecam w pierwszej kolejności menedżerom – i tym zatrudnionym na kontraktach i tym na umowach o pracę; pierwsi skorzystają z bogactwa wskazówek praktycznych, drudzy najprawdopodobniej podejmą starania o zmianę formy zatrudnienia. Lekturę zalecam też wszystkim mającym wpływ na wybór osób zarządzających przedsięwzięciami gospodarczymi i organizacjami powołanymi do realizacji zadań: członkom rad nadzorczych, akcjonariuszom (zwłaszcza dzierżącym pokaźne pakiety udziałów), urzędnikom decydującym o obsadzie stanowisk w obrocie gospodarczym. Oraz prawnikom reprezentującym podmioty gospodarcze lub interesy menedżerów, orzekającym w sprawach gospodarczych i pracy. A także związkowcom, mającym w rodzimej praktyce znaczący wpływ na obsadzanie stanowisk menedżerskich (by przekonali się, że kontrakt – nawet na wysokie wynagrodzenie – jest dla spółki bardziej korzystny i tańszy niż umowa o pracę). Na koniec wszystkim, którzy często i obszernie wypowiadają się przeciwko kontraktom „tłustych kotów”, ich wynagrodzeniom („sutym, a niezasłużonym”), braku sprawiedliwości społecznej, zwyrodnieniom współczesnych korporacji, itd.

Niemniej gorąco wspieram dążenia do ujawniania proporcji między zarobkami menedżerów a przeciętną wynagrodzeń pracowniczych – i pozytywnie odnoszę się do usiłowań ku poddaniu wspomnianych proporcji demokratycznej kontroli. Lecz to już temat wykraczający poza omawianą tu materię.

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *